Strony

środa, 30 maja 2018

PODSUMOWANIE MAJA

Hej, kochani! Jak wiecie, maj był dla mnie trudnym miesiącem. Na początku matury, pomiędzy nimi praca, a dodatkowo jeszcze postanowiłam dokończyć długo oczekiwane Pamiętniki Wampirów. I tak to zleciało, nawet nie wiem kiedy. Chociaż muszę przyznać, że ogólnie to bardzo mi się dłużył ten miesiąc, ale jak teraz okazało się, że już się kończy to aż mnie zatkało. Jeżeli chodzi o książki, to zarzekałam się, że nie dobrnę nawet do czterech, a okazało się, że jak już się wzięłam od połowy miesiąca, to na koncie widać całe siedem pozycji, a za ósmą właśnie się zabieram. Trzymajcie kciuki! PS. Teraz pod tytułem książki wstawiam moje podsumowania z danej recenzji, żeby było łatwiej zarówno wam, jak i mnie.




Uważam, że książka nie jest zła. Wiem, powtarzam się, ale tak długo ją czytałam, że sama już nie wiem jaka była na początku. Nie odradzam jej sięgnięcia, ale nie nastawiajcie się na literaturę wysokich lotów. Momentami ciekawa, ale w końcowym rozrachunku okazuje się być przeciętną i dosyć schematyczną historią miłosną.


Chciałabym przeczytać kontynuację, jestem ciekawa co wyniknie z tych wszystkich końcowych wątków. Jednak tej części nie mogę ocenić bardzo pozytywnie. Była dobra, momentami nawet bardzo, ale podsumowując całość wypadła dosyć przeciętnie. Polecam, jeśli lubicie nietypowe romanse z nutką dramatów- wtedy będziecie zachwyceni. Być może wam przypadnie ona do gustu znacznie bardziej.



Myślę, że książka jest w porządku. Nie sugerujcie się moją oceną bo sądzę, że jest nieadekwatna. Historia była lepsza niż trzy na pięć i to zdecydowanie, ale to ja nie byłam w stanie jej docenić. Jestem pewna, że fani tego gatunku mieliby zupełnie odmienne zdanie od mojej oceny, także przekonajcie się sami!

Jestem bardzo zadowolona z lektury. Spodziewałam się przeciętnego romansu, a dostałam niezwykle zaskakującą i intrygującą historię o miłości i trudności w życiu. Jak na razie wręcz rozpływam się nad tym tytułem i jestem pewna, że kiedy tylko pojawi się kontynuacja będę pierwsza w kolejce po jej przeczytanie. Polecam gorąco!



Książki ani nie odradzam ani gorąco was nie zachęcam do jej przeczytania. Jeżeli jesteście fanami stylu pani West- sięgajcie. Jeżeli szukacie lekkiej i przyjemnej historii na wieczór- sięgajcie. Pamiętajcie jednak, że nie warto tu oczekiwać czegoś wielkiego. Ot, jest to jeden z wielu romansów.
  • "Płynąc ku przeznaczeniu" Weronika Tomala (3/5)
Płynąc ku przeznaczeniu, to tytuł, który warto zapamiętać. Pokazuje, jak szybko można stracić coś najistotniejszego w życiu i że warto o to dbać od początku. Zmusza do myślenia i pozostawia po swojej lekturze żal, od którego długo się nie uwolnimy. Życie jest okrutne, ale autorka pokazuje, że jest też w nim wiele pozytywnych aspektów, na które warto zwrócić uwagę.
  • "Ja chyba zwariuję" Agata Przybyłek (4/5)
Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po ten tytuł. Ja chyba zwariuję, to przezabawna historia, która jednocześnie uczy i bawi. Pokazuje jakie życie potrafi być przewrotne, ale i udowodnia, że na każdego czeka gdzieś szczęście. Ja bawiłam się znakomicie i was zachęcam do poznania bliżej tego tytułu. Warto!

No i cóż kochani, dzisiaj to byłoby na tyle. Jak wam minął maj? Czytaliście coś z wyżej wymienionych pozycji?


wtorek, 29 maja 2018

Miłość i inne zadania na dziś- Kasie West


Tytuł: Miłość i inne zadania na dziś 
Autor: Kasie West 
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 9 maja 2018
Ilość stron: 416
Kategoria: literatura młodzieżowa 


Zarys fabuły 

Abby, Rachel, Justin i Cooper to paczka najlepszych przyjaciół. Kiedy Rachel wyjeżdża w podróż z rodzicami, a Justin ląduje na końcu świata pomagając innym Abby i Cooper zmierzają się z wakacjami samotnie. Dziewczyna pragnie wystawić swoje obrazy w muzeum, ale do tego potrzebuje zdobyć wiele nowych doświadczeń. W tym celu tworzy 'listę serca', którą realizuje z Cooperem- najlepszym przyjacielem, w którym od dawna jest zakochana.

Wątek miłosny, z którego zrobił się nieudolny czworokąt? 

Po książki pani West sięgam w ciemno, kiedy tylko wychodzi jakaś jej nowość, od razu ląduje na mojej półce i zazwyczaj nie czytam nawet opisu. Tak było i w tym przypadku więc zaskoczyło mnie, że autorka tak odważnie postawiła na schematyczny wątek miłosny z dodatkiem kolejnych dla zazdrości. A może nie dla zazdrości? To zależy jak na to spojrzeć, ale na pewno udało jej się wywołać we mnie niezliczoną ilość uczuć. Aż sama się dziwię, jak wielką niechęcią zapałałam do nowej koleżanki w ich grupie, która chciała przywłaszczyć sobie jednego z bohaterów. I chociaż niekoniecznie polubiłam Coopera, to jakoś chciałam, żeby mu się ułożyło. I uwaga- sądzę, że główni bohaterowie by do siebie nie pasowali. Od początku miałam wrażenie, że ich związek byłby dziwny i nieudany i wcale im nie kibicowałam. A jednocześnie byłam zła, kiedy coś szło nie po ich myśli w sferze miłosnej. Cała ja- nie potrafię napisać i myśleć prosto. No ale tak bywa, mimo tego mojego zawirowania, nie można napisać o książce, że była zła.
Poziom został utrzymany
Sądzę, że pani West zarówno już niczym mnie nie zadziwi, jak i niczym nie rozczaruje. Jej historie są dobre, ale nic poza tym. To przyjemne lektury, które wciągają i są idealne na jeden wieczór, ale nie ma po nich wrażenia 'wow', tak też było w tym przypadku. Cała fabuła nie grzeszyła oryginalnością. Chociaż nie, była oryginalna, ale w to wpleciono tak wiele schematów, że i tak wychodzi na jedno. Co znowu nie znaczy, że jestem niezadowolona z lektury. Jeżeli chodzi o bohaterów, to tu autorka skupiła się na dwójce z czterech przyjaciół i moim zdaniem trochę pominęła nowe postacie. Ich opisy były słabe albo wręcz nijakie, ale za to można spokojnie powiedzieć, że pani West nadrobiła to innymi opisami. Relacje bohaterów, w tym rodziny Abby, czy jej stosunek do malarstwa były naprawdę ciekawe i na poziomie.

Moje odczucia 

Żałuję, że to kolejna tylko dobra książka. Sądzę, że autorka ma talent, ale jednak nie czuję tego czegoś. Jest dobrze, fajnie i same pozytywy, ale to jednak wciąż nie to coś. Oczywiście, jak zwykle, zżyłam się z bohaterami i chociaż niekoniecznie im kibicowałam, to bardzo ich polubiłam. Przeżywałam razem z nimi, a czasami nawet bardziej, a uśmiech czasami nie schodził mi z twarzy kilka stron pod rząd. Zabawne teksty, które licznie tu znajdziemy, na pewno wiele pomogły.

Podsumowując 

Książki ani nie odradzam ani gorąco was nie zachęcam do jej przeczytania. Jeżeli jesteście fanami stylu pani West- sięgajcie. Jeżeli szukacie lekkiej i przyjemnej historii na wieczór- sięgajcie. Pamiętajcie jednak, że nie warto tu oczekiwać czegoś wielkiego. Ot, jest to jeden z wielu romansów.

★★★☆☆

sobota, 26 maja 2018

Papierowa księżniczka- Erin Watt


Tytuł: Papierowa księżniczka
Autor: Erin Watt
Tom/seria: Królewska (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14 marca 2018
Ilość stron: 400
Kategoria: literatura obyczajowa i romans

Zarys fabuły

Ella to dziewczyna, której życie zdecydowanie nie rozpieszcza. Nie pamięta swojego ojca, a teraz straciła również matkę. Dziewczyna próbuje przeżyć każdy kolejny dzień, a kiedy zjawia się nieznajomy mężczyzna i oświadcza, że zabiera ją ze sobą, ta nie może w to uwierzyć. Nagle z dnia na dzień, Ella z biednej nastolatki, staje się przyrodnią siostrą piątki niezwykle bogatych i popularnych Royalów.

Papierowa Księżniczka

Sądzę, że tytuł idealnie oddaje sens książki. Chociaż Ella trafia do nowego świata bogaczy, nikt nie uważa jej za jedną z nich. Wręcz przeciwnie. Rówieśnicy w szkole przedrzeźniają ją i nie pozostawiają złudzeń, co do jej prawdziwego pochodzenia. Nie pozwalają jej również zapomnieć, jakich pracy się podejmowała byle tylko przetrwać. Okrutne, ale takie jest życie. Ella to mądra dziewczyna, która nie daje sobą pomiatać. Wie, że nie należy do nowego świata, ale nie daje też innym sobą gardzić. Każdy okrutny żart przeinacza na swoją korzyść, jednocześnie nie jest też pazerna na pieniądze. Pomimo ogromnej fortuny, jaką oferuje jej nowy opiekun, dziewczyna postanawia zarabiać samodzielnie, co z jednej strony jest godne podziwu, a z drugiej dosyć schematyczne w tego typu historiach. To wszystko co napisałam o głównej bohaterce nie ma na celu streszczenia książki, a przybliżenia jej postaci. Jest to naprawdę intrygująca postać z mocnym charakterem i świetnymi ciętymi ripostami. Nie irytuje, a wręcz do siebie przyciąga. Sądzę, że to postać jakich brakuje.

Już dawno nie czytałam czegoś tak dobrego

Kiedy Papierowa Księżniczka pojawiła się w nowościach, pamiętam, że byłam bardzo sceptycznie nastawiona do jej lektury. Przez początkowy okres jej popularności, omijałam ją szerokim łukiem, dopiero kilka dni temu czytając jedną z recenzji  postanowiłam dać jej szansę, co jak się okazało było świetnym pomysłem. Brakowało mi takiej lektury: lekkiej, przyjemnej, z którą czas płynie nieubłaganie szybko, ale jednocześnie jest tak dobra, że nie wiadomo jak ją opisać. Co tak bardzo mnie w niej urzekło? Przede wszystkim styl autorki. Lekki, ale pełen świetnym ripost i docinek. Cięty język bohaterów był tutaj naprawdę na poziomie, niejednokrotnie nie wiedziałam czy czuć się zażenowana ich odpowiedziami czy się śmiać. Sądzę, że wykreowanie bohaterów też miało wielki wpływ na całość. Tajemniczy chłopcy, którzy skrywają wiele sekretów, które nie do końca możemy zrozumieć i poznać. Chociaż na początku nieco mnie irytowała ich postawa, to z biegiem czasu poczułam do nich jakąś sympatię. Jeżeli chodzi o fabułę to może nie była ona zbyt oryginalna, to jednak od tak ciekawie opisanej historii ciężko było się oderwać. A nieoczekiwanie zwroty akcji? Były i to takie, że aż zapierało dech w piersiach.

Moje odczucia

Myślę, że wystarczająco dużo napisałam o tym już wcześniej, ale postaram się zebrać to wszystko do kupy. Fabuła: niekoniecznie oryginalna, ale bardzo wciągająca. Bohaterowie: intrygujący, momentami dosyć specyficzni i wręcz dziwaczni, ale dający się lubić (zwłaszcza główna bohaterka, która przyciągała czytelnika). Styl: tak, tak, tak! Genialny, prosty, luźny i po prostu cudo! Cięte riposty i słownictwo, które idealnie opisuje sytuacje nastolatków, ale jednocześnie nie jest to w żaden sposób wymuszone wręcz naturalne. Zakończenie? Kosmos! Nie wiem jak wytrzymam tyle czasu czekając na wyjaśnienie!

Podsumowując

Jestem bardzo zadowolona z lektury. Spodziewałam się przeciętnego romansu, a dostałam niezwykle zaskakującą i intrygującą historię o miłości i trudności w życiu. Jak narazie wręcz rozpływam się nad tym tytułem i jestem pewna, że kiedy tylko pojawi się kontynuacja będę pierwsza w kolejce po jej przeczytanie. Polecam gorąco!

★★★★★

piątek, 25 maja 2018

RODO

W związku z obowiązującym od 25.05.2018r. nowymi przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych (tzw. RODO) chciałabym poinformować was, że:

Ja, administratorka strony www.truskaweczka1.blogspot.com wykorzystuję wasze dane w celu:
-obserwacji waszej aktywności
-zapisywania danych w plikach cookies
- otrzymywania i wyświetlania komentarzy
- kontaktowania się z wami przez email

Administratorem danych osobowych jest Natalia (truskaweczkarecenzjeksiazek@gmail.com)

Wasze dane zostaną powierzone serwisowi blogger.

Jeżeli nie zgadzacie się z moją polityką prywatności, proszę o napisanie mi tego na adres email podany powyżej. Brak sprzeciwu oznacza zgodę na przetwarzanie danych osobowych zgodnie z nowym rozporządzeniem.

czwartek, 24 maja 2018

Naznaczeni śmiercią- Veronica Roth


Tytuł: Naznaczeni śmiercią 
Autor: Veronica Roth
Tom/seria: Carve the Mark (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar 
Data wydania: 17 stycznia 2017
Ilość stron: 534
Kategoria: literatura młodzieżowa 

O co chodzi? 

Kochani, dzisiaj nietypowo bo bez zarysu fabuły, a wszystko przez to, że po prostu nie potrafię go napisać. Książkę czytałam bez żadnej przerwy, normalnie w czasie i ze skupieniem, a jednak nie jestem w stanie opisać fabuły. Nie mam pojęcia co się działo i co najzabawniejsze, chwilę po przeczytaniu nie pamiętam imienia głównej bohaterki. No dobra, kojarzę mniej więcej o co chodziło w fabule, ale ogólnie większość czasu nie ogarniałam co się dzieje. Nie sądzę, że to wina autorki bo inna jej seria niesamowicie przypadła mi do gustu. Myślę, że chodzi o to, że osoba taka jak ja, która bardzo mało czyta taki gatunek, może mieć problem z zapamiętaniem tylu imion i dziwnych nazw. Tak, było tego bardzo dużo i nie ukrywam, że imiona imionami, ale nazwy tych wszystkich planet czy co to było, zwyczaje mi się myliły. A to była tragedia bo to były jedne z istotniejszych informacji i właśnie przez to nie miałam pojęcia co się dzieje! Także podsumowując ten dziwaczny podtytuł: nie wiem o co chodzi. Ogólny zarys znam, ale przez to całe zamieszanie, książka wydała mi się nudna i ocena będzie słabiutka.

Akcja jakich mało? 

Nie no, kolejny świetny podtytuł. Wybaczcie, ale nie ogarniając fabuły, nie mogę wymyślić niczego kreatywnego i chwytliwego, a chciałabym cokolwiek napisać o książce. No więc akcja- była naprawdę ciekawa (jak już wiedziałam co się dzieje). Wbrew pozorom lubię książki z tego gatunku i przygoda, intrygi, przetrwanie to moja bajka. Tutaj to wszystko otrzymałam. Dodatkowo kilka niespodziewanych zwrotów akcji, ale za to dosyć przewidywalny koniec. Mieliśmy tu też wątek miłosny, bez obaw. Był on jednak tak dziwny, że sama nie wiem co o nim sądzić. Miałam wrażenie, że za szybko się rozwinął, ale może to tylko moje spostrzeżenie.

Moje odczucia 

Żałuję, że ocenię tę książkę tak słabo, ale nie mogę inaczej. Prawdopodobnie, tak jak pisałam, to moja wina, że wszystko mi się zlało i nic nie ogarniałam, ale koniec końców to wpłynęło też na moją ocenę. Miałam wrażenie, że każdy wątek rozwija się w zaskakująco szybkim tempie i ani się obejrzę już jesteśmy na kolejnym poważniejszym etapie, a we mnie zostaje uczucie pustki i myśl 'kiedy to przegapiłam?'. Rozumiecie mnie? Tak było na przykład ze związkiem głównej bohaterki, czekam na coś więcej, a tu nagle bum, mam już kilka poziomów wyżej. No przedziwne uczucie. Mimo że fabuła sama w sobie była ciekawa, bohaterowie wykreowani naprawdę dobrze, styl w porządku, to czegoś tu brakło. I nie chodzi tylko o nie zrozumienie akcji.

