niedziela, 15 września 2019

"Gałęziste" Artur Urbanowicz (nowe wydanie)


Tytuł: Gałęziste
Autor: Artur Urbanowicz
Seria/tom: ---
Wydawnictwo: Wydawnictwo Vesper
Data wydania: 23 listopada 2019
Ilość stron: 475
Gatunek: horror
Ocena: 10/10


Nie wierz w nic, co widzisz, słyszysz… i w co do tej pory wierzyłeś.

Jest taki dom, w którym nie chciałbyś spędzić nocy. Z jakiegoś powodu ciemność w nim jest inna. Jeszcze bardziej złowroga niż gdziekolwiek indziej.
Jest takie jezioro, w którym mieszkają nieumarli. Ich przewaga nad Tobą jest prosta – oni nie potrzebują nabierać powietrza.
Jest taki demon, o którym wolałbyś nie wiedzieć. Niematerialne uosobienie zła, przed którym nie sposób uciec.
Jest takie miejsce, w którym znajdziesz ten dom. Miejsce, które skrywa też to jezioro, miejsce, w którym ten demon był od zawsze. To las. Las, w którym za nic w świecie nie chciałbyś się zgubić. Kiedy już raz do niego wejdziesz, nie pozwoli Ci wyjść.
Jest taka historia, której nie chciałbyś poznać. Opowieść, która Cię zaintryguje, zaskoczy i przerazi do szpiku kości. Powieść grozy na baśniowych ziemiach Suwalszczyzny, z zaskakującym zakończeniem godnym mistrzów gatunku. 
Odważysz się?
~lubimyczytac.pl


Nie jest tajemnicą, że swego czasu zakochałam się w twórczości pana Urbanowicza. Moja przygoda z Jego książkami rozpoczęła się właśnie od Gałęziste, zatem informacja o wznowieniu i ulepszeniu tego tytułu była dla mnie przemiłą niespodzianką. Sięgnęłam w ciemno i się nie zawiodłam. Po raz kolejny jestem bardzo mile zaskoczona.

Tomek i Karolina wyjeżdżają na święta i zatrzymują się po kilku niedogodnosciach w domu Prusów. Już pierwsze chwile tam naznaczone są dziwnymi sytuacjami i zjawiskami, które ciężko wytłumaczyć. Po raz kolejny autor stworzył niepowtarzalny świat i atmosferę, przy której przechodziły mnie ciarki, a jednocześnie nie chciałam odłożyć książki. Fabuła była dosyć rozbudowana i ciągle coś się działo, jednak nie odczuwałam przesady, wręcz momentami niedosyt. Budowanie napięcia pan Artur opanował do perfekcji. Chwila moment i czytelnik jest już na ostatniej stronie, nie wiedząc nawet kiedy się to stało. Pokochałam historię Karoliny i Tomka, pokochałam Gałęziste za chwile grozy, nieustanne napięcie i oczekiwanie na wyjaśnienie. Po prostu to kocham.



Waham się nadal nad postacią Karoliny. Nie jestem sama pewna, czy to boahterka ta posiada lubiane przeze mnie cechy. Wiecie, że za osobami mało pewnymi siebie i takimi, którym nic nie pasuje, na wiele rzeczy narzeka, nie przepadam. A ona po części taka była. Za wszystko przepraszała, każdemu chciała dogodzić. Nie jest to zła cecha, po prostu w połączeniu z tą historią, jej osoba wyszła na lekko denerwującą. Tomek natomiast był przeciwieństwem Karoliny, pewny siebie i stanowczy. Dlatego mieliśmy okazję obserwować wiele sytuacji, gdzie ich skrajne charaktery się łączyły i między nimi dochodziło do sprzeczek. Ich rozwój był dosyć ciekawy więc nie narzekam. Ponadto autor nie skupił się na tym wątku, więc był to tylko taki dodatek.

Koniecznie muszę wspomnieć o zakończeniu tej historii. To był sztos! Coś niesamowitego, zaskakującego i po prostu wow! Brak mi słów. Kiedy czytelnik w końcu odpoczywa po tylu emocjach danych przez autora, ten nagle serwuje coś takiego! Koniecznie, bezdyskusyjnie musicie poznać ten tytuł! Z całego serca Wam go polecam, obie wersje i inne książki autora także. Wszystkie są genialne i na długo zostają w pamięci.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.
Czytaj dalej »

poniedziałek, 9 września 2019

"Roziskrzone noce" Beatrix Gurian


Tytuł: Roziskrzone noce
Autor: Beatrix Gurian
Seria/tom: Roziskrzone noce (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Jaguar
Data wydania: 3 października 2018
Ilość stron: 368
Gatunek: literatura młodzieżowa
Ocena: 5/10


Matka Philii wychodzi za mąż za hrabiego Frederika, bogatego i wpływowego właściciela wspaniałego pałacu w Danii, nad samym brzegiem morza. Dziewczyna początkowo zachwyca się wspaniałymi strojami i olśniewającą biżuterią, która każdego dnia i nocy dodaje je blasku. Po pewnym jednak czasie okazuje się, że to cudowne miejsce kryje wśród niezliczonych sal balowych i wypełnionych starymi portretami komnat mroczne tajemnice. Odbijające się w lustrach świece przywodzą na myśl dawne czasy, działają na wyobraźnię.
Podczas balu Philia poznaje przystojnego Nielsa, syna hrabiego Fredericka. Wirują w tańcu, czując z minuty na minutę coraz silniejszy magnetyzm. Czy młodzieńcze uczucie będzie w stanie pokonać mroczne tajemnice z przeszłości?
~lubimyczytac.pl

Okładka tej książki przyciągnęła mój wzrok już od pierwszej chwili. Chociaż fanką świecących rzeczy nie jestem, to Roziskrzone noce spodobały mi się od razu. Sięgając po ten tytuł spodziewałam się raczej lekkiego romansu, podobnego do serii Rywalki, otrzymałam tymczasem książkę z wątkiem kryminalnym w głównej mierze.

Autorka przedstawiła nam świat osób bogatych i wpływowych. Jej matka za chwilę wyjdzie za mąż za hrabiego, a ona sama nagle zamieszka w jego ogromnym pałacu. Niespodziewanie jednak z Philią zaczyna dziać się coś dziwnego- jest ona świadkiem przedziwnych sytuacji, o których potem każdy, z wyjątkiem jej samej, zapomina. Kiedy sprawy posuwają się za daleko, dziewczyna postanawia sprawdzić na własne oczy co dzieje się w pałacu. Tutaj akcja się rozwija, w dosyć szybkim tempie, jednak razem z tym czytelnik otrzymuje masę rozpoczętych wątków i teorii,  a które przez bardzo długi czas nie dostaje zupełnie żadnych wyjaśnień. Mnie to męczyło, momentami irytowało. Bohaterka mogła robić co chciała, zachowywać się jak chciała (irracjonalne, jak osoba niezrównoważona psychicznie), a jednak nie miała z tego powodu zupełnie żadnych konsekwencji. Mało tego, i tutaj najlepsze i zarazem najgorsze przez co cała książka była dla mnie nie do zniesienia, Philia zakochała się w Nielsie już po... pierwszym spotkaniu! Tak! Ona go kocha i zrobi dla niego wszystko. Boże, jakie to było żenujące. To wyznawanie sobie miłości i ukradkowe spotkania. Po prostu zostawię to już bez dalszego komentarza.

Jak można się spodziewać główna bohaterka nie przypadła mi do gustu. Głównie z powodu wielkiej miłości po pierwszym spotkaniu, ale i dlatego, że musiała być wszędzie i wszystko wiedzieć. Okej, rozumiem, że szukała odpowiedzi, ale niektóre momenty były zwyczajnie przesadzone. Jej plusami na pewno były determinacja i dobre serce, ale to po prostu za mało do reszty jej charakteru. Niels ani trochę lepszy nie był, mimo tego, że kontaktu z nim za dużo nie mieliśmy. Był zmienny w nastroju, zachowywał się irracjonalnie, nie tak jak wymagała tego sytuacja. Kolejna rzecz, która mi się nie spodobała. Co do reszty postaci nie mam zastrzeżeń. Co prawda autorka mogłaby bardziej skupić się na ich emocjach i ich samych w ogóle, a nie na sprawie miłości Philii i próbuje rozwiązania zagadek. Może wtedy książkę czytałoby się przyjemniej.


Tak więc śmiało można stwierdzić, że Roziskrzone noce nie przypadły mi do gustu. Książka sama w sobie zła nie była, fabuła też nie najgorsza, jednak styl pisania autorki nie jest moim ulubionym. Za dużo wprowadzania nowego, a za mało skupienia się na tym co już jest. Mam nadzieję, że kolejna część będzie pod tym względem dużo lepsza.
Czytaj dalej »

wtorek, 3 września 2019

"Od urodzenia" Elisa Albert


Tytuł: Od urodzenia
Autor: Elisa Albert
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 15 marca 2016
Ilość stron: 272
Gatunek: literatura piękna
Ocena: 2/10

Minął już rok, odkąd Ari – doktorantka, feministka i żona o piętnaście lat starszego od niej profesora – urodziła Walkera. Kobieta przeżywa ogromne trudności w odnalezieniu się w nowej dla siebie rzeczywistości. Nie mogąc przyzwyczaić się do specyficznego rytmu opieki nad małym dzieckiem oraz do zmian, które zaszły zarówno w jej ciele, jak i w psychice, Ari zaczyna przypominać samotne, chyboczące się na zimowym wietrze drzewo, któremu ni stąd, ni zowąd wyrwano korzenie.
Kiedy w sąsiedztwie pojawia się Mina – niegdyś kultowa piosenkarka rockowa, a teraz przyszła matka w dziewiątym miesiącu ciąży – Ari, mimo że zwykle nie ufa kobietom, widzi w niej potencjalną bratnią duszę. Wkrótce kobiety się zaprzyjaźniają i łączą siły we wspólnej macierzyńskiej walce, jaką obie na co dzień staczają.
~lubimyczytac.pl

Muszę przyznać, że jestem bardzo rozczarowana i nie mam zielonego pojęcia co mogłabym dzisiaj tu napisać. Krótko i na temat, tak będzie chyba najlepiej. Autorka opowiedziała nam historię (nie pamiętam już po dniu imienia głównej bohaterki) Ari, młodej mamy, która w tej roli nie czuje się najlepiej. I myślałam, że na tym się skupimy, tymczasem pani Elisa urozmaiciła książkę w mnóstwo nic nieznaczących (według mnie) wątków. Owe wątki były króciutkie i przeskakiwano z nich z prędkością światła. Po pół strony już inna historyjka. No dla mnie był to istny koszmar, tym bardziej, że zdania były krótkie i często bezosobowe. Jako takiej fabuły tam nie uświadczyłam, nie wiem nawet jakie relacje panowały pomiędzy bohaterami ze względu na przeskoki czasowe. Tak, oprócz przeskokach w scenach mieliśmy również przeskoki w czasie. Życzę powodzenia, żeby się wkręcić w historię.


Prawda jest taka, że najchętniej już zamknęłabym temat tej książki i skończyła o niej pisać. Nie mam tutaj nic pozytywnego do napisania o powyższym tytule. Czytałam to co prawda dwa dni, ale były to dwa tak długie dni, że marzę, aby o nich zapomnieć. Wynudziłam się za wszystkie czasy, ciężki styl pisania autorki zupełnie nie przypadł mi do gustu. Bohaterowie byli dziwni ze względu na nagłe zmiany nastroju (typu jest kulturalna rozmowa i nagle jedna osoba do drugiej rzuca obelgi i bluznierstwa, po czym wracają do dalszej części rozmowy jak gdyby nigdy nic). 

Zatem książki Od urodzenia nie polecam nikomu. Jest równie chaotyczna co moja opinia o niej.

Czytaj dalej »

środa, 28 sierpnia 2019

"Z popiołów" Martyna Senator


Tytuł: Z popiołów
Autor: Martyna Senator
Tom/seria: Z miłości (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czwarta Strona
Data wydania: 8 listopada 2017
Ilość stron: 336
Gatunek: literatura obyczajowa i romans 
Ocena: 7/10


Wydarzenia z przeszłości zmieniły Sarę nie do poznania, odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Jest teraz pewna, że miłość sprowadza się jedynie do cierpienia. Przynosi ból, łzy i rozczarowanie. Przekonał się o tym także Michał, którego wykorzystała była dziewczyna.
Przypadkowe spotkanie dwóch poranionych dusz uruchamia ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwala im poznać życie na nowo. Budowany od lat mur, którym otaczała się Sara, zaczyna pękać za sprawą opiekuńczego Michała

~lubimyczytac.pl

O tej serii słyszałam bardzo wiele dobrego i trzeba przyznać, że okładki mają cudowne. Razem na półce prezentują się wspaniale, ale co z zawartością? Nie ukrywam, że do sięgnięcia zachęciły mnie liczne zachwyty nad tymi tytułami i sama miałam ochotę przekonać się, czy warto. Muszę przyznać, że czuję się lekko rozczarowana, ale nie było najgorzej.

Pani Senator postawiła na historię dwojga młodych osób, których drogi nagle się krzyżują i od tego momentu ich życie zaczyna się zmieniać. Obydwoje mają za sobą ciężką i bolesną przeszłość i na swój sposób próbują sobie z nią poradzić. Trzeba przyznać, że brzmi to banalnie i bardzo schematycznie. Tak też było, trzeba jednak zaznaczyć, że w jakiś niewytłumaczalny dla mnie sposób autorka potrafiła do mnie przemówić. Mimo że nie zachwyciła mnie całość, a i nie wciągnęło mnie tak, że nie byłam w stanie się oderwać, to przeczytałam ten tytuł w parę chwil. Niewiarygodnie szybko przelatywały mi rozdziały i ani się obejrzałam już skończyłam. I okazuje się, że wcale nie było tak tragicznie, a zakończenie ruszyło moje serce, chociaż nie było tam niczego skrajnego. Nie wiem jak to się stało, ale poczułam coś- sama nie wiem co.

Dawno już nie zdarzyło mi się, żebym od razu tak mocno polubiła oboje bohaterów. Zarówno Sarę, jak i Michała pokochałam od razu. Nie wyróżniali się niczym szczególnym, a jednak moje serce w jakiś sposób szło w ich stronę i mocno im kibicowało. Byli to bohaterowie spokojni, a jednak umieli zawalczyć o siebie. Nie zachowywali się jak nastolatki, nie miewali humorów. A dodatnie do tego innych barwnych postaci było strzałem w dziesiątkę. Z takim połączeniem musiało być tylko dobrze.


Mimo wielu zalet wyżej wymienionych jestem rozczarowana tą pozycją. Nie mogę niczego autorce zarzucić, a jednak oczekiwałam czegoś więcej. Czegoś co totalnie mnie poruszy. Nie sądzę, że nie brakowało tu emocji, jednak do mnie to nie przemówiło. Nie odradzam Wam sięgnięcia po ten tytuł- jest naprawdę dobrze napisany i w miarę ciekawy. To, że mnie nie zachwycił, nie znaczy, że z Wami też tak będzie :)
Czytaj dalej »

niedziela, 25 sierpnia 2019

"Gwiazdor" Laurelin Paige, Sierra Simone


Tytuł: Gwiazdor
Autor: Laurelin Paige, Sierra Simone
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 2017
Ilość stron: 472
Gatunek: literatura obyczajowa i romans (?)
Ocena: 3/10

Nie wiem co mnie podkusiło do zakupu tej książki. Chyba tylko jej bardzo niska cena, bo za erotykami od dawna nie przepadam. Łudziłam się, że po tak długiej przerwie może coś się zmieniło, ale jednak nie. Nadal nie trawię takich opisów, zwlaszcza w zbyt dużych ilościach. I chociaż książka ta miała nawet ciekawą fabułę, z sensem i dosyć szybkim tempem, to coś było nie tak. Logan i Devi to aktorzy filmów pornograficznych, on wielki weteran, ona gra tylko w filmach lesbijskich. Razem mimo to zagrali jedną scenkę przed trzema latami i od tamtej pory oboje są w sobie szaleńczo zakochani i sprawiają sobie przyjemność oglądając ten film na okrągło, mimo że przez te trzy lata w ogóle się nie widzieli. Tu zaczyna się wielkie rozczarowanie, już mnie to nie przekonuje i przewracam w tym momencie nawet w myślach oczami. Potem jest już tylko lepiej. Po kilku spotkaniach wyznają sobie wielką miłość, jest dramat, rozstanie i szczęśliwe zakończenie. Wybaczcie, ale musiałam. To tak wielki schemat, że aż boli. A w tym wszystkim pełno sprośnych opisów. Jestem na nie.



Ani Logan ani Devi nie przypadli mi do gustu. Oboje byli dziwni pod wieloma względami. Mówili jedno, robili drugie. Byli zmienni w zachowaniu, niestabilni. Takie coś zupełnie do mnie nie przemawia i ciężko było mi przebrnąć przez ten tytuł. Nie mam pojęcia co jeszcze napisać na temat tej książki. Wywołała we mnie wiele emocji, negatywnych emocji. Przykre było to, że nawet tak ważne momenty w ich życiu podszyte były seksem, a jedno z najważniejszych momentów w ich życiu w połowie przerwano właśnie tym. To kłuło w oczy i nie dało się tego czytać. Śmiało można było połowę stron odrzucić, były tam w kółko powtarzające się te same sceny i opisy. Ile można? Nie mam nic do erotyków, ale nie ma co na siłę opisywać tych spraw. Jest jakiś umiar. Niestety tytuł ten zupełnie nie przypadł mi do gustu. Nie polecam.


Czytaj dalej »

piątek, 16 sierpnia 2019

"Współlokatorzy" Beth O' Leary


Tytuł: Współlokatorzy
Autor: Beth O'Leary
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 15 maja 2019
Ilość stron: 432
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 6/10


Tiffy Moore pilnie potrzebuje taniego lokum. Leon Twomey bierze nocne zmiany, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Choć ich przyjaciele sądzą, że to szaleństwo, oni znajdują idealne rozwiązanie: w ciągu dnia Leon będzie w ciasnej kawalerce odsypiał noce zmiany, dzięki czemu Tiffy będzie miała to samo mieszkanie wyłącznie dla siebie przez resztę doby.
Ona właśnie zerwała ze swoim zazdrosnym chłopakiem i ledwo wiąże koniec z końcem, pracując w niszowym wydawnictwie, on bardziej dba o innych niż o siebie – nocami zajmuje się pensjonariuszami domu opieki, a każdy grosz odkłada na prawników, którzy wyciągną jego niesłusznie skazanego brata z więzienia.
Na przekór wszystkim i wszystkiemu, dwoje niezwykłych współlokatorów odkrywa, że jeśli wyrzuci się wszystkie zasady przez okno, można stworzyć całkiem przyjemne i ciepłe domowe ognisko.

~lubimyczytac.pl

Kto nie słyszał chociaż raz o tym tytule? Swego czasu był on wszędzie, a każdy zachwalało go pod niebiosa. Nic dziwnego, że w końcu i ja musiałam na własnej skórze przekonać się co do wartości tej książki.

Muszę jednak przyznać, że czuję się mocno rozczarowana lekturą. Początek zapowiadał się naprawdę obiecująco: dwoje zupełnie obcych ludzi zamieszkuje ze sobą, mało tego, dzielą jedno łóżko. Nigdy się nie spotkali, nigdy ze sobą nie rozmawiali. Po pewnym czasie zaczynają wymieniać między sobą liściki na karteczkach samoprzylepnych, a potem to już wiadomo... Niestety, ale od tego momentu książka staje się jednym wielkim schematem i wszyscy bez problemu mogą domyślić się zakończenia. Autorka postanowiła też wprowadzić kilka dramatycznych scen, które same w sobie nie są złe, nawet ciekawe, a jednak czytało się je ciężko, ale o tym już za chwilę. Jeżeli więc mam podsumować fabułę Współlokatorów to czuję się ogromnie rozczarowana. Niedosyt to zbyt lekkie słowo. Czułam potencjał, który nie został wykorzystany, autorka poleciała za bardzo w schematy i to ją zgubiło.

Tiffy jako główna bohaterka nie do końca przypadła mi do gustu. Nie miałam żadnych zastrzeżeń gdyby nie jej zachowanie odnośnie byłego faceta. Można kogoś zranić, ale jako dorosła kobieta nie powinna płakać po każdym byle jakim spotkaniu z byłym mężczyzną. Nie oszukujmy się to trochę śmieszne, a mnie tylko denerwowało. Poza tym nie mam zarzutów względem jej wykreowania. Sympatyczna, dająca się lubić kobieta z problemami, czasami lekko szalona. Leon natomiast to postać dosyć przeciętna. Właściwie oboje byli bohaterami, którzy dosyć szybko wylecą mi z głowy. Tacy jakich wiele, z momentami mniej lub bardziej iryrujacymi.



Niestety połączenie zachowania obojga nie przypadło mi do gustu. Uciekanie jedno przed drugim, nadmierny lęk przed spotkaniem i płacz, tak częsty, zraziły mnie do całej ich historii. Naczytanie się tylu pozytywów również negatywnie zadziałało na moją ocenę i w gruncie rzeczy w tej chwili jestem bardzo rozczarowana. Daruję sobie resztę komentarzy, bo po tym przesłodzonym zakończeniu, brak mi słów.
Czytaj dalej »

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

"Dzikie dziecko miłości" Aneta Jadowska


Tytuł: Dzikie dziecko miłości
Autor: Aneta Jadowska
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 15 maja 2019
Ilość stron: 528
Gatunek: fantastyka
Ocena: 8/10

Spokój? W słowniku Namiestniczki Thornu ten wyraz nie istnieje.
W mieście grasuje zabójca, a terytorium wilków skrywa masowe groby. Jedyny trop prowadzi do młodziutkiej wampirzycy.
Kim właściwie jest Daria? I jaką rolę odegrała w tej zbrodni?
Namiestniczka Dora Wilk i Roman, książę wampirów, jednoczą siły i gromadzą sojuszników, by rozwiązać tajemnicę przerażających morderstw i wymierzyć sprawiedliwość.
Gęsta intryga, kryminalne śledztwo, skomplikowane relacje i niezmiennie spora dawka sarkazmu.
W świecie Thornu jeszcze nigdy nie czaiło się tak wielkie zło.


~lubimyczytac.pl

Po twórczość Pani Jadowskiej miałam już okazję sięgnąć. I chociaż wtedy także nie byłam przekonana do fantastyki, to jej książka przypadła mi do gustu, a po kolejny tytuł od niej, sięgam z zaciekawieniem i dosyć sporym oczekiwaniem. W Dzikie dziecko miłości pani Aneta po raz kolejny wprowadziła mnie w losy Dory Wilk, namiestniczki magicznego świata. W tej części jej przygód miałam okazję podziwiać ją podczas uganiania się za seryjnym zabójcą. Muszę przyznać, że to było naprawdę coś. Odnalezienie tylu ciał i kilka mrocznych dodatków skutecznie mnie wciągnęło, a ciągła akcja tylko umilała czytanie. Jednak jest pewien haczyk. Nie lubię fantastyki i nadal nie jestem w stanie się do niej przekonać. Mimo że pod względem fabuły historia podobała mi się przeogromnie, to tytuł ten i tak oceniam dosyć nisko. Nie zrażajcie się jednak, to historia pełna zwrotów akcji i z szybkim tempem, a takie książki są najlepsze.



Po raz kolejny śmiało mogę stwierdzić, że pani Jadowska zachwyciła mnie kreacją bohaterów. Śmieli, pełni charyzmy i z ciętym językiem. Coś co uwielbiam. Poczucie humoru i sarkazm spływały na mnie jednocześnie, co było cudownym uczuciem. Bardzo polubiłam za to autorkę. Wykreowanie magicznego świata samo w sobie jest dosyć ciężkie, a dodanie do nich tyle ciekawych i nietuzinkowych bohaterów to już nie lada wyczyn. Jestem pod wrażeniem.



Oczywiście nie znajdziecie w tej krótkiej recenzji ani jednego słowa o wadach powyższego tytułu. Ja owego nie znalazłam. Fabuła była ciekawa, główny wątek naprawdę mnie zaintrygował, bohaterowie po raz kolejny przypadli mi niezmiernie do gustu, a i czytało się dosyć szybko. Niestety jednak ja osobiście męczyłam tą historię ponad tydzień. I nie chodzi tu o brak zainteresowania. Po prostu fantastyka to nie moje klimaty i jest to jedyna wada tej książki. Będąc szczera ze sobą nie mogę dać jej najwyżej noty, ale was serdecznie zachęcam do poznania tej książki!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.
Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |