czwartek, 17 sierpnia 2017

#93 "Woda, która niesie ciszę" Brittainy C. Cherry


Tytuł: Woda, która niesie ciszę 
Autor: Brittainy C. Cherry 
Tom/seria: Elements. Żywioły (tom 3)
Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: 21 czerwca 2017
Ilość stron: 400
Opis:
Ulotne chwile.
Nasze życie jest tylko ich sumą. Niektóre są bolesne, pełne cierpienia. Inne piękne, pełne nadziei i przyszłych obietnic.
Miałam w życiu wiele ważnych, zmieniających, stawiających przede mną wyzwania chwil. Momentów, które przerażały i pochłaniały. Jednak największe z nich – najbardziej wzruszające i chwytające za serce – dotyczyły jego.
Miałam dziesięć lat, gdy straciłam głos. Skradziono dużą część mnie, a jedyną osobą, która naprawdę mnie słyszała, był Brooks Griffin. Stanowił światło moich mrocznych dni, był obietnicą jutra, dopóki jego samego nie spotkała tragedia. Dramat, który zatopił go w morzu wspomnień.
Oto historia chłopaka i dziewczyny, którzy kochali siebie nawzajem, ale nie kochali samych siebie. Opowieść o życiu i śmierci. O miłości i niedotrzymanych obietnicach.


Maggie przestała mówić, skąd ja to znam? 
Kiedy tylko doszło do momentu gdy Maggie przestaje mówić, przypomniała mi się moja ukochana książka Morze Spokoju i od tamtej pory całą historię zaczęłam do niej porównywać. Oczywiście nie było to dobre, ale cóż mogłam zrobić? Był to drugi raz kiedy czytałam coś o takim wątku i jestem równie zadowolona co wcześniej. W wyniku dramatycznego wydarzenia, główna bohaterka nie tylko przestaje się odzywać, ale też wychodzić gdziekolwiek z domu. Myślałam, że będzie to chwilowe bo jakie w końcu można ciągle historie w domu wymyślać, ale okazało się, że autorka miała zupełnie inny pomysł na to. Co ciekawe okazał się on naprawdę fajny chociaż ja osobiście chyba wolałabym mniejsze przeskoki czasowe.

Miłość od dziecka? Nie za słodko? 
Bardzo obawiałam się tego wątku. Już od najmłodszych lat Maggie i Brooks mieli ze sobą kontakt i już jako dzieci niewinnie się do siebie zbliżali. Dla mnie to banał i takie historie zazwyczaj sprawiają, że tylko przewracam oczami. Tym razem jednak było inaczej. Dlaczego? Sama nie wiem bo tak naprawdę toczyło się to tak jak w każdej typowej romantycznej historii, a jednak autorka sprawiła, że nie byłam w stanie się oderwać i całość pochłonęłam w jednen dzień. Emocji zdecydowanie mi tu nie brakowało, a wszystko tak jak w każdej jej książce było idealnie wyważone. Mieliśmy tu do czynienia ze wszystkim. Miłość, która jest piękna i romantyczna, ale i taka, która mocno rani. Dramat i koszmar, który zapierał dech w piersiach i miało się łzy w oczach. Niesamowita przyjaźń i siła, moc rodziny, która potrafi przetrwać wszystko nawet jeśli po drodze potknie się kilkakrotnie. Naprawdę nie przesadzam, jest to wspaniała historia, która posiada w sobie wiele i daje dużo do myślenia. Żałuję tylko, że koniec należy do tych przesłodkich typu: kilka lat później...


Muzyka, koncert, wyjazdy... 
 Bardzo lubię gdy w książce pojawiają się zespoły i wszystko co związane z ich działalnością. Bardzo przyjemnie czytało mi się zatem tutaj gdyż miałam tego pod dostatkiem. Na dodatek autorka w niesamowity sposób połączyła to wszystko i wplotła w historię dzięki czemu to, że Maggie nie wychodzi z domu stało się nawet ciekawe. Niestety mam tylko żal, że nie wszystko wydawało mi się w stu procentach realne, ale czego spodziewać się po książce?