Podsumowując 

Myślę, że książka jest w porządku. Nie sugerujcie się moją oceną bo sądzę, że jest nieadekwatna. Historia była lepsza niż trzy na pięć i to zdecydowanie, ale to ja nie byłam w stanie jej docenić. Jestem pewna, że fani tego gatunku mieliby zupełnie odmienne zdanie od mojej oceny, także przekonajcie się sami!

★★★☆☆

wtorek, 22 maja 2018

Nieznośny ciężar tajemnic- Samantha Young



Tytuł: Nieznośny ciężar tajemnic
Autor: Samantha Young
Tom/seria: --- (?)
Wydawnictwo: Edipresse Książki 
Data wydania: 18 kwietnia 2018
Ilość stron: 364
Kategoria: literatura obyczajowa i romans



Zarys fabuły

Według rówieśników India wiedzie normalne i beztroskie życie, ale tylko ona wie, jak jest naprawdę. Ciągłe ukrywanie się za fasadą popularnej dziewczyny zaczyna ją męczyć, ale prawdziwe problemy zaczynają się dopiero wtedy, kiedy jej rodzicielka oświadcza, że wychodzi za mąż i w związku z tym India musi zostawić wszystko nad czym do tej pory tak ciężko pracowała. Budzą się w niej stare lęki, a odbudowanie poprzedniej pozycji wydaje się wręcz niemożliwe. Z biegiem czasu okazuje się jednak, że nie tylko India ukrywa mroczne tajemnice.

Romans jakich wiele?

Specjalnie w zarysie fabuły nie napisałam niczego w związku z Finnem, który po książkowym opisie, może mieć duży wpływ na życie Indii. Kto wie jak to się skończy? Ja! I wy zapewne też bo jak można się spodziewać, jest to romansidło. Jednak czy takie oczywiste i przeciętne? Przyznam szczerze, że ciężko mi jest to ocenić. Cała książka wydłużyła mi się w czasie i po raz kolejny już, nie pamiętam co działo się na początku. Niemniej jednak całość ocenić jest ciężko. Schematy się powielały, ale były też momenty, kiedy autorka mocno nas zaskakiwała. Kończyło się to jednak w ten sposób, że po chwilowym szoku, resztę mogliśmy dopowiedzieć sobie sami. Nie fajnie. To było takie wahadło- raz ciekawe, że aż ciężko się oderwać, a z drugiej strony tak nudne, że nie dało się czytać. Skomplikowane, ale tak bywa.

Finn, India i Eloise

Oh cóż to za ciekawy trójkącik. Przyznam, że nie pamiętam, żebym z podobnym trójkącikiem spotkała się kiedykolwiek wcześniej. Zaintrygowani? Ja spodziewałam się czegoś przeciętnego, ale nie ukrywam, że byłam ciekawa jak autorka rozwiąże problem bohaterki, którą łączy uczucie z chłopakiem przyszłej siostry. Dostałam coś nowego i zaskakującego, ale tylko fragmentami. Potencjał był wielki, ale te chwile nudy bardzo mocno ostudziły mój zapał. Wracając do całej trójki to mimo wszystko przyjemnie było o nich czytać. Chociaż nie zżyłam się z nimi, to czasami ich problemy przeżywałam równie mocno co oni sami. Żałuję tylko, że na dalszy ciąg muszę czekać tak długo.

Moje odczucia

Mam mieszane uczucia względem tej historii. Szkoda jest mi ocenić ją negatywnie, ale niestety trzeba zaliczyć ją do kolejnych przeciętniaków. Chociaż autorka zaserwowała nam cały wachlarz emocji, to był on tak wielki, że trudno na czymkolwiek się skupić. Jak pozytywnych emocji było sporo, tak te negatywne (nuda przede wszystkim) zdecydowanie zaważyły.

Podsumowując

Chciałabym przeczytać kontynuację, jestem ciekawa co wyniknie z tych wszystkich końcowych wątków. Jednak tą część nie mogę ocenić bardzo pozytywnie. Była dobra, momentami nawet bardzo, ale podsumowując całość wypadła dosyć przeciętnie. Polecam, jeśli lubicie nietypowe romanse z nutką dramatów- wtedy będziecie zachwyceni. Być może wam przypadnie ona do gustu znacznie bardziej.

★★★☆☆

sobota, 19 maja 2018

Pamiętniki Wampirów


Kochani, dziś już z czystym sercem mogę mówić, że od początku do końca obejrzałam całe trzy seriale. Swoje początki z Pamiętnikami Wampirów kojarzę już z gimnazjum, jednak wtedy po około czterech sezonach wszystko się urwało. Nie pytajcie dlaczego, sama tego nie wiem. Około półtora roku temu, o ile nie dłużej, powiedziałam sobie, że bardzo chcę wrócić do tego serialu. Zawzięłam się, powiedziałam, że zaczynam od początku i nie spocznę dopóki nie obejrzę ostatniego odcinka. I tak oto czytamy dziś wszyscy ten post, po wielu miesiącach przygód z bohaterami.

Zacznę od tego, że dokładnie po szóstym sezonie zrobiłam sobie praktycznie trzy miesiące przerwy. Dlaczego? Tym razem wam odpowiem: nie byłam w stanie oderwać się od nowych odcinków, a szkoła zeszła na drugi plan. Tak więc, kiedy tylko napisałam matury, rzuciłam się na głęboką wodę i przepadłam w tym niesamowitym świecie. I to widać bo przez to zdecydowanie zaniedbałam książki. Jeżeli dobrnę do czterech w tym miesiącu to będzie istny cud. Ale przecież nie o tym dzisiaj, tak? Tym razem zapraszam już naprawdę na Pamiętniki Wampirów.



Chciałabym zacząć od fabuły. Co tutaj się działo to sobie nawet nie wyobrażacie (ci, którzy oglądali na pewno wiedzą o czym mówię). Nie byłabym w stanie opisać wam o co chodzi w środku serialu bo wszystko było ze sobą tak cudownie połączone, że musiałabym wrócić praktycznie do samego początku. To prawda, że świat jest mały, ale w ich przypadku czasami było to co najmniej naciągane i jest to jedyna rzecz, która nie podobała mi się przez te wszystkie osiem sezonów. Jeżeli działo się coś złego, to zawsze na/przez głównych bohaterów, jeżeli ktoś kogoś w przeszłości zabił, to zawsze główni bohaterowie. Nie najciekawsze, ale coś musiało się dziać chociaż uważam, że tu naprawdę nie było to koniecznie. Ledwo skończył się mega ciekawy wątek, już zaczynał się kolejny. Całość ciągnęła się bardzo długo, ale było warto. Nie nudziłam się, o nie. Nawet pod koniec, kiedy zapowiadało się na nudy, producenci niejednokrotnie mnie zaskakiwali. A co było najlepsze w całej tej skomplikowanej, ale wspaniałej fabule? To, że nie bali się uśmiercić żadnego bohatera. Jesteś jedną z wielu głównych postaci i wszyscy cię lubią? Nie szkodzi i tak możesz zginąć! No coś wspaniałego (jakkolwiek to zabrzmiało) bo nie oglądałam z myślą 'i tak nic ci się nie stanie, musisz zostać do końca'. Niesamowite zwroty akcji były tu na porządku dziennym.

Bohaterowie, a ilu ich tu było... Elena jako jedna z głównych kobiet w tym serialu, od samego początku doprowadzała mnie do szału. Pępek świata, o który każdy musi dbać, to ona wiecznie jest najważniejsza, ale to przez nią tworzy się większość sporów i problemów. Z biegiem czasu moje uczucia do niej się nie zmieniały, ale przyznam, że odcinki, w których jej nie było były nudnawe. Akcja była, ale zaczynało powiewać nudą. Co do braci Salvatore, którzy tak usilnie próbowali walczyć o jej serce, to tu także emocji było wiele. Na początku, tak jak zapewne większość z oglądających dziewczyn, moje serce należało do Damona- tego ciemnego charakteru. Pewny siebie i pyskaty z cudownym uśmiechem i oczami, od razu skradł moje uczucia. Stefan- uroczy i czuły wampir był tylko dodatkiem do całej historii, w końcu z kimś Damon musiał konkurować o serce Eleny. Z każdym kolejnym sezonem jednak moje uznanie wędrowało do Stefana. Przyznam, że pod koniec momentami wręcz nie lubiłam Damona, za to jego brata coraz bardziej szanowałam. Inni bohaterowie też z biegiem czasu zmieniali zarówno siebie, jaki i moją opinię o sobie. Praktycznie każdego pod koniec odbierałam zupełnie odwrotnie niż na początku.



Bardzo, ale to bardzo żałuję, że to już koniec. Ubolewam i po prostu mi przykro, że już więcej nie wrócę do ich świata. Wszystkie wilkołaki, wampiry, czarownice i inne mistyczne stworzenia skradły moje serce i po ponad półtora roku z bólem serca muszę skończyć oglądanie ich. Jak z finałem? Sądzę, że ten odcinek był beznadziejny. Naprawdę po tym jak akcja toczyła się przez te osiem sezonów, ten odcinek różnił się od nich tak bardzo, że to aż biło po oczach. Niemniej jednak Pamiętniki Wampirów będę wspominać bardzo przyjemnie i nie żałuję ani minuty spędzonej na ich oglądanie, a było tego naprawdę dużo! Książka to zupełnie co innego i tym razem wybieram serial!

*Wszystkie zdjęcia pochodzą z internetu i nie są moją własnością.

czwartek, 17 maja 2018

Jej Wysokość P.- Joanne MacGregor


Tytuł: Jej Wysokość P.
Autor: Joanne MacGregor
Tom/seria: Young
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 16 marca 2018
Ilość stron: 435
Kategoria: literatura młodzieżowa



Zarys fabuły

Nie jest łatwo mieć wiele tajemnic. A jeszcze trudniej jest, kiedy tak bardzo wyróżniasz się z tłumu. Peyton uważa swój wysoki wzrost za jedną z najgorszych swoich wad, przez co rzucane na okrągło złośliwe komentarze kolegów, bardzo ją ranią. Kiedy współpracownicy rzucają jej wyzwanie o odnalezieniu wysokiego chłopaka, dziewczyna postanawia go przyjąć. W końcu pilnie potrzebuje pieniędzy, ale chce też coś udowodnić. Peyton nie spodziewa się tylko jakie to wszystko może mieć tragiczne skutki.

Wysoka dziewczyna

Przyznam szczerze, że z wątkiem górującej nad wszystkimi dziewczyną spotykam się po raz pierwszy. Mocno mnie to zaintrygowało, ale jednocześnie nie miałam żadnych oczekiwań. Zaczęło się całkiem przyzwoicie chociaż nie ukrywam, że takie zakłady, które ciągną się przez całą książkę, to nie moje ulubione tematy.Wszyscy wiemy jak to się skończy, a całość możemy opisać w kilku prostych słowach. Nie chcę wam zdradzać zbyt wiele więc zamiast tego opiszę Peyton i to, jak na mnie zadziałała. A z tym było różnie. Przechodziłam z nią wszystkie fazy. Od współczucia, smutku i rozczarowania, do śmiechu, radości i podziwu. Trzeba też zaznaczyć, że Peyton to dynamiczna bohaterka, która zmienia się wraz z rozwojem wydarzeń. Dla mnie niekoniecznie na plus bo sądzę, że rzadko kto zmienia się aż tak drastycznie, ale cieszę się, że jej historia skończyła się tak, a nie inaczej. Początki z nią były dosyć dziwne bo zarówno jej zachowanie, jak i podejście do życia pozostawiało wiele do życzenia, ale koniec końców było dobrze.

Romeo i Julia

Kolejna książka, w której odgrywane jest owe przedstawienie. Dobrze? Nie. Ja mam już tego po dziurki w nosie i równie dobrze sama mogę sobie dopisać zakończenie. W tym przypadku nic mnie nie zaskoczyło, może oprócz jednej odważnej sceny, ale jeżeli mam to porównać do całej książki, to jedna scena to dosyć mało. Sam wątek przedstawienia nie powalił mnie na kolana, ot kolejna sytuacja do spotykania się bohaterów. Czy możemy porównać Peyton i Jaya do Romea i Julii? Niektórzy pewnie znaleźliby podobieństwo, ale żałuję, że autorka wątkiem przedstawienia, zmusiła czytelnika do takiego porównania.

Moje odczucia

Sądzę, że Jej Wysokość P. mogę zaliczyć do kolejnej przeciętnej książki. Było dobrze, ale nic ponad to. Główna bohaterka była wykreowana na porządnym poziomie, ale co do reszty mam wiele zastrzeżeń. Za mało informacji o jej ukochanym, tak samo jak za mało wyjaśnień. Tu autorka wplata jakiś wątek, a chwilę potem jakby o nim zapomniała. A ja nie zapomniałam! Emocji było sporo, ale takie naprawdę odczuwalne zdarzyły się... tylko raz. Całość dosyć przeciętna.

Podsumowując

Uważam, że książka nie jest zła. Wiem, powtarzam się, ale tak długo ją czytałam, że sama już nie wiem jaka była na początku. Nie odradzam jej sięgnięcia, ale nie nastawiajcie się na literaturę wysokich lotów. Momentami ciekawa, ale w końcowym rozrachunku okazuje się być przeciętną i dosyć schematyczną historią miłosną.


★★★☆☆

poniedziałek, 14 maja 2018

Małżeńska gra- CD Reiss


Tytuł: Małżeńska gra
Autor: CD Reiss
Tom/seria: Marriage Games (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 
Data wydania: 16 marca 2018
Ilość stron: 456
Kategoria: literatura obyczajowa i romans



Zarys fabuły

Kiedy Diana oznajmia mężowi, że chce zakończyć ich małżeństwo, ten nie potrafi się z tym pogodzić. Próbując odzyskać żonę, na wyjawia jej wiele swoich tajemnic. Jednak Adam nie spodziewał się, że Diana mogłaby przyjąć jego propozycję wyjechania z nim na miesiąc do domu, gdzie żadne znane jej dotychczas reguły nie panują.

Nietypowe małżeństwo

Dianę i Adama poznajemy w momencie, kiedy kobieta pragnie zakończyć ich pięcioletni związek. I mimo że mamy kilka rozdziałów podpisanych "przeszłość" to wbrew pozorom zbyt wiele się o ich relacji nie dowiadujemy. Pojedyncze emocje i sytuacje, które wcale nie są dla nas nowością bo niczym nie odbiegają od aktualnych relacji bohaterów. Wiemy, że Adam to czuły mąż, ale jednak Dianie już dawno przestało to odpowiadać. Nic dziwnego gdyż z potem dowiadujemy się o co chodziło i jak zwykle można napisać: "wystarczyło zwyczajnie porozmawiać". Kiedy mężczyzna proponuje żonie wyjazd do domku, o którym ta nie miała pojęcia, wszystko zaczyna przybierać co najmniej dziwny obrót. Już wcześniej dało się spokojnie wyczytać, że to nie będzie słodka książka. Wyszukane słownictwo i szacunek, to rzeczy, o których możemy tu pomarzyć. Ale, ale! Tu mogłaby zacząć się spora dyskusja bo przecież niektórym to bardzo się podobało.

Tajemniczy domek i sekrety męża

Ten wątek nie był ani trochę ciekawy. Zarówno miejsce tych przedziwnych sytuacji jak i sam sekret Adama nie intrygowały. Co prawda z takimi określeniami jak "sub" czy "pan i podwładna" nie spotykam się często, ale to nie znaczy, że dodało to urokowi historii. Uważam, że opisane tu sceny były po prostu sprośne i nieatrakcyjne, ale każdy może mieć inne zdanie. Ja po prostu nie uważam tego za coś podniecającego. Rozkazy rozkazami, ale druga kwestia: jeżeli Adam tak bardzo kocha żonę to w moich oczach nie powinien traktować jej jak śmiecia i łatwej pani. Nawet jeśli jej się to czasami podobało. Okej, każdy ma inne upodobania w łóżku, ale jeżeli każe jej się poniżać przy innych, to nie chcę nawet tego komentować.

Moje odczucia

Książka dłużyła mi się bardzo. Nie czytało mi się jej przyjemnie przez sprośne słownictwo używane wręcz masowo. Było to niesamowicie niesmaczne, a czasami i przykre. Sama fabuła także nie była jakoś wyszukana. Nie widziałam w niej większego sensu oprócz głównego wątku, czyli tego czy Diana i Adam do siebie wrócą. Jak się okazało, nawet zakończenie było totalną porażką. Nie po to męczyłam się czekając do końca, żeby nie dowiedzieć się niczego pożytecznego. Masakra.

Podsumowując

Książki nie polecam nikomu. Nawet fani erotyków, według mnie mogą się srogo zawieźć. Dla mnie historia Adama i Diany okazała się totalną porażką pod każdym względem. Żałuję, że zmarnowałam na nią tyle czasu.

★☆☆☆☆

poniedziałek, 7 maja 2018

Mroczna bohaterka- Abigail Gibbs


Tytuł: Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem
Autor: Abigail Gibbs
Tom/seria: Mroczna bohaterka (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 23 października 2013
Ilość stron: 560
Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction


Zarys fabuły

Violet to zwykła nastolatka, która nie wierzy w nadprzyrodzone istoty. Kiedy zostaje świadkiem brutalnego morderstwa i zostaje porwana przez niecodzienne istoty, jej życie zostaje wywrócone do góry nogami. Świat wampirów i magii zaczyna się dla niej otwierać, a przystojny książkę i nadchodząca przepowiednia, nie wróżą nic dobrego.

Brakowało mi tego

Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam coś o wampirach, wilkołakach i innych takich. Szczerze mi tego brakowało, ale niestety nie udało mi się trafić na książkę, która na nowo rozpaliłaby mój zapał do czytania tego gatunku. Po wielu miesiącach leżenia na półce Mroczna bohaterka znalazła miejsce w moim napiętym grafiku książkowym. I chociaż czytało mi się bardzo długo, toie żałuję. Fabuła jak na tego typu literaturę, muszę przyznać, że była całkiem ciekawa i oryginalna. Owszem, pojawiło się wiele schematów, ale autorka wplotła w nie sporo nowości i wątków odbiegających od normy. Niestety okazało się, że niektóre z tych wątków zamiast dodawać uroku całej historii, to wręcz zanudzały czytelnika i sprawiały, że momentami miałam ochotę rzucić książką o ścianę.

Violet- bohaterka, którą ciężko ocenić

Do tej pory mam problem z oceną głównej bohaterki. Tyle myśli przebiega mi przez głowę: nijaka, bezczelna, odważna, schematyczna. Wszystkiego po trochu i znajdę zarówno wiele wad jak i zalet. Denerwowała mnie niemiłosiernie, zarzekała się o jedno, a niedługo zupełnie odmieniało jej się zdanie. Buntowała się i wychylała przed szereg wielce odważna, a kiedy przychodziło co do czego połykała łzy porażki i strachu. Była zmienna w uczuciach, a pod koniec to ja sama nie wiedziałam już czego ona oczekuje i czego tak naprawdę chce. Potrafię ją zrozumieć, jednak mam wrażenie, że to wina autorki bo całość jakby mi się zlała. Momentami nie widziałam sensu tej historii, czułam, że każda kolejna strona jest tylko po to, żeby cokolwiek się działo. A relacja Violet z księciem? Bardzo specyficzna bo na początku miało się wrażenie, że to wcale nie z nim bohaterka nawiąże bliższy kontakt. A gdy doszło co do czego, zarówno ona jak i chłopak wydali mi się w tym wszystkim bardzo nijacy. Bez własnego zdania i co będzie to będzie.

Moje odczucia i podsumowanie

Jestem mocno zawiedziona. Czułam, że będzie to wciągająca lektura i z niecierpliwością sięgnę po kolejną część. Jak się okazało było po prostu dobrze. Nie tragicznie, ale i nie rewelacyjnie. Ot, historia jakich już wiele. Napisałabym, że idealna na luźny wieczór, ale nie. Wszystko mi się zlało, jakby nie było większego sensu. Wiele wątków było tu uważam niepotrzebnych, zajęły wiele stron, a nic nie wyniosły do historii. Z drugiej strony końcówka i odkrywanie przepowiedni naprawdę mnie zaciekawiło więc ciężki mi ocenić jednoznacznie tę część. Sądzę, że kontynuacja może być o wiele ciekawsza, ale nie czuję narazie potrzeby jej poznania. Niemniej jednak książki wam nie odradzam. Fani tego gatunku może zachwyceni nie będą, ale na pewno się też nie zawiodą.

★★★☆☆

piątek, 4 maja 2018

PODSUMOWANIE KWIETNIA

Trochę po czasie, ale jak najbardziej wciąż aktualne. Niestety w tamtym miesiącu nie udało mi się przeczytać moich dziewięciu książek, ale siedem toteż całkiem niezły wynik. Obiecałam sobie, że zaraz po maturach nadrabiam zaległości, ale niestety nowa praca szybko pokrzyżowała mi plany. Zapraszam was teraz do zobaczenia na co udało mi się jednak znaleźć trochę czasu w kwietniu.


Bardzo wciągająca historia, ale fanom oczekującym więcej od książki może to nie wystarczyć. Przyjemna i dająca szybko się przeczytać lektura, która pomimo wielu dramatów i nieporozumień jest idealna na wiosenny wieczór.
Podobnie jak poprzednia część jest to historia idealna na jeden wieczór. Kontynuacja historii o dwojgu zakochanych ludzi, którzy pomimo wielu przeciwności losu wciąż pragną ze sobą być i dążą do tego za wszelką cenę.

Niestety co do tej książki pani Sheridan bardzo się zawiodłam. Jak wcześniej sięgałam po jej książki w ciemno, tak teraz będę uważniej patrzeć na jej nowości. Książkę wspominam jako jej najgorszą i ogólnie odradzam.

Jak wielu zachwalało, tak dla mnie był to przciętniaczek. Dobra, ale nie miała w sobie tego czegoś. Na dwie czy trzy noce idealna, ale nie pozostaje w pamięci na długo.

Książka zapowiadała się naprawdę dobrze. Temat oryginalny i zachęcający jednak jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Irytująca bohaterka nie dodaje ani trochę uroku całej historii.
  • "Mroczna bohaterka" Abigail Gibbs (3/5)
Brakowało mi książek o wampirach, wilkołakach, czarownicach i wszystkim im podobny, a jednak ta książka nie zachęciła mnie do poświęcenia jej więcej czasu niż musiałam. Była całkiem w porządku jednak absurdalność niektórych fragmentów była po prostu... absurdalna :D
  • "Małżeńska gra" C.D. Reiss (1/5) NAJGORSZA KSIĄŻKA MIESIĄCA!

O tej książce nie chcę się nawet zbyt wiele rozpisywać. Dla mnie totalne dno pod każdym względem. Bohaterowie, fabuła, miejsce akcji i wzajemny szacunek. Wszystko oceniłabym najchętniej na piękniutkie zero.

W tym miesiącu nie potrafię wybrać najlepszej książki, wszystkie były co najwyżej przeciętne. 


 Jak wam udał się kwiecień?

wtorek, 1 maja 2018

Arsen- Mia Asher


Tytuł: Arsen
Autor: Mia Asher
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Data wydania: 2017
Ilość stron: 450
Kategoria: literatura obyczajowa i romans

Zarys fabuły 

Cathy i Ben to szczęśliwe małżeństwo, które zna się od wielu lat. Są w sobie szaleńczo zakochani, ale z każdym kolejnym poronieniem, dziewczyna coraz bardziej zamyka się w sobie i oddala od męża. Kiedy w pracy pojawia się przystojny i młody chłopak, który wyraźnie jest nią zainteresowany, dziewczyna zaczyna tracić głowę. I chociaż bardzo się opiera, to z tej dziwnej relacji nie może wyniknąć nic dobrego...

Kobieto, nie potrafię cię zrozumieć 

Kochani przepraszam, jeśli ktokolwiek uzna, że informacja o romansie Cathy i Arsena to spojler. Nie wyobrażam sobie innego sposobu zrecenzowania tej książki, jak wspomnienie i o tym. Ale nie dziwmy się, jego imię w tytule i wątek, który nasuwa się już na samym początku, więc coś musi być na rzeczy. Muszę przyznać, że sięgając po tę książkę byłam naprawdę zaintrygowana. Kiedy tylko dotarło do mnie co Cathy może zrobić mężowi, nie ukrywam, że byłam podekscytowana. I to nie dlatego, że ją popieram, ale dlatego, że jest to zupełna nowość dla mnie, jeszcze nigdy nie spotkałam się z książką, która opisuje właśnie taki problem. O samej Cathy napiszę jeszcze dalej, ale pod kątem jej relacji z kochankiem, tutaj znajdziecie parę zdań. To czy kobieta zrobiła dobrze czy nie, to każdy ma prawo do własnego zdania. Ci, którzy przeczytali książkę, doskonale znają jej problem i wątpliwości, ale dla nie zorientowanych pokrótce wyjaśnię. Catherine poroniła już trzykrotnie (bądź cztero, niestety nie pamiętam tego już) i zaczyna odsuwać się od męża. Nic dziwnego, prawda? Ale co, kiedy mąż jest w tobie szaleńczo zakochany i nieustannie o ciebie dba? Jest słodki i stara się, aby nigdy niczego ci nie brakowało, zaskakuje cię pod wieloma względami? Nie, Cathy to nie wystarczyło. Najzabawniejsze było to, że kiedy szła do kochanka, wiedziała, że postępuje źle, ale chciała to robić. Wiedziała, że Bena kocha nad życie, ale wolała poświęcić udane małżeństwo dla kilku chwil uniesienia.

Chora relacja 

No tu to i się uśmiałam i byłam zszokowana. To nie koniec mojego narzekania na główną bohaterkę. Cóż to była za kobieta... Pomijam fakt, że sypiała z dwoma mężczyznami jednocześnie, ale sformułowania typu 'zdradzam Arsena z własnym mężem', były co najmniej zabawne. Ale na tym koniec śmiechu. Kochani, jestem w szoku, że tak głupie kobiety naprawdę istnieją. Bo istnieją przecież. Relacja kochanków była chora, pod każdym względem i w każdym tego słowa znaczeniu. Zdaję sobie sprawę, że trochę postreszczam, trochę poopisuję, ale muszę. Wywołało to we mnie takie emocje, że najchętniej streściłabym wam wszystko z komentarzami. Kiedy Cathy jest zrozpaczona i sądzi, że nie układa jej się z Benem, leci do Aresena. Ten wściekły traktuje ją jak tanią prostytutkę. I nie mam tu na myśli czynności, które każe jej wykonywać, ale na słowa jakich używa. Sądzę, że nawet pani, która szczyci się tą profesją byłaby załamana, ale jakoś Catherine to nie przeszkadzało. A jeśli przeszkadzało, to wolała przełknąć łzy rozpaczy i sprawić, żeby mężczyźnie było dobrze. A potem biedna płakała, co to się porobiło z jej życiem. Totalna żenada, ale domyślacie się może jak skończyła się jej historia?

Moje odczucia

Książka wywołała we mnie falę przeróżnych emocji. Od szczęścia, kiedy bohaterka cieszyła się relacją z kochającym mężem, do obrzydzenia i szoku, kiedy spotykała się z Arsenem. Ja osobiście nie potrafię zrozumieć jej zachowania i w żaden sposób nie daję się przekonać, że miała jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Gdyby tak było to realizowałaby swoje myśli, a nie tylko zastanawiała się jak to źle postępuję. Dodatkowo jestem zła za zakończenie. Uważam, że Cathy nie zasłużyła na to co ją spotkało na końcu i dostała za małą nauczkę od życia.

Podsumowując 

Bardzo żałuję, że książka okazała się takim nie wypałem. Pomysł był świetny i niesamowicie mocno mnie zaciekawił, ale niestety jego realizacja okazała się totalną porażką. Mnóstwo brzydkich słów i wyrażeń, bestialskie zachowania w łóżku, skutecznie obniżyły moją ocenę tej historii. Dodajmy do tego główną bohaterkę, niezwykle irytującą, a sami dowiecie się jak oceniam tę książkę. Żałuję, że tak słabo, ale naprawdę nie mogę inaczej. Czy polecam? Historia na pewno wiele uczy, o tym co w życiu ważne, ale sposób w jaki zostało to pokazane, mało komu mógłby się spodobać.

★★☆☆☆