wtorek, 8 listopada 2016

#29 "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame

Hej! 
Zapewne już większość z Was słyszała o tej serii a być może też czytaliście dlatego bez zbędnych wstępów zapraszam dalej. 

Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.
Teraz czas na zmierzenie się z rzeczywistością i kilka ważnych postanowień. Jak zareaguje na nie rodzina? Czy związek Eden i Tylera przetrwa katastrofalne skutki ich decyzji?

Eden wyjeżdża do Nowego Jorku, aby spotkać się z Tylerem. Jest podekscytowana i nie może doczekać się tych długich wakacji w towarzystwie ukochanego, za którym nie przestała tęsknić. Ma nadzieję, że on również nadal coś do niej czuje chociaż nie wie jak to wszystko się potoczy. Ona ma chłopaka a Tiffany próbuje odzyskać Tylera znowu mieszając i knując. Czy Eden i Tyler znajdą w sobie odwagę, aby być razem i powiedzieć o tym całemu światu? 

Jak zapewne wiecie pierwsza część tej serii bardzo przypadła mi do gustu. Byłam nią zauroczona i zżyłam się z jej bohaterami dlatego gdy dostałam w swoje ręce kolejny tom byłam uradowana i jak najszybciej zabrałam się do czytania. No i tu wszystko się wydało... Muszę przyznać, że nie było jakiegoś wow i nie wciągnęłam się tak jak poprzednio. Właściwie to z czasem zaczynałam się nudzić i irytować. Zwłaszcza postacią Eden, ale pod koniec również Tylrem. 

Eden wkurzała mnie ponieważ była taka zaborcza, że aż przewracałam oczami w niektórych momentach. Przyjechała do przyrodniego brata, który mieszkał z dwoma innymi osobami, którzy nie mieli pojęcia o ich uczuciu i byli przekonani, że są rodzeństwem a Eden robiła takie sceny zazdrości, że aż szok iż wcześniej się nie domyślili. Właściwie był to jej jedyny minus aczkolwiek taki bardzo duży. Tyler natomiast zdenerwował mnie na samym końcu tym co zrobił/postanowił czego nie mogę Wam powiedzieć bo byłby to spojler. Od tego momentu już za nim nie przepadam i nie mam wielkiej ochoty na kolejną część. 

Sama fabuła nie była zła. Najbardziej zaciekawił mnie wątek Tiffany, która ponownie pojawiła się w życiu Eden i Tylera i zaczęła mieszać. Jej intrygi były bardzo dopracowane dlatego tak mi się to spodobało. Przez większość książki nie towarzyszyły mi żadne emocje nawet podczas owych intryg. Jednym momentem gdzie po prostu stanęło mi na moment serce to fragment gdy Tyler odpycha Eden czego kompletnie się nie spodziewałam i był to dla mnie szok. 

Jak już wspominałam nie mam jakoś wielkiej ochoty na kolejną część aczkolwiek przeczytam bo nie lubię nie dokończonych historii (wyjątkiem jest poprzednia przeczytana przeze mnie książka). Jestem ciekawa co jeszcze może wydarzyć się między bohaterami i o czym będzie ostatni tom dlatego przeczytam chociaż jestem bardzo rozczarowana i uważam, że pierwsza część była o niebo lepsza.




Czytaj dalej »

sobota, 5 listopada 2016

#28 'Kocham Cię prawie aż po śmierć' Tate Hallaway

Cześć Wam moim czytelnicy!
Dzisiaj chcę przedstawić swoją opinię względem książki Kocham Cię prawie aż po śmierć, na którą natrafiłam przypadkowo ale, że zaciekawił mnie opis z tyłu postanowiłam po nią sięgnąć. Przekonajcie się czy według mnie warto przeczytać.

Gdzie lepiej umawiać się na randki: na sabatach czy w podziemnym królestwie wampirów?
Szesnastka wcale nie jest taka słodka. A decyzja o wiecznym przeznaczeniu to naprawdę trochę za dużo dla dziewczyny, która po prostu chce przebrnąć przez liceum…
Prezent na szesnaste urodziny Anastazji to największy szok w jej życiu. Bo pojawia się jej nieznany tata, który jest… wampirem. A dokładnie - królem wampirów. I chce, żeby córka zajęła należną jej pozycję u jego boku.
Na szczęście w żyłach Anastazji płynie również (po mamie) krew czarowników.
Na nieszczęście wampiry i czarownicy są śmiertelnymi wrogami…
Ana jest bliska szału z powodu rodziców, którzy skaczą sobie do oczu o jej przyszłość. A wszystko staje się jeszcze bardziej zwariowane, kiedy o jej uczucia zaczynają rywalizować przystojny czarownik-rockman i melancholijny wampir-buntownik...

  
Zazwyczaj po wstawieniu opisu z internetu piszę także swoje krótkie streszczonko o czym ogólnie mowa w książce niestety tutaj nie jestem w stanie tego zrobić. Dlaczego? Bo nie mam pojęcia od czego zacząć, co tutaj zawrzeć. Sama nie wiem za bardzo co się tam działo. Ana to się kłóciła z mamą i od niej uciekała to się z nią godziła i uciekała od ojca i tak w kółko... Jak na mnie książkę czytałam bardzo długo bo aż 4 dni a miała ona zaledwie 190 stron. Męczyłam się bardzo. Od samego początku styl autorki do mnie nie przemawiał, miałam wrażenie, że ta na siłę chce być młodzieżowa (o ile mogę tak napisać). Nie umiem tego wytłumaczyć musielibyście sami przeczytać, aby wiedzieć o co mi chodzi.

Sama fabuła również okazała się dla mnie nudna i nijaka. Po przeczytaniu opisu byłam zaintrygowana, a tu takie rozczarowanie. Nie działo się nic ciekawego w kółko to samo jak już wcześniej napisałam. Niby w pewnym momencie oba 'rody' zaczęły walkę, ale i wtedy to były po prostu kolejne nudne strony. Być może książka okazała się taka nudna ze względu na główną bohaterkę Anę, która o matko była OKROPNA. Wiele głównych postaci ma minusy i zawsze znajdzie się coś co mnie w nich chociaż troszkę denerwuje, ale tutaj to było już nie do zniesienia. Ana przez prawie całą książkę o czymś myślała, zastanawiała się, główkowała nawet podczas pocałunków... Była niezdecydowana, krążyła wokół dwóch chłopaków, ale tutaj ten wątek miłosny również był okropny.

Ciężko czytało mi się książkę również z powodu trudnych (jak dla mnie) wyrazów. No bo normalny człowiek powiedziałby normalnie 'sytuacja' a nie używałby jakiegoś terminu naukowego.

Może  jako  półwampir  mogłam  zostać  zwolniona  z  tego speleologicznego  nudyzmu?  Zerknęłam  na  niebo.  Popołudnie  zawsze  było  moim  punktem niżu,  mówiąc  biorytmicznie,  lecz  przecież  nie  czułam  potrzeby  snu  przez  cały  dzień.

Podsumowując nie jestem zadowolona z przeczytania tej książki i jak zawsze mówię, że dla mnie nigdy czas spędzony na czytaniu nie jest stracony tak tutaj zaczynam się nad tym zastanawiać. Nie sięgnę po kolejną część/części mimo że zazwyczaj kończę serię. W tym przypadku na pewno jednak sobie odpuszczę i skupię się na czymś według mnie lepszym.
A czy Wy czytaliście tą książkę? Macie zamiar mimo mojej opini?
Czytaj dalej »

środa, 2 listopada 2016

#27 "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame

Hej!
Niedawno napisałam, że nie mogę doczekać się tych kilku dni wolnych bo w końcu będę miała czas na nadrobienie czytelniczych zaległości. Okazało się, że święta, nauka i znajomi zabrali mi większość czasu i za książkę zabrałam się dopiero ostatniego dnia października. No cóż nie jestem zła, przynajmniej trochę odpoczęłam. Oczywiście trochę szkoda, że to tylko jedna książka, ale przecież nic na siłę. Dzisiaj zapraszam na moją opinię pierwszego tomu serii DIMILY Czy wspominałam, że Cię kocham?

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!

Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?


Eden nie utrzymuje kontaktów z ojcem, który kilka lat temu rozwiódł się z jej mamą. Jest więc dla niej wielkim zaskoczeniem fakt, że ten zaprosił ją do siebie na wakacje do Los Angeles. W końcu niepewna Eden zgadza się tam wyjechać i poznać nową żonę ojca i swoich trzech przyrodnich braci. Podczas wakacji dziewczyna poznaje nowych znajomych i zaczyna poznawać uroki miasta. Liczne imprezy, na których bywa pokazują jej jacy naprawdę są jej nowi przyjaciele i z każdym kolejnym dniem zaczyna rozumieć tajemnicę, którą skrywa jej najstarszy przyrodni brat Tayler. Jest przerażona tym co się dzieje. Nie tylko tragiczną przeszłością brata, ale również uczuciem, które się między nimi rodzi.

Po książkę sięgnęłam spontanicznie. Nie wiedziałam nawet, że owa istnieje, ale gdy zobaczyłam okładkę pomyślałam 'biorę' i tak też zrobiłam. Z opisu wywnioskowałam, że jest to typowa młodzieżówka i tak też było. Mimo to jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i przyjemnie mi się czytało.

Podobał mi się przede wszystkim fakt, że autorka umieściła całą akcję w Los Angeles. Plaża, molo, liczne sklepy, imprezy i przede wszystkim słynny napis Hollywood były barwnymi dodatkami, dzięki którym nie mogłam się oderwać. Oczywiście najbardziej zaciekawił mnie sam wątek Eden i Taylera bo po przeczytaniu tylu romansideł było jasne, że między nimi coś będzie a ja najbardziej lubię tego typu historie. A jeszcze bardziej lubię gdy na początku nie pałają do siebie sympatią i na każdym kroku sobie dogryzają tak jak było w tym przypadku.

Eden jako główna bohaterka nie była bardzo irytująca. Jedyny minus, który mogłabym jej wytknąć to to, że dawała sobą pomiatać (przynajmniej według mnie). Ah i oczywiście czasami robiła bardzo głupie rzeczy przez, które musiałam zakryć oczy ze wstydu.

Ja również  czekam,  aż między  nami  nie będzie żadnych ludzi.  Wówczas  rzucam  się  na ziemię i  turlam  się  po piasku w  jego stronę. Efekt  jest  dość żałosny.  Kończy  się  na tym, że leżę ze splątanymi  nogami  i  prawdopodobnie  zwichniętym ramieniem.

Tayler już trochę bardziej mnie denerwował. Był niewierny swojej dziewczynie i dla mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia na to nawet jeżeli owa dziewczyna była zaborcza i chora psychicznie. Sam sprawiał, że Eden musiała patrzeć na niego i jego romanse ze swoją dziewczyną a gdy ta spojrzała choćby na chwilę na innego chłopaka wściekał się jak małe dziecko.. Bardzo, bardzo tego nie lubię. Zdecydowanie bardziej wolę stanowczych mężczyzn, którzy wiedzą czego chcą.

Ah i jeszcze jeden minus, który mnie wkurzał a mianowicie fakt, że 'rodzice' Eden i Taylera byli wobec nich tacy pobłażliwi. Ci mogli wychodzić z domu kiedy chcą nie mówiąc nawet słowa a ich karą było surowe spojrzenie ojca i kolejny 'szlaban', który zawsze kończył się tak samo.

Cała książka nie była zła, ale nie była również najlepsza mimo to z wielką chęcią i ciekawością zabiorę się za kolejną część jak już ją dorwę oczywiście. Jest to historia, która mną zawładnęła i zżyłam się z jej bohaterami. Do tej pory jeszcze o niej myślę, a minęło już kilka dni od przeczytania. Koniec książki bardzo mnie zawiódł dlatego liczę, że kolejna część mi to zrekompensuje.
Czytaj dalej »

wtorek, 1 listopada 2016

Podsumowanie października

Hej hej!
Jest to mój pierwszy post tego typu więc za bardzo jeszcze nie wiem jak go napisać, ale myślę, że mi to wybaczycie. Jak  możecie się domyślić przedstawię Wam dzisiaj listę przeczytanych przeze mnie książek w ubiegłym miesiącu i trochę statystyk więc, żeby nie nudzić zapraszam do czytania dalej.

W październiku udało mi się przeczytać osiem książek, a oto one:
1. "Teraz albo nigdy" Sarah Dessen   klik
2. "Za cudze winy" Kresley Cole   klik
3. "W poświacie księżyca" Samantha Young   klik
4. "Jedno małe kłamstwo" K. A. Tucker   klik
5. "Pan Tadeusz" Adam Mickiewicz   klik
6. "Odcień fioletu" Jeri Smith-Ready  klik
7. "Naznaczeni" Jennifer Lynn Barnes  klik
8. "Odblask czerwieni" Jeri Smith-Ready  klik

W tamtym miesiącu odwiedziliście mnie aż 1561 razy.

Najpopularniejszy post: 
#25 "Naznaczeni" Jennifer Lynn Barnes

Najnudniejszy post:
#20 "Za cudze winy" Kresley Cole

Najwięcej komentarzy:
#22 "Jedno małe kłamstwo" K. A. Tucker

Najmniej komentarzy:
#21 "W poświacie księżyca" Samantha Young

Żeby nie było aż tak "dużo" tekstu dodaję okładki książek w kolejności czytania. Mam nadzieję, że chociaż trochę ciekawią Was tego typu posty i będziecie aktywni przy komentowaniu! :)

Czytaj dalej »

czwartek, 27 października 2016

#26 "Odblask czerwieni" Jeri Smith-Ready

Hej wszystkim!
Ostatnio niestety brakuje mi czasu co skutkuje tym, że nie jestem w stanie za dużo czytać. Mam nadzieję, że teraz gdy będzie trochę więcej wolnego uda mi się to wszystko nadrobić a dzisiaj zapraszam na drugi tom Odcień fioletu.


Niebezpieczna i seksowna historia dziewczyny rozdartej pomiędzy dwoma chłopakami: żywym i martwym – poznanej w Odcieniu fioletu
Szesnaście lat temu nastąpiła Przemiana. Każdy, kto urodził się po niej, widzi i słyszy duchy.
Jak Aura. Teraz dzięki temu darowi wciąż może być z Loganem – słodkim Loganem, który skradł jej serce, który śpiewał dla niej piosenki i który  umarł w dniu swoich urodzin…
Logan zniknął. Aura rozpaczliwie pragnie, by powrócił jako duch. I wciąż go wspomina: Logana, który mówi, że wszystkim, czego pragnie, jest ona. Logana, którego fi oletowy blask oświetla jej nagą skórę… Lecz potem nadchodzą gorsze wspomnienia. Logan zazdrosny o jej przyjaźń z Zacharym. Logan wściekły, kiedy z nim zerwała. Logan przemieniający się w cień…
Czy ta przemiana będzie drogą w jedną stronę – do piekła?

Po zamienieniu się ukochanego w cień, Aura nie może się pozbierać. Jest załamana i nie udziela się towarzystko. Kiedy w końcu udaje jej się dojść do siebie Logan powraca jako duch a to co niemożliwe na krótki czas staje się możliwe. Czy Aura pomoże byłemu chłopakowi przejść na drugą stronę? Czy odkryje tajemnice, które przez całe życie ukrywała jej matka?

Ta część z jednej strony podobała mi się o wiele bardziej a z drugiej o wiele mniej. Czy to w ogóle możliwe? Aura, główna bohaterka była w tym tomie po prostu okropna. Kochała Logana, chłopaka, który umarł w dniu swoich urodzin i nie potrafiła pożegnać się z jego duchem. Jednocześnie zakochała się w Zacharym, o którym możecie przeczytać w recenzji poprzedniej części. Mało tego, uwaga uwaga całowała się z bratem Logana. Jej niezdecydowanie było okropne i nie umiem nawet wyobrazić sobie takiej sytuacji w życiu realnym. Z tego powodu książka bardzo mnie do siebie zraziła i każda poważna myśl Aury automatycznie była dla mnie śmieszna kiedy przypominałam sobie jej 'podboje' miłosne.

Z drugiej strony w tej części mamy wiele tajemnic i pojawia się ciekawa akcja. Pod tym względem nie mogę niczego zarzucić, przynajmniej nie wiele a to co bym chciała nie jest możliwe bo będzie to spojler na dużą skalę. Ta część podobała mi się również bardziej ponieważ pojawia się tu wątek dziewczyny, która próbuje 'dorwać' chłopaka za wszelką cenę, nie patrząc na konsekwencje. Jej sposoby na 'przypadkowe' zrobienie Aurze przykrości były naprawdę ciekawe mimo że nie jest to pierwsza przeze mnie przeczytana książka z takim wątkiem.

Chciałabym tutaj napisać jeszcze trochę o Zacharym, chłopaku, który poczuł coś do Aury już w pierwszej części. Na początku uważałam, że jest słodki. Czekał na ukochaną gdy ta była w żałobie i nie urządzał jej scen gdy wahała się między nim a duchem Logana. Chociaż ja na jego miejscu pewnie chciałabym wiedzieć na czym stoję. Niestety w połowie historii jego postać zmieniła się diametralnie na jego niekorzyść. Powiedział Aurze, że chce z nią być, właściwie to tak jakby byli parą (to nie spojler) jednak on w tym czasie spotykał się z ową dziewczyną, która chciała go 'dopaść'. Najgorsze jest to, że on nie widział w tym żadnego problemu... Ahh musielibyście sami przeczytać, żeby wiedzieć o co mi chodzi i mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto podzieli moje zdanie w tej kwestii.

Podsumowując uważam, że książka nie była najgorsza jednak na pewno nie najlepsza mimo to nie żałuję czasu, który spędziłam na czytanie dwóch części. Niestety a może i stety 3 tom nie jest jeszcze przetłumaczony na polski więc chwilowo mogę odsapnąć od Aury i jej problemów.
Czytaj dalej »

niedziela, 23 października 2016

#25 "Naznaczeni" Jennifer Lynn Barnes

Hej
Na tą książkę miałam ochotę odkąd tylko zobaczyłam okładkę. A gdy przeczytałam opis byłam zachwycona bo był on bardzo podobny do jednej z moich ulubionych historii Wizję w mroku. A gdy dotarło do mnie, że to kryminał zabrakło mi już po prostu słów i bez zbędnych ceregieli zabrałam się do czytania. Czy jestem zadowolona? Sprawdźcie.


Niewyjaśnione zagadki z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć.

Siedemnastoletnia Cassie ma naturalną zdolność rozszyfrowywania ludzi. Na podstawie najdrobniejszych szczegółów potrafi ustalić, kim jesteś i czym się zajmujesz. Ale nigdy nie traktowała tej umiejętności poważnie – przynajmniej do czasu, gdy upomniało się o nią FBI. Biuro rozpoczęło tajny program, do którego wciąga wyjątkowych nastolatków, by przy ich pomocy zamknąć niechlubne sprawy z przeszłości, i potrzebuje pomocy Cassie. Dziewczyna przeprowadza się na drugi koniec kraju, żeby wziąć udział w szkoleniu razem z grupą rówieśników obdarzonych talentami równie niezwykłymi, jak jej własny. Ale nikt, kto bierze udział w programie Naznaczeni, nie jest tym, za kogo się podaje. Kiedy na ich drodze staje prawdziwy morderca – uwikłani w śmiertelną grę w kotka i myszkę – muszą wykorzystać wszystkie swoje zdolności, żeby ocaleć.
Ta książka podnosi poziom adrenaliny i nie daje zasnąć, zanim nie dotrzesz do ostatniej strony.


Cassie od zawsze czuła się inna. Przecież większość ludzi nie potrafi opisać człowieka, podać co lubi co powie tylko na niego patrząc. A jej nie sprawia to problemu. Dlatego gdy dostaje propozycję pomocy w FBI nie waha się długo, może dzięki temu rozwiązać zagadkę dawnej śmierci matki. Na miejscu poznaje innych Naznaczonych biorących udział w projekcie i zaczyna pracować nad dawnymi sprawami. Gdy jej koleżanka wykrada dokumenty aktualnej sprawy, Cassie z nudów postanawia do nich zajrzeć. Nie wie jednak, że jest ona powiązana z tajemniczym zabójstwem jej matki. W krótce potem dostaje upominek od seryjnego zabójcy, który jak się okazuje wie o niej wiele rzeczy.

Tak, tak i jeszcze raz tak. Ta książka jest po prostu genialna! Przeczytałam ją w niecały dzień i jestem z tego powodu bardzo smutna i niezadowolona. Szło mi szybko i nie byłam w stanie się od niej oderwać. Wątek zabójstwa i rozwiązywania po kolei zagadki był świetny. Autorka napisała to po prostu cudownie, aż brak mi słów. To wszystko było takie...  No świetne po prostu. To jak wszystko ze sobą połączyła, jak z każdą chwilą na jaw wychodziły nowe tajemnice, nowe wątki w śledztwie było nie do opisania. Sama historia tego mordercy i sposób jego myślenia z początku mnie przerażał, ale pod koniec gdy wszystko zostało wyjaśnione byłam pełna podziwu za zaangażowanie i inteligencję.

Tak jak napisałam na początku, pojawiały się sceny czyjegoś myślenia, jego słów. Dopiero za trzecim razem zorientowałam się, że był to tok rozumowania mordercy, który był no cóż przerażający. Niestety nie pierwszy raz spotykam się z takim czymś i tym bardziej przeraża mnie to, że takie sytuacje mają miejsce w realnym świecie w realnym życiu.

Wątek miłosny oczywiście nam się tutaj pojawia jednak nie jest go za dużo co w tym przypadku jest naprawdę fajną sprawą bo pozwala całkowicie skupić się na dochodzeniu.

Nie będę streszczać książki bo to nie o to tutaj chodzi. Ważne są moje odczucia podczas czytania i tu jak możecie przeczytać na początku byłam i jestem po prostu zachwycona. Wiem, że książkę zaliczam od dzisiaj do listy najlepszych i z pewnością jeszcze nie raz po nią sięgnę chociaż znam zakończenie a w kryminałach ono jest najciekawsze.

Nie mogę się rozpisać, zresztą zazwyczaj tego nie robię, ale może to i lepiej. Ważne, żebyście wiedzieli czy książka mi się spodobała i czy ją polecam niż, żebym ją streszczała. A więc w tym przypadku powtórzę po raz kolejny JESTEM PO PROSTU ZACHWYCONA tą pozycją i POLECAM JĄ KAŻDEMU miłośnikowi kryminałów. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie.

Czytaj dalej »

czwartek, 20 października 2016

#24 "Odcień fioletu" Jeri Smith-Ready

Hej wszystkim!
Brakowało mi czytania luźnych książek, które sama sobie wybieram. Jestem zadowolona, że skończyłam już lekturę i cieszę się, że teraz przez długi czas mam znowu wolne. Mam tyle pozycji, które czekają w kolejce, że sama nie wiem za co się zabrać. Na szczęście czytanie nigdy mi się nie znudzi więc prędzej czy później uporam się z moją listą :) A dziś zapraszam na moją opinię książki Odcień fioletu.

To miały być najlepsze urodziny w życiu. Zespół Logana miał zagrać koncert, a Aura planowała romantyczny wieczór, który jej chłopak miał zapamiętać do końca życia. Nie przypuszczała, że ta noc okaże się jego ostatnią.
Nagła śmierć Logana pogrąża Aurę w rozpaczy. Straciła go. Ale niezupełnie...
Jak wszyscy urodzeni po Przemianie, Aura widzi i słyszy duchy. Zawsze nienawidziła swojej tajemniczej zdolności. Zawsze pragnęła dowiedzieć się, dlaczego wydarzyła się Przemiana, żeby móc ją cofnąć. Ale nie teraz, kiedy jest przy niej duch Logana…
Lecz nagle w życiu Aury pojawia się ten drugi. Serce Aury należy do nich obu – żywego i martwego. I obaj wiedzą coś, co może odsłonić tajemnicę Przemiany…

Aura to dziewczyna, która widzi duchy. Jest przyzyczajona do ich obecności i tak jak większość Poprzemiennych stara się je ignorować. Jednak gdy w noc swoich siedemnastych urodzin jej chłopak łączy alkohol z narkotykami a ona widzi go w fioletowej poświacie nie jest w stanie uwierzyć, że od teraz będzie spotykać go wyłącznie jako ducha. Nie wyobraża sobie, że jej ukochany mógłby kiedykolwiek od niej odejść jednocześnie poznaje Zacharego, miłego chłopaka, z którym mogłaby stworzyć coś więcej. Jeżeli uda im się wygrać sprawę Logan odejdzie w spokoju do lepszego świata a ona będzie mogła rozpocząć nowe życie bez niego. Niestety jest jeden problem. Logan powoli zaczyna zamieniać się w cień- złego ducha.

Po raz kolejny nie wiem co napisać o książce. Na pewno mi się podobała. Cała fabuła była ciekawa i czytało mi się bardzo przyjemnie i szybko. Ledwo zaczęłam a tu już przeczytane ponad sto stron. Całość zajęła mi nie całe dwa dni i żałuję bo historia naprawdę mnie zaciekawiła. Na szczęście jest jeszcze jedna część po polsku więc na pewno się za nią zabiorę w najbliższym czasie.

Co do głównych bohaterów. Aura z pewnością była dziwną postacią. Straciła chłopaka, którego jak twierdziła bardzo kocha. Ja jednak odniosłam wrażenie, że ona nie za bardzo była w szoku i nie cierpiała tak jak powinna zakochana osoba po stracie drugiej połówki. Oczywiście miała tą możliwość spotkania się z nim jako z duchem, ale tego na początku nie była pewna. Jednocześnie spotykała się ze swoim partnerem w projekcie, ale jak można się domyślić sprawy zaczynają przemieniać się nie tylko w relacje przyjacielskie. I tu widzę problem bo jednocześnie kocha Logana i pragnie związku z Zacharym.. Ah te dziewczyny. Prawie w każdej książce ostatnio o tym czytam więc trochę mi się to już przejadło. Co do postaci Logana i Zacharego nie mogę za dużo napisać bo historia opowiadana była tylko z jednej perspektywy- Aury- i o chłopcach nie dowiedziałam się zbyt wiele i nie wyrobiłam sobie o nich zdania. Chociaż jeżeli miałabym wybierać z kim wolałabym, żeby Aura była wybrałabym Logana, ale jako człowieka.

Przeszdzało mi trochę to, że autorka raz skupiała się na wątku jednego chłopaka kompletnie pomijając drugiego i odwrotnie. Przez część książki w ogóle zapominałam o istnieniu jednego z nich tak skupiona byłam na innych wątkach. Nie wiem czy to źle, ale mi nie przypadło do gustu. Całość książki oczywiście oceniam pozytywnie mimo tego, że oczekiwałam od niej czegoś zupełnie innego. Nie zawiodłam się wręcz przeciwnie i już teraz nie mogę doczekać się następnej części. Możecie być pewni, że o niej napiszę, ale najpierw w planach mam inną książkę, którą do poniedziałku muszę oddać. A Wy czytaliście już Odcień fioletu?

Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |