Ostatnio dawno nie było tu żadnego filmu chociaż sama nie wiem z czego to wynika. Zdecydowanie więcej teraz oglądam niż czytam bo zwyczajnie się rozleniwiłam. Tych filmów było tyle, że sama nawet nie pamiętam, od którego mogłabym zacząć dlatego też wczoraj obejrzałam coś nowego. I tak oto jest ten post jak zwykle ostatnio bez ładu i składu.
Ci, którzy stale i naprawdę czytają moje wpisy, wiedzą, że zdecydowanie gustuję w romansach/historiach o nastolatkach bądź tych ciut starszych. Oczywiście filmów to nie omija, tu też wolę szkolne klimaty i te czasem jak żałosne problemy. Nie wiem czemu tak mam, ale mogłabym oglądać takie historie godzinami. Ten tytuł już od dawna co jakiś czas przelatuje mi przed oczami i ciągle ktoś o nim wspomina. Nie pozostawało mi nic innego jak i samej go obejrzeć czego ani trochę nie żałuję. Spodziewałam się czegoś banalnego, schematycznego chociażby po samym plakacie promującym. Typowe: brzydka, mało znana dziewczyna w szkole, którą nagle zaczyna interesować się w jakiś sposób przystojny chłopak, a jego zazdrosna była (najpopularniejsza dziewczyna w szkole) zaczyna się znęcać nad biedną, szarą myszką. Powiem Wam szczerze, że chociaż było to schematyczne i naoglądałam się takich historii dziesiątki razy to w tym przypadku naprawdę fajnie się bawiłam. Co prawda zdarzały się wręcz żenujące momenty, kiedy musiałam zasłaniać oczy ze wstydu za aktorkę, ale było też wiele śmiechu. I chociaż wiedziałam jakie będzie zakończenie gdzie wręcz wtedy nawet przewróciłam oczami to i tak jestem zadowolona. Jak już wspominałam uwielbiam klimaty amerykańskich szkół: szafki, stołówki, bale. Tutaj było tego oczywiście dużo, ale ten klimat unosił się cały czas nawet w scenach poza szkolnych. I chociaż jak dla mnie aktorzy wcale nie zagrali na sto procent to i tak nie było źle. Fabuła prosta bo prosta, ale myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tego filmu mimo braku szału.
Tak wiem, napisane bez sensu i można odnieść wrażenie, że byle jak, ale proszę o wybaczenie. Pisanie recenzji idzie mi po prostu lepiej i wolę je, jednak czasami jak obiecałam muszą pojawić się też inne rzeczy. Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie przez ten chwilowy brak skupienia i weny.
Miłego dnia!






