Strony

czwartek, 18 października 2018

Czas na film!

Hej! Dawno już nie było niczego nie związanego z książką, ale nie ukrywam, że nie mam zbyt wiele czasu wolnego i po prostu nie chce mi się niczego pisać. Mam ochotę tylko oglądać i czytać, ale żeby naskrobać coś sensownego... No niestety ostatnio mi to nie wychodzi. Nie chce natomiast zaniedbać i opuścić całkowicie bloga, dlatego też narazie pojawiają się często recenzje, które po prostu mnie nie zadowalają. Miejmy nadzieję, że szybko mi to minie, a dzisiaj mam dla was kilka filmów, które udało mi się obejrzeć pomiędzy serialem Lucyfer.

Ps. Jeżeli ciekawi was po krótce fabuła, kliknijcie w link, który przekieruje was do strony Filmweb.


41 dni nadziei


Długo długo zbierałam się do obejrzenia tego filmu bo interesował mnie już od zapowiedzi. Po obejrzeniu muszę przyznać, że się nie zawiodłam, ale i nie jestem w pełni usatysfakcjonowana. Historia oparta na faktach, dramat dwojga młodych i zakochanych ludzi, którzy wybierają się w niezwykle długi rejs zwykłym jachtem. Po drodze spotykają ogromny huragan, który sieje spustoszenie zarówno na łódkę, jak i w ich życiu. Nie ukrywam, że uwielbiam filmy o przetrwaniu więc taki rozwój sytuacji to dla mnie gratka, ale jednocześnie cały czas miałam w głowie myśl, że to wydarzyło się naprawdę. Przeżywałam to mocno, ale zakończenie wbiło mnie w fotel. Dosłownie, potem musiałam wstać bo aż tak się przejęłam. Gra aktorska nie była może znakomita, ale dało się oglądać. Było naprawdę dobrze i ta historia na długo pozostanie w mojej pamięci. Po końcowych informacjach poczytałam nawet trochę na temat tej pary i nie ukrywam, że podziwiam!

The kissing booth


Niedawno przeczytałam książkę o tym samym tytule i wiecie, jakie wywarła na mnie wrażenie. Dno. Nie wiem dlaczego podejrzewałam, że film będzie lepszy, ale miałam ochotę go obejrzeć. No i co? Wytrzymałam ledwo godzinę. Było to tak nudne, tak głupie i tak słodkie, że myślałam iż zwymiotuje. Kilka dni później równie głupia postanowiłam, że dokończę bo nie lubię tak ukrywać niczego w połowie i tu już było minimalnie, ociupinkę lepiej. Bo się kłócili i mniej ich było razem. Dało się oglądać, ale jednym okiem. Wygrałam, ale nigdy więcej nie powrócę. Aktorzy zagrali okropnie, zwłaszcza główna bohaterka i te jej miny... Boże, to była jakaś maskara. Miałam wrażenie, że musi do łazienki momentami. Tylko Lee zagrał na tyle przyzwoicie, że wytrzymałam. Niestety nie polecam w ogóle ani książki ani filmu. Nie ma co tracić czasu.

W blasku nocy


Tutaj również najpierw postawiłam na książkę, żeby zaraz obejrzeć film. Po niezwykle emocjonującej wersji papierowej sądziłam, że nie uronię łzy, ale nie udało mi się. Płakałam nawet bardziej bo zakończenie było pokazane w bardziej wzruszający sposób. Uważam, że cała ta historia była ciekawa i oryginalna, a chociaż za aktorką nie przepadam to nawet przypadła mi do gustu. Pośmiałam się, ale i popłakałam. Bardzo życiowy i wzruszający film, który długo pozostawał w mojej pamięci. Polecam obie wersje bo są bardzo podobne.

Światło między oceanami


W końcu udało się obejrzeć! Najpierw były plany na książkę, ale zaczęłam od filmu, który swoim zwiastunem mocno mnie zaciekawił. Chociaż początek był nudnawy, to kiedy akcja się rozkręciła ciężko było się oderwać. Piękna i wzruszająca historia o dwójce ludzi, którzy podejmują jedną jedyną decyzję, która zaważy na całym ich życiu. Piękne tło i ciekawa gra aktorska. Emocje towarzyszące na każdym kroku. Sama nie wiedziałabym jak się zachować i chociaż rozumiałam po krótce każdego z bohaterów to miałam wątpliwości co do ich wyborów. Główna bohaterka na koniec ogromnie spadła w moich oczach, ale ogólnie rzecz ujmując obydwoje zagrali naprawdę świetnie. Naprawdę polecam! 


37 komentarzy:

  1. Szczerze,wolę książki niż filmy.Wiele książek przełożonych na ekran widziałam i gdybym wcześniej nie czytala,często nie wiedziała bym o co w filmie chodzi.Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. W blasku nocy zapowiada się interesująco. Najpierw przeczytam książkę, którą mam i nie potrafię się do niej zabrać🙄

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tylko Światło, byłam po lekturze książki, a mimo wszystko wyjątkowo się wzruszyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu obejrzeć Światło między oceanami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam jeszcze żadnego z tych filmów, ale mam je w planach zobaczyć.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy i ostatni film oraz książki na ich podstawie mam w planach ;). "Kissing booth" też oglądałam i mam o tym filmie taką samą opinię jak Ty, chociaż wytrzymałam do końca ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mało filmów ostatnio oglądam, nadrabiam czytaniem :D

    OdpowiedzUsuń
  8. 41 dni nadzieji- byłam w kinie na tym filmie. Na mnie zrobił ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie oglądałam żadnego z nich:)

    OdpowiedzUsuń
  10. O Kissing Booth już słyszałam, że to niedobry film, ale nie spodziewałam się, że jest aż tak zły.
    Natomiast za "Światło między oceanami" zabieram się w sumie odkąd film miał premierę, ale jakoś nie mogę przysiąść i faktycznie zacząć oglądać ;<

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety nie oglądałam żadnego z wymienionych filmów :) Ale czytałam za to książki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam wszystkie tytuły, jednak obejrzałam tylko 2. Jak dla mnie także taki przeciętniak, nic specjalnego. Bardziej dla takich nastolatek uwielbiających zwykłe miłosne filmy:)
    A na pierwszy miałam się wybrać do kina, jestem go mega ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie widziałam żadnego z tych filmów. ''Światło między oceanami'' na pewno obejrzę, ale najpierw książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie oglądałam W blasku nocy, ale to chyba przez to, że sama książka nie była dla mnie wspaniała. Natomiast The Kissing Booth uwielbiam - było głupie i naiwne - prawda, ale przez to ponad poziom zabawne. Pozostałe mam w planach :)
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
  15. Film numer 1 - zaczełam i wyłączyłam. Nudził mnie
    Film numer 3 - wzruszył mnie do łez
    Film numer 4 - średniak ale i tak lepszy od książki :P

    W skrócie poznałas moje opinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Straaaaasznie jestem zajarana "41 dni nadziei" i "W blasku nocy". W przypadku pierwszej pozycji - przez obsadę, a jeśli chodzi o drugą, to oglądałam film o podobnej fabule i mega mi się podobał, więc tym bardziej chce obejrzeć ten. Już nie mogę się doczekać, aż do nich usiądę! :)

    Zapraszam do siebie na nową recenzję.

    http://hiddenxguns.blogspot.com/2018/10/dlaczego-warto-przeczytac-chmury-z.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądałam w Blasku nocy i uważam, że to jeden z lepszych filmów jakie w życiu oglądałam. Był taki cudowny, że to aż boli. Na The kissing booth nie mam ochoty i też widzę, że nie warto. :D Mam wielką ochotę na 41 dni nadziei, bo... kurczę uwielbiam książki/filmy oparte na faktach, po prostu czuję, że więcej emocji mi wtedy towarzyszy przy czytaniu/oglądaniu. Dlatego jak będę miała czas, ten film obejrzę w pierwszej kolejności. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. ,,41 nadziei" najbardziej mnie zainteresował. Oj już dawno nie widziałam żadnego filmu, czas to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  19. A "The kissing booth" sprawiał wrażenie naprawdę przyjemnej książki młodzieżowej i filmu... :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam tych filmów, mało ostatnio oglądam. Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza- to bardzo motywuje! :)