wtorek, 29 listopada 2016

Top 3 FILM

Hej hej!
Dzisiaj przygotowałam dla Was trzy filmy, które udało obejrzeć mi się w tym miesiącu, a których nie zdążyłam jeszcze opisać. Nie potrafię jakoś fajnie i ciekawie się o nich rozpisywać więc po prostu pokażę Wam wszystkie jednocześnie po trochu. Zaczynajmy.

1. Nie oddychaj (2016)


Na ten film miałam wielką ochotę odkąd tylko zobaczyłam zwiastun. Jeszcze tego samego dnia zaczęłam go oglądać i no cóż sama nie wiem. Trójka przyjaciół planuje obrabować niewidomego mężczyznę, który ma w domu dużo pieniędzy. Żaden z nich nie spodziewa się jednak jaką tajemnicę skrywa były żołnierz i jak tragicznie się to dla nich skończy. Z jednej strony jestem zachwycona, uwielbiam filmy trzymające w napięciu i fakt, że nie mam pojęcia kiedy ktoś wyskoczy/zaatakuje tylko dodawał mi chęci do obejrzenia. Z drugiej strony przerażał mnie tok myślenia "ofiary" i przez klika kolejnych dni nie potrafiłam przestać o tym myśleć. Nie chcę nawet myśleć co zrobiłabym wpadając w ręce takiej osoby. Było tutaj kilka nie dociągnięć według mnie, ale dało się to przeżyć. Film oczywiście polecam fanom thrillerów, którzy lubią napięcie. Nie będziecie zawiedzeni!

Zainteresowanych odsyłam tutaj: "Nie oddychaj" filmweb

2. 183 metry strachu (2016)


Bardzo lubię filmy gdzie bohaterowie walczą o przetrwanie więc nie zastanawiałam się zbyt długo nad obejrzeniem tego. Nie żałuję ani trochę mimo że nie było tutaj jakiejś rozbudowanej akcji. Dziewczyna zostaje zaatakowana przez rekina i ucieka na skałę blisko brzegu, a jednak za daleko, aby tam dopłynąć. Zwierzę nie daje za wygraną i poluje na nią, aż do przypływu, chwili gdy bohaterka nie ma wyboru i musi opuścić swój azyl. Krótko i na temat. Bardzo lubię tą aktorkę i podobał mi się jej tok myślenia, to jak walczyła i jak dobrze sobie poradziła. Nie sądziłam, że film aż tak przypadnie mi do gustu, ale jestem mile zaskoczona. Polecam wszystkim gorąco, jest naprawdę ciekawy.

Zainteresowanych odsyłam tutaj: "183 metry strachu" filmweb

3. Jumper (2008)


Film oglądałam już kilka razy i za każdym jestem tak samo zachwycona. Na świecie istnieje grono ludzi potrafiących przeskakiwać z miejsca na miejsce. Niestety istnieją również osoby, które szczerze ich nienawidzą i za wszelką cenę chcą się ich pozbyć. Po pierwsze uwielbiam tego aktora jest po prostu nieziemski ♡. Po drugie cała fabuła jest bardzo wciągająca i chyba nigdy mi się nie znudzi. Film polecam Wam bardzo, bardzo. Jest w nim wszystkiego po trochu. Miłość, akcja i przetrwanie. Jeżeli jeszcze nie oglądaliście to koniecznie musicie to nadrobić!

Zainteresowanych odsyłam tutaj:"Jumper" filmweb

Mam nadzieję, że nie było tragicznie i da się czytać :D Dajcie znać czy oglądaliście którykolwiek film.

Miłego dnia!

sobota, 26 listopada 2016

#34 "Pocałunek anioła" Elizabeth Chandler

Hej!
Dawno bo aż sześć dni nie było tutaj żadnej nowej książki. Liczyłam na to, że z tą szybko mi zleci w końcu stron mało, litery duże . Niestety okazało się dla mnie wielkim wyzwaniem przeczytanie pierwszej części tej serii, a dlaczego? Przekonajcie się sami.



Ivy ma wszystko, o czym może zamarzyć nastolatka – urodę, talent, oddanych przyjaciół i przystojnego chłopaka, Tristana, który chce spędzić z nią resztę życia. Jednak wizja świetlanej przyszłości znika, gdy ukochany ginie w tragicznym wypadku samochodowym. Rozpacz po stracie bliskiej osoby to nie jedyny problem, z jakim będzie sobie musiała poradzić załamana dziewczyna – jej życiu zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie jest jednak sama ze swoimi problemami – nad jej losem czuwa bowiem anioł-stróż…


Czytając właśnie ten opis zdałam sobie sprawę, że wiem z niego więcej niż z przeczytania całej książki. Zazwyczaj pierwsze strony są niezrozumiałe bo autor/autorka starają się nas wprowadzić, ale tutaj kończąc ostatnią stronę ja nadal nie za bardzo ogarniałam. Czytałam w wersji elektronicznej i zapewne dlatego to wszystko tak się potoczyło.Sceny przechodziły nagle z jednej do drugiej. W jednej linijce mamy coś z perspektywy Tristiana, a czasami jeszcze w tej samej coś z perspektywy Ivy. Tutaj zaznaczam, że każde znajdowało się w innym miejscu i robiło oczywiście coś innego. No chyba rozumiecie jak to rozprasza, a mnie powoli zaczynało przyprawiać o ból głowy bo musiałam się bardzo skupiać. Chcę tutaj jeszcze zaznaczyć, że nie kierujcie się za bardzo opisem gdyż on nie jest do końca zgodny z prawdą. Nie zrozumiałam wielu fragmentów, ale chyba zauważyłabym, że głównej bohaterce grozi niebezpieczeństwo. Jakakolwiek wzmianka o tym owym niebezpieczeństwie pojawiła się w dosłownie ostatnim zdaniu książki więc nie rozumiem dlaczego napisali w ogóle coś takiego.

Zazwyczaj czytając książkę potrafię sobie wyobrazić bohaterów i okolicę, w której się znajdują. Tutaj było to niestety nie możliwe. Dlaczego? Bo tutaj nie było w ogóle opisów! Serio. A przecież w książce to podstawa. Jedyna wzmianka o tym to było zdanie, że Tristianowi podobają się złote włosy Ivy, a jej jego muskularne ciało pływaka. Wow wielkie dzięki to mi  dużo dało. Już pomińmy ten wygląd, ale chociaż mogłabym autorka napisać gdzie się znajdują, a nie przeskakiwać od sceny do sceny a ja nie wiem co się dzieje. Nie wiem może to tłumaczenie było złe, ale nie wierzę, żeby pomijać wszystkie opisy. No cóż, szkoda po prostu.

Były minusy to cóż teraz czas... znowu na minusy. Czytając książkę miałam wrażenie, że czytam jakąś banalną historię napisaną przez licealistę a nawet jeszcze kogoś młodszego. No serio te zdania były takie banalne i ciągle powtarzały się te same słowa. Może ja nie piszę wcale lepiej, ale jak ktoś zabiera się już za pisanie książki, którą ma zamiar wydać to niech postara się trochę bardziej.

Suzanne siedziała przed lustrem Ivy, przetrząsając szkatułkę na biżuterie Ivy. Ivy leżała rozciągnięta na łóżku, czytając plik kartek- Tristian domyślił się, że to jedno z opowiadań Beth. Beth krążyła po pokoju.

Mam jeszcze wielki żal co do tego, ze wszystkie sceny (powtórzę się już po raz kolejny) za szybko przechodziły jedna w drugą i nie chodzi mi tu o ogólne wątki, ale o to, że nic ale to nic nie zostało opisane. Tristian umiera, a o żałobie, którą przeżywała Ivy są może z dwa zdania. .. Aż brak mi słów i nie wiem co jeszcze napisać bo zwyczajnie nie wiem co się tam działo. Oczywiście zrozumiałam główne wątki, ale nic więcej. Jak dla mnie ta książka to kompletna porażka i nie ma mowy, żebym przeczytała kolejne części tej serii.

Oczywiście każdy może mieć inne zdanie, ale jeżeli już jesteście tu u mnie i interesuje Was moja opinia to ja stanowczo odradzam tą pozycję. Szkoda czasu, mogliście zobaczyć ile czasu zajęło mi przeczytanie czegoś co normalnie mogłabym skończyć w jeden dzień. Jeżeli mimo to chcecie przeczytać i sami się przekonać to śmiało, dajcie znać czy przypadło Wam do gustu. A może czytaliście? Koniecznie napiszcie co sądzicie o tej książce!

Dziękuję za ponad 10 tysięcy wyświetleń ❤♥❤
Miłego dnia! 😊

środa, 23 listopada 2016

[2] Czas na film: Na skraju jutra (2014)

Hej!
Jak zapowiedziałam na blogu pojawiać się będą również nieregularnie wpisy dotyczące filmów. Na pewno każdy książkoholik czasami chce odpocząć i obejrzeć jakiś film dlatego dzisiaj zaproponuję Wam Na skraju jutra.


Nigdy nie lubiłam filmów science fiction to muszę przyznać. Ile razy widziałam reklamę tego filmu w telewizji tyle razy miałam ochotę przyłączyć na inny kanał. Pech chciał, że mój brat postawił sobie za cel obejrzenie tego filmu i chcąc nie chcąc i ja zerknęłam. Na początku nie za bardzo wiedziałam co się dzieje, ale gdy doszło już do głównego wątku byłam zachwycona. Naprawdę aż sama się sobie dziwię. Byłam pewna, że obcy maszyny i dwoje nielubianych aktorów skutecznie obniżyło moją opinię o filmie, a tu takie zdziwienie. Tom Cruise nie jest kimś za kim przepadam po tej całej aferze z sektą a Emily Blunt po Dziewczynie z pociągu bardzo spadła w moich oczach więc jakim zaskoczeniem dla mnie samej był fakt, że nie tylko podobał mi się film, ale również główni bohaterowie.


W filmie chodzi o pokonanie Omegi, głównego dowodzącego obcymi. Tom Cruise zostaje zmuszony do brania udziału w wojnie i zesłany do obozu. Chcąc nie chcąc musi iść na pole bitwy, na której ginie po krótkim czasie. Jak się okazuje krew jednego z obcych sprawiła, że za każdym razem gdy Tom umrze, odrodzi się na nowo. Nie ciekawi Was to? Mnie na początku również nie ciekawiło. Gdy pojawia się wątek z Emily cała akcja zaczyna nabierać tempa i ruszają plany do pokonania Omegi, który manipuluje czasem.


Bardzo się cieszę, że nie było tutaj wątku miłosnego. No dobrze był, ale to były zaledwie dwie krótkie sceny więc praktycznie jakby nie było. Miło było obejrzeć coś innego niż romans i chyba zacznę oglądać tego typu filmy coraz częściej.


O książkach zaczęłam się już w miarę rozpisywać co do filmów to nie wiem jak to zrobić nie zdradzając ważnych informacji. Chyba musicie mi na razie wybaczyć. Podsumowując więc film może nie polecam go gorąco, ale jednak polecam. Ci którzy nie lubicie science fiction nie bójcie się, po tym filmie zmieniłam zdanie do tego gatunku mimo że wcześniej nie było mowy o obejrzeniu czegokolwiek. Dajcie znać czy już oglądaliście.

Dziękuję za opinie o współpracy, dla zainteresowanych oznajmiam, że zrezygnowałam.

Miłego dnia! 😊

niedziela, 20 listopada 2016

#33 "Ocal mnie" Abbi Glines

Hej!
Ostatnio moja 'recenzja' była taka krótka i taka bez sensu, że dziwię się iż w ogóle ją komentowaliście. Oczywiście bardzo mnie to cieszy i dziękuję, ale jestem z niej taka nie zadowolona, że nawet nie mogę na nią patrzeć :D Dzisiaj postarałam się bardziej i może nie jest ona jakaś świetna, ale mam nadzieję, że da się czytać. Zapraszam.


Dziewczyna w żałobie i lokalny playboy….
Czy uratują siebie nawzajem?

Cage, pożeracz damskich serc, nigdy nie kochał naprawdę. Jego życie to ciągła zabawa, dziewczyny na jedną noc, alkohol… Nie mogło to skończyć się dobrze. Cage zostaje wysłany na wieś, by tam pomagać w gospodarstwie. Ma to być jego kara, za to że prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Tam poznaje Evę.

Eva, córka właściciela gospodarstwa, już dawno zapomniała, co to znaczy cieszyć się życiem. Wcześnie straciła matkę, na wojnie zginął jej narzeczony. Jej życie się skończyło. Postanowiła już na zawsze pozostać sama. Poznanie Cage'a burzy jej spokój. Niestety Eva czuje, że zdradza zmarłego chłopaka. Rezygnuje z szansy na miłość, którą dał jej los.

Czy szalony Cage, chłopak z innego świata, będzie umiał rozkochać ją w sobie? Czy wspólnie pomogą sobie zapomnieć o przeszłości?

Zacznę od tego, że kompletnie się nie spodziewałam czegoś takiego. Byłam przekonana, że będzie to erotyk z mnóstwem scen seksu jak to zazwyczaj bywało w książkach tej autorki. Jak się okazało więcej było mówienia niż robienia. Trzeba przyznać, że pani Glines bardzo umiejętnie i zarazem zabawnie posługiwała się tym erotycznym językiem nie raz przywołując uśmiech na mojej twarzy.

Byłam  pewna,  że  zaraz  położysz się  na stole i  rozłożysz dla niego  nogi.  Na serio,  musisz  się uspokoić,  Becco. Bo wychodzisz na dziwkę. 

Oczywiście była to schematyczna historia. Niegrzeczny chłopak przyjeżdża odpracować swoje błędy i pracuje dla ojca głównej bohaterki, który na samym początku zaznacza, że nie może zbliżyć się do jego córeczki. Jak można się domyślić Eva i Cage zakochują się w sobie. Mimo że jest to typowa młodzieżowa książka muszę przyznać, że od samego początku wciągnęłam się na maksa. Nie zawsze udaje mi się idealnie wyobrazić sobie całą scenerię a tu od pierwszej strony miałam wrażenie, że jestem razem z nimi. Cały stworzony klimat od razu przypadł mi do gustu i zanim się obejrzałam książka już się skończyła.

Nie wiem jak Wy, ale ja wprost uwielbiam gdy bohaterowie na początku za sobą nie przepadają i przekomażają się na każdym kroku. Tutaj nie dosyć, że było tak na początku ich znajomości to jeszcze potem gdy coś więcej zaczęło się dziać. Wiele razy się dzięki temu uśmiechałam, a przecież takie historie są zdecydowanie najlepsze.

Sam pomysł na fabułę nie był jak wspomniałam oryginalny, ale niektóre sceny, z którymi spotkałam się pierwszy raz naprawdę nie dosyć, że były ciekawe to jeszcze momentami wzruszające. Eva ma za sobą tragiczną przeszłość i z tego powodu na początku książki trochę mnie denerwowała, a raczej jej podejście do życia. Na szczęście szybko jej minęło aczkolwiek gdy później owa przeszłość dawała o sobie znać jej tok myślenia mnie rozwalał i momentami pukałam się w głowę.

Jak to romansidło mamy też tutaj bad boya, który nie raz rycersko się zachował. Muszę przyznać, że parę razy i ja zazdrościłam Evie takiego chłopaka u swojego boku. Żeby nie było jednak tak słodko Cage wiele razy zachowywał się jak dupek i uważam, że dziewczyna nie powinna wtedy o niego walczyć skoro ewidentnie była to jego wina, ale no cóż nie ja pisałam przecież książkę.

Koniec końców książka uważam, że była bardzo fajna i sądzę, że o niej nie zapomnę. Z chęcią wróciłabym do niej jeszcze kiedyś i Wam również ją polecam. Nie bójcie się wbrew pozorom wcale nie ma tam za dużo seksu, owszem są pojedyncze sceny myśli Cage'a ale jeśli to miał być erotyk (bo tak słyszałam jednak na internecie jest to 'literatura młodzieżowa i romans') to zdecydowanie takie mi się podobają. Dajcie znać czy czytaliście, a może Was zainteresowałam?

PS. Mam do Was pytanie. Dostałam propozycje współpracy z firmą odzieżową (swoją drogą nie wiem jak)  i jestem ciekawa Waszego zdania: uważacie, że warto co jakiś czas dodać taki post czy skupiać się tylko na książkach?

Miłego dnia! ☺

piątek, 18 listopada 2016

#32 "Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?" Estelle Maskame

Hejka!
Dzisiaj ostatnia część serii Dimily, którą w końcu udało mi się przeczytać. Jak pamiętacie druga część nie przypadła mi do gustu tak jak pierwsza. Zatem jak było z tą?
Eden i Tyler po raz ostatni widzieli się rok temu. W Nowym Jorku wiele się między nimi wydarzyło, a ich płomienny romans zakończył się rodzinną awanturą. I wtedy Tyler zniknął.
Eden sama musiała stawić czoła wściekłej rodzinie, żyć z etykietką niemoralnej pannicy w oczach bliskich i całego Santa Monica, a później z trudem przyjąć do wiadomości, że pomiędzy nią i Tylerem wszystko skończone. Aż w końcu cała miłość, jaką czuła,
wyparowała. Zamiast niej pojawił się gniew.
Gdy Tyler znów pojawia się na horyzoncie, nic nie jest takie jak dawniej. Czy Eden mu wybaczy? Czy dla niej i Tylera jest jeszcze w ogóle jakaś szansa? Czy ich rodzina się ostatecznie nie rozpadnie?

Muszę przyznać, że od samego początku jakoś się wciągnęłam być może to dlatego, że zrobiłam sobie przerwę w czytaniu tej serii. Szczerze muszę przyznać, że brakowało mi Eden i Tylera mimo że każde z nich mnie wcześniej na swój sposób irytowało. Tutaj nie było denerwowania się na żadnego bohatera za to nie raz miękło mi serducho.

Sama fabuła była bardzo ciekawa i mimo iż sądziłam, że nie ma w tej relacji już o niczym sensownym pisać to grubo się pomyliłam. Na szczęście w tej części było tylko kilka przesłodzonych scen za co wielki plus bo naprawdę mam już dość typowych romansów.

Niestety w każdej książce jest jakiś minus. Tutaj była to postać taty Eden. Napisałam, że nie denerwowali mnie główni bohaterowie za to jej ojciec wkurzał mnie jak nikt. To jaki był dla córki, jak się do niej odzywał czasami aż mnie sprawiało ból. Podziwiam Eden, że potrafiła mimo to przyjść i po raz kolejny już załagodzić sytuacje między nimi.

Dzisiaj będzie króciutko bo nadal jestem trochę smutna, że to już koniec. Myślałam, że ostatnią część przeczytam znudzona, a okazało się, że minęło tak szybko, że nawet nie zwróciłam uwagi kiedy. Mam nadzieję, że uda mi się w przyszłości wrócić do tej historii i wiem, że długo jej nie zapomnę. Napisałam wcześniej, że druga część nie przypadła mi do gustu równie mocno jak pierwsza, ale za to trzecia wynagrodziła większość. Nie była rewelacyjna, ale wystarczyła, abym oderwała się na długo od rzeczywistości.

Miłego dnia!

wtorek, 15 listopada 2016

#31 "Czysta jak łza" Charlaine Harris

Hejo!
Cieszę się, że pierwszy post o filmie przyjeliście tak dobrze. Myślę, że takie urozmaicenie na pewno trochę się przyda i spodoba stałym czytelnikom. Ostatnio mam mnóstwo nauki i na czytanie nie mam za dużo czasu, a jeśli już mam to jestem zwyczajnie tak zmęczona, że nie mam siły. Na szczęście w weekend udało mi się coś zacząć a dzisiaj w końcu skończyłam. Zapraszam do czytania.

Chwyciłam nadgarstek w miejscu, w którym powinnam wyczuć tętno.
W środku chłodnej nocy w Shakespeare kucałam wśród drzew, trzymając za rękę martwego mężczyznę.
A teraz na plastikowych workach bezmyślnie zostawiłam odciski palców.
Lily Bard unika towarzystwa i strzeże mrocznej tajemnicy z przeszłości. Kiedy nie sprząta cudzych domów, trenuje karate. A odkąd znalazła zwłoki Pardona Albee, wszyscy kojarzą ją z brudną robotą każdego rodzaju. 
Czy szuflady nocnych stolików i kosze na śmieci kryją w sobie wystarczająco informacji, by Lily odkryła, kto naprawdę sprzątnął Pardona?


No cóż... Nie mam pojęcia co napisać. Na pewno post będzie bez ładu i składu tak jak ta książka. Męczyłam się bardzo. Nie podobał mi się styl pisania autorki i cały ten wątek. Niby kryminał, a tak naprawdę na wątku zabójstwa skupiamy się na początku i na końcu. Przyznam, że jeszcze nigdy nie czytałam tak beznadziejnego kryminału.

Lily widziała jak ktoś ciągnie coś podejrzanego na jej wózku i poszła to sprawdzić. Zobaczyła potem, że to zwłoki i co zrobiła? Położyła się spać... Przepraszam, ale jej zachowanie było takie głupie, że gdy o niej myślę to oczy same mi się 'przewracają'. To co napisałam nie jest spojlerem bo dzieje się na pierwszych stronach więc spokojnie. Większość książki opisuje nam życie Lily, która albo ćwiczy karate albo sprząta. Oczywiście po drodze dowiaduje się ona pare istotnych na końcu rzeczy aczkolwiek jest to napisane w taki sposób, że nie zwracamy na nic uwagi. Chcę też tu zaznaczyć, że książkę czytało mi się szybko, ale trzeba było się przy niej mocno skupić. Wydaje mi się, że o wiele bardziej niż przy jakimkolwiek innym przeczytanym przeze mnie kryminale.

Tak jak napisałam o samym wątku zabójstwa nie jest w środku za dużo. Książkę doczytałam do końca z ciekawości, kto jest zabójcą. Oczywiście nie spodziewałam się zakończenia, które swoją drogą jest beznadziejne, (policjant opowiada Lily cały ten przebieg zabójstwa a ona zasypia), ale nie zrobiło na mnie jakiegoś wow.

Jedyny wątek, który naprawdę mnie zaciekawił to przeszłość Lily i tragedia jaka ją spotkała, ale tutaj opowiadała o tym tak jakby miała to w nosie. W ogóle przez całą książkę miałam wrażenie, że nic jej nie obchodzi. Co do tego wątku i późniejszych tajemniczych 'prezentów' to tutaj szkoda, że tak mało autorka skupiła się na nich.

Nie jestem w stanie napisać nic więcej o tej książce bo chcę już jak najszybciej ją zakończyć. Oczywiście nie sięgnę po kolejne części aczkolwiek jestem ciekawa o czym mogłyby być. Czy polecam Wam przeczytać tą część? No cóż, według mnie była to nudna i nijaka książka, ale inni mogliby mieć inne zdanie. Jeżeli jesteście ciekawi to sami sprawdźcie, ale myślę, że lepiej zabrać się za coś innego. Pozdrawiam!

niedziela, 13 listopada 2016

[1] Czas na film: Piąta Fala (2016)

Hej!
Dzisiaj po raz pierwszy na blogu napiszę parę słów o filmie. Będzie to taka nieregularna seria i myślę, że raz czy dwa na miesiąc wstawię coś innego niż wrażenia o książce, żeby nie było za nudno. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i z chęcią będziecie mnie odwiedzali.


Po inwazji kosmitów nastolatka poszukuje zaginionego brata, który prawdopodobnie został porwany przez obcych. 

Opis nie jest może zbyt długi i nie wyjaśnia za wiele, co mnie więc podkusiło, aby obejrzeć? Po pierwsze główna aktora. Ostatnio w telewizji leciało Zostań jeśli kochasz i po obejrzeniu poszperałam trochę w internecie i natknęłam się na ową Piąta Falę. Po drugie wiedziałam mniej więcej o czym będzie fabuła gdyż koleżanka czytała ostatnio książkę na podstawie, której wyszedł właśnie film. Po trzecie uwielbiam filmy katastroficzne gdzie ludzie walczą o przetrwanie. A, że nie było tam jakiś dziwnych postaci z kosmosu tylko zwykli ludzie tym bardziej mi się podobało. No i jak? Było warto stracić prawie dwie godziny? Owszem.


Przyznam, że Chlöe jako główna autorka jakoś od początku mnie irytowała. Te jej miny i dźwięki... No cóż żaden film nie jest idealny aczkolwiek temu nie brakuje dużo. Zazwyczaj w tego typu filmach mamy wciągającą akcję i nagle jakaś scena w bazie wojskowej czy jeszcze nie wiadomo gdzie. Bardzo tego nie lubię a tutaj czegoś takiego nie było co jest dla mnie mega plusem. Ponadto film jest nowy, bo z tego roku więc efekty nie były złe (chociaż w niektórych momentach nie mogę tego powiedzieć). Dodatkowo, że głównie akcja toczyła się pomiędzy nastolatkami to już nawet nie skomentuję za dużo. Po prostu super! Liczyłam na to, że nie będzie wątku miłosnego bo naczytałam się go już zdecydowanie za dużo, ale tutaj były to zaledwie dwie sceny więc czapki z głów za pomysł i z niecierpliwością czekam na kolejną część!


Film oczywiście gorąco wszystkim polecam. Wzrusza, trzyma w napięciu i pokazuje jacy naprawdę są ludzie.

Chcecie, aby pojawiały się tego typu posty? Dajcie znać w komentarzach!

piątek, 11 listopada 2016

#30 "Niebezpieczne kłamstwa" Becca Fitzpatrick

Hej!
Na początku chciałabym Wam bardzo podziękować za ponad 100 obserwatorów. Nie sądziłam, że w tak krótkim czasie uda mi się tutaj osiągnąć aż tyle więc jestem przeszczęśliwa. Dziękuję, że ze mną jesteście i czytajcie dalej moje wypociny :)


Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem.

Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…
Im bardziej czuję się bezpieczna, tym większe grozi mi niebezpieczeństwo.

Dzisiaj przedstawię Wam moją opinię względem książki Niebezpieczne kłamstwa. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i muszę przyznać, że bardzo mi się podobało. Po pierwsze od razu zwróciłam uwagę na okładkę, która jest cudowna. Po drugie opis także mnie zaciekawił więc nie widziałam przeszkód, żeby przeczytać. Moja koleżanka zabrała się za tą historię znacznie wcześniej i uważała, że akcja rozkręca się dopiero od połowy książki. No cóż niby to prawda, ale przez to jedno jej zdanie ja już czytając byłam troszkę negatywnie nastawiona właśnie co do tego. Aczkolwiek okazało się, że może i opisywane było po prostu jej codziennie życie, ale było to napisane w sposób ciekawy i wciągający.

Fabuła była oryginalna. Przyznam, że jeszcze nie czytałam niczego o podobnym wątku dlatego nie wiem też za bardzo czego mogłam się spodziewać. To, że Stella objęta była programem ochrony świadków sprawiało, że prawie w każdym rozdziale miałam wrażenie, że zaraz ją znajdą co swoją drogą bardzo przeżywałam. Gdy w pewnym momencie akcja na dobre się rozkręciła byłam pewna, że już po niej a tu takie zaskoczenie. I było tak nie raz za co wielki plus. Nieprzewidywalność i fakty wychodzące na jaw sprawiały, że tym bardziej nie mogłam się oderwać i momentami serducho waliło mi równie mocno co Stelli.

Zżyłam się z główną bohaterkę, która (wow) wcale mnie nie wkurzała. Tak jak już napisałam, prawie przez całą książkę towarzyszyło mi mnóstwo uczuć i chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie przejmowałam się losem bohaterów. Jedyny minus jaki mogłabym znaleźć w tej książce to fakt, że autorka nie wyjaśniła co stało się z chłopakiem Stelli, który również został objęty takim programem ochrony świadków. Podobno został porwany najprawdopodobniej przez owych złych ludzi, ale do końca nie wiem czy przeżył. Być może fakty, które później wyszły na jaw miały być na nie odpowiedzią, ale wolę, aby moje przypuszczenia zostały potwierdzone.

To prawda,  co mówią. Człowiek nigdy  nie docenia  tego,  co ma, dopóki tego nie utraci. Gdybym wiedziała, że  już  nigdy  nie  wrócę do Filadelfii, przejechałabym się  na  tej karuzeli  raz  jeszcze. Nie  przez  wzgląd na  dawne  czasy, ale po to, żeby  utrwalić  w  sobie  to wspomnienie, tak abym mogła  wyraźnie zobaczyć  całą naszą trójkę  w  chwili, kiedy  byliśmy  szczęśliwi, uśmiechnięci i  naprawdę  troszczyliśmy  się o  siebie nawzajem.

Podsumowując uważam, że książka była bardzo ciekawa i przyjemnie mi się ją czytało. Na pewno niedługo sięgnę po serię Szeptem tej autorki, którą już od dawna odkładam. Wspominam o tym bo po pierwszym spotkaniu z jej twórczością jestem naprawdę zadowolona i nie widzę przeszkód, aby kontynuować znajomość z jej historiami. Książkę oczywiście gorąco polecam fanom nie typowych romansów i lubiących trzymanie w napięciu.

wtorek, 8 listopada 2016

#29 "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame

Hej! 
Zapewne już większość z Was słyszała o tej serii a być może też czytaliście dlatego bez zbędnych wstępów zapraszam dalej. 

Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.
Teraz czas na zmierzenie się z rzeczywistością i kilka ważnych postanowień. Jak zareaguje na nie rodzina? Czy związek Eden i Tylera przetrwa katastrofalne skutki ich decyzji?

Eden wyjeżdża do Nowego Jorku, aby spotkać się z Tylerem. Jest podekscytowana i nie może doczekać się tych długich wakacji w towarzystwie ukochanego, za którym nie przestała tęsknić. Ma nadzieję, że on również nadal coś do niej czuje chociaż nie wie jak to wszystko się potoczy. Ona ma chłopaka a Tiffany próbuje odzyskać Tylera znowu mieszając i knując. Czy Eden i Tyler znajdą w sobie odwagę, aby być razem i powiedzieć o tym całemu światu? 

Jak zapewne wiecie pierwsza część tej serii bardzo przypadła mi do gustu. Byłam nią zauroczona i zżyłam się z jej bohaterami dlatego gdy dostałam w swoje ręce kolejny tom byłam uradowana i jak najszybciej zabrałam się do czytania. No i tu wszystko się wydało... Muszę przyznać, że nie było jakiegoś wow i nie wciągnęłam się tak jak poprzednio. Właściwie to z czasem zaczynałam się nudzić i irytować. Zwłaszcza postacią Eden, ale pod koniec również Tylrem. 

Eden wkurzała mnie ponieważ była taka zaborcza, że aż przewracałam oczami w niektórych momentach. Przyjechała do przyrodniego brata, który mieszkał z dwoma innymi osobami, którzy nie mieli pojęcia o ich uczuciu i byli przekonani, że są rodzeństwem a Eden robiła takie sceny zazdrości, że aż szok iż wcześniej się nie domyślili. Właściwie był to jej jedyny minus aczkolwiek taki bardzo duży. Tyler natomiast zdenerwował mnie na samym końcu tym co zrobił/postanowił czego nie mogę Wam powiedzieć bo byłby to spojler. Od tego momentu już za nim nie przepadam i nie mam wielkiej ochoty na kolejną część. 

Sama fabuła nie była zła. Najbardziej zaciekawił mnie wątek Tiffany, która ponownie pojawiła się w życiu Eden i Tylera i zaczęła mieszać. Jej intrygi były bardzo dopracowane dlatego tak mi się to spodobało. Przez większość książki nie towarzyszyły mi żadne emocje nawet podczas owych intryg. Jednym momentem gdzie po prostu stanęło mi na moment serce to fragment gdy Tyler odpycha Eden czego kompletnie się nie spodziewałam i był to dla mnie szok. 

Jak już wspominałam nie mam jakoś wielkiej ochoty na kolejną część aczkolwiek przeczytam bo nie lubię nie dokończonych historii (wyjątkiem jest poprzednia przeczytana przeze mnie książka). Jestem ciekawa co jeszcze może wydarzyć się między bohaterami i o czym będzie ostatni tom dlatego przeczytam chociaż jestem bardzo rozczarowana i uważam, że pierwsza część była o niebo lepsza.




sobota, 5 listopada 2016

#28 'Kocham Cię prawie aż po śmierć' Tate Hallaway

Cześć Wam moim czytelnicy!
Dzisiaj chcę przedstawić swoją opinię względem książki Kocham Cię prawie aż po śmierć, na którą natrafiłam przypadkowo ale, że zaciekawił mnie opis z tyłu postanowiłam po nią sięgnąć. Przekonajcie się czy według mnie warto przeczytać.

Gdzie lepiej umawiać się na randki: na sabatach czy w podziemnym królestwie wampirów?
Szesnastka wcale nie jest taka słodka. A decyzja o wiecznym przeznaczeniu to naprawdę trochę za dużo dla dziewczyny, która po prostu chce przebrnąć przez liceum…
Prezent na szesnaste urodziny Anastazji to największy szok w jej życiu. Bo pojawia się jej nieznany tata, który jest… wampirem. A dokładnie - królem wampirów. I chce, żeby córka zajęła należną jej pozycję u jego boku.
Na szczęście w żyłach Anastazji płynie również (po mamie) krew czarowników.
Na nieszczęście wampiry i czarownicy są śmiertelnymi wrogami…
Ana jest bliska szału z powodu rodziców, którzy skaczą sobie do oczu o jej przyszłość. A wszystko staje się jeszcze bardziej zwariowane, kiedy o jej uczucia zaczynają rywalizować przystojny czarownik-rockman i melancholijny wampir-buntownik...

  
Zazwyczaj po wstawieniu opisu z internetu piszę także swoje krótkie streszczonko o czym ogólnie mowa w książce niestety tutaj nie jestem w stanie tego zrobić. Dlaczego? Bo nie mam pojęcia od czego zacząć, co tutaj zawrzeć. Sama nie wiem za bardzo co się tam działo. Ana to się kłóciła z mamą i od niej uciekała to się z nią godziła i uciekała od ojca i tak w kółko... Jak na mnie książkę czytałam bardzo długo bo aż 4 dni a miała ona zaledwie 190 stron. Męczyłam się bardzo. Od samego początku styl autorki do mnie nie przemawiał, miałam wrażenie, że ta na siłę chce być młodzieżowa (o ile mogę tak napisać). Nie umiem tego wytłumaczyć musielibyście sami przeczytać, aby wiedzieć o co mi chodzi.

Sama fabuła również okazała się dla mnie nudna i nijaka. Po przeczytaniu opisu byłam zaintrygowana, a tu takie rozczarowanie. Nie działo się nic ciekawego w kółko to samo jak już wcześniej napisałam. Niby w pewnym momencie oba 'rody' zaczęły walkę, ale i wtedy to były po prostu kolejne nudne strony. Być może książka okazała się taka nudna ze względu na główną bohaterkę Anę, która o matko była OKROPNA. Wiele głównych postaci ma minusy i zawsze znajdzie się coś co mnie w nich chociaż troszkę denerwuje, ale tutaj to było już nie do zniesienia. Ana przez prawie całą książkę o czymś myślała, zastanawiała się, główkowała nawet podczas pocałunków... Była niezdecydowana, krążyła wokół dwóch chłopaków, ale tutaj ten wątek miłosny również był okropny.

Ciężko czytało mi się książkę również z powodu trudnych (jak dla mnie) wyrazów. No bo normalny człowiek powiedziałby normalnie 'sytuacja' a nie używałby jakiegoś terminu naukowego.

Może  jako  półwampir  mogłam  zostać  zwolniona  z  tego speleologicznego  nudyzmu?  Zerknęłam  na  niebo.  Popołudnie  zawsze  było  moim  punktem niżu,  mówiąc  biorytmicznie,  lecz  przecież  nie  czułam  potrzeby  snu  przez  cały  dzień.

Podsumowując nie jestem zadowolona z przeczytania tej książki i jak zawsze mówię, że dla mnie nigdy czas spędzony na czytaniu nie jest stracony tak tutaj zaczynam się nad tym zastanawiać. Nie sięgnę po kolejną część/części mimo że zazwyczaj kończę serię. W tym przypadku na pewno jednak sobie odpuszczę i skupię się na czymś według mnie lepszym.
A czy Wy czytaliście tą książkę? Macie zamiar mimo mojej opini?

środa, 2 listopada 2016

#27 "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame

Hej!
Niedawno napisałam, że nie mogę doczekać się tych kilku dni wolnych bo w końcu będę miała czas na nadrobienie czytelniczych zaległości. Okazało się, że święta, nauka i znajomi zabrali mi większość czasu i za książkę zabrałam się dopiero ostatniego dnia października. No cóż nie jestem zła, przynajmniej trochę odpoczęłam. Oczywiście trochę szkoda, że to tylko jedna książka, ale przecież nic na siłę. Dzisiaj zapraszam na moją opinię pierwszego tomu serii DIMILY Czy wspominałam, że Cię kocham?

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!

Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?


Eden nie utrzymuje kontaktów z ojcem, który kilka lat temu rozwiódł się z jej mamą. Jest więc dla niej wielkim zaskoczeniem fakt, że ten zaprosił ją do siebie na wakacje do Los Angeles. W końcu niepewna Eden zgadza się tam wyjechać i poznać nową żonę ojca i swoich trzech przyrodnich braci. Podczas wakacji dziewczyna poznaje nowych znajomych i zaczyna poznawać uroki miasta. Liczne imprezy, na których bywa pokazują jej jacy naprawdę są jej nowi przyjaciele i z każdym kolejnym dniem zaczyna rozumieć tajemnicę, którą skrywa jej najstarszy przyrodni brat Tayler. Jest przerażona tym co się dzieje. Nie tylko tragiczną przeszłością brata, ale również uczuciem, które się między nimi rodzi.

Po książkę sięgnęłam spontanicznie. Nie wiedziałam nawet, że owa istnieje, ale gdy zobaczyłam okładkę pomyślałam 'biorę' i tak też zrobiłam. Z opisu wywnioskowałam, że jest to typowa młodzieżówka i tak też było. Mimo to jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i przyjemnie mi się czytało.

Podobał mi się przede wszystkim fakt, że autorka umieściła całą akcję w Los Angeles. Plaża, molo, liczne sklepy, imprezy i przede wszystkim słynny napis Hollywood były barwnymi dodatkami, dzięki którym nie mogłam się oderwać. Oczywiście najbardziej zaciekawił mnie sam wątek Eden i Taylera bo po przeczytaniu tylu romansideł było jasne, że między nimi coś będzie a ja najbardziej lubię tego typu historie. A jeszcze bardziej lubię gdy na początku nie pałają do siebie sympatią i na każdym kroku sobie dogryzają tak jak było w tym przypadku.

Eden jako główna bohaterka nie była bardzo irytująca. Jedyny minus, który mogłabym jej wytknąć to to, że dawała sobą pomiatać (przynajmniej według mnie). Ah i oczywiście czasami robiła bardzo głupie rzeczy przez, które musiałam zakryć oczy ze wstydu.

Ja również  czekam,  aż między  nami  nie będzie żadnych ludzi.  Wówczas  rzucam  się  na ziemię i  turlam  się  po piasku w  jego stronę. Efekt  jest  dość żałosny.  Kończy  się  na tym, że leżę ze splątanymi  nogami  i  prawdopodobnie  zwichniętym ramieniem.

Tayler już trochę bardziej mnie denerwował. Był niewierny swojej dziewczynie i dla mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia na to nawet jeżeli owa dziewczyna była zaborcza i chora psychicznie. Sam sprawiał, że Eden musiała patrzeć na niego i jego romanse ze swoją dziewczyną a gdy ta spojrzała choćby na chwilę na innego chłopaka wściekał się jak małe dziecko.. Bardzo, bardzo tego nie lubię. Zdecydowanie bardziej wolę stanowczych mężczyzn, którzy wiedzą czego chcą.

Ah i jeszcze jeden minus, który mnie wkurzał a mianowicie fakt, że 'rodzice' Eden i Taylera byli wobec nich tacy pobłażliwi. Ci mogli wychodzić z domu kiedy chcą nie mówiąc nawet słowa a ich karą było surowe spojrzenie ojca i kolejny 'szlaban', który zawsze kończył się tak samo.

Cała książka nie była zła, ale nie była również najlepsza mimo to z wielką chęcią i ciekawością zabiorę się za kolejną część jak już ją dorwę oczywiście. Jest to historia, która mną zawładnęła i zżyłam się z jej bohaterami. Do tej pory jeszcze o niej myślę, a minęło już kilka dni od przeczytania. Koniec książki bardzo mnie zawiódł dlatego liczę, że kolejna część mi to zrekompensuje.

wtorek, 1 listopada 2016

Podsumowanie października

Hej hej!
Jest to mój pierwszy post tego typu więc za bardzo jeszcze nie wiem jak go napisać, ale myślę, że mi to wybaczycie. Jak  możecie się domyślić przedstawię Wam dzisiaj listę przeczytanych przeze mnie książek w ubiegłym miesiącu i trochę statystyk więc, żeby nie nudzić zapraszam do czytania dalej.

W październiku udało mi się przeczytać osiem książek, a oto one:
1. "Teraz albo nigdy" Sarah Dessen   klik
2. "Za cudze winy" Kresley Cole   klik
3. "W poświacie księżyca" Samantha Young   klik
4. "Jedno małe kłamstwo" K. A. Tucker   klik
5. "Pan Tadeusz" Adam Mickiewicz   klik
6. "Odcień fioletu" Jeri Smith-Ready  klik
7. "Naznaczeni" Jennifer Lynn Barnes  klik
8. "Odblask czerwieni" Jeri Smith-Ready  klik

W tamtym miesiącu odwiedziliście mnie aż 1561 razy.

Najpopularniejszy post: 
#25 "Naznaczeni" Jennifer Lynn Barnes

Najnudniejszy post:
#20 "Za cudze winy" Kresley Cole

Najwięcej komentarzy:
#22 "Jedno małe kłamstwo" K. A. Tucker

Najmniej komentarzy:
#21 "W poświacie księżyca" Samantha Young

Żeby nie było aż tak "dużo" tekstu dodaję okładki książek w kolejności czytania. Mam nadzieję, że chociaż trochę ciekawią Was tego typu posty i będziecie aktywni przy komentowaniu! :)