Strony

czwartek, 18 stycznia 2018

#130 "Turbulencja" Whitney G.

Tytuł: Turbulencja
Autor: Whitney G.
Tom/seria: Turbulence (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 17 listopada 2017
Ilość stron: 480
Opis:
Spotkali się w chmurach: pilot i stewardessa. Skandal wisiał w powietrzu.
Gillian przybywa do Nowego Jorku w poszukiwaniu sensu życiu. Wkrótce rozpoczyna pracę jako stewardessa. Na pokładzie jednego z samolotów poznaje aroganckiego do granic wytrzymałości, lecz diabelnie przystojnego pilota Jake’a, eksperta w przygodach na jedną noc, którego nie interesują randki, zwierzenia i trzymanie się za ręce.
Para decyduje się na prosty układ – seks bez zobowiązań. Zaczyna się szalona seksowna podniebna podróż. Sceny namiętności na różnych lotniskach, w hotelach i miejscach na świecie. Tajemnicze telefony, problemy rodzinne i mroczne cienie przeszłości, które dopadają Jake’a. Pojawia się też niepohamowane uczucie Gillian.
W pewnym momencie bohaterowie będą musieli skonfrontować swoje oczekiwania. Czy wyjdzie im to na dobre?

Piszę te recenzję już drugi raz i nadal nie wiem co i jak napisać. Mam w głowie tyle pomysłów i z tyloma rzeczami chciałabym się z Wami podzielić, a jednak nie wiem jak. Może zacznę od początku i spróbuję co nieco to wszystko poukładać.

Oczywiście najpierw fabuła. Jest to dla mnie coś zupełnie nowego i pewnie właśnie dlatego sięgnęłam po ten tytuł. Erotyków zazwyczaj nie czytam, ale muszę przyznać, że romans stewardessy i pilota bardzo mnie zaintrygował. Oczywiście pan z okładki, którego twarzy i tak nie widziałam, bardzo dobrze zalokował się w mojej głowie z tym swoim garniturem więc całą historię mocno przeżywałam (nie wliczając scen erotycznych, nie przesadzajmy). Więc jest sobie Jake i jest sobie Gillian. Dwa zupełnie różne charaktery, jednak coś ich ciągle do siebie przyciągało. Nie mogę napisać, że była to literatura wysokich lotów wręcz przeciwnie. Było to bardzo podobne do serii Manwhore i chodzi mi tu o władczego mężczyznę i kobietę, która nie jest w stanie od niego odejść nawet mimo bólu (ale o tym później). Umawiają się na niezobowiązujące spotkania, aby ze sobą sypiać chociaż w książce użyte jest zupełnie inne określenie tego. Fabuła nie jest jakoś mocno rozwinięta. Spotykają się, robią co mają robić, a po drodze autorka wplotła kilka wątków, które są dość schematyczne dla tego typu historii. On ma oczywiście mroczną tajemnicę, a ona na koniec robi to czego ten najbardziej się obawiał. Tak więc w tym temacie nie było za ciekawie, ale czytajcie dalej bo moja ocena może Was zaszokować.


- Jeśli przytrafi się panu coś złego, do kogo mamy zadzwonić w pierwszej kolejności?
- Do zakładu pogrzebowego.

Teraz bohaterowie. Oj tak. Zacznę od Jake'a, który dzięki panu z okładki przybrał nową formę w mojej głowie. Może i nie widziałam jego twarzy, ale do panów w garniturach mam słabość więc w połączeniu z jego charakterem po prostu przepadłam. Jake od razu zaskarbił sobie moją życzliwość zwłaszcza dzięki swojemu ciętemu językowi. Był zadufany w sobie, bardzo pewny swojej wartości, a na głupie komentarze odpowiadał równie głupio jednak po prostu mądrze. Wiem, pisze bzdury, ale taka prawda. Ten facet był po prostu genialny! No dobrze, znajdę kilka wad, ale nie oszukujmy się jego chęć do uprawiania seksu i ciągłe wypowiadanie słów z tym związanych, nie może zepsuć mi opinii o nim.
Natomiast Gillian... Oj oj oj... No autorka nie trafiła w mój gust. Nie cierpię wręcz osób, które są ranione, chcą czegoś więcej, a jednak ciągle tkwią w tym związku/relacji, a ona taka była. Niejednokrotnie miałam zmienić o niej zdanie jednak to ona zmieniła swoje i nie potrafiła wytrwać w postanowieniu. Gdy tylko Jake zjawiał się w pobliżu bielizna sama z niej spadała.. I to wcale nie było zabawne, ale wiecie co było? To, że założyła bloga gdzie opisywała swój nieziemski seks z pilotem! No wyobrażacie sobie pisać teraz o czymś takim do ludzi? Tym bardziej, że nie szczędziła szczegółów...

Chciałabym też napisać o kilku innych rzeczach, które zwróciły moją uwagę. Lubię książki, które są grube i zawierają tylko i wyłącznie tekst. Żadne obrazki, imitacje kartek czy zdjęć nie są mi potrzebne do szczęścia, a tu niestety znalazło się kilka takich. Każdy rozdział zaczynał się jakby tablicą lotów (tak mi się wydaje, nigdy nie latała więc trudno mi powiedzieć) co w sumie nie było złe, ale dla takich jak ja, ceniących sobie sam tekst, może to być przydatne. Co jeszcze? Słownictwo. Jak już wcześniej wspomniałam wadą Jake'a było częste używanie nieprzyzwoitych słów, ale ogólne w książce i opisach często pojawiały się nazwy narządów płciowych. Dobrze, rozumiem to erotyk, ale bez przesady, żeby będąc na jakimś przyjęciu mówić przy innych o jej mokrej...

Czytając możecie dojść do wniosku, że jestem zniesmaczona tą książką i właściwie to spodobał mi się tylko Jake (w którym się po prostu zakochałam). Może i tak jest, ale muszę Wam powiedzieć, że ta książka ma coś w sobie co naprawdę bardzo mi się spodobało. Owszem, nie jestem zadowolona z ciągłych scen erotycznych i fabuła też nie była jakoś za ciekawa, ale jednak czytało mi się bardzo przyjemnie i wiem, że będę miło wspominała. Na pewno duży wpływ miał na to główny bohater, ale nie aż tak, bądźmy szczerzy. Nie wiem dlaczego, ale cieszę się, że sięgnęłam po ten tytuł.

Moja ocena:
7/10 (dobra)

43 komentarze:

  1. Na jakieś leniwe popołudnie to ciekawa propozycja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę już o tej książce słyszałam i mam ją w planach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym roku chcę poznać wreszcie twórczość tego autora.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie erotyk powinien mieć coś więcej do zaoferowania niż tylko sceny seksu. :)


    Pozdrawiam
    Kasia z mowmikate

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak tak tak! Ja też zakochałam się w Jake'u :) Niby taki szorstki, a taki pewny siebie i męski - i chyba to mnie w nim urzekło.

    OdpowiedzUsuń
  6. zdecydowanie nie dla mnie. W tym roku skupiam się zdecydowanie na jakości książek, takie erotyczne historyjki to zostawiam innym fanom ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi ciekawie. Pilot, stewardessa :D już sam tytuł brzmi intrygująco :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją w planach. Trochę dobrego się o niej już naczytałam. Ale nie nastawiam się na jakąś wspaniałą fabułę, bo w tego typu książka o to bywa ciężko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię erotyki, ale uważam, że za bardzo by mnie bohaterka wkurzała i te non stop używanie nazw narządów płciowych :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja autorkę kojarzę dzięki książce "Sincerely, Carter", która bardzo mi się podobała i liczę na to, że zostanie wydana również u nas. Co do "Turbulencji" to mam w planach zacząć ją, po obecnie czytanej lekturze. Zbiera bardzo dużo pozytywnych opinii, no i samoloty to ciekawy dla mnie wątek - chociaż obawiam się, że o samolotach i samej pracy bohaterów nie wiele się dowiem. Też mnie czasem razi zbyt częste odnoszenie się do seksu, ale w sumie na tyle erotyków co już przeczytałam, to aż tak mi nie przeszkadza. Przyzwyczaiłam się. Nie mogę się doczekać by poczytać o bohaterze, ciekawe czy mnie też kupi :D

    OdpowiedzUsuń
  11. :D O tak, Jake i jego język. Jeszcze nigdy nie czytałam książki, w której bohater tak się porozumiewał z ludźmi. To było wręcz epickie. Co do bloga Gillian.. zgadzam się całkowicie. :D W sumie tak naprawdę wątpię, że ktoś tak robi, chyba że na prywatnym blogu! Też jej za bardzo nie polubiłam szczególnie ze względu na to co zrobiła w końcówce książki. Ale mimo to książka bardzo dobra. :D

    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. co do tego bloga założonego przez Gillian. Przecież skoro powstają takie książki i mają odbiorców, to co dziwnego w tym, że pojawił się też blog z taką tematyką? podejrzewam, że popularność bloga tej stewardessy biła rekordy :P
    ja nie czytam erotyków, jakoś nie przemawiają do mnie... a może nie przemawiają, bo ich nie czytam? w każdym razie mam poczucie, że straciłabym przy nich czas :P więc po książkę nie sięgnę :P
    pozdrawiam
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, a co do bloga to dla mnie jednak to trochę dziwne :)

      Usuń
  13. Oprócz biografii również nie przepadam za fotografiami w książkach, bo to zdecydowanie za bardzo rozprasza moją uwagę od tekstu :)

    Pozdrawiam, poprostualeksandraa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu zdjęć nie było, ale imitacje kartek z tego co pamiętam ;)

      Usuń
  14. Póki co sobie odpuszcze. Pewnie zianteresuje sie jak ja gdzie zobacze :D Norma :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Może kiedyś się na nią skuszę, ale póki co odpuszczam, jakoś nie jestem do końca przekonana do niej.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie to różnie bywa z tymi książkami erotycznymi. Częściej się rozczarowuję niż jestem zachwycona, ale i tak sięgam po kolejne :D Tę również mam w planach, zobaczymy co z tego wyniknie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety nie dla mnie, zupełnie nie mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam od tej autorki nowelkę "Thirty day boyfriend" i jestem bardzo na tak. Po tę powieść muszę sięgnąć!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mogłabym się skusić na ten erotyk :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj!
Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza- to bardzo motywuje! :)