piątek, 22 lutego 2019

"Piorun" Angel Payne


Tytuł: Piorun
Autor: Angel Payne
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 16 stycznia 2019
Ilość stron: 312
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 2/10


Pracuję na nocną zmianę w pięciogwiazdkowym hotelu w centrum Los Angeles, często więc natykam się na różnych dziwaków. Nic jednak nie mogło mnie przygotować na noc, kiedy poznałam Pioruna. Uratował mi życie. Teraz jest moim superbohaterem – ogierem, któremu mam ochotę podziękować o wiele bardziej kreatywnie niż głupim pocałunkiem w policzek. Szkoda tylko, że w prawdziwym życiu jest też Reece’em Richardsem, moim cholernie przystojnym szefem.

Reece unika zobowiązań z powodu swojej diabolicznej byłej dziewczyny i światowego imperium zła, a także dlatego, że musi ocalić miasto przed wariatką gotową zniszczyć wszystko, co pokochał. Jest jednak coś jeszcze, co może wpłynąć na wszystkie te plany. Moje serce…

~lubimyczytac.pl

Od dawna już nie czytuję erotyków. Nudzą mnie i nie mają dla mnie większej wartości, jednak muszę przyznać, że Piorun swoją fabułą mnie zaciekawił. Chciałam odprężyć się z lekką i nie wymagającą książką na jeden wieczór. Niestety otrzymałam coś tak dziwnego, że nie wiem nawet jak to nazwać.  Fabuła książki skupia się na relacji dwojga młodych ludzi, którzy zupełnie nic o sobie nie wiedzą, znają się może parę minut i idą ze sobą do łóżka. Spędzają czas na osiąganiu przyjemności, co zabawne bohater nie musi nawet dotknąć dziewczyny, aby ta osiągnęła spełnienie kilkanaście razy w przeciągu minuty. Tak oto prezentuje się akcja i jej główne wątki. Drugi jakże istotny to fakt iż główny bohater jest superbohaterem. Serio. Niszczy przestępców i ma supermoce. Tyle w temacie. Jego nasienie jest magiczne. I tak też autorka to opisała, a ja głównie się śmiałam. Irytowało mnie natomiast to, że znali się oni tak krótko praktycznie wcale, a już nie mogli bez siebie żyć. To okropne, jak szybko autorka przeszła do ostatniego etapu ich "uczucia", przez to czytelnik miał wrażenie, że poznaje ostatnią część przygód. 



Kolejną fatalną wręcz rzeczą w tej książce były epitety. Bo oprócz wielu wulgaryzmów mieliśmy także jakże barwne opisy ich części intymnych. Uwierzcie mi- pośmiać to się można. Z niedowierzaniem przecierałam oczy, jak można skupiać się na tylu epitetach, a tak odpuścić sobie fabułę. Bo jaki sens mają "gorące sceny", kiedy reszta zupełnie leży? Jest mi przykro bo liczyłam na coś dużo lepszego. Na cokolwiek sensownego. Tymczasem otrzymałam tak nijaką i gorzej niż przeciętną historię. Zero fabuły, zero sensownej fabuły, zero jakiegokolwiek rozwijania sytuacji. Jeżeli autorka miała jakiś pomysł po prostu nagle to wymyślała, nie ważne czy miało to sens, czy dwoje superbohaterów nagle zaczęło ze sobą walczyć niszcząc pół miasta, żeby potem znowu skupić się na seksie, a tamto zupełnie pominąć i słowem do tego nie wrócić. Jedyne do czego autorka wracała to seks i seks, tylko to się liczyło. Nie oszukujmy się- taka książka nie jestbaji ciekawa, ani wartościowa. 

Dla osób nielubiących erotyki książki tej zupełnie nie polecam. Nie posiada ona żadnej fabuły, skupia się wyłącznie na doznaniach bohaterów, wulgaryzmach i jakże barwnych ich opisach. Dla osób takie książki lubiących, nie mówię nie. Jest w niej wszystko co taka książka zawierać powinna. Jeżeli was to satysfakcjonuje to proszę bardzo, śmiało. Jestem ciekawa waszych opinii.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

Czytaj dalej »

niedziela, 17 lutego 2019

"Sztuka słyszenia bicia serca" Jan-Philipp Sendker


Tytuł: Sztuka słyszenia bicia serca
Autor: Jan- Philipp Sendker
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 13 lutego 2019
Ilość stron: 312
Gatunek: literatura współczesna
Ocena: 9/10


Najważniejsza książka o bezwarunkowej miłości ostatnich dziesięcioleci.
Jedna z najgłośniejszych powieści o miłości ostatnich dekad.
Ta książka to najwspanialszy literacki hołd na cześć miłości.
Światowy bestseller przetłumaczony na 35 języków!

~lubimyczytac.pl

Przemiła niespodzianka od wydawnictwa od razu mnie zaintrygowała. Chociaż nie miałam jej w planach, to niezwykle się cieszę, że miałam okazję poznać ten tytuł. Zacznę od tego, że nie lubię kiedy na okładce jest aż nadto zachęt i zalet, tak samo kiedy w Internecie czytam same superlatywy o danym tytule. Potem oczekuję niewiadomo czego i zazwyczaj się gorzko rozczarowuję. W tym przypadku po części było podobnie, prawdopodobnie gdyby nie liczne pozytywne recenzje, moja ocena byłaby jeszcze wyższa.

Fabuła książki skupia się na historii dwojga ludzi, których los nie oszczędzał. Słucha jej Julia, która chce dowiedzieć się czegoś więcej o swoim ojcu. Dzięki jej chęci zagłębienia tematu, mamy okazję poznać wiele innych pobocznych wątków, równie pięknych i smutnych. Muszę przyznać, że nie wiem sama czego konkretnie oczekiwałam od tej książki, ale to co dostałam w zupełności mi wystarczyło. Możliwość poznania tak intrygującej i wzruszającej historii to sama przyjemność, a przerywane w odpowiednich momentach rozdziały sprawiały, że czytelnik nie miał szansy się nudzić, jego ciekawość na bieżąco była pobudzana. Można by pomyśleć, że była to książka o  nudnej i wolnej akcji, jako że z reguły poznawaliśmy kolejne etapy życia dwojga ludzi, jednak nie. Okazało się, że było to napisane w tak ciekawy i poruszający sposób, że nic takiego nawet nie można by odczuć. Być może pojawiło się tam zbyt wiele wzniesień po drodze dla bohaterów, aż nadto według mnie, a sam koniec był nierealny i zbyt prosty jak na taką historię, ale naprawdę jestem zadowolona. I mało tego, z pewnością długo nie zapomnę tej Sztuki.



Przecudowny świat stworzył autor. Świat dwojga ludzi, którzy tak naprawdę muszą się uczyć go od nowa. Bohater, który utracił wzrok, a życie już wcześniej dało mu w kość, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Piękne było to, że Jan-Philipp nie koloryzował. Pokazywał to co oczywiste, ale miało się wrażenie, że robi to w bardziej naturalny sposób. Tak, że człowiekowi wstyd iż wcześniej nie zwracał na to uwagi częściej, nie szanował tego co ma. Dodatkowo mieliśmy okazję poznać uczucia odrzuconego chlopca, który nagle traci wzrok. Jego nowa rzeczywistość budziła zachwyt, ale i dostarczała wątpliwości. Bo czy z tłumu innych głosów i dźwięków rzeczywiście da się wyłapać ten jeden, tak trudny do usłyszenia nawet w największej ciszy? Ale to właśnie to sprawiło, że książka ta jest taka wyjątkowa i piękna.

Sądzę, że cokolwiek więcej napiszę będzie powtórką z rozrywki. Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i długo pozostanie w mojej pamięci. Sztuka słyszenia bicia serca przedstawia piękną historię miłosną dwojga pokrzywdzonych przez los ludzi, którzy starają się na swój sposób sprostać jego wymaganiom. Ich własny świat autor ukazał w cudowny sposób, warty, wręcz konieczny do poznania. Zdecydowanie polecam!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Czytaj dalej »

wtorek, 12 lutego 2019

"Nie jestem potworem" Carme Chaparro



Tytuł: Nie jestem potworem
Autor: Carme Chaparro
Tom/seria: Ana Aren (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 31 stycznia 2019
Ilość stron: 384
Gatunek: kryminał
Ocena: 7/10

Jeśli jest coś gorszego od najgorszego koszmaru, to koszmar o dziecku, które znika bez śladu. W centrum handlowym pod Madrytem znika czteroletni chłopiec, Kike. Media natychmiast wiążą ten przypadek z zaginięciem w tym samym miejscu czteroletniego Nicolasa dwa lata wcześniej. Chłopca ani porywacza nigdy nie znaleziono. W madryckiej policji śledztwo prowadziła nadinspektor Ana Arén. Sprawa Kike trafia również do niej. W mediach liderem informacyjnym zostaje telewizyjny Kanał Jedenaście z jego czołową reporterką Inés Grau, prywatnie koleżanką Any. Sytuacja komplikuje się, gdy po kilku dniach w tym samym centrum handlowym dochodzi do zniknięcia trzeciego czterolatka, tym razem syna Inés...
~lubimyczytac.pl

Minęło już sporo dni odkąd przeczytałam ten tytuł i nie wiem od czego zacząć. Przy natłoku obowiązków wiele mogło wylecieć mi już z głowy, ale nadal pamiętam, że z lektury jestem zadowolona. A to przecież najważniejsze, prawda? Nie jestem potworem to kolejna książka z gatunku kryminał, po którą sięgam w ostatnim czasie. Nie łatwo jest mnie zatem zaskoczyć, a tutaj za nic nie domyśliłabym się zakończenia. Mało tego, te wszystkie szczegóły, potem skomponowane w idealną całość, dla mnie były nie pojęte. Nie ma szans, żeby nawet najbardziej wytrawny czytelnik tego gatunku domyślił się rozwiązania fabuły! Totalnie oderwane od schematu, za co wielki plus. Sama akcja, chociaż w miarę szybka, z początku mnie nudziła. Nie mogłam się wkręcić, chciałam jak najszybciej odłożyć. Miałam wrażenie, że to wszystko już było, znowu powtórka z rozrywki. I rzeczywiście przez cały czas tak było: porwanie, nagłaśnianie sprawy i próba odnalezienia dzieci. Nic nadzwyczajnego, kryminał jakich wiele. To sama końcówka, jedna strona wyjaśnienia zbiła mnie z tropu, zwaliła z nóg. Zaskoczenie wielkie, mimo to na tym koniec. Książkę zakończono wewnętrznym monologiem sprawcy, a dla mnie było to po prostu za mało. Czuję ogromny niedosyt pod względem fabuły, pomimo tego, że sama sprawa była intrygująca.

Bohaterów mieliśmy okazję poznać wielu. Nie miałam problemu z ich rozróżnieniem i co najważniejsze wszyscy przypadli mi do gustu. Żadnego z nich szczególnie nie znielubiłam, w drugą stronę podobnie. Mimo to czytało mi się przyjemnie i każdego wspominam raczej pozytywnie. Oczywiście każda postać wniosła swoje do fabuły, na szczęście obyło się bez zbędnych postaci na siłę. Wykreowano je za to w sposób idealny do kryminału, tak, że czytelnik nie był w stanie zorientować się kto jest sprawcą. Mało tego, po drodze snuł dziesiątki teorii kto może nim być. Czyż to nie jest warte przeczytania? Takie książki szanuję najbardziej: zmuszają naszą wyobraźnię do działania, nawet kiedy my nie zdajemy sobie z tego sprawy.


Nie jestem potworem okazała się książką lekko ponad przeciętną. Z wieloma wadami, ale i zaletami. Osobiście wspominać będę ją pozytywnie, dzięki zaskakującemu rozwiązaniu sprawy i krętej drodze do poznania jej. Książka wbrew pozorom zmusza do refleksji, można się pokusić o stwierdzenie, że posiada nawet morał. Fani kryminał mogą nie być zachwyceni, jednak spragnieni dobrej mrocznej historii, nie oczekujący fajerwerków, mogą zadowolić się już bardziej.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Muza.

Czytaj dalej »

piątek, 8 lutego 2019

"Pisarka" Katarzyna Michalak


Tytuł: Pisarka
Autor: Katarzyna Michalak
Tom/seria: ?
Wydawnictwo: Wydawnictwo WM
Data wydania: 30 stycznia 2019
Ilość stron: 320
Gatunek: literatura piękna
Ocena: 9/10

Słowa mogą niszczyć, ale mogą też ocalić. Oto historia Pisarki, która spośród tysięcy słów wybiera te najpiękniejsze, by je splatać w niezapomniane historie. To również opowieść o dwojgu młodych ludziach, Weronice i Wiktorze, którzy mają tylko siebie, pragną jedynie poczucia bezpieczeństwa i prawa do miłości. Czy mogą zwyciężyć w nierównej walce z losem?

Do tej pory poznałam tylko jedną książkę autorstwa pani Michalak i chociaż wtedy oceniłam ją niezwykle wysoko, po upływie czasu doszłam do wniosku, że tytuł ten nie zasłużył na to. Obawiałam się dlatego sięgnięcia po najnowszą historię pani Katarzyny, znowu przesłodzonych relacji i postaci. Jakże się jednak pomyliłam! Chociaż i tym razem nie było idealnie, to nie mogłam się oderwać, a to już coś!

Przez cały czas zastanawiałam się, czy opisane wydarzenia dotyczą autorki. Ta, skutecznie zaznaczyła na początku, że opisane wątki miały miejsce w życiu realnym, co niewątpliwie wpłynęło korzystnie na czytelnika i jego zainteresowanie tytułem. Sama jednak fabuła była niezwykle wciągająca i ciekawa. Chociaż drażniło mnie, że tyle nieszczęść może spaść na jedną osobę, miałam wrażenie, że jest to praktycznie niemożliwe, to i tak nie mogłam się oderwać. Losy z początku dwojga małych i bezbronnych dzieci, poruszyły mnie dogłębnie. Niesprawiedliwość i okrucieństwo, na które nie miałam wpływu doprowadzały mnie do furii, jednocześnie stale trwałam w lęku, co też znowu może się im przydarzyć. Emocji mi tutaj nie zabrakło, ciągle coś się działo. I chociaż tempo akcji stale miało szybkie tempo i na nudę nie można było narzekać, to nie mogę napisać, że autorka przesadziła. Być może kilka nieszczęśliwych zdarzeń mniej byłoby bardziej realnie, ale najwidoczniej ktoś musiał przeżyć to wszystko naprawdę więc nie będę narzekać. Grunt, że jestem pod wielkim wrażeniem.

Nie mogę również napisać zbyt wielu negatywnych rzeczy na temat bohaterów. Chociaż nie zawsze popierałam ich zachowanie, a czasami miałam ochotę rozerwać ich na strzępy, byłam w stanie ich zrozumieć. Bo cóż o życiu mogą wiedzieć nastoletnie jeszcze dzieci, tak okrutnie potraktowane przez los? Każdy bohater został wykreowany w konkretny sposób, w konkretnym celu, tak aby całość okazała się strzałem w dziesiątkę. Przerażający rodzice, których zachowania nie sposób wytłumaczyć i opisać oraz dla zrównoważenia kochająca babcia, która chce zawalczyć o wnuczkę. Tylko czy na to nie jest już za późno? Czy niewinne dziecko od tylu lat zatruwane jakże okropnymi uwagami rodziców, będzie w stanie kiedykolwiek uciec od nich? Czy kiedykolwiek uwierzy w swoją wartość po tylu obelgach? Niezwykle chwytająca za serce opowieść, od której (powtarzam się) ciężko się oderwać. Mnie zwaliła z nóg i nic więcej nie muszę chyba dodawać.


Cieszę się ogromnie, że miałam okazję przeczytać ten tytuł. Poruszył moje serce i z pewnością na długo w nim pozostanie. Historia Weroniki i Wiktora zasługuje na rozgłos, bo jej początek niestety zdarza się w zbyt wielu domach. Autorka idealnie pokazała nie tyle otaczający pokrzywdzone dzieci świat, co ich samych i to, jaki wpływ na nich miało wychowanie w takich warunkach. Mało tego pani Michalak postawiła na prawdę i nie szczędziła opisów kar, czy przemocy słownej. Nie słodziła, czym zdecydowanie mnie do siebie przyciągnęła. Czekam na więcej, potrzebuję dalszej opowieści o losach tych dwojga!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.
Czytaj dalej »

wtorek, 5 lutego 2019

"Miłość w cieniu wielkiej wojny" Bogna Ziembicka


Tytuł: Miłość w cieniu wielkiej wojny
Autor: Bogna Ziembicka
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 30 stycznia 2019
Ilość stron: 378
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 4/10

Doktor Gaston Laval traci podczas walk całą rodzinę. Uwięziony i skazany na gilotynę, cudem unika śmierci, potem ucieka przed prześladowcami, zaciągając się do wojska. Pewnego dnia do wojskowego szpitala, którym kieruje Laval, przybywa kobieta, przywożąc rannego polskiego żołnierza. Gaston jest zaintrygowany piękną nieznajomą, Muriel de Voss, która wydaje mu się zupełnie inna od spotkanych dotąd kobiet. Lekarz zakochuje się w kobiecie, której historia intryguje go i przejmuje do głębi. Okazuje się, że Muriel jest Polką, pochodzącą spod Krakowa. Dziewczyna, niegdyś przysposabiana do życia w klasztorze, uciekła w nieudane małżeństwo. Marzy o zostaniu lekarką. Zaskakuje Lavala swoją wiedzą dotyczącą anatomii, chirurgii i leków. Uczucie, które ich łączy, jest coraz silniejsze, niestety rozdzielają ich wojenne losy. Lekarz wyrusza za ukochaną przez Pireneje do Hiszpanii, nie bacząc na śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy będzie dane im się spotkać? Czy Muriel ma szansę na studiowanie ukochanej medycyny? Czy miłość zatriumfuje w czasach wojennego szaleństwa?
~lubimyczytac.pl

Wiecie, że po książki, których akcja rozgrywa się w przeszłości, tym bardziej w czasie wojny- nie sięgam. Nie lubię, nie przepadam, staram się je omijać. Mimo tego, kiedy ujrzałam ten tytuł, pomyslalam, że koniecznie chcę to poznać. Oczyma wyobraźni widziałam już rozdzierające serce sceny rozłąki i tęsknoty, a w tle brutalną rzeczywistość i wojnę. Niestety, gorzko się rozczarowałam. Źle mi to pisać bo książki tego wydawnictwa wręcz uwielbiam i nie pamiętam, kiedy jakakolwiek wydana przez nich pozycja mnie rozczarowała. Ale cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz. Dlaczego tak słabo oceniłam? Zacznę sta standardowo od fabuły- a ta była nijaka i nudna. Tyle by wystarczyło, ale nie jest to żaden argument. Zbyt wieloma faktami zarzucono nas na początku, potem wcale nie było lepiej. Przeplatanie języków również odegrało ważną w tym rolę. Najgorsze jednak były przeskoki w sytuacjach- nie nie wiem, czy ja tak często nie wiedziałam co się dzieje, czy autorka rzeczywiście dryfowała sobie w fabule. Koniec końców jedyne co zrozumiałam to to, że główny bohater był lekarzem i na siłę szukał problemów, zakochał się i chciał wrócić do ukochanej. Nawet nie pytajcie dlaczego zostali rozdzieleni- ten wątek to była żenada. Nie zrozumcie mnie źle- sam pomysł był dobry i ciekawy, jednak jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Autorka nie potrafiła mnie w żaden sposób zaciekawić, a samo czytanie sprawiało mi trudność. Przebrnęłam, ale nie chciałabym więcej wrócić do tej historii.

Dosyć mocno nawjeżdżałam na fabułę, zastanawiacie się pewnie jak było z bohaterami? No cóż, wcale nie lepiej. Mam wrażenie, że autorka kompletnie nie przemyślała tego co pisze, szukała czegokolwiek byle akcja się toczyła. Mam tutaj na myśli kilka sytuacji, w których główny bohater specjalnie wręcz pakuje się w kłopoty. Dwukrotnie zrobił jedną głupią i niepotrzebną rzecz, aby zniknąć z życia ukochanych na całe lata. Dla mnie to nie miało sensu, gdyż nawet nie wiedziałam co się dzieje. Więc kiedy nagle dowiaduje się, że od miesięcy akcja toczy się gdzieś indziej... No lekkie oszołomienie jest. Sama postać doktora była po prostu nieciekawa, głównie ze względu na te szybkie i nieprzemyslane moim zdaniem decyzje, które mają wpływ na całą książkę. Jego ukochana Jegle, to dziewczyna, o której wbrew pozorom także za wiele nie wiem. Z nią co prawda zżyłam się trochę bardziej, bardziej ją też lubiłam i spakowałem, ale to nadal nie było to. Zbyt mało dla mnie scen z jej udziałem i zbyt wielkie wyidealizowanie jej osoby, po tak krótkim poznaniu. Jednym słowem: słabo.


Najbardziej raził mnie w oczy czas książki. Nie chodzi mi o trwającą w tle wojnę, której opisy niestety również mnie do siebie nie przekonały, ale o szybkie tempo fabuły. Być może to ja nie doczytałam dokładnie, ale miałam wrażenie, że bohaterowie znają się nadzwyczaj krótko, wystarczyła jedna rozmowa o trudnej przeszłości i już są w sobie zakochani do szaleństwa. Dla mnie to jedno z najgorszych co mogło się przytrafić książce, nie widziała rozwijającego się uczucia między tym dwojgiem ludzi. Dodatkowo te liczne opisy sytuacji, wspomnień, które nie tylko mnie nie interesowały, ale zwyczajnie przeszkadzały w zrozumieniu głównego wątku. Irytowali mnie również bohaterowie, głównie postać męska, doktor, który na siłę szuka problemów. Tu się oświadcza, tam wyjeżdża i znika na całe miesiące, czy lata. Słabe to było pod praktycznie każdym względem. Żal mi to pisać, ale nie polecam.

Miłość w cieniu wielkiej wojny okazała się nudną i niejaką ksiazką, której przesłanie zupełnie do mnie nie trafiło. Nie polubiłam bohaterów, nie wczułam się w fabułę, której po prostu nie zrozumiałam. Nie wiem, być może starsze osoby, bardziej dojrzałe inaczej odbiorą ten tytuł, mnie jednak on nie przypadł do gustu. I po raz pierwszy zawiodłam się na książce wydawnictwa Filia. Mam nadzieję, że w innej tematyce autorka radzi sobie lepiej i z pewnością to sprawdzę.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.

Czytaj dalej »

środa, 30 stycznia 2019

"Cisza białego miasta" Eva Garcia Saenz de Urturi



Tytuł: Cisza białego miasta
Autor: Eva Garcia Saenz de Urturi
Tom/seria: Trylogia białego miasta (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 27 lutego 2019
Ilość stron: 576
Gatunek: kryminał
Ocena: 9/10

Śledczy specjalizujący się w profilowaniu kryminalnym, Unai López de Ayala, za wszelką cenę stara się zapobiec kolejnym zabójstwom. Tragedia, którą sam przeżył, sprawia, że traktuje sprawę podwójnych zbrodni wyjątkowo. Jego metody śledcze nie podobają się Albie, nowej pani podkomisarz. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Kto będzie następny?
~lubimyczytac.pl

Historia podwójnych zabójstw szybko nie ucieknie mi z głowy. Mimo powolnego początku, szybko wczułam się w fabułę i zapoznałam z sytuacją. Miałam okazję poznać miasteczko Vitoria, w której po dwudziestu latach ponownie dochodzi do makabrycznych zbrodni