poniedziałek, 18 marca 2019

"Inkub" Artur Urbanowicz



Tytuł: Inkub
Autor: Artur Urbanowicz
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 3 kwietnia 2019
Ilość stron: 728
Gatunek: horror
Ocena: 9/10

Nad Suwalszczyzną za kilka dni pojawi się zorza polarna. W Jodoziorach, małej wiosce na prowincji, zostają znalezione spopielałe zwłoki małżeństwa. Wśród lokalnej społeczności miejsce to owiane jest złą sławą, słynie ze szczególnego nasilenia przemocy, chorób, zaginięć i samobójstw. Mówi się też o zjawiskach nadprzyrodzonych – niezidentyfikowanym zielonym świetle, odgłosach niewiadomego pochodzenia, a także o nawiedzonym domu. Miejscowi wierzą, że to on rozsyła wokół negatywną energię, która wydobywa z ludzi najgorsze instynkty.

Tajemnicami wioski żywo interesuje się młody dzielnicowy, który wkrótce popełnia samobójstwo. Sprawę jego śmierci bada Vytautas Česnauskis, policjant na wpół litewskiego pochodzenia z komendy miejskiej w Suwałkach. Odkrywa, że mroczna historia Jodozior ma swoje korzenie w latach siedemdziesiątych. Wtedy miała tam mieszkać kobieta, która parała się czarami…
~lubimyczytac.pl


Przyznam szczerze, że po poznanych do tej pory książkach pana Urbanowicza, po ten tytuł sięgnęłam w ciemno. Nie zastanawiałam się o czym, ile stron, gdzie dzieje się akcja. Biorę! Wiedziałam, że się nie zawiodę i nie pomyliłam się. Kolejny raz czapki z głów dla autora, toż to był sztos!

Fabuła Inkuba skupia się w dwóch epokach. W latach 70 oraz teraźniejszości. Oba te czasy łączy jedno- tajemnicze choroby, niewyjaśniona agresja i ona... Czarownica. A przynajmniej wszystko na to wskazuje. Z początku dosyć ciężko było mi się wczuć: za dużo obowiązków, za mało czasu na przyjemności, przez co czytanie tej cegiełki rozłożyło mi się dosyć sporo w czasie, a co za tym idzie niektóre momenty ulatywały mi z głowy. Mimo wszystko muszę przyznać, że bawiłam się znakomicie, a emocji zdecydowanie mi nie zabrakło. Ponad siedemset stron tak naprawdę akcji. "Tak naprawdę" gdyż cały czas miały miejsce dziwne zjawiska, a w międzyczasie na jaw wychodziły nowe fakty, czasem podejrzenia. Przez to czytelnik wciąż był w umysłowym ruchu i starał się nie tylko na bieżąco śledzić losy bohaterów, ale i rozwiązać zagadkę, ostrzec innych (jakby to miało jakikolwiek sens). Potem znowu działo się coś i coś, a jednocześnie nie czuło się przytłoczonym. Chciało się więcej i więcej! W najmniej spodziewanych momentach otrzymywałam takie opisy i scenki, że ciarki same się pojawiały, a głowa mimowolnie obracała się dookoła i lustrowała otoczenie w poszukiwaniu zła. Czytania tego w nocy nikomu nie polecam 😂 Trzeba jednak zaznaczyć, że autor po raz kolejny zaskoczył nas fabułą i jednocześnie utrzymał swój niezwykle wysoki poziom pisarski. Nie mam zastrzeżeń, liczę tylko na kontynuację, chcę więcej, zakończenie to dla mnie szok, za mało, za dużo! Tyle sprzeczności, tyle emocji! Coś niesamowitego!

Nigdy nie lubiłam kiedy w książce pojawia się policjant z problemami osobistymi, próbujący rozwiązać sprawę na własną rękę, a w międzyczasie otrzymujemy multum nudnych informacji o jego życiu. Tutaj chociaż można się pokusić o stwierdzenie, że było podobnie, nie odczuwało się tego w żaden znaczący sposób. Autor tak sprytnie skupił mnie wokół fabuły, że te chwile "obccości" zupełnie nie robiły na mnie wrażenia i mi nie przeszkadzały. Mało tego, miały pozytywny wpływ i na mnie i na akcję. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale efekt (co dla mnie samej jest zaskoczeniem) okazał się pozytywny. Sam główny bohater nie irytujący, a momentami naprawdę intrygujący. Jego chęć odkrycia zagadki nie była podszyta zwykłym obowiązkiem pociągnięcia fabuły, a szczerą właśnie chęcią. Dla mnie to już jest coś, a reszta bohaterów wydawała się równie prawdziwa i ciekawa. Każda naturalna, a jednak mroczna i niepewna. Niepewność towarzyszyła mi tu na każdym kroku, moje stuprocentowe pomysły szły do kosza, kiedy autor dodawał nowe fakty i mieszał mi w głowie. Zakończenie? Szok. Szok, niedowierzanie i niedosyt. Lekki niepokój w sercu po poznaniu tej historii. To właśnie czuję po lekturze tej książki.


Ogromnie się cieszę, że miałam okazję przeczytać Inkuba. Książka ta okazała się kolejnym świetnym pomysłem autora, którego za każdą nową historią lubię coraz bardziej (a nie wiem czy to możliwe). Szanuję go za niezwykły talent do wymyślania i opisywania takich mrocznych historii, chcę tego więcej! Inkub z pewnością pozostanie w mojej głowie na długi czas, zresztą tak jak dwa pozostałe tytuły autora. Fani mrocznych historii z pewnością będą zadowoleni, zauroczeni i wszystko co najlepsze. Z góry wybaczcie za chaotyczną recenzję, ale tak wiele emocji we mnie buzuje, tak wiele ich chce wyrwać się na zewnątrz. Jestem po prostu ogromnie zadowolona!

Premiera 3 kwietnia!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu i autorowi.
Czytaj dalej »

czwartek, 14 marca 2019

"Pocałunek cienia" Richelle Mead


Tytuł: Pocałunek cienia
Autor: Richelle Mead
Tom/seria: Akademia Wampirów (tom 3)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 8 września 2010
Ilość stron: 432
Gatunek: fantasy
Ocena: 9/10


Od czasu, kiedy Rose pokonała w walce strzygi, dręczą ją ponure myśli. Zaczyna widzieć duchy, które ostrzegają przed złem, jakie gromadzi się coraz bliżej bram Akademii. Dziewczynie coraz trudniej tłumić uczucia do Dymitra. Wie, że nie wolno jej pokochać innego strażnika. Ale czasem trzeba łamać reguły… Gdy zaprzysiężony wróg Lissy i Rose, Wiktor Daszkow, stanie przed sądem, napięcie w arystokratycznych wampirzych kręgach sięgnie zenitu. W straszliwej bitwie Rose będzie musiała wybierać między życiem, miłością oraz dwiema najbliższymi osobami… Czy jej decyzja oznacza ratunek tylko dla jednej z nich?
~lubimyczytac.pl


Jak trudno jest napisać cokolwiek o kontynuacji jakiejkolwiek książki. Już z tomem frugim miałam kłopot, a teraz czeka mnie nie lada wyzwanie. Obawiam się, że jeżeli ma być bez spojlerów, to będzie krótko, ale konkretnie. Nie ma chyba sensu na siłę rozpisywać się o niczym.

Pani Mead po raz kolejny udowodniła, dlaczego sięgam po jej serię kolejny raz. Po latach wymyślony przez nią świat jest równie dobry, co w czasach gimnazjum, a ja mam pewność, że wcale nie wyrosłam z takich historii. Bawiłam się znakomicie, jak do tej pory jest to najlepsza z części przeczytanych po latach, mimo że wiem co czeka mnie w kolejnej i wręcz mnie roznosi, żeby już po nią sięgnąć. Akcja rozgrywa się nadal w świecie wampirów, dampirów i morojów, najczęściej w murach Akademii Świętego Władimira. Wszystko współgra ze sobą, aż przyjemnie czytać. Fabuła, chociaż mogłoby się wydawać, że po rewelacjach otrzymanych poprzednio nie da się bardziej rozwinąć, intrygowała na nowo. Ciężko było się oderwać, graniczyło to z cudem. Akcja, miłość i poświęcenie. Tego drugiego było najmniej, najlepsze w tym było właśnie to, że nie skupiono się na błahych miłostkach. Teraz doceniam to bardziej i mocno szanuje. Za wymyślanie takiego świata i takiej akcji, ciężko nie zdjąć czapki z głowy. Szacunek!

Oprócz niezwykłej i wciągającej fabuły, jedenj z najlepszych książek fantasty jakie miałam okazje czytać, nadal dotrzymujemy towarzystwa głównym bohaterom. Chociaż wiele z nich przechodzi przemianę, to nie sposób się z nimi rozstać. Wykreowani idealnie. Spokojni, ale i wybuchowi, kiedy trzeba. Sympatyczni, ale i dający w kość, pokazujący swoje pazurki, czy mroczne oblicze. Wszystkiego po trochu, od każdego i w odpowiednich momentach. Nie dało czuć się od nich monotonności, emocji nie brakowało.


Pocałunek cienia po latach okazała się równie wyśmienitą częścią serii, co w gimnazjum. Najwidoczniej nigdy nie jest się za starym na magiczny świat pełen przygód i niezwykłych istot. Książka ta dostarczyła mi wielu wrażeń, przeżywałam ją niesamowicie. Bawiłam się znakomicie i już zacieram łapki na czwartą część.
Czytaj dalej »

sobota, 9 marca 2019

"Dziecko z mgły" Renata Kosin


Tytuł: Dziecko z mgły
Autor: Renata Kosin
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 luty 2019
Ilość stron: 390
Gatunek: literatura współczesna
Ocena: 9/10


Alicja to szczęśliwa i spełniona singielka. Wiedzie spokojne i poukładane życie, które zostaje niespodziewanie wywrócone do góry nogami, gdy pojawia się w nim dziewczynka o nieznanym nikomu pochodzeniu i przeszłości. W dodatku niebawem okazuje się, że Mia nie jest zwyczajnym dzieckiem, a jeszcze dziwniejszy jest powód, dla którego Alicja musi się nią zaopiekować. 
Zaskoczona nową dla siebie sytuacją, początkowo usiłuje znaleźć z niej jak najlepsze wyjście i pozbyć się kłopotu, dopóki nie odkrywa, że to, w co została wbrew sobie wplątana ma związek z jej własną przeszłością. Ze zdumieniem uświadamia sobie, że ktoś dawno temu w zagadkowych okolicznościach częściowo pozbawił ją pamięci i tym samym wielu ważnych wspomnień z jej własnego dzieciństwa.
Alicja postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się, kto i dlaczego to zrobił. Przez to zostaje porwana przez kolejną lawinę coraz bardziej zaskakujących zdarzeń. Wkrótce do niej dociera, że jej życie tak naprawdę nigdy nie było ani spokojne, ani poukładane, ale pełne pozorów i niedomówień, z których wcześniej nie zdawała sobie sprawy.
~lubimyczytac.pl

Pierwsze spotkanie z autorką jak najbardziej uważam za udane. Mimo iż na początku ciężko było mi się wciągnąć, to zakończeniem Pani Renata skradła moje serce. Fabuła od pierwszej strony nabiera tempa i nie pozwala czytelnikowi na chwilę nudy. Od razu przeszliśmy do sedna sprawy i pojawienia się w życiu bohaterki dziewczynki. Czy było to naturalne i realne? W większości tak, trudno mi jednak ocenić postać, znajdującą się nagle w takiej sytuacji. Potem niestety zaczynałam się nudzić. Opisane zostało codzienne życie bohaterek i próba oswojenia się z nową sytuacją. Próba nawiązania kontaktu z Mią, zrozumienia jej i chęć pomocy. W międzyczasie kolejne próby rozwiązania zagadki, jakim było pojawienie się dziewczynki w życiu głównej bohaterki. I tutaj z każdą kolejną stroną, z każdym kolejnym odkryciem coraz ciężej było mi się oderwać. Nowe problemy, nowe tajemnice i nowe spekulacje dotyczące rozwiązania. A w tym wszystkim ja, czytelnik, który próbuje wszystko pomieścić w głowie i sam dojść do rozwiązania tych tajemnic. I mimo że próbowałam, naprawdę mocno, to nie byłam nawet w stanie przewidzieć tego co ma mi do zaoferowania autorka. Zwaliła mnie z nóg i sprawiła, że marzę o kontynuacji!