Podsumowując 
Od razu chcę przeprosić za momentami bezsensowne słowa. Jestem po prostu tak zauroczona tą historią, że sama nie wiem co i jak piszę. Żałuję tylko, że koniec był tak słodki bo nie mogę dać jej maksymalnej oceny, ale naprawdę warto po nią sięgnąć! Gorąco wszystkim polecam i ta okładka (muszę o niej wspomnieć) jest po prostu niesamowita 💙💙 kto nie chciałby takiej na półce?

Moja ocena: 9/10 (rewelacyjna) 



poniedziałek, 14 sierpnia 2017

#92 "Nieproszony gość" Charlotte Link


Tytuł: Nieproszony gość 
Autor: Charlotte Link
Tom/seria: –––
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 5 listopada 2014
Ilość stron: 420
Opis:
Po śmierci męża życie Rebecki Brandt straciło sens do tego stopnia, że postanawia się z nim rozstać. Jednak niespodziewana wizyta starego przyjaciela w towarzystwie dwojga przypadkowo spotkanych autostopowiczów, Ingi i Mariusa, zmusza Rebeccę do odłożenia starannie zaplanowanego samobójstwa. Młodzi ludzie zdobywają jej sympatię. Rebeca wypożycza im ukochaną łódź męża, by mogli swobodnie pożeglować po Morzu Śródziemnym. Podczas sielankowego rejsu pomiędzy Ingą i Mariusem dochodzi do potwornej kłótni, podczas której Mariusz wypada za burtę. Poszukiwania wszczęte przez nadbrzeżną straż nie przynoszą rezultatu i młody mężczyzna zostaje uznany za zaginionego. Kilka tygodni później Inga przeżywa prawdziwy szok, gdy w gazecie ukazuje się zdjęcie Mariusa w związku z potwornym zabójstwem, dokonanym na terenie Niemiec…

Dlaczego opis z tyłu książki tak kłamie? 
Czytając opisy książek niejednokrotnie zastanawiam się co autor/wydawnictwo ( bo nie wiem kto pisze te opisy) miał na myśli. Zdarzają się takie, które niezmiernie przyciągają, są w stu procentach szczerze i nie zdradzają nam zbyt dużo. Niestety są i takie, które nie dosyć, że przez nie dowiadujemy się praktycznie zakończenia, to jeszcze nie są zgodne z prawdą. W tym przypadku oczywiście w grę wchodzi opcja druga. Sam końcowy wątek, od którego zacznę. Kilka tygodni później Inga przeżywa prawdziwy szok, gdy w gazecie ukazuje się zdjęcie Mariusa w związku z potwornym zabójstwem, dokonanym na terenie Niemiec... . Bzdura! Nie wiemy co prawda po jakim czasie Inga dowiaduje się o powrocie Mariusa, ale zdecydowanie nie ma ona zielonego pojęcia o żadnym zabójstwie, a gazety nawet nie miała w ręku. Usłyszała to i owo i tyle. Dla mnie to lekkie oszustwo bo spodziewałam się czegoś innego. Jeżeli chodzi o inne kłamstewka to mogę napisać, że fragment Młodzi ludzie zdobywają jej sympatię również nie okazał się prawdziwy, na pewno nie w tym wątku o jakim chodzi w opisie (że dlatego wypożycza im ona łódź). No niestety, czasami tak bywa, że streszczenie książki mija się z prawdą.

Znowu wiele bohaterów, chyba nie spodobał mi się styl pani Link
Jak wiecie czytałam już jedną pozycję pani Charlotte (klik)  i mimo że nie była ona zła, nie zrobiła też na mnie dużego wrażenia. Tak jak tutaj autorka wplotła wielu bohaterów, którzy z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, ale każde na swój sposób oczywiście wnosi coś do historii. Dla mnie jest to niepotrzebny zabieg bo jednak trzy/cztery wątki to po prostu za dużo i albo mi się myli albo zwyczajnie zapominam o istnieniu niektórych. Sam styl jej pisania nie jest zły, wręcz przeciwnie naprawdę potrafi zaciekawić czytelnika, ale ci bohaterowie...

Piękna sceneria, a takie okrucieństwo
Jak to w kryminale coś złego musi się wydarzyć. Tak jak w jej najnowszej historii, którą miałam już okazję przeczytać, tak i tutaj mamy do czynienia z okrutną zbrodnią, tragiczną przeszłością i wieloletnią chęcią zemsty. Chociaż sama nie wiem czy to rzeczywiście miała być zemsta. Sądzę, że ta osoba sama nie wiedziała co ma zamiar zrobić w każdym bądź razie wszystko to było takie zagmatwane. Okrucieństwa jak na standardy kryminałów chyba za dużo tu nie było. Owszem, wiadomo pomysły można mieć bestialskie, ale czyny nie zawsze to odzwierciedlają. Nie chcę za dużo Wam zdradzać, ale Ci, którzy za opisami przemocy nie przepadają, mogą polubić tą historię.

Dlaczego o wszystkim dowiaduje się w połowie?
Halo, to kryminał! Dlaczego tożsamość "zabójcy" zostaje ujawniona już w połowie książki? Mogliśmy przez to śledzić poczyniana tej osoby, co oczywiście było ciekawe bo nigdy nie wiemy jak może się ono zakończyć, ale jednak. Było to trochę nudnawe, a gdy pod koniec ponownie pojawiła się pewna osoba byłam już pewna jak cała ta historia się zakończy. I oczywiście miałam rację. No cóż, pod tym względem wypadło to słabo. Ciekawe były tylko momenty z zabójcą, a i one niestety nie zawsze mocno przyciągały.

Podsumowując
Myślę, że czytając tą recenzje możecie dojść do wniosku, że książka mi się nie spodobała i żałuję jej przeczytania. Nie, to nie prawda. Fakt, że czasami wiało nudą, ale to miało na celu zniecierpliwić mnie do powrotu tych ciekawszych scen. Chociaż tak patrząc z perspektywy czasu to całość była ciekawa i co chwila się coś działo, ale nie wiem dlaczego tak to odbieram. Chyba po prostu wolałabym dowiedzieć się na końcu tych najważniejszych rzeczy i mieć mniejszą ilość wątków. Niestety czytając już drugą książkę pani Link i znowu mając to samo zaczynam obawiać się spotkania z pozostałymi dwoma jakie czekają już na półce. Trudno, zobaczymy co z tego wyniknie. Na dzisiaj to tyle, życzę miłego dnia! ☺

Moja ocena: 6/10 (dobra)

czwartek, 10 sierpnia 2017

LBA

Hej kochani!
Dzisiaj coś innego niż zazwyczaj. Zostałam nominowana do LBA i mam teraz zamiar odpowiedzieć na pytania zadane przez wspaniałą dziewczynę z bloga czytelniczemysli.blogspot.com
Także nie przedłużając zapraszam do czytania :)



1. Używasz zakładek do książek, czy zaznaczasz czymkolwiek co masz pod ręką?
Zdecydowanie zakładki. Lubię te swoje lekko zniszczone, sfatygowane zakładki, które wiele już przeszły.

2. Zdarza Ci się jeść albo pić przy czytaniu?
I to często. Jeżeli długo czytam to zaczynam się czuć nie za dobrze, a posiłek zazwyczaj pomaga odzyskać mi siły :)

3. Jaki masz stosunek do wyginania grzbietów książek?
Nie cierpię! Jak wolę książki, po których widać, że były używane tak zaginania nie zniosę. Dla mnie to zniewaga dla książki i nie potrzebne jej niszczenie.

4. Czy jest może ekranizacja jakieś książki, która podoba Ci się bardziej niż wersja papierowa?
O matko, tak na zawołanie to ciężko odpowiedzieć, a jak na złość nie mogę sobie żadnych ekranizacji  przypomnieć :D Wydaje mi się, że mimo wszystko nie ma takiego filmu, który byłby lepszy niż przeczytana książka.

5. Na premierę jakiej książki czekasz najbardziej?
Nie mam teraz konkretnie żadnej takiej pozycji aczkolwiek czekam na trzech tom Dworu cierni i róż.

6. Masz może jakieś swoje ulubione miejsce, gdzie zawsze starasz się czytać?
Mój tarasik na wsi. Mam tam wygodne siedzonko, cień no i zazwyczaj ładną pogodę. Nic tylko czytać :)

7. Jak ustawiasz swoje książki na półce? Wielkością, seriami, a może jeszcze inaczej?
Tak, żeby się zmieściły :D

8. Lektury to też książki. Czytasz je, czy może wolisz w tym czasie przeczytać coś bardziej w Twoim guście? 
Zazwyczaj czytam lektury chociaż w tym roku kilka sobie odpuściłam. Nowości niestety za bardzo mnie kusiły.

To by było na tyle jeżeli chodzi o pytania. Ja nikogo nie nominuję, nie wymyślam żadnych nowych pytań ze względu na brak czasu. Do przeczytania niedługo! Miłego dnia!

wtorek, 8 sierpnia 2017

#91 "Kuracja samobójców" Suzanne Young


Tytuł: Kuracja samobójców 
Autor: Suzanne Young 
Tom/seria: Program (tom 2)
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 13 stycznia 2016
Ilość stron: 448
Opis:
Sloane i James uciekli przed epidemią i programem, ale nie udało im się uciec przed niebezpieczeństwem. Bo program nie chce o nich zapomnieć…
Teraz, dołączywszy do grupy buntowników, muszą uważać na to, komu mogą zaufać, i znaleźć sposób na obalenie programu i powstrzymanie epidemii. A to jest bardzo trudne, gdy w pamięci mają tyle białych plam. Pomóc im może tylko Kuracja – tajemnicza tabletka, która może przywrócić wspomnienia. Za bardzo wysoką cenę.
I istnieje tylko jedna dawka.

Uciekajmy! 
Druga część tomu opierała się w szczególności na ucieczce przed Programem, o czym możemy dowiedzieć się w opisie. Jak zapewne wiecie ja uwielbiam takie wątki więc dlaczego tym razem byłam zirytowana i znudzona? Ledwo udało mi się dobrnąć do końca. Pierwszy tom powalił mnie na kolana, pochłonęłam go w błyskawicznym tempie. Niestety w kontynuacji autorka jak dla mnie stworzyła za dużo nowych wątków, które nie koniecznie były potrzebne. Sama ucieczka nie była źle napisana. W tej kwestii nie mogę nic zarzucić, działo się nie raz, ale niestety te wątki poboczne i dramaty pojawiające się na każdym kroku bardzo obrzydziły mi tą historię. 

Trójkąt miłosny, a może pięciokąt? 
Wątek trójkątów miłosnych pojawia się niemalże wszędzie. Już dawno mi się on znudził chociaż wiadomo, że niektórzy potrafią bardzo ciekawie go wpleść w historię. No niestety, nie tym razem. Wiadomo, że Sloane ma chłopaka (opis pierwszej części) i że będąc w ośrodku tak jak wspomniałam w recenzji pierwszego tomu poznaje Realma. Oh, któżby się spodziewał, że może wyjść z tego trójkąt miłosny? Banał, ale uwaga! To co działo się tam potem było tak skomplikowane i takie bezsensowne, że aż szkoda pisać. Nie będę Wam spojlerować, ale żebyście byli chociaż trochę świadomi to chyba nie był trójkąt, a pięciokąt. Każdy czuł coś do kogoś, a wszystko to zamykało się w krąg głównych bohaterów. Nie cierpię takich sytuacji bo wychodzą z tego na każdym kroku niepotrzebne dramaty. 




Tyle akcji, na czym tu się skupić? 
Tak jak wspomniałam w tej części zdecydowanie za dużo wątków pobocznych. Coś okropnego! Mam wrażenie, że autorka wymyślała już byle co, żeby tylko powstał drugi tom. Owszem, sam pomysł ucieczki przed Programem to może nie coś oryginalnego, ale ciekawego, jednak nie poradzono sobie z tym. Może i talent jest, ale nie wykorzystany w stu procentach. Jak w poprzedniej części podobał mi się zaczepny humor Jamesa, tak w tej był on tak niezdecydowany, że ten kto wymyślił stwierdzenie, że to kobiety są niezdecydowane, poważnie by się zastanowił. 

Podsumowując 
Niestety tak jak się spodziewałam kontynuacja bardzo mnie zawiodła. Cieszę się przynajmniej, że jest to ostatnia część chociaż zauważyłam, że pojawiło się kilka inny tytułów jakby uzupełniających. No cóż, ja na pewno nie sięgnę chociaż przyznam, że mieć całą serię na półce byłoby fajnie bo okładki są bardzo ciekawe. Mimo wszystko zachęcam Was do przeczytania pierwszego tomu, kto wie może będzie tak zadowoleni z niego jak ja. 

Moja ocena: 5/10 (dobra) 

piątek, 4 sierpnia 2017

#90 "Twoim śladem" Meredith Walters


Tytuł: Twoim śladem 
Autor: Meredith Walters
Tom/seria: Twisted love (tom 1)
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 6 lipca 2016
Ilość stron: 386
Opis:
Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aburey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem?

Ciężki temat? Gdzie dramaturgia? 
Większość osób zapewne kojarzy serię bo drugi tom można teraz jako premierę często spotkać na blogosferze. Wiadomo także, że jest to ciężki temat a mianowicie narkotyki. Po opisach wielu blogerów spodziewałam się historii nie do przejścia, dramatyzmu i ciągłego ocierania się o śmierć. Nic podobnego. Nie wiem być może nie jestem w temacie, albo po prostu mnie to nie interesuje, ale ja niczego podobnego nie znalazłam czytając. Owszem był jeden jedyny moment pod koniec gdy to już było wyjęte rodem z filmu narkotykowego, ale poza tym łykanie tabletek to żaden dramat. Może to i lepiej bo gdyby Maxx ciągle wstrzykiwał sobie coś w żyły to chyba poddałabym się po pierwszym rozdziale.

Uzależnienie tylko od narkotyków? 
Temat prochów i tym podobnych narazie zostawię w spokoju, a skupię się na relacji Maxxa i Aubrey, a jak dla mnie była to delikatnie mówiąc chora relacja. Aubrey jak to w książce ma nieciekawą przeszłość więc w związek z chłopakiem angażuje się z dystansem. Dla mnie tym bardziej nie jasne było jej zachowanie, że mając już jakieś doświadczenia w podobnej sytuacji, ona brnie w to dalej. I chociaż Maxx momentami traktuje ją jak nic nie wartą osobę, Aubrey tak zakochana leci do niego jak ćma do ognia, jest na każde jego zawołanie. A najlepsze było to, że potrafiła być na niego wściekła i się do niego nie odzywać, ale żeby iść z nim do łóżka zawsze znalazła czas i ochotę... No cóż, jeżeli chodzi o wątek ich związku to status to skomplikowane na pewno by tu idealnie odpowiadał.



Compulsion, a co to takiego? 
Przyznam szczerze, że bardzo spodobał mi się tajemniczy klub, który możemy odszukać za pomocą graffiti. Nie spotkałam się nigdy z niczym podobnym i trochę żałuję, że stosunkowo mało autorka poświęciła na ten wątek. Imprezy może nie były za ciekawie opisane (bo to po prostu nie moja bajka: spocone ciała połączone w tańcu, drinku, pigułki, narkotyki), ale dzięki nim mogliśmy bliżej poznać mroczniejszą stronę Maksa, która niestety nie zawsze była za ciekawa. Jestem bardzo ciekawa jak autorka rozwinie ten wątek w kolejnej części, zwłaszcza po takim zakończeniu tego tomu.

Podsumowując 
Owszem, był to trudny temat. W końcu narkotyki i uzależnienia to zawsze nieprzyjemna sytuacja, ale myślę, że dobrze zrobiłam czytając tę książkę. Oczywiście jestem świadoma jak kończą się podobne sytuacje i czym się objawiają, ale było to ciekawe doświadczenie. Jestem też bardzo ciekawa jak w kolejnej części rozwinie się wątek Brooksa,  najlepszego przyjaciela Aubrey. To również była bardzo skomplikowana sytuacja więc czekam na ciąg dalszy. I chociaż nie mogę napisać, że książka mnie niezmiernie wciągnęła i żyje tylko myślą o przeczytaniu kolejnego tomu, to nie mogę również napisać, że była zła. Myślę, że jak na tak trudny temat aktorka poradziła sobie dobrze, ale nie mogę dać maksymalnej noty bo to po prostu nie moja bajka.

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra) 


poniedziałek, 31 lipca 2017

#89 "Plaga samobójców" Suzanne Young


Tytuł: Plaga samobójców 
Autor: Suzanne Young 
Tom/seria: Program (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 23 września 2015
Ilość stron: 500
Opis:
Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane, a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy, kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień. Rodzice Sloane stracili już jedno dziecko i są gotowi na wszystko, by tylko ją uratować. Dziewczyna tłumi więc swoje prawdziwe uczucia. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie, jest James, jej chłopak. Obiecał jej, że ich dwojgu nic się nie stanie, a Sloane jest pewna, że ich miłość przetrwa wszystko. Lecz z tygodnia na tydzień oboje stają się coraz słabsi. Coraz trudniej im zachowywać twarz, bo dopada ich depresja. 

Wszędzie samobójcy
Czytając opis spodziewałam się jakiś koszmarnych scen, ciągłych prób samobójczych- na szczęście niczego podobnego nie znalazłam. Był to wątek ogólny, o którym niejednokrotnie mówiono, ale niczego drastycznego tu nie było. Książka była ciekawa pod tym względem, że bohaterzy musieli ukrywać swoje prawdziwe oblicze i uczucia bo groziło to zabraniem do Programu, którego każdy się obawiał. Uwielbiam tego typu wątki, a gdy pojawia się jeszcze co nieco o przetrwaniu, jestem po prostu zachwycona. Tutaj mieliśmy obie te rzeczy. Nic więc dziwnego, że tak bardzo jestem oczarowana tą historią.

Tajemniczy Program 
Na początku książki Sloane- główna bohaterka niejednokrotnie przypominała swoje obawy na temat Programu. Ludzie wracali z niego zupełnie inni. Nie byli sobą. Nie pamiętali niczego i nikogo niebezpiecznego z przeszłości. Te osoby, które mogły wywołać chorobę znikały z ich umysłów na zawsze. Nic więc dziwnego, że większość wolała naprawdę popełnić samobójstwo niż trafić do takiego ośrodka. Oczywiście wiadomo, że główna bohaterka musiała tam być. Na czym oparła by się historia? Niedługo przed nią trafiła tam inna osoba i była to pierwsza scena, która wywołała we mnie mnóstwo emocji. Nie byłam w stanie wytrzymać, że Sloane nie mogła nawet po ludzku zareagować. Każdy patrzył i oceniał, czekał na jej reakcję tylko po to, żeby ją oznakować. Już wtedy wiedziałam, że autorka ma niezwykły talent, ale był to dopiero początek.

Zakazana miłość
Jak wiadomo z opisu Sloane ma chłopaka, z którym oboje próbują przetrwać całą tą epidemię. Co się z nim dzieje gdy jej nie ma już obok niego? Był to trochę skomplikowany i lekko zniechęcający do bohaterki wątek, ale nie winie za to Sloane. Jej pamięć powoli zostaje 'kasowana', a ona nie ma na to żadnego wpływu. Boli mnie tylko, że ludzie byli tam tacy wredni i wykorzystywali to przeciwko niej. A gdy poznała prawdę działo się coś jeszcze gorszego, a ja znowu musiałam łapać się za głowę z frustracji. To, że ona nie miała pojęcia o pewnym sprawach i radziła się nie tych co trzeba sprawiało, że bolało mnie w środku. Ale to właśnie dzięki temu autorka sprawiła, że nie mogłam się oderwać. Myśl, że może jednak coś się wydarzy i drastycznie zmieni nie pozwalała mi odejść od książki.

Emocje, wszędzie pełno emocji 
Muszę to koniecznie zaznaczyć, że była to niezwykła historia pod każdym względem. Nie jestem w stanie znaleźć żadnej jej wady. Bohaterowie byli świetni (jestem w szoku, że to napisałam bo bardzo rzadko się tak zdarza). Znaleźli się w fatalnej sytuacji, ale autorka wykreowała ich idealnie. Walczyli jak się dało, ale bez przesady, nie irytująco. Byli zabawni, mieli zadziorne charaktery, a ich słowne zaczepki co chwila mnie rozśmieszały. Zżyłam się z nimi od samego początku dlatego każda spotykająca ich negatywna sytuacja sprawiała mi ból i momentami brakowało mi tchu. Coś wspaniałego!

Podsumowując 
Bardzo żałuję, że zabrałam się za tą książkę tak późno. Było to coś wspaniałego i pochłonęłam bardzo szybko. Czytało się przyjemnie jeżeli chodzi o styl, ciężko było się oderwać. Co chwila nowe zdarzenia, ale wszystko idealnie wyważone. Polecam gorąco, a ja jak najszybciej zabieram się za kolejną część!

Moja ocena:
10/10

piątek, 28 lipca 2017

#88 "Posłaniec strachu" Michael Grant


Tytuł: Posłaniec strachu
Autor: Michael Grant
Tom/seria: Posłaniec strachu (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar 
Data wydania: październik 2015 
Ilość stron: 440
Opis:
Przypomniałam sobie moje imię – Mara. Ale, stojąc w tym upiornym miejscu, na przeciw poważnego młodego człowieka w czarnym płaszczu ze srebrnymi czaszkami na guzikach, nie mogłam sobie przypomnieć nic więcej. I wtedy zaczęła się gra…
Posłaniec dostrzega ciemność w młodych sercach. Widzi szkody, jakie młodzi wyrządzają na świecie. Gdy pozostają bezkarni, oferuje im nikczemną grę. Jeśli wygrają, mogą odejść bez konsekwencji. Przegrana oznacza, że będą musieli przeciwstawić się swojej największej fobii.
Co to ma wspólnego z Marą? Wkrótce sama się o tym przekona.


Fabuła 
Zacznę od tego, że nie wiem co mnie podkusiło do sięgnięcia po tę historię. Opis co prawda trochę mnie zaciekawił, ale wiedziałam, że to nie moja bajka. Niestety tym razem spróbowanie czegoś nowego okazało się kompletną klapą i właściwie nawet nie dotrwałam do końca po raz pierwszy w życiu, ale o tym później. Jeżeli chodzi o fabułę to nawet nie wiem dokładnie jaki autor miał główny cel. Posłańcy strachu i te sprawy. No tak wszystko jasne. Wymierzanie kar nikczemnym osobom mogłoby być nawet ciekawe gdyby skupiono się na kimś szczególnie. Niestety w tej części opisano kilka przypadków, ale jak dla mnie bardzo powierzchownie bo przeplatano je z innymi. Myślałam może, że może pojawi się wątek miłości Mary z kimś i właściwie trochę o tym było, ale koniec końców ten zakończył się fatalnie. Całość po prostu była fatalna- tyle w temacie.

Styl 
Tutaj też autor nie ma się czym pochwalić. Zdania proste jak u mnie. Dwa wyrazy, trzy i koniec. Jednak czytanie na dłuższą metę takiego stylu jest nieprzyjemne i męczy. Nic więc dziwnego, że ja męczyłam się ponad tydzień i tylko marzyłam, żeby już to skończyć. Mam taką zasadę, że jak już się za coś zabieram to czytam do końca, a jednak tym razem nie dałam rady. Tom pierwszy podzielony został na trzy części, ja wytrwałam tylko do dwóch. Ostatnie trzydzieści parę stron już nie dałabym rady. Nawet mnie nie ciekawi co mogłoby się tam wydarzyć. Zapewne ciągle to samo co wcześniej. Słabo, słabo, słabo.

Bohaterowie 
Nie chcę nawet tracić czasu na pisanie tej recenzji. Książka była okropna nie tylko ze względu na styl, ale również na bohaterów. Mara była beznadziejna. Tyle napiszę. Nijaka, niby strachliwa, ale gdy musi być właśnie taka nagle odzywa się jej odwaga. Momentami tak spragniona bliskości, że rozważa pocałunek z 'kobietą'. Żenada. Posłaniec wiecznie zdystansowany, właściwie nawet w scenach gdy jest to jakby go w ogóle nie było. Nie można się było z nimi w żaden sposób utożsamić, ani trochę się do nich zbliżyć. Kolejny raz żenada.

Podsumowując
Musicie mi wybaczyć, że dzisiaj tak krótko i właściwie bez żadnych konkretnych informacji, ale ta książka to było takie dno, że nie wiedziałam nawet co napisać oprócz 'beznadzieja'. Dziwię się, że na lubimy czytać ma ona tak wysoką ocenę. Chyba nie powinnam się tym więcej kierować. Zdecydowanie Wam jej nie polecam. Szkoda czasu!

Moja ocena:
2/10