środa, 28 września 2016

#18 "Przekroczyć granice" Katie McGarry

Pierwszy raz od dawna tak "długo" czytałam książkę. Całe cztery dni, jedni mogliby się zdziwić, ale od wakacji zazwyczaj udawało mi się kończyć w dwa dni i to wcale nie z przymusu. Dlaczego tym razem akurat tyle mi to zajęło? No cóż, szkoła. Zaczyna się. No ale nic na siłę, nie będę się spieszyć bo to nic nie da. Nie o tym przecież będę pisała. Dzisiaj mam dla Was recenzje książki, którą tak jak zazwyczaj znalazłam całkiem przypadkowo na swoim telefonie. Czy jestem zadowolona? Przekonajcie się czytając dalej.


Nikt nie wie, co zdarzyło się tamtego wieczoru, kiedy Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się outsiderką z dziwnymi bliznami na rękach. Nawet Echo nie pamięta całej prawdy o tamtym strasznym wieczorze. Jedyne, czego pragnie, to aby jej życie wróciło do normalności.
Kiedy zjawia się Noah Hutchins, zabójczo przystojny i wykorzystujący dziewczyny samotnik w czarnej skórzanej kurtce, świat Echo zmienia się w niewyobrażalny sposób. Pozornie nic ich nie łączy. Z tajemnicami, które oboje skrywają, bycie razem jest w zasadzie niemożliwe.
Jednak niezwykłe przyciąganie między nimi nie chce zniknąć. W takiej sytuacji Echo musi zadać sobie pytanie, jak daleko mogą przesunąć granice i co zaryzykuje dla chłopaka, który może nauczyć ją znowu kochać.

Noah to chłopak po przejściach, jego rodzice zmarli w pożarze a on i bracia zostali rozdzieli. Chłopak przechodząc z jednej rodziny zastępczej do drugiej czuje się nikomu nie potrzebny i marzy tylko o stworzeniu nowego, bezpiecznego domu ze swoimi braćmi. Podczas ostatniego roku w szkole poznaje bliżej Echo, dziewczynę, która otwiera mu oczy na wiele spraw.
Echo to dziewczyna, która kiedyś miała wszystko. Kochającą rodzinę, wspaniałego brata, chłopaka, popularność w szkole i dobre oceny. Niestety los chciał, że to straciła i poznaczył ją bliznami, o których nie wiedziała w jaki sposób znalazły się na jej ciele. Pewnego dnia Echo poznaję bezczelnego chłopaka, któremu musi dawać korepetycje. Nie wie, że ta znajomość pozwoli jej wyzwolić siebie.

O książce nie słyszałam nigdy wcześniej opisu też nie czytałam więc nie miałam pojęcia czego spodziewać się po tej pozycji. Na początku zapowiadała się schematycznie, dwoje nastolatków po przejściach musi się razem uczyć. On ze złą reputacją ona kiedyś popularna. Nie będzie to żadnym spojlerem jeżeli napiszę, że się w sobie zakochali bo to dość oczywiste w końcu to książka romantyczna. Aczkolwiek nie do końca i sama się tego nie spodziewałam, ale kilka razy miałam łzy w oczach.

Echo to bardzo ciekawa postać. Przez większość czasu mnie nie denerwowała wręcz podobała mi się jej siła charakteru. Jak wspomniałam w opisie dziewczyna ma na swoim ciele blizny jednak dzień, w którym one się tam znalazły jest dla niej zagadką gdyż jej umysł wyparł tak drastyczne wspomnienia. Przez całą książkę jej celem jest właśnie odzyskanie ich. W tym celu chodzi na terapię przez którą tak naprawdę poznaje Noah. Nie ma żadnej miłości od pierwszego wejrzenia nie ma żadnych fajerwerek. Na początku nie przypadają sobie do gustu co skutkuje wieloma śmiesznymi ripostami z obu stron. Echo stara się przywrócić swoją popularność chociaż nie za wszelką cenę co jest dla jej postaci wielkim plusem. Jej osoba jest ciepła i wnosi do książki wiele radości ale równie wiele smutku zwłaszcza wtedy gdy wraz z nią przezywałam jej problemy. Myślę, że ja osobiście nie byłabym w stanie pokazać w szkole moich blizn, o których wszyscy dookoła szepczą ale ona to zrobiła. Potrafiła postawić się wszystkiemu aby spróbować ulżyć sobie po wielu latach.

Kilka słów o Noahu. Jego historia poruszyła mnie znacznie bardziej. Jak wiecie probował stworzyć nową rodzinę dla swoich braci co jednak skutkowało odebraniem maluchów im tymczasowym opiekunom. To nie spojler jeżeli napiszę, że miał prawo widywać się z chłopcami raz w miesiącu i to pod nadzorem. Podziwiam go za to bardzo bo ja nie byłabym w stanie oglądać jak jedyne osoby, na których mi zależy przytulają się do innych i nazywają ich rodzicami.  Przez te sytuacje miałam wiele razy łzy w oczach i zrozumiałam dzięki nim wiele spraw,  mnie otaczających, o których nie miałam nawet pojęcia.

Cała książka jak najbardziej na plus. Zazwyczaj romansidła kończą się na stworzeniu przez głównych bohaterów pary, tutaj natomiast Noah i Echo parą stają się już w połowie książki co jest kolejną zaletą bo ja bardzo lubię czytać wątki gdy chłopak na nowa stara się o ukochaną. O książce napewno szybko nie zapomnę zwłaszcza po podjętych na końcu decyzjach bohaterów. Jakich? Musicie przekonać się sami myślę, że jak najbardziej was zaciekawią i napewno poruszą.

sobota, 24 września 2016

#17 "Jesteś zagadką" Kendall Ryan

Cześć moi czytelnicy :) 
Dzisiaj mam dla Was recenzje książki, na którą natrafiłam zupełnie przypadkiem a przyciągnęła mnie swoją okładką. Nie przedłużając zapraszam do czytania. 


Tytuł: Jesteś zagadką
Tytuł oryginalny: Unravel me
Autor: Kendall Ryan
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 29 lipca 2015
Ilość stron: 214

Współczesna powieść erotyczna z dreszczykiem. Życie Ashlyn Drake, studentki psychologi zmienia się gdy poznaje mężczyznę chorego na amnezję. Dziewczyna postanawia mu pomóc, odkrywając kawałek po kawałku tajemnicę jego przeszłości.Nie wie jednak czy pozna oddanego kochankę czy kłamcę z mroczną przeszłością.




Zacznę od tego, że mając książkę w wersji elektronicznej rzadko kiedy mam możliwość przeczytania jej opisu co w tym przypadku dla "Jesteś zagadką" okazało się przydatne bo inaczej raczej nie sięgnęłabym po nią. Dlaczego? Erotyka. Owszem, lubię poczytać miłosne historie i pojedynczą scenę intymną ale nie przepadam za historiami gdzie fabuła opiera się przede wszystkim na tym. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i nie jestem jakoś zbytnio zachwycona wręcz przeciwnie. Uważam, że sam pomysł na fabułę był ciekawy, ale czasami miałam wrażenie, że czytam książkę napisaną przez licealistkę. "Skarbie", "kochanie" i inne wyrazy tego typu mówione praktycznie przy każdej okazji sprawiały, że cała książka była zdecydowanie przesłodzona. Przytulanie się na każdym kroku, zanoszenie do łóżka jak "najdelikatniejszy kwiat" powodowały, że na każdej czytanej stronie przewracałam oczami. 

Ashlyn, główna bohaterka irytowała mnie już od pierwszych stron. Widząc swojego pacjenta od razu stanęła zszokowana i bum miłość od pierwszego wejrzenia... No nie wiem może to ja naczytałam się za dużo romansów ale bardzo mnie to zirytowało. Podziwiała jego ciało w pierwszej minucie spotkania i wyobrażała sobie jego dłonie na swoim ciele. A gdy wróciła do domu naprawdę nie była mi potrzeba wiadomość co robiła ze swoim ciałem myśląc o nim a przypominam, że go w ogóle nie znała. Poza tym była bardzo łatwo wierna jak dla mnie. No bo zna chłopaka dwa tygodnie a zaprasza go do siebie do domu, żeby mógł się u niej przespać jednocześnie pragnąc bliskości z nim. Wie też, że chłopak jest podejrzany o morderstwo mimo to chce iść z nim do łóżka. Rozumiem, że od dawna nie miała sexualnych przygód jak to się wyraziła, ale chyba to lekka przesada. Bohaterka była też bardzo emocjonalna, płakała przy każdym odrzuceniu a sama do niego doprowadzała narzucając się chłopakowi. Nie rozumiem też takich postaci jak ona: pozwalają alby chłopak się nimi bawił. No bo nie oszukujmy się, odchodził kilka razy, będąc z nią malował inną, nagą kobietę jednocześnie pozwalając jej na to patrzeć. Ashlyn sprawiła, że cała książka wydała mi się nijaka i nie sięgnęłabym po nią kolejny raz. 

Logan, bo tak nazwała go główna bohaterka ma amnezję. Jest uroczą postacią aczkolwiek równie denerwującą. Nie potrafił się określić bo z jednej strony chciał być z Ashlyn ale z drugiej nie chciał bo nie wiedział czy ma rodzinę, żonę, dzieci. To jednak nie powstrzymowało go od robienia różnych rzeczy z jej ciałem. Myślenie mężczyzn... Wnosił do książki wiele ciepła dbając o główna bohaterkę, gotując jej czy próbując sprzątać w jej mieszkanku. Wydaje mi się że mimo wszystko był pozytywną postacią bo starał się wszystko wokół siebie zrozumieć na swój własny sposób nie chcąc nikogo ranić. Sama pewnie nie dałabym rady żyć ze świadomością, że nie pamiętam nawet własnego imienia. 

Podsumowując, uważam, że książka nie jest genialna. Jest banalna i przewidywalna. Bardzo rozczarowało mnie to, że wiele spraw nie zostało wyjaśnionych. Jedyne uczucia towarzyszące mi przy czytaniu to zirytowanie i wstyd gdy opisane były bardzo szczegółowe sceny erotyczne czasami aż nie smaczne. Jeżeli lubicie "50 twarzy Greya" to możecie sięgnąć po jego krótszą wersje z wplątaną zagadką, na której prawie wcale autorka się nie skupia. 

Dziękuję za dotrwanie do końca i życzę miłego dnia :) 

środa, 21 września 2016

#16 "Dziewczyny z Hex Hall" Rachel Hawkins

Od dawna czytam same książki, w których nie ma nic nadprzyrodzonego dlatego też bardzo zateskniłam za wampirami, wilkołakami, czarownicami i innymi stworzeniami. Dlatego dzisiaj trochę fantasy zapraszam do czytania. Z góry też przepraszam za krótkie opisy i trochę chaotyczne ale mam dla Was trzy części więc nie chciałabym, żeby post był bardzo długi.


Sophie Mercer ma szesnaście lat i jest czarownicą. Ostatnio trochę za bardzo czarowała na studniówce. Za karę trafia do poprawczaka dla wiedźm, wampirów, wilkołaków i elfów. Szybko dowiaduje się, że niedawno doszło tam do tajemniczego zabójstwa, w które mogą być zamieszane najmroczniejsze siły. Życie nowej nie jest usłane różami także z innych powodów. Najprzystojniejszy chłopak w szkole jest już zajęty. A jego dziewczyna, choć śliczna i słodka, potrafi zajść za skórę jak mało kto.
Zaczynają się prawdziwe kłopoty.
    To dopiero początek niesamowitej opowieści o świecie magii, tajemnic i... pierwszych pocałunków.


Sophie to młoda dziewczyna z mocami. Kiedy jej zaklęcie miłosne kończy się katastrofą zostaje zesłana do Hekate Hill- szkoły dla istot nadprzyrodzonych. Tam poznaje przystojnego Archera i swoją pierwszą prawdziwą przyjaciółkę Jenny. Wkrótce w szkole dochodzi do tajemniczych wypadków a wina spada na wampirzą koleżankę Sophie.

Muszę przyznać, że z góry nie miałam co do tej książki wielkich oczekiwań. I tak jak myślałam była taka zwyczajna, przewidywalna. Nowa uczennica zakochuje się w najprzystojniejszym chłopaku, który oczywiście ma śliczną, aczkolwiek wredną dziewczynę. Główna bohaterka odbywa z nim karę jest z nim też w parze. W szkole odbywa się bal i oczywiście jest jakieś niebezpieczeństwo. Mimo to jestem zadowolona z przeczytania tej historii bo jak już pisałam bardzo brakowało mi takich nadprzyrodzonych istot. Główna bohaterka mnie nie irytowała wręcz ją polubiłam za co wielki plus bo rzadko kiedy się to u mnie zdarza. Wielki plus jest także za odkrywanie rodzinnych tajemnic co ja bardzo bardzo lubię. Nieoczekiwany zwrot akcji na końcu oczywiście mnie zaskoczył co prawda spodziewałam się czegoś "wow" ale na to akurat nie wpadłam. Mimo że okładka nie za ciekawa jak najbardziej polecam.


Po burzliwym semestrze w Hex Hall Sophie jedzie na wakacje do Londynu. Teraz kiedy wie, że jest demonem, nie ma szans na spokojny wypoczynek. Na dodatek pojawia się zabójczo przystojny Archer Cross, który skradł serce Sophie... i czyha na jej życie.


Sophie po ciężkim okresie w Hex Hall wyjeżdża do Anglii. Ma teraz dużo czasu na bliższe poznanie się z ojcem i swoim z góry ustalonym narzeczonym. Dowiaduje się jaka przyszłość jest jej pisana a w międzyczasie odkrywa intrygi wrogów.

Drugą część serii również uważam za bardzo przewidywalną wręcz schematyczną. Po burzliwym roku w Hekate Hill Sophia wyjeżdża ze szkoły i tam będąc z innym chłopakiem (swoim z góry ustalonym narzeczonym) odkrywa wiele intryg i dowiaduje się jaka przyszłość jest jej pisana. Pisząc to nie mam na myśli, że te intrygi odkrywać będzie właśnie z tym chłopakiem ale chcę żeby było wiadomo iż jest jakiś trzeci. Chyba oczywistym wątkiem jest trójkąt miłosny aczkolwiek tutaj nie jest on tak bardzo widoczny gdyż nie ma 'wielkiej walki dwóch zakochanych chłopaków'. Nie robią sobie na złość i nie walczą zaciekle o ukochaną. Narzeczony Sophie nie pokazuje prawie wcale, że mu na niej zależy ale na końcu książki można odnieść inne wrażenie. Tak jak w większości romansideł mamy dobry i zły charakter chociaż tutaj nie powiedziałabym, że którykolwiek z chłopaków od początku był zły, zbuntowany i te sprawy. Jak się okazało w pierwszej części Archer, ukochany Sophie jest jej wrogiem ale to malutki spojler i łatwo można się go domyślić. Czytając tą część przypomniała mi się historia Romea i Julii bo i tutaj zakochani spotykali się ukradkowo i należeli do dwóch wrogich sobie stowarzyszeń. Po tej lekturze nie jestem zawiedziona i mimo że akcja nie była jakaś rozbudowana bardzo przyjemnie mi się ją czytało.


W tym czasie kiedy Sophie Mercer zaakceptowała swoje nadzwyczajne magiczne moce jako demon, rada Prodigium odebrała jej je. Teraz Sophie jest bezbronna, samotna i na łasce zaprzysięgłych wrogów- Brannicków, rodziny wojowniczych kobiet, który dopadły Prodigium. Albo przynajmniej tak myśli Sophie do czasu kiedy dokonuje zaskakującego odkrycia. Brannickowie wiedzą, że nadchodzi epicka wojna i wierzą że Sophie jako jedyna dostatecznie silna do zatrzymania końca świata, Ale bez swojej magii Sophie nie jest tego taka pewna.

Ściągnięta magią Sophie znowu znajduję się w Hex Hall tym razem jednak wie już kto jest jej wrogiem i kto planuję ją skrzywdzić. 

Niestety tej części nie udało mi się przeczytać do końca nad czym bardzo ubolewam. W wersji papierowej miałam tylko pierwszy tom a z resztą musiałam poradzić sobie w elektronicznej wersji i tutaj pojawił się problem. Ostatni tom podzielony był na dwie krótkie części i powinna być jeszcze trzecia ale jej nie mogę nigdzie znaleźć. Ubolewam bo ominęła mnie największa akcja chociaż nie jest to jakiś dramat bo takich scen i tak z wielkim zainteresowaniem nie czytam ale sam fakt, że nie wiem co się wydarzy trochę mnie zasmuca i mam taką dziurę w sercu. Naprawdę. Bardzo polubiłam bohaterów i byłam ciekawa jak zakończy się trójkąt miłosny czego w sumie się spodziewam, że będzie jak do tej pory bo nic nie wskazywało na inne zakończenie. Mimo to chciałabym wiedzieć jak potoczą się losy odrzuconego. Co do samej książki fabuły: tutaj nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. Było to bardzo oryginalne i jak najbardziej na plus. Oczywiście spojlerować nie będę bo wiem, ze to nie fajne. W tej części irytowała mnie jedna postać a mianowicie duch "nawiedzający"/"opętujący" główną bohaterkę i to co robiła w jej ciele. W większości starała się pomóc Sophie jednak czasami myśląc, że tak będzie lepiej stawiała na swoim i bardzo mieszała. Ogólnie nie rozczarowałam się była to najciekawsza z serii część.

Podsumowując: po pierwsze po raz kolejny przepraszam za chaotyczność ale uznałam, że napiszę o wszystkich częściach na raz (dobry pomysł?) więc odeszłam od mojego nowego schematu opisywania bohaterów.Po drugie miałam nie spojlerować a pierwsze dwie części wydają się opisane ale to nie prawda bo większość z tych informacji dowiadujemy się już w pierwszych 20-30 stronach. Po trzecie wracając do książki jak najbardziej jestem zadowolona z całej serii mimo że okładki są okropne i bardzo odpychają nie zawiodłam się. Jeszcze raz: mimo że to według mnie taka typowo młodzieżowa książka i jest trochę schematyczna bardzo przyjemnie mi się ją czytało i wcale nie było miłosnych zawiorowań (no przynajmniej nie tak dużo jak w niektórych książkach) a główna bohaterka nie myślała tylko o sobie i swoich miłosnych rozsterkach. 

Dziękuję za dotarcie do końca i życzę miłego dnia :)

sobota, 17 września 2016

#15 "Chłopak, który stracił głowę" John Corey Whaley

Hej
Dzisiaj mam dla Was recenzje książki, na którą miałam od dawna ochotę. Wiele osób na swoich blogach chwaliło tą pozycję więc uznałam, że i ja muszę przekonać się czy jest taka dobra. 

Poznaj Travisa. Ma 16 lat, super dziewczynę i nieuleczalnego raka. Gdy staje przed wyborem: śmierć lub eksperymentalna operacja, nie zastanawia się długo. Godzi się na to, by ciało od szyi w dół przeszczepiono mu od zdrowego człowieka. Jest tylko jeden problem- na razie rozwój medycyny nie pozwala na przeprowadzenie tak skomplikowanego zabiegu, dlatego chłopak musi zostać wprowadzony w śpiączkę podobną do hibernacji i czekać. Żegna się więc z bliskimi, bo nie wie, czy i kiedy się z nimi zobaczy.
Budzi się pięć lat później. Ma własną głowę i atrakcyjne choć obce ciało. Świat z pozoru jest taki sam jak dawniej Jednak powrót do życia wygląda zupełnie inaczej niż chłopak sobie wyobrażał

Travis ma 16 lat i ma raka. Życie nie sprawia mu już radości więc decyduje się na szalony krok jakim jest odcięcie swojej głowy i czekanie aż medycyna znajdzie sposób na leczenie jego przypadłości. Nikt nie wierzy, że chłopak może się obudzić jednak po pięciu latach staje się cud. Ludzie uważają Travisa za dzieło Boże, ale on sam nie może odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Jego rodzina, znajomi i dziewczyna są już dorośli a on nadal musi chodzić do szkoły. Jednak dla chłopaka najważniejsze jest uczucie do ukochanej, nie przyjmuje do wiadomości, że ta ma narzeczonego. Uparcie walczy o jej miłość po drodze uświadamiając sobie wiele spraw. 

Gdy mama zobaczyła tytuł tej książki i zapytała mnie o czym jest a ja jej w skrócie opowiedziałam nie ukrywała oburzenia. Uważała, że czytam jakieś nienormalne książki i potem będę się bała bo to przecież jakiś horror. I w sumie to nie wiedziałam jak na to z początku patrzeć bo nie przeczytałam opisu jednak na okładce napisane jest o najpiękniejszej miłosnej historii. Szczerze? Nie prawda. Zdecydowanie nie jest to najpiękniejsza historia miłosna według mnie nie było tam nawet nic romantycznego. 

Travis to urocza postać. Od początku mi się spodobał jego poczucie humoru, trochę przerażające aczkolwiek zabawne . W życiu spotyka go okropna rzecz: w wieku 16 lat "umiera". Podczas gdy wszyscy jego znajomi cieszyli się życiem on spędzał ten czas leżąc w szpitalach. Mimo że to wymyślona historia to jestem szczęśliwa, że miał przy sobie wiernego przyjaciela i ukochaną dziewczynę, na których zawsze mógł liczyć. Nie mogę sobie wyobrazić czy byłabym w stanie przeżyć jakkolwiek dzień kiedy wiem, że niedługo umrę. Gdy Travis budzi się po pięciu lata czuje się zdezorientowany czemu wcale się nie dziwię no bo jak to? Wszyscy myśleli, że już nigdy go nie zobaczą, że ten zabieg się nie uda a tu nagle on jest, zdrowy, piękny i przede wszystkim żyje. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak bym czuła się żyjąc ciałem od szyi w dół innej dziewczyny. Za każdym razem gdy ogladałabym się w lustrze czy wykonywała proste czynności czułabym się zapewnie dziwnie. W tej kwestii także współczuję Travisowi bo on nie miał już żadnego wyboru. Jego postać była słodka i waleczna  wtedy gdy walczył o ukochaną ale i wtedy gdy chciał wyjaśnić tajemnicę jak się później okazało rodziców. Myślę, że na jego miejscu już dawno odpuściłabym sobie i nie zabiegała o względy ukochanej osoby skoro ona jest teraz szczęśliwa i ma nowe życie. Z jednej strony jego upór był słodki z drugiej trochę irytujący gdy wszyscy powtarzali mu, że to się nie uda a on i tak swoje. Uważam, że wszystko co zrobił było pod wpływem szoku mimo że minęło kilka miesięcy od przeszczepu uważam, że on nadal się nie otrząsnął i wszystko dlatego. 

Nie da się w delikatny sposób powiedzieć komuś, że trzyma pojemnik pełen skremowanych szczątków własnego ciała. Gdyby taki sposób istniał, może nie upuściłbym przez przypadek urny prosto na parkiet. W rezultacie mama zaczęła krzyczeć, a tata rzucił się, żeby na czworakach, gołymi rękami zgarniać prochy na kupkę, jakby chciał uratować każdą drobinkę mojego dawnego ja.– Idź po odkurzacz! – zawołała mama.– Nie możemy wciągnąć do odkurzacza prochów Travisa! – odkrzyknął

Trochę o Cate, ukochanej Travisa. Nie było niczego z jej perspektywy jednak wyrobiłam sobie o niej zdanie. Uważam, że była bardzo silną dziewczyną zarówno przed zabiegiem głównego bohatera jak i po. To szczęście mieć taką troskliwą dziewczynę, która mimo choroby zostaje z tobą do końca. Nie oceniam jej bo mimo iż wiem, że ja czekałabym na swojego ukochanego to wiem też, że nie każdy jest w stanie. Nie było pewności, że Travis kiedykolwiek się obudzi właściwie to mało kto w to wierzył dlaczego też nie mogła ułożyć sobie życia na nowo? Oczywiście opowiedziane było jak bardzo źle czuła się po odejściu chłopaka i przez długi czas nie chciała nikogo do siebie dopuścić a gdy w końcu udało jej się znaleźć miłość Travis wrócił do żywych. Trochę pokręcone i niesprawiedliwe ale takie jest życie. Z początku trochę mnie wkurzała, nie spotkała się z Travisem przez wiele tygodni nie dała żadnego znaku życia a później spotykała się z nim za plecami narzeczonego. Na szczęście potem nie była w stanie okłamywać partnera i była z nim całkowicie szczera. Koniec końców uważam ją za pozytywną postać i jak najbardziej ją podziwiam. Myślę, że w swoim życiu przeszła nie gorsze rzeczy niż główny bohater bo w końcu po jego odejściu to ona musiała zmierzyć się ze światem bez niego. 

Ogólnie książka trochę mnie rozczarowała gdyż myślałam, że będzie to cudowna historia miłosna. Jak już pisałam, nie była ale dlaczego musicie sami się przekonać. Sądzę, że większości by się spodobała chociaż gdybym miała oceniać byłoby to 5 na 10. 

Dzisiaj po raz pierwszy napisałam coś bliżej o głównych bohaterach, podoba Wam się to czy wolicie starą wersję "krótko, ogólnie, bez spojlerów"? Popracuję jeszcze nad postami narazie dołączam właśnie bliższe poznanie bohaterów. Co jeszcze chcielibyście żeby było? 

wtorek, 13 września 2016

#14 "Wayward Pines: Szum", "Wayward Pines: Bunt" Blake Crouch

Jeżeli czytaliście mój poprzedni post to wiecie, że tą serię zaczęłam od końca. A, że bardzo mnie zaciekawiła postanowiłam przeczytać wszystko od początku. Dzisiaj też będą dwie części w jednym.


Jest tylko jedna rzecz straszniejsza niż obłęd: świadomość, że jesteś przy zdrowych zmysłach..
Agent specjalny Ethan Burke przybywa do Wayward Pines w stanie Idaho w poszukiwaniu dwóch zagionionych funkcjonariuszy. Tuż po tym, jak przekracza granice miasta, rozpędzona ciężarówka taranuje jego auto. Burke traci pamięć. Nie wie kim jest i gdzie się znajduje. Szybko jednak zauważa, że w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, a kontakt ze światem zewnętrznym jest niemożliwy. Ethan ma nowy cel: przetrwać.

Ethan budzi się po wypadku samochodowym z wielkim bólem głowy. Nie ma przy sobie dokumentów ani pieniędzy. Bezskutecznie próbuje skontaktować się z żoną i szefem a po wielu nieprzyjemnych spotkaniach z mieszkańcami miasteczka postanawia z niego wyjechać. Tym samym dobitnie uświadamia sobie, że coś jest nie tak. Z miasteczka nie da się wyjechać a jego mieszkańcy pragną śmierci Ethana.

Czytanie serii od końca to z jednej okropna sprawa a z drugiej bardzo pomocna. Gdyby nie to, że czytałam ostatnią część w wielu momentach nie miałabym pojęcia co się dzieje.  A to, że wcześniej przeczytałam sprawiło, że wiedziałam iż ktoś umrze bo w dalszych częściach nie było o nich mowy. Na początku historia była nudna ale gdy akcja się rozwinęła i Ethan zaczął uciekać przed mieszkańcami Wayward Pines nie mogłam się oderwać. Niestety było sporo osób , które mnie wkurzały tak jak irytowało mnie zachowanie tłumu. Gdy ktoś zdradził prawo organizowane były igrzyska. W tym samym czasie dzwoniły wszystkie telefony z rozkazem zabicia zdrajcy a ludzie przebierali się w dziwne stroje i biegali z maczetami. Niby było to odgórne polecenie ale fakt ze podczas bicia śmiali się i wiwatowali był nieprzyjemny


Wayward Pines jest kulminacją moich dwudziestoletnich starań, których celem było stworzenie czegoś, co wywołałoby we mnie podobne odczucia jak "Miasteczko Twin Peaks" czy "Z archiwum X"
~Blake Crouch

Ethan został mianowany szeryfem. Próbuje dostosować się do panujących w miasteczku zasad. Wkrótce zostaje  mu zlecona misja odnalezienie zabójcy Alyssy- córki stwórcy całego Wayward Pines. Ethan nie spodziewa się jaka okrutna okaże się prawda i jakie okropne będą jej konsekwencje.

Druga część książki i na szczęście ostatnia dla mnie trochę mi się dłużyła. Trzecia część, o której możecie przeczytać w poprzednim moim wpisie podobała mi się zdecydowanie bardziej. Wyznaję jednak "zasadę", że jeżeli już zaczynam coś czytać to brnę przez to do końca. Nie było niby nudno ale nie było też bardzo wciągająco. Ciekawiły mnie sceny gdy ludzie próbowali poradzić sobie z kamerami i podsłuchami w miasteczku. Poza tym było średnio. Jest to książka, która przejdzie u mnie bez echa. Nie będę o niej myślała zapewne niedługo zapomnę o czym była. Dlatego właśnie nie rozpiszę się tutaj bo te dwie części nie zrobiły na mnie wrażenia i tak naprawdę nie ma o czym pisać. Następnym post będzie lepszy :)


środa, 7 września 2016

#13 "Wayward Pines: Krzyk" Blake Crouch

Hej wszystkim, dzisiaj mam dla Was recenzje książki "Krzyk", którą znalazłam przeglądając strony wydawnictw. Nie słyszałam o niej nigdy wcześniej dlatego też nie miałam żadnych oczekiwań chociaż po przeczytaniu opisu spodziewałam się zupełnie czegoś innego.


Zaledwie trzy tygodnie minęły, odkąd agent specjalny Ethan Burke przybył do Wayward Pines. To wystarczyło, żeby pojął, co się dzieje w miasteczku. Mieszkańcom mówi się, kogo mają poślubić, gdzie zamieszkać i gdzie pracować, i wpajają im, że założyciel Wayward Pines jest Bogie. Nikomu nie wolno wyjechać, a zadawanie pytań kończy się tragicznie.
Miasteczko otacza wysokie ogrodzenie pod napięciem. Chroni przed tajemniczym zagrożeniem, które może roznieść wszystko w pył. Strach sprawia, że wszyscy mieszkańcy znajdują się pod kontrolą szaleńca i jego wyznawców...

Ludzkość jest bliska wyginięcia. Niedługo na świecie nie zostanie żaden osobnik naszej rasy. David Pilcher postanawia zostać Bogiem i stworzyć nowy, lepszy świat. W tym celu kilkaset ludzi zostaje zawieszonych w stanie uśpienia a gdy budzą się po dwóch tysiącach lat okazję się, że na świecie nie ma już nikogo. Nikogo oprócz abików, zmutowanych istot, które zagrażają ostatnim ludziom na świecie. Gdy zostaje otwarta brama stanowiąca zabezpieczenie dla miasteczka a do środka dostaje się mnóstwo abików, życie mieszkańców wisi na włosku.

Jest to trzecia część serii "Wayward Pines" ale o tym dowiedziałam się niestety po przeczytaniu książki więc w tym przypadku zaczynam od końca.

Mimo że na początku nie miałam pojęcia co się dzieje i kim są osoby opowiadające już od pierwszych stron książka wciągnęła mnie na całego. Zaczęłam czytać i zanim się obejrzałam przeczytałam ponad sto stron. Historia opowiadana była z kilku perspektyw czasami były to chwilowe epizody, które pokazywały jakie spustoszenie siały abiki ale w większości była to historia Ethana i jego rodziny. Uwielbiam książki z motywem przetrwania więc byłam zachwycona przez większość czasu. Nie lubiłam momentów opisów zabezpieczeń i innych spraw dotyczących organizacji miasteczka bo po prostu mnie to nie interesowało. Na szczęście takich scen było bardzo mało. Przyznam szczerze, że w niektórych momentach miałam gęsią skórkę gdy opisywane były wtargnięcia abików do domów w nocy. Nie wiem co mogłabyś więcej napisać jednocześnie nie zdradzając szczegółów chociaż nie ma ich tu za dużo. Książka opiera się głównie na chęci przetrwania i żadnych tajemnic nie ma, jedna jedyna zostaje wyjawiona zaraz na początku. Myślę, że mój krótki opis na początku wyjaśnia bardzo dobrze o czym jest ta książka a Ci, których on zaciekawił nie potrzebują więcej.

Na podstawie książki nakręcony został też serial zainteresowanych wysyłam tutaj: Wayward Pines- filmweb

niedziela, 4 września 2016

#12 "Promyczek" Kim Holden

Ledwo zaczął się rok szkolny a ja już muszę wkuwać na poniedziałek. Niestety tak jak się spodziewałam w tym roku szkolnym mimo że przedmiotów o połowę mniej to czasu wolnego wcale nie przybędzie. Martwię się, że nie będę miała już za dużo czasu na czytanie przynajmniej tych książek, na które mam ochotę bo lista lektur jest dość spora a na dodatek nie zbyt zachęcająca... Miejmy nadzieję, że mimo wszystko jakoś się ułoży i posty na blogu nie będą pojawiać się raz w miesiącu.

Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo tragedii i problemów zachowała pogodę ducha- nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczkiem. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego gdy wyjeżdża studiować w Grant nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.

Zacznę od tego, że historia ta sama jednak w mojej wersji książki imiona są zupełnie inne mimo że postacie te same. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest.

Bella to dziewczyna z ciężką przeszłością. W życiu najważniejsze jest dla niej życie chwilą obecną i docenianie najmniejszych szczegółów. Ma wielu przyjaciół, których kocha z całego serca jednak gdy poznaje Edwarda nie może pozwolić sobie na miłość.
Edward to chłopak, którego los także nie rozpieszczał. Żyje tak aby zadowolić rodziców jednak gdy poznaje Bellę nie wie jeszcze, że to odmieni całe jego życie.


Książkę czytałam długo ze względu na nie ciekawy początek. Nie chodzi mi tutaj o kompletne nudy jednak naczytałam się tylu pozytywnych recenzji na jej temat, że z góry założyłam iż od pierwszych stron wciągnie mnie na maksa. Po przeczytaniu opisu pomyślałam, że to typowe romansidło dlatego też gdy na ponad setnej stronie nie działo się nic co wskazywało by na jakiekolwiek zauroczenie zaczęłam się nudzić. Jednak gdy doszło już do mojego wyczekiwanego momentu nie mogłam się oderwać a gdy wyszły na jaw tajemnice głównych bohaterów resztę książki czytałam ze łzami w oczach. Ostatnie strony szły mi bardzo wolno bo litery były rozmazane a wszystko z powodu tylu emocji zawartych w tej historii. Nie mogę napisać o co chodziło bo sama kompletnie się tego nie spodziewałam dopiero kilka stron wcześniej to do mnie dotarło.

Od początku wkurzało mnie to, że główna bohaterka często mówiła do innych "młoda/młody", to że wszystkim ufała i nie bała się spać w pokoju chłopaków, których ledwo zna. Jednak w połowie książki po wyjawieniu swojej tajemnicy wszystko jej wybaczyłam i zaczęłam patrzeć na to z innej perspektywy. Myślę, że gdybym mogła wybrać najbardziej pozytywną postać z książki z pewnością wybrałabym Promyczka. Jej pogoda ducha i wieczny optymizm pozwoliły mi spojrzeć na wszystko innymi oczami. Uważam, że w wielu sprawach miała rację a my będąc bardzo zabiegani w dzisiejszych czasach nie dostrzegamy drobiazgów, które są równie ważne. Niby banalne, w wielu książkach pisze się w ten sposób jednak ta historia urzekła mnie na swój sposób i wiem, że przez bardzo długi czas nie będę w stanie o niej zapomnieć. Do tej pory boli mnie w środku z powodu niesprawiedliwości świata i mimo iż wiem, że to wymyślona historia nie potrafię się z nią pogodzić.

Uważam, że każdy powinien zapoznać się z tą historią. Jest urocza i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Miłośnicy romantycznych historii z pewnością się uśmiechną, fani damsko-męskich przyjaźni będą zachwyceni a ci, którzy kochają dramaty na pewno się nie zawiodą.