W takich historiach ciężko jest subiektywnie ocenić bohaterów. Bo skoro z założenia nie jest to literatura fantastyczna to doszukujemy się jakichkolwiek oznak nierealności, które z reguły nam przeszkadzają. Tutaj nie było inaczej, a każda odbiegająca od normalnego życia scenka, sprawiała, że dogłębniej przypatrywałam się bohaterom. Jak zareaguje w takiej sytuacji? I chociaż czasami zdarzały się takie naciągane reakcje, to nie mogę napisać, że są one winą autorki. W inny sposób nie była w stanie pociągnąć akcji, a jednak poradziła sobie znakomicie. I miło się to czytało, z biegiem czasu coraz lepiej czułam się w tej historii. Zżyłam się z bohaterami, żyłam ich problemami. Pękało mi serce kiedy i oni cierpieli, a każdy kolejny stres przyprawiał mnie o szybsze bicie serca. Nie mam się do czego przyczepić względem bohaterów. Do swojej roli każdy przygotowany był idealnie.


Jestem zadowolona z lektury tej książki. Kończąc ją, doceniłam każdy jej aspekt i drobne niedogodności, czy niedociągnięcia. Przy tak skomplikowanej fabule i tak wielu szczegółach nie sposób jest pamiętać o wszystkim, a mimo to nie mogę tu za bardzo narzekać. Mimo że na początku ciężko było mi się wczuć i niekoniecznie polubiłam małą dziewczynkę, która pojawiła się w życiu Alicji, to kończąc czytać doceniłam każde jej dziwne zachowanie. Kiedy wszystko zostało wyjaśnione, poczułam niezwykły szacunek do autorki za tak niebywale dobrze wymyśloną fabułę. I dociągniętą do końca bo przecież to niezwykle istotne, żeby po drodze się nie pogubić. Osobiście jestem zdecydowanie na tak i wszystkim gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Czytaj dalej »

piątek, 1 marca 2019

"Anka i piekło szczęścia" Nina Majewska-Brown


Tytuł: Anka i piekło szczęścia
Autor: Nina Majewska-Brown
Tom/seria: Anka (tom 3)
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 16 stycznia 2019
Ilość stron: 320
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 10/10

Marzenie o wielkiej miłości stało się dla Anki drogą do emocjonalnego piekła. Nie dość, że zdradziła męża, to nowy ukochany okazał się groźnym stalkerem. Anka nigdy nie podejrzewałaby siebie, że dobrowolnie wpakuje się w takie kłopoty… Przecież właśnie teraz miała przeżywać najpiękniejszy czas swojego życia! Nowa miłość, nowe rozdanie, nowa ONA
~lubimyczytac.pl

Fabuła trzeciej części skupia się na losach tytułowej Anki i jej problemach. Kłopoty z coraz bardziej przerażającym kochankiem i młodym synem, który w krótce zostanie ojcem. Całość już teraz prezentuje się wybornie, a dodając do tego niezwykłą lekkość w pisaniu autorki i niewymuszoną grację w tworzeniu historii, otrzymamy coś bardzo dobrego. I Tak też było! Bawiłam się wyśmienicie od samego początku. Pokochałam panią Ninę za wspaniałe pióro, za to że nie byłam w stanie się oderwać. Czuło się jakbyśmy byli z bohaterami. A działo się wiele! Zero nudy, emocji aż nadmiar. Akcja szybka i niebanalna. Relacja z kochankiem, która przeradza się w coś dziwnego, wręcz chorego. Nie było miary, która mogłaby mnie oderwać od tego wątku. Przeżywałam go chyba bardziej niż sama Anka, wciąż czekając w niemym przerażeniu co jeszcze może się stać. I muszę przyznać, że chociaż nie brzmi to zbyt kolorowo, to te uczucia były jak najbardziej pozytywne. Dodatkowo pani Nina postawiła na wątek młodych ludzi, którzy zostają rodzicami i nakreśliła czytelnikowi nie tylko jasne strony takiej sytuacji. To było wzruszające i pouczające zarazem. Dawno nie czytałam czegoś tak dobrego w tego typu literaturze.

Tytułową bohaterkę niestety nie zawsze lubiłam w stu procentach. Jej ciągły lęk przed wyjawieniem prawdy doprowadzał mnie do szału. Bo chociaż rozumiem, że nie chciała stracić rodziny, to wychodzę z założenia, że i tak kiedyś wszystko wyjdzie na jaw, jaki jest sens w przedłużaniu swojego cierpienia? Ale jak widać można. Właściwie to co właśnie napisałam to jedyny minus, jaki znalazłam w całej książce. Naprawdę. Reszta bohaterów wykreowana w sposób idealny do sytuacji, jednych da się lubić, innych mniej, ale każdy wnosił coś ważnego i wyjątkowego, tworząc spójną i wartą poznania całość.


Anka i piekło szczęścia okazała się wspaniałą historią na jeden wieczór. Chociaż jest to trzeci tom i autorka niewiele  wspominała z poprzednich części, to wiem, że na pewno je poznam. Panią Ninę zaliczam do grona tych lepszych pisarek, których styl od razu przypadł mi do gustu, a opisana historia długo pozostanie w głowie. W tej książce otrzymamy tak wiele, że nie sposób tego opisać. Jestem nią tak zachwycona, że jedyne co jeszcze ma sens tu dodać to: polecam!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

Czytaj dalej »

piątek, 22 lutego 2019

"Piorun" Angel Payne


Tytuł: Piorun
Autor: Angel Payne
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 16 stycznia 2019
Ilość stron: 312
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 2/10


Pracuję na nocną zmianę w pięciogwiazdkowym hotelu w centrum Los Angeles, często więc natykam się na różnych dziwaków. Nic jednak nie mogło mnie przygotować na noc, kiedy poznałam Pioruna. Uratował mi życie. Teraz jest moim superbohaterem – ogierem, któremu mam ochotę podziękować o wiele bardziej kreatywnie niż głupim pocałunkiem w policzek. Szkoda tylko, że w prawdziwym życiu jest też Reece’em Richardsem, moim cholernie przystojnym szefem.

Reece unika zobowiązań z powodu swojej diabolicznej byłej dziewczyny i światowego imperium zła, a także dlatego, że musi ocalić miasto przed wariatką gotową zniszczyć wszystko, co pokochał. Jest jednak coś jeszcze, co może wpłynąć na wszystkie te plany. Moje serce…

~lubimyczytac.pl

Od dawna już nie czytuję erotyków. Nudzą mnie i nie mają dla mnie większej wartości, jednak muszę przyznać, że Piorun swoją fabułą mnie zaciekawił. Chciałam odprężyć się z lekką i nie wymagającą książką na jeden wieczór. Niestety otrzymałam coś tak dziwnego, że nie wiem nawet jak to nazwać.  Fabuła książki skupia się na relacji dwojga młodych ludzi, którzy zupełnie nic o sobie nie wiedzą, znają się może parę minut i idą ze sobą do łóżka. Spędzają czas na osiąganiu przyjemności, co zabawne bohater nie musi nawet dotknąć dziewczyny, aby ta osiągnęła spełnienie kilkanaście razy w przeciągu minuty. Tak oto prezentuje się akcja i jej główne wątki. Drugi jakże istotny to fakt iż główny bohater jest superbohaterem. Serio. Niszczy przestępców i ma supermoce. Tyle w temacie. Jego nasienie jest magiczne. I tak też autorka to opisała, a ja głównie się śmiałam. Irytowało mnie natomiast to, że znali się oni tak krótko praktycznie wcale, a już nie mogli bez siebie żyć. To okropne, jak szybko autorka przeszła do ostatniego etapu ich "uczucia", przez to czytelnik miał wrażenie, że poznaje ostatnią część przygód. 



Kolejną fatalną wręcz rzeczą w tej książce były epitety. Bo oprócz wielu wulgaryzmów mieliśmy także jakże barwne opisy ich części intymnych. Uwierzcie mi- pośmiać to się można. Z niedowierzaniem przecierałam oczy, jak można skupiać się na tylu epitetach, a tak odpuścić sobie fabułę. Bo jaki sens mają "gorące sceny", kiedy reszta zupełnie leży? Jest mi przykro bo liczyłam na coś dużo lepszego. Na cokolwiek sensownego. Tymczasem otrzymałam tak nijaką i gorzej niż przeciętną historię. Zero fabuły, zero sensownej fabuły, zero jakiegokolwiek rozwijania sytuacji. Jeżeli autorka miała jakiś pomysł po prostu nagle to wymyślała, nie ważne czy miało to sens, czy dwoje superbohaterów nagle zaczęło ze sobą walczyć niszcząc pół miasta, żeby potem znowu skupić się na seksie, a tamto zupełnie pominąć i słowem do tego nie wrócić. Jedyne do czego autorka wracała to seks i seks, tylko to się liczyło. Nie oszukujmy się- taka książka nie jestbaji ciekawa, ani wartościowa. 

Dla osób nielubiących erotyki książki tej zupełnie nie polecam. Nie posiada ona żadnej fabuły, skupia się wyłącznie na doznaniach bohaterów, wulgaryzmach i jakże barwnych ich opisach. Dla osób takie książki lubiących, nie mówię nie. Jest w niej wszystko co taka książka zawierać powinna. Jeżeli was to satysfakcjonuje to proszę bardzo, śmiało. Jestem ciekawa waszych opinii.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

Czytaj dalej »

niedziela, 17 lutego 2019

"Sztuka słyszenia bicia serca" Jan-Philipp Sendker


Tytuł: Sztuka słyszenia bicia serca
Autor: Jan- Philipp Sendker
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 13 lutego 2019
Ilość stron: 312
Gatunek: literatura współczesna
Ocena: 9/10


Najważniejsza książka o bezwarunkowej miłości ostatnich dziesięcioleci.
Jedna z najgłośniejszych powieści o miłości ostatnich dekad.
Ta książka to najwspanialszy literacki hołd na cześć miłości.
Światowy bestseller przetłumaczony na 35 języków!

~lubimyczytac.pl

Przemiła niespodzianka od wydawnictwa od razu mnie zaintrygowała. Chociaż nie miałam jej w planach, to niezwykle się cieszę, że miałam okazję poznać ten tytuł. Zacznę od tego, że nie lubię kiedy na okładce jest aż nadto zachęt i zalet, tak samo kiedy w Internecie czytam same superlatywy o danym tytule. Potem oczekuję niewiadomo czego i zazwyczaj się gorzko rozczarowuję. W tym przypadku po części było podobnie, prawdopodobnie gdyby nie liczne pozytywne recenzje, moja ocena byłaby jeszcze wyższa.

Fabuła książki skupia się na historii dwojga ludzi, których los nie oszczędzał. Słucha jej Julia, która chce dowiedzieć się czegoś więcej o swoim ojcu. Dzięki jej chęci zagłębienia tematu, mamy okazję poznać wiele innych pobocznych wątków, równie pięknych i smutnych. Muszę przyznać, że nie wiem sama czego konkretnie oczekiwałam od tej książki, ale to co dostałam w zupełności mi wystarczyło. Możliwość poznania tak intrygującej i wzruszającej historii to sama przyjemność, a przerywane w odpowiednich momentach rozdziały sprawiały, że czytelnik nie miał szansy się nudzić, jego ciekawość na bieżąco była pobudzana. Można by pomyśleć, że była to książka o  nudnej i wolnej akcji, jako że z reguły poznawaliśmy kolejne etapy życia dwojga ludzi, jednak nie. Okazało się, że było to napisane w tak ciekawy i poruszający sposób, że nic takiego nawet nie można by odczuć. Być może pojawiło się tam zbyt wiele wzniesień po drodze dla bohaterów, aż nadto według mnie, a sam koniec był nierealny i zbyt prosty jak na taką historię, ale naprawdę jestem zadowolona. I mało tego, z pewnością długo nie zapomnę tej Sztuki.



Przecudowny świat stworzył autor. Świat dwojga ludzi, którzy tak naprawdę muszą się uczyć go od nowa. Bohater, który utracił wzrok, a życie już wcześniej dało mu w kość, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Piękne było to, że Jan-Philipp nie koloryzował. Pokazywał to co oczywiste, ale miało się wrażenie, że robi to w bardziej naturalny sposób. Tak, że człowiekowi wstyd iż wcześniej nie zwracał na to uwagi częściej, nie szanował tego co ma. Dodatkowo mieliśmy okazję poznać uczucia odrzuconego chlopca, który nagle traci wzrok. Jego nowa rzeczywistość budziła zachwyt, ale i dostarczała wątpliwości. Bo czy z tłumu innych głosów i dźwięków rzeczywiście da się wyłapać ten jeden, tak trudny do usłyszenia nawet w największej ciszy? Ale to właśnie to sprawiło, że książka ta jest taka wyjątkowa i piękna.

Sądzę, że cokolwiek więcej napiszę będzie powtórką z rozrywki. Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i długo pozostanie w mojej pamięci. Sztuka słyszenia bicia serca przedstawia piękną historię miłosną dwojga pokrzywdzonych przez los ludzi, którzy starają się na swój sposób sprostać jego wymaganiom. Ich własny świat autor ukazał w cudowny sposób, warty, wręcz konieczny do poznania. Zdecydowanie polecam!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Czytaj dalej »

wtorek, 12 lutego 2019

"Nie jestem potworem" Carme Chaparro



Tytuł: Nie jestem potworem
Autor: Carme Chaparro
Tom/seria: Ana Aren (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 31 stycznia 2019
Ilość stron: 384
Gatunek: kryminał
Ocena: 7/10

Jeśli jest coś gorszego od najgorszego koszmaru, to koszmar o dziecku, które znika bez śladu. W centrum handlowym pod Madrytem znika czteroletni chłopiec, Kike. Media natychmiast wiążą ten przypadek z zaginięciem w tym samym miejscu czteroletniego Nicolasa dwa lata wcześniej. Chłopca ani porywacza nigdy nie znaleziono. W madryckiej policji śledztwo prowadziła nadinspektor Ana Arén. Sprawa Kike trafia również do niej. W mediach liderem informacyjnym zostaje telewizyjny Kanał Jedenaście z jego czołową reporterką Inés Grau, prywatnie koleżanką Any. Sytuacja komplikuje się, gdy po kilku dniach w tym samym centrum handlowym dochodzi do zniknięcia trzeciego czterolatka, tym razem syna Inés...
~lubimyczytac.pl

Minęło już sporo dni odkąd przeczytałam ten tytuł i nie wiem od czego zacząć. Przy natłoku obowiązków wiele mogło wylecieć mi już z głowy, ale nadal pamiętam, że z lektury jestem zadowolona. A to przecież najważniejsze, prawda? Nie jestem potworem to kolejna książka z gatunku kryminał, po którą sięgam w ostatnim czasie. Nie łatwo jest mnie zatem zaskoczyć, a tutaj za nic nie domyśliłabym się zakończenia. Mało tego, te wszystkie szczegóły, potem skomponowane w idealną całość, dla mnie były nie pojęte. Nie ma szans, żeby nawet najbardziej wytrawny czytelnik tego gatunku domyślił się rozwiązania fabuły! Totalnie oderwane od schematu, za co wielki plus. Sama akcja, chociaż w miarę szybka, z początku mnie nudziła. Nie mogłam się wkręcić, chciałam jak najszybciej odłożyć. Miałam wrażenie, że to wszystko już było, znowu powtórka z rozrywki. I rzeczywiście przez cały czas tak było: porwanie, nagłaśnianie sprawy i próba odnalezienia dzieci. Nic nadzwyczajnego, kryminał jakich wiele. To sama końcówka, jedna strona wyjaśnienia zbiła mnie z tropu, zwaliła z nóg. Zaskoczenie wielkie, mimo to na tym koniec. Książkę zakończono wewnętrznym monologiem sprawcy, a dla mnie było to po prostu za mało. Czuję ogromny niedosyt pod względem fabuły, pomimo tego, że sama sprawa była intrygująca.

Bohaterów mieliśmy okazję poznać wielu. Nie miałam problemu z ich rozróżnieniem i co najważniejsze wszyscy przypadli mi do gustu. Żadnego z nich szczególnie nie znielubiłam, w drugą stronę podobnie. Mimo to czytało mi się przyjemnie i każdego wspominam raczej pozytywnie. Oczywiście każda postać wniosła swoje do fabuły, na szczęście obyło się bez zbędnych postaci na siłę. Wykreowano je za to w sposób idealny do kryminału, tak, że czytelnik nie był w stanie zorientować się kto jest sprawcą. Mało tego, po drodze snuł dziesiątki teorii kto może nim być. Czyż to nie jest warte przeczytania? Takie książki szanuję najbardziej: zmuszają naszą wyobraźnię do działania, nawet kiedy my nie zdajemy sobie z tego sprawy.


Nie jestem potworem okazała się książką lekko ponad przeciętną. Z wieloma wadami, ale i zaletami. Osobiście wspominać będę ją pozytywnie, dzięki zaskakującemu rozwiązaniu sprawy i krętej drodze do poznania jej. Książka wbrew pozorom zmusza do refleksji, można się pokusić o stwierdzenie, że posiada nawet morał. Fani kryminał mogą nie być zachwyceni, jednak spragnieni dobrej mrocznej historii, nie oczekujący fajerwerków, mogą zadowolić się już bardziej.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |