Hej.
Wiem, że ostatnio moje recenzje nie były najlepsze. Krótkie, chaotyczne i czasami bez sensu. Niestety nie miałam za dużo weny i nic mi się nie sklejało, ale dzisiaj trochę bardziej się postaram. Zapraszam.
Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?
Od bardzo, bardzo dawna odkładałam tą książkę. Mnóstwo blogerów zdążyło już o niej napisać, większość zachwalała ją sobie a ja nadal nic. Nie spotkałam się wcześniej z twórczością tej autorki tak więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Muszę za to napisać, że książka przeszła moje najśmielsze oczekiwania i jestem nią zachwycona.
Kira jako główna bohaterka od razu zyskała moją sympatię. Mimo że momentami byłam lekko zazdrosna bo halo spójrzcie tylko na pana z okładki! Tak czy inaczej nie sprawiała, że się irytowałam chociaż w wielu chwilach była taka słodka i urocza, że to aż nie realne. Grayson, którego utożsamiałam sobie z przystojnym panem z okładki również od początku przypadł mi do gustu (i to nie tylko ze względu na wygląd). Nie wiem jak to jest, ale dziewczyny jakoś bardziej pociągają ciemne charaktery i ja niezaprzeczalnie należę do tej grupy :D Grayson jako chłopak z przeszłością i zadziornym charakterem idealnie nadawał się do 'granej' przez siebie roli. Od pierwszych stron wczułam się w ich historię i wszystko (a nie zawsze tak jest) idealnie mogłam sobie wyobrazić. Trzeba przyznać, że czytając naprawdę zapominałam o realnym świecie a na myśl o zakończeniu książki czułam wielki smutek.
Miłość nie zawsze jest łatwa nawet po płatkach róż. Potrafi boleć. Oznacza odsłonięcie się, całego siebie, każdej delikatnej części, i wystawienie na możliwość zranienia. Bo prawdziwa miłość to nie tylko kwiat, prawdziwa miłość również ciernie.
Tak jak już wspomniałam od początku cała ta historia bardzo przypadła mi do gustu. Główny wątek i propozycja, z którą po raz pierwszy spotkałam się w książce od razu mnie zaciekawiły. Każda nowa pojawiająca się postać dodawała czegoś nowego, ciekawego i ani razu się nie zawiodłam. Autorka idealnie wykreowała wszystkich bohaterów, każdemu dała coś ciekawego przez co cała historia była nienaganna i wciągająca. Zadziorne charakterki głównych bohaterów i ich częste 'kłótnie' nie tylko były intrygujące, ale i zabawne co w książce jest bardzo ważne i przyjemne. Oczywiście mamy tu też sporo uroczych i wiernych przyjaciół, ale wszystko jest napisane w taki prawdziwy i realny sposób, że nie ma się do czego doczepić.
Czy to twój uśmiech? Naprawdę? - Udałam, że się otrząsam. - Przypomina bardziej obłąkaną hienę.
Podsumowując trzeba przyznać, że autorka ma talent. Po tylu przeczytanych przeze mnie romansach naprawdę jestem w szoku, że autorka zdołała wymyślić tak ciekawą i nie bardzo schematyczną historię. Na pewno sięgnę po inne jej pozycje i jestem pewna, że mnie nie zawiodą. Żałuję tylko, że tak długo zwlekałam z przeczytaniem tej. Jeżeli ktokolwiek jeszcze nie czytał to niech to jak najszybciej nadrobi!






