Strony

poniedziałek, 15 stycznia 2018

#129 "Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood

Tytuł: Dziewczyny, które zabiły Chloe
Autor: Alex Marwood
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 4 listopada 2015
Ilość stron: 448
Opis:
Letni poranek 1986 roku. Dwie jedenastolatki spotykają się tego dnia po raz pierwszy w życiu. Wieczorem obie zostają oskarżone o morderstwo. Ponad dwadzieścia lat później, dziennikarka Kirsty Lindsay, pracuje nad reportażem na temat seryjnego mordercy, grasującego w nadmorskim kurorcie. W trakcie zbierania materiałów spotyka przypadkiem sprzątaczkę Amber Gordon.
Kirsty i Amber spotykają się po raz pierwszy od tego strasznego dnia, który odmienił na zawsze ich losy. Są gotowe zrobić wszystko, by nie odkryto ich dawnej tożsamości, nie zrujnowano im życia, by chronić swoje rodziny. Jednak przeszłość postanawia się o nie upomnieć... Kobiety będą musiały zmierzyć się z dawnym koszmarem i dokonać trudnych wyborów.

Na tę książkę miałam chrapkę od dawna. Przyciągnęła mnie swoją tajemniczą okładką, ale to ciągłe pochlebne rekomendacje miały decydujący wpływ. Na moim blogu pojawiła się już jedna książka tej autorki (klik), która swoją drogą bardzo mi się spodobała. Pomyślałam, że skoro tamta była w porządku to ta, którą reklamują na każdej okładce autorki, musi być jeszcze lepsza. Jak zatem było?

Przecież o to właśnie w życiu chodzi. Nie o wakacje, kolacje w knajpach i pragnienie posiadania więcej rzeczy , ale o to , by napić się razem herbaty i przytulić po długim dniu. Chodzi o wybaczanie i zapominanie , ulgowe traktowanie. A także o uczciwość , prawdę i zaufanie , o stworzenie bezpiecznego , ciepłego schronienia dla tych , których się kocha.

Fabuła. Wątek dziewczynek, które zabiły inne dziecko to na pewno nowość i byłam ciekawa co może z tego wyjść. Rozkręcało się w miarę dobrym tempie, czasami się jednak nudziłam. Jak to w kryminale rozdziały były podzielone na kilku bohaterów, ale sprytnie wciśnięto pomiędzy nie historię z przeszłości. Oczywiście był to udany zabieg gdyż mogłam bliżej zapoznać się z tymi wydarzeniami, a jednocześnie ciągle chciałam więcej, żeby dojść już do momentu kulminacyjnego. Jeżeli chodzi o teraźniejszość to nie mogę napisać, że było to źle opisane czy nieciekawe. Było interesujące, ale nie na tyle, żebym nie była w stanie się oderwać. Być może to zasługa tych wszystkich napisów na okładce i z góry miałam za duże oczekiwania. W każdym bądź razie chcę, żebyście wiedzieli, że wydarzenia były połączone w ciekawy sposób i momentami chwytały za serce. Zaskoczono mnie raz, a niejednokrotnie serce mocniej mi zabiło. Co tylko mogłabym zarzucić to lekka nierealność pod koniec, która według mnie nie miałaby szans na spełnienie w prawdziwym życiu.

Jeśli nie możesz tego znieść, to po prostu odejdź. Zrób coś użytecznego albo spadaj. Nawet w takiej sytuacji znajdą się ludzie, którzy sądzą, że wszystko kręci się wokół nich. Którzy afiszują się ze swoim bólem na użytek innych, by zademonstrować swoją rzekomo większą wrażliwość.

Bohaterowie. Tu mogłabym się naprawdę mocno rozpisać, ale jak zawsze nie będę tego robiła. Są dwie dziewczyny, każda napiętnowana do końca życia, z nową tożsamością. Los po raz kolejny stawia je sobie na drodze, a z tego nie może wyniknąć nic dobrego. Kirsty, a może raczej Jade, ma teraz męża i dwójkę wspaniałych dzieci. Amber, wcześniej Bel, jest w związku od sześciu lat. Obie prowadzą raczej spokojnie życie, ale do czasu. Gdy w miasteczku zaczynają ginąć ludzie, kobiety chcąc nie chcąc spotykają się ponownie. I tu zaczyna się ich prawdziwy charakter. Zupełnie odmienne postrzeganie przeszłości, zdecydowanie bardziej polubiłam Kirsty. Chociaż jak tak na to patrzę to momentami wręcz odwrotnie. Bardzo denerwowała mnie Amber/Bel, która dowiadując się co wyrabiał jej partner nadal spokojnie z nim rozmawia, trzyma go w swoim domu potem odwiedza go w nietypowym miejscu. Dodatkowo wcześniej mieliśmy opisane jej codzienne życie z nim, które też nie było za ciekawe, a jednak ciągle tkwiła w tym związku. Kirsty/Jade natomiast nie miała może takich problemów, ale za to jej praca na pewno sporo komplikowała w stosunkach z mężem. Mimo wszystko czuję, że była lepsza i miała więcej zdrowego rozsądku i przede wszystkim sumienia co pokazują zwłaszcza ostatnie strony książki.

Chyba kogoś zabiłam.

Co ciekawe miałam okazję do refleksji jak na ludzi wpływają artykuły w gazetach. Dzięki opisom z przeszłości i rozdziałom z bohaterkami miałam okazję spojrzeć na coś z ich perspektywy. Natomiast gdy tożsamość jednej wyszła na jaw, a w gazecie pojawiła się notatka o niej i jej rzekomym zachowaniu, aż mnie ściskało w środku. To, że znając prawdę nie miałam wpływu na to, co autor napisał sobie do gazety, a w co ludzie od razu zaczęli wierzyć.

Jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Dzięki tobie stałem się całością.

Niestety z książką można powiedzieć, że jak na mnie to się sporo męczyłam. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem zadowolona z lektury. Na swój sposób to było naprawdę ciekawe i nawet mnie wciągnęło. Nie uważam mimo to, że jest to najlepsza historia autorki. Zdecydowanie lepszy był Najmroczniejszy sekret, który miałam okazję przeczytać w wakacje.
Cóż, mimo wszystko zachęcam Was do sięgnięcie, może będziecie zadowoleni bardziej niż ja.

Moja ocena:
8/10 (bardzo dobra)

48 komentarzy:

  1. Mi również podobała się ta książka. Było kilka momentów, które trochę mi się dłużyły, ale całość wypadła pozytywnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam, ale nie dałam rady, utknęłam po kilkudziesięciu stronach i jakoś nie mogłam się zmobilizować by czytać dalej. Historia niby ciekawa, ale jest coś w sposobie jej opowiedzenia, że mnie nie wciągnęła... może po prostu nie ten czas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam inną książkę tej autorki i byłam bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o czytałam wiele pochowanych opinii o tej książce. Jestem ciekawa, czy moje wrażenia po lekturze będą również pozytywne.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tą autorką jest tak,że opinie o jej książkach są niezwykle zróżnicowane.Czytałam Najmroczniejszy sekret.Pisząc o tej książce trochę marudziłam,bo tu i ówdzie jakoś mi zgrzytało.Słyszałam,że ta książka,o której piszesz jest dużo lepsza.Na pewno za jakiś czas się z nią zmierzę.Ale trzeba przyznać,że styl autorka ma trudny i to prawda,że jej książki potrafią zmęczyć.
    Pozdrawiam.
    czytanestrony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko jest warto je czytać bo są na swój sposób naprawdę dobre.

      Usuń
  6. oj tak podoba mi się klimat czytnę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja miałam ochotę na tę książkę, ale najpierw skusiłam się na inną, która podobała mi się, ale coś tam mi nie grało do końca i stąd też już nie sięgnęłam po inne książki autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To była moja druga książka Alex Marwood i tez bardzo mi się podobała. Pamiętam, że trafiłam na nią z przypadku - pociąg mi się spóźnił więc poszłam do kiosku po gazetę, a Pani kioskarka (?) poleciła mi ta książkę, kosztowała jakieś 9,99zł więc stwierdziłam "czemu nie?" - nie żałuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, to najważniejsze :)
      Nie wiem jak się na taką panią mówi ;)

      Usuń
  9. mnie właśnie ta okładka i tytuł kusi. I myślę, że jak na nią trafię to przeczytam, żeby wyrobić sobie swoje zdanie :)
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja przeczytam, ale zacznę od "Najmroczniejszego sekretu", skoro książka wypadła lepiej :) Nieczęsto sięgam po książki tego gatunku, ale dla urozmaicenia wybieram takie klimaty pod warunkiem, że są dobre. A tutaj chyba tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam inną książkę autorki, która bardzo przypadła mi do gustu. Mam w planach także tą szybko nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Póki co mam zamiar przeczytać "Najmroczniejszy sekret" tej autorki :) Jak mi się ona spodoba to może i na tą się skuszę, kto wie...

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tej książce i fabuła mnie zaintrygowała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam dużo dobrego o tej książce, więc pewnie kiedyś ją przeczytam. Pytanie tylko kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lubię takie klimaty, to zdecydowanie coś dla mnie. Chociaż nie ukrywam, że już od dłuższego czasu mam ten tytuł na oku.
    Mam nadzieję, że mi sie uda przejść płynnie przez lekturę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie jakoś nie ciągnie do tej książki. Mimo, że może być ciekawa, w końcu sam tytuł już intryguje, to ten tytuł sobie odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie ta książka nie przyciąga już od dnia premiery, nie wiem, nie czuję, aby to były moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytalam te ksiazke do polowy i stanelam. To bylo w tamtym roku. Juz malo pamietam. Nie wiem czy do niej wroce, bo cos mi tam widocznie nie gralo skoro ja porzucilam...tylko nie pamietam co :-P

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten tytuł już czeka na półce na spotkanie, wiele sobie po nim obiecuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie zakładanie z góry dobrego zazwyczaj kończy się odwrotnie :)

      Usuń
  20. Dam mamie niech ona się pomęczy a ja potem stwierdzę co dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam książki tego typu, więc będę musiała ją przeczytać ❤
    Pozdrawiam cieplutko
    My blog

    OdpowiedzUsuń
  22. Mnie przeraża sam pomysł na fabułę, więc chyba jednak podaruję sobie tą książkę...

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza- to bardzo motywuje! :)