środa, 25 kwietnia 2018

#156 "Begin again" Mona Kasten







Tytuł: Begin again
Autor: MonaKasten
Tom/seria: Begin Again (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 28 lutego 2018
Ilość stron: 504
Kategoria: literatura młodzieżowa
  




Zarys fabuły

Allie za wszelką cenę chce zacząć życie od nowa. W tym celu postanawia się usamodzielnić i znaleźć mieszkanie. Po wielu próbach znajduje ciekawe mieszkanie, ale z jego właścicielem może być problem. Czy dziewczyna wytrzyma z aroganckim i pewnym siebie przystojniakiem?

Czyżbym wyczuwała schemat?

Muszę przyznać, że do tej pory nie za bardzo wiem co sądzę o tej książce. Czytając, miałam w głowie przeróżne plany na recenzję, ale one co chwila ulegały zmianie. A to wszystko przez autorkę, która nieźle namieszała mi w głowie. Zaczęło się dosyć oryginalnie- Allie wprowadza się do przystojnego chłopaka i można domyślać się jak historia potoczy się dalej. Potem zaczęło robić się dziwnie. Czułam, że niektóre momenty były wymuszone, były, żeby coś się działo. Momentami zalatywało schematem, ale już chwilę później wszystko obracało się o sto osiemdziesiąt stopni. Niejednokrotnie sama dopowiadałam sobie prawidłowe zakończenie danej sytuacji, ale w tą całą znaną już fabułę, autorka wplatała wiele interesujących wątków. Całość okazała się przedziwna i ocena tej książki jest bardzo trudna. Połączenie schematyczności z nietypowymi wątkami w tym przypadku nie wyszło na dobre.

Dramaty nigdy mnie nie opuszczą

Dosłownie w każdej książce musi się coś dziać. Wiadomo, tak po prostu musi być. Niektórzy potrafią opisać je w cudowny sposób, że nie da się oderwać, inni natomiast piszą, żeby coś było. Sądzę, że autorka leży gdzieś pośrodku, jednak schylałabym się do tej drugiej opcji. Wiem, że te wszystkie sekrety i ciężka przeszłość budowały całą historię, ale ciężko się to czytało. Główny bohater zachowywał się czasami gorzej niż kobieta podczas miesiączki. Nie wiedziałam już czy mam przewracać oczami czy odłożyć książkę.

Bohaterowie jakich mało

Zarówno i Kayden, i Allie byli bardzo nietypowymi bohaterami. Ich zachowanie dawało wiele do życzenia i czasami zastanawiałam się czy oni tak na serio. Dziewczyna potrafiła rozpłakać się w sekundę, a Kayden obrazić w minutę. Potem złości i nieporozumienia narastały, że aż wylewały się z książki. Nie lubię mężczyzn, którzy nie wiedzą czego chcą. Albo nie, wiedzą, ale nie potrafią się tego trzymać. Bo jeśli takowy dostanie to czego chciał to nie może ot tak zacząć strzelać fochy, nawet jeśli dziewczyna nie jest zupełnie niczemu winna. A ona nie może robić mu wiecznie na złość. Sądzę, że oboje byli siebie warci i niekoniecznie w dobrym sensie.

Moje odczucia

Jak narazie to chyba tylko narzekałam, ale to nie tak, że książka mi się nie spodobała. Czytało się szybko i przyjemnie, a pomimo wielu zbędnych nieporozumień i fochów, było naprawdę dobrze. Pośmiałam się, ale i serce na moment mi się zatrzymało. Emocji nie brakowało bo oprócz złości i irytacji było też uczucie sielanki. Nie mam pojęcia dlaczego, w końcu mieszkali w domu, wszędzie jakieś stresy, tu szkoła, tam rodzina, ale jednak ta atmosfera... Bardzo, bardzo przyjemna i utrzymywała się do samego końca.

Podsumowując

Sądzę, że jest to historia jak najbardziej warta poznania. Można by rzec, że to typowe romansidło, ale jednak nie do końca. Nie jest to zdecydowanie literatura wysokich lotów, ale jak na jeden wieczór najbardziej polecam, może i wam Begin Again przypadnie do gustu.

★★★☆☆
Czytaj dalej »

piątek, 20 kwietnia 2018

#155 "Odzyskane szczęście" Abbi Glines






Tytuł: Odzyskane szczęście
Autor: Abbi Glines
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Rosemary Beach (tom 6)
Data wydania: Pascal 
Kategoria: literatura obyczajowa i romans




Zarys fabuły

Della i Woods przeszli już wiele, ale prawdziwa próba ich związku ma się dopiero zacząć. Czy zdołają przetrwać wszystkie przeciwności losu i w końcu zaznają prawdziwego szczęścia?

Historii ciąg dalszy

Tak to już jest, że kiedy zacznę czytać książkę pani Glines mam ochotę na więcej i więcej. I chociaż jej książki wcale nie są świetne, zdecydowanie nie jest to literatura wysokich lotów, to jej styl sprawia, że ciężko jest mi się pożegnać ze stworzonym światem. Tutaj po raz kolejny było tak samo. Wczułam się od pierwszej strony i żyłam życiem bohaterów. Spotkanie reszty "znajomych" z Rosemary Beach było cudownym doznaniem i w kolejnym miesiącu zabieram się prawdopodobnie za resztę tej serii.

Słodko, słodko... I dramat!

Mimo tego, że nie mogłam się oderwać trzeba zaznaczyć, że wcale tak cudownie nie było. To znaczy było, ale tylko w samej historii. Cukierkowatość wręcz wylewała się z tej książki, a czułe słówka i sceny nie miały końca. To wcale nie było pozytywne bo momentami naprawdę miałam serdecznie dość. Woods był ponownie tak zaborczy, że to aż dziw, że Della z nim wytrzymywała. A ich zapewnienia o miłości? Bez przesady, nie potrzeba robić tego na każdej stronie. Dodatkowo dramaty. Ileż się tu ich nazbierało! Masakra jakaś. Niektóre były całkiem w porządku i miały jakiś sens, ale to co autorka zrobiła na koniec... Nie rozumiem, ale złamała mi tym serce. Tych wszystkich nieporozumień było równie wiele co w pierwszej części o tych bohaterach, ale o ile tam dało się to znieść, tak tu ledwo przeszło.

Moje odczucia

Trochę mi szkoda, że historia miłości Woodsa i Delli okazała się taka słodka. Nawet te dramaty i ciągłe nieporozumienia nie były w stanie obniżyć tego poziomu cukierkowatości bo w międzyczasie i tak musieliśmy czytać ich myśli, pełne zapewnień ogromnego uczucia. Nie żałuję jednak, że przeczytałam. Już teraz żałuję zakończenia tej serii, ale pocieszam się, że nie opuszczam jeszcze Rosemary Beach. Do tej pory mam taki niedosyt i dziwnie się czuje po tym co pani Glines wykombinowała na końcu. Myślę, że długo będę to przeżywała.

Podsumowując

Wydaje mi się, że dzisiaj trochę bez ładu i składu. Przepraszam, ale starałam się nie spojlerować, a to było naprawdę trudne bo wszystko, wszystko jest tu ze sobą połączone. Książkę polecam jak najbardziej jako luźna lektura na jeden wieczór. Czyta się zaskakująco szybko i przyjemnie, mimo licznych scen erotycznych. Nie jest to literatura wysokich lotów, jak już wspomniałam, ale autorka cały czas utrzymuje równy poziom. Jeżeli znacie i lubicie jej styl, to na pewno się nie rozczarujecie. Jeżeli miałoby to być wasze pierwsze z nią spotkanie, to polecam zacząć od pierwszego tomu. Ogólnie polecam bo naprawdę wciąga!

★★★☆☆
Czytaj dalej »

wtorek, 17 kwietnia 2018

#154 "Stinger. Żądło namiętności" Mia Sheridan





Tytuł: Stinger. Żądło namiętności
Autor: Mia Sheridan
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Septem
Data wydania: 18 marca 2016
Ilość stron: 430
Kategoria: literatura obyczajowa i romans





Zarys fabuły

Grace i Carson poznali się na wyjeździe. Ona, przyszła pani prokurator. On, gwiazdor filmów pornograficznych. Los splata ich drogi kilkakrotnie, ale trudno jest poradzić sobie z myślą, że więcej się już nie zobaczą. To miał być tylko jeden wspólny weekend, ale co począć, kiedy żadne z nich nie może zapomnieć o drugim?

Akcja toczy się...

Cieszyłam się sięgając po ten tytuł. Nastawiłam się na lekką i przyjemną literaturę z dodatkiem scen erotycznych. Nie spodziewałam się natomiast takiego... nieładu. Bohaterowie obiecali sobie jeden wspólny weekend, potem znikają ze swojego życia. Jak się to potoczyło to tajemnica, ale bardzo irytowały mnie przeskoki w czasie. Kilka miesięcy później tu, kilka miesięcy później tam. A sceny pomiędzy krótkie i czasami bez sensu. Owszem, niektóre wiele wyjaśniały, ale nie czytało się tego przyjemnie.

Słodko, słodko i irytacja

Słodkości tu nie brakowało, bohaterowie kiedy już tylko byli ze sobą, okazywali sobie uczucia na wiele uroczych sposobów. Oczywiście to zależy kto jak na to patrzy, dla mnie było to coś pomiędzy tandetą, a prawdziwym uczuciem. Z drugiej strony trzeba zaznaczyć, że nie brakowało także irytacji. Zwłaszcza na Grace, której zachowanie pozostawiało wiele do życzenia. Nie chce go i nie może mieć, ale i tak pójdzie do niego (oczywiście z zamiarem urwania kontaktu), żeby dać się ponieść chwili. Masakra, nie było to ani ciekawe, ani przyjemne.

Moje odczucia

Czytając te książkę doznałam wiele skrajnych emocji. Podekscytowanie i zaciekawienie, które pojawiły się na początku, bardzo szybko opadły gdyż z każdą kolejną stroną poznawaliśmy tylko 'tajniki Carsona w łóżku'. Potem akcja znowu nabrała tempa, ale jak zobaczyłam te liczne przeskoki czasowe, znowu mi się odwidziało czytanie tej książki. Sama końcówka, kiedy to pojawiło się rozwiązanie wątku kryminalnego była w miarę interesująca, ale chyba na tym możemy zakończyć. Całość okazała się słaba i bardzo nużąca. Przeczytanie tego tytułu zajęło mi wiele dni, a i tak ledwo dobrnęłam do końca. Jak na tego typu literaturę, książka chociaż pod względem fabuły była ciut więcej niż przeciętna, to wykonaniem autorka nie zachwyciła.

Podsumowując

Wiem, że dzisiejsza recenzja jest beznadziejna. Jestem z niej tak niezadowolona, że zastanawiałam się nawet czy po prostu tego tytułu nie ominąć na swoim blogu. Próbowałam, naprawdę próbowałam wielokrotnie coś naskrobać, ale za nic nie jestem w stanie zrobić tego dobrze. Ta historia była taka nijaka, taka mi obojętna, że nie mam zielonego pojęcia co o niej napisać. Cokolwiek wartego wspomnienia, dawno wyleciało mi z głowy więc znajdziecie tu same ogólniki. Osobiście nie zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę, ale i nie odradzam. Kto wie, może was zachwyci znacznie bardziej niż mnie?

★★☆☆☆
Czytaj dalej »

niedziela, 15 kwietnia 2018

#153 "Ogniste oczyszczenie" Francesca Haig





Tytuł: Ogniste oczyszczenie
Autor: Francesca Haig
Tom/seria: Ogniste oczyszczenie (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2015
Ilość stron: 352
Kategoria: literatura młodzieżowa






Zarys fabuły

W świecie po Wybuchu rodzą się tylko bliźnięta. Każde z nich bez wyjątku zostaje rozdzielone i trafia do innej grupy społecznej. Alfy stoją u szczytu władzy, a Omegi muszą zadowolić się biednym życiem na nieurodzajnych ziemiach. Jednak łączy ich jedna ważna rzecz. Są połączeni. Jeśli jedno z bliźniąt umrze- drugie podzieli natychmiast jego los. Nic więc dziwnego, że kiedy Zach porywa Cass, aby ta nie była w stanie mu zagrozić kiedy stoi u szczytu władzy, dziewczyna buntuje się i zamierza stawić czoła niebezpieczeństwu.

A zapowiadało się tak pięknie...

Musicie przyznać, że wątek bliźniąt połączonych ze sobą w nietypowy sposób, zapowiadał się naprawdę ciekawie. I chociaż nie zbyt często sięgam po tego typu literaturę to to bardzo mnie zaintrygowało. Ludzie zostali podzieleni na dwie grupy: Alfy i Omegi. I chociaż jedne miały zdeformowane ciała, to i tak zawsze oboje byli zależni od siebie. Nigdy nie umierała tylko jedna osoba- oni odczuwali to samo i to samo się z nimi działo. Niestety na tym autorka zakończyła swoją pomysłowość. Każda kolejna strona była schematem powielanym przez dziesiątki autorów. I właściwie mogłabym nie przeczytać nic, a i tak wiedziałabym jak zakończy się ta historia.

Bohaterowie i ich dziwne relacje

Przez całą książkę nie zżyłam się dosłownie z żadnym bohaterem. Nie wiem jak mam to opisać. Oni po prostu sobie byli. Nie czułam do nich przywiązania i nie przeżywałam z nimi dramatów czy sukcesów. Tak samo było z ich relacjami/związkami czy jakkolwiek to nazwać. Były bo były, czasami nawet nie wiedziałam czy one rzeczywiście są czy ich nie ma. Nie chodzi o to, że autorka źle ich wykreowała czy dała za mało opisów. Właściwie nie wiem w czym był problem, po prostu to nie było to. I gdziekolwiek i z kimkolwiek bohaterka by się znalazła było to takie, żeby było. Wiem, zagmatwane i bez sensu, ale mam wrażenie, że ta książka była tak sobie o wszystkim i o niczym.

Moje odczucia

Nie będę się dzisiaj za dużo rozpisywać. Chciałabym żebyście wiedzieli, że męczyłam się z czytaniem i zajęło mi to stosunkowo dużo czasu, a wszystko to przez... czcionkę! Tak, naprawdę. Nie była mała, ale to nie była też to typowa czcionka wykorzystywana w książkach. Może i nie było tam żadnych zawijasów i innych upiększaczy, ale niejednokrotnie musiałam się przyglądać i zastanawiać, co tam właściwie jest napisane. Nie ukrywam też, że mimo tej schematyczności, czasami autorka potrafiła zaskoczyć, ale niestety działo się to bardzo rzadko. W połączeniu z nijakimi bohaterami możecie sobie to tylko wyobrazić. Na pewno nie zamierzam sięgać po kontynuacje bo naprawdę jest to historia tak schematyczna, że aż brak słów.

Podsumowując

Jeżeli lubicie schematy i bohaterkę ratującą świat, to jest to książka idealna dla was. Mnie niestety nie zachwyciła ona nawet w połowie swoich możliwości, ale nie narzekam, że przeczytałam. Początkowy pomysł na fabułę z bliźniętami był strzałem w dziesiątkę, ale na tym wszystko co pozytywne, według mnie, się kończy. Niemniej pamiętajcie, że nie jest to wcale zła książka. Po prostu taka jakich już wiele.

★★★☆☆
Czytaj dalej »

piątek, 13 kwietnia 2018

[15] Czas na film: Planeta Singli (2016)


Z polskimi filmami jest u mnie podobnie jak z książkami. Nie przepadam za nimi i z góry mam co do nich uprzedzenia. Ale zarówno z filmem jak i z książką próbuję się zmierzyć, a moja niechęć stopniowo słabnie. Dzisiaj zapraszam was i zachęcam do przeczytania paru zdań na temat zaskakującego filmu Planeta Singli.

Historia banalna, a może i nie. To zależy, z której strony na to spojrzeć. Ona, słodka i niewinna nauczycielka, która nie potrafi znaleźć swojej drugiej połowy. On, pewny siebie podrywacz z niezłym dorobkiem na koncie. Popularny mężczyzna proponuje układ nauczyciele. Ta będzie chodziła na randki, a on będzie opisywał to w swoim telewizyjnym show. Koniec końców udaje mu się namówić dziewczynę i akcja się rozkręca.



Przyznam wam szczerze, że totalnie nie spodziewałam się tego co dostałam. Liczyłam na tandetny romans i kiepską próbę rozśmieszenia odbiory, ale okazało się zupełnie inaczej. Chociaż fabuła nie zachwycała oryginalnością to jej wykonanie można ocenić tylko i wyłącznie na plus. Śmiałam się do łez, a wraz z końcem filmu czułam pustkę. Nie chciałam tego zakończyć, mimo że sama już na początku mogłam dopowiedzieć sobie zakończenie.

Nie tylko wątek dwóch głównych bohaterów był udany, ciekawy i interesujący. Również relacja najlepszej przyjaciółki nauczycielki i jej męża (oczywiście tu jak zwykle w komediach Tomasz Karolak) była intrygująca. Nie tylko nie sposób było się oderwać, ale i niejednokrotnie umierało się ze śmiechu. Intrygi i kłamstewka w ich związku pojawiły się nagle, ale ich reakcja na nie można spokojnie zaliczyć do tych udanych. Gra aktorska uważam (mimo iż się na tym nie znam za bardzo) była na wysokim poziomie. Dzięki aktorom poczułam się jakbym naprawdę żyła w ich świecie bo przeżywałam wszystko równie mocno co oni.

Kochani, jak najbardziej polecam wam Planetę Singli. Jest to przezabawna historia, od której ciężko się oderwać. Każdy wątek ma w sobie coś ciekawego i nie sposób zakończyć oglądanie bez uśmiechu na twarzy. Jedna z lepszych polskich komedii jakie oglądałam i na pewno jeszcze do niej wrócę!


Wszystkie zdjęcia pochodzą z internetu i nie są moją własnością. 

Czytaj dalej »

wtorek, 10 kwietnia 2018

#152 "Urok Grace'ów" Laure Eve


Tytuł: Urok Grace'ów 
Autor: Laure Eve
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 19 lipca 2017 
Ilość stron: 408
Kategoria: fantasy, fantastyka, science fiction 


Zarys fabuły 

W szkole do, której chodzi River, największą popularnością cieszy się rodzina Grace'ów. Są bogaci, piękni i każdy chce się z nimi przyjaźnić. Wszyscy wiedzą też, że ich rodzina jest magiczna. Magiczna bo potrafią niejedno wyczarować, a River za wszelką cenę chce stać się jedną z nich.

Zagmatwane to wszystko 

Od samego początku miałam wrażenie, że coś z tą książką będzie nie tak. Nie wiem, będzie słaba, bez ładu i składu czy po prostu mi się nie spodoba. No i okazało się, że wszystkiego po trochu. Nie potrafiłam się za nic na niej skupić, i to wcale nie z mojej winy. Miałam wrażenie, że autorka sama nie wiedziała o czym chce pisać, a jakiegoś najważniejszego punktu brak. Nie miałam pojęcia do czego zmierza ta cała historia, a jakby w połowie stało się coś "wow" (wcale nie wow), żeby potem znowu ziało nudą i znowu coś "wow". Tak jakby akcja trwała byle tylko trwała, a autorka domyślała niby to ciekawe wątki, żeby cokolwiek się działo, a historia miała jakiś cel. No z tej strony książka okazała się totalna klapą, nie zainteresowała mnie ani trochę.

Czarujący bohaterowie

Grace'owie nie tylko byli nieziemsko piękni, ale też wobec każdego, potrafili posługiwać się magią. Nikt nie miał na to namacalnych dowodów, ale jak to ludziom, wystarczają im pogłoski i dziwne, niewyjaśnione zdarzenia (które swoją drogą także nie były ciekawe). Grace'owie i ich rodzina wcale nie zasiali ziarna zainteresowania w moim sercu chociaż czułam, że autorka bardzo chce opleść ich aurą tajemniczości. Niestety, tutaj też okazało się to porażką. Nie wykreowała ich w sposób dokładny, czasami miałam wrażenie, że najzwyczajniej w świecie opisując jakąś scenę, zamieniła czy pomyliły jej się zachowania i osobowość bohaterów. Jeżeli od początku kreuje się kogoś na buntownika to nie można tak bez powodu, tylko na chwilkę, zamienić go w kogoś zupełnie innego.

River, czy jak jej tam było na imię 

To całkiem zabawna sytuacja. Czytam sobie czytam i nagle główna bohaterka postanawia zmienić sobie imię. Ot, tak, tylko dlatego, że obecne ponoć do niej nie pasuje. I wiecie co? Ja do teraz nie mam zielonego pojęcia jak ona nazywała się wcześniej. A co też mnie zastanawia to fakt, że o ile dobrze pamiętam, matka ani razu nie zwróciła na to uwagi, a na pewno była świadkiem sytuacji gdzie ktoś nazywa jej córkę innym imieniem. Nie wiem nawet czy ona sama jej tak nie nazwała, ale za to nie dam sobie ręki uciąć. Wybaczcie, ale ta fabuła była tak zagmatwana, że nie pamiętam z niej nic szczególnego.

Moje odczucia 

Książka namieszała mi w głowie. Skusiła mnie cudowną okładką, ale jak widać tym razem nie pokryło się to z treścią. Jestem rozczarowana bo autorka wiele kwestii potraktowała po macoszemu, a zakończenie... Po prostu się skończyło. Zero wyjaśnień, nic. Rozumiem, że jest też tom drugi (albo przynajmniej ma być), ale żeby totalnie nic nie wyjaśnić? Dodatkowo ci bohaterowie, niby kreowani na cudowne postacie, a jednak wyszło totalne przeciwieństwo. Tam działo się tyle na raz, tyle powinno szokować, a miałam wrażenie, że przechodziliśmy nad takimi sprawami obojętnie. Nie ma tu żadnych pozytywnych uczuć z mojej strony.

Podsumowując 

Chociaż tylko się żaliłam i narzekałam to nie mogę ocenić tej książki najgorzej jak się da. Nie była ona koszmarna, ale jednak bardzo słaba i nudna. Uważam, że autorka nie ma największego talentu, a na rynku jest wiele utalentowanych pisarzy, na których warto zwrócić uwagę. Ja na pewno z tą panią nie spotkam się ponownie.

★★☆☆☆
Czytaj dalej »

niedziela, 8 kwietnia 2018

#151 "Przypadkowe szczęście" Abbi Glines


Tytuł: Przypadkowe szczęście 
Autor: Abbi Glines 
Tom/seria: Rosemary Beach (tom 5)
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 10 września 2014
Ilość stron: 320
Kategoria: literatura obyczajowa i romans 


Zarys fabuły 

Delia chce odpocząć od dotychczasowego życia i za namową przyjaciółki wybiera się w podróż samochodem. Nie wiem jaki jest jej cel, ale kiedy los ponownie kieruje ją w stronę Rosemary, dziewczyna czuje, że to miejsce jest dla niej. Jest tam też Woods- nieziemsko przystojny chłopak, który zaciekawił ją już podczas pierwszego pobytu w miasteczku.

Rosemary Beach powraca! 

Dawno temu zauroczyłam się inną historią z tego świata. Potem zaczęłam czytać kolejną i kolejną. Nie mam pojęcia jak to się stało, że tyle tomów jeszcze przede mną! Tyle cudownych historii i ten klimat, a ja po prostu zapomniałam o całym tym nadmorskim miasteczku. Nie spodziewałam się, że dzisiejsza część rozbita jest na jeszcze jedną, ale jestem jak najbardziej na tak! Chociaż książka miała wiele wad to pani Glines jak zawsze potrafiła sprawdzić, że nie dało się oderwać. To cudowne miasteczko, gdzie każdy zna każdego, ale królują tu bogacze więc nie zawsze jest tak przyjemnie. Piękne widoki i elitarne kluby są tu na porządku dziennym, ale jest to jak najbardziej ciekawe!

Znowu jaskiniowiec

W dosłownie każdej części z tej serii, mężczyzna, któremu spodobała się biedniejsza dziewczyna, zamienił się w jaskiniowca. To momentami naprawdę było dziwne i lekko mówiąc chore. Nie będę tu spojlerować, ale przytoczę kilka przykładów: nie może jej mieć, ale nikt inny się do niej nie zbliży, pracuj jak najmniej, albo najlepiej wcale bo ciągle muszę cię mieć przy sobie. A słodkości? O jeju jej! Ileż ich tu było! Aż się wylewały bokami. Czułe słówka były tu na porządku dziennym, a podczas doznań erotycznych możecie sobie wyobrazić tylko ich dialogi. To zdecydowanie nie było fajne!

Intrygi i nieporozumienia 

Jak rozumiem intrygi w książkach i potrafię je zrozumieć, tak nieporozumień w większości nie znoszę. Dlaczego bohaterka/bohater nie może powiedzieć czegoś wprost, tylko kręcimy się w kółko wokół tego samego, a po drodze tyle niepotrzebnego cierpienia i płaczu. A przecież prawda i tak zawsze wyjdzie na jaw! Ah.. No nie zrozumiem tego nigdy, ale coś musiało się dziać. A intrygi? Całkiem ciekawe. Nie powiem, że na wysokim poziomie bo lekko schematyczne, ale jednak całość wyszła dobrze.

Moje odczucia 

Wiem, że dużo ponarzekałam, ale musicie wiedzieć, że jak każda książka tej autorki, wciągnęła mnie bez reszty. Od razu zżyłam się z bohaterami i znalazłam się w ich świecie. To nie żarty, pióro pani Glines zawsze tak na mnie działa. Ten tom pochłonęłam w kilka godzin i ciągle mi mało! Żałuję tylko, że wszystko jest tu bardzo schematyczne i przesłodzone. Niemniej jednak i tak przeczytam wszystkie części serii! :)

Podsumowując

Uważam, że jest to książka idealna na wieczór i na oderwanie się od rzeczywistości. Przyjemna na swój sposób i wciągająca na maksa! Polecam, ale zastrzegam, że nie jest to literatura wysokich lotów.


"Czasami nasze niedoskonałości sprawiają, że stajemy się wyjątkowi. "

"Pomimo rzeczy, przez które musiałaś przejść nadal jesteś w stanie rozświetlić pokój, kiedy do niego wchodzisz. Kiedy na Ciebie patrzę, widzę radość. Widzę życie. Widzę moją przyszłość."




★★★☆☆

Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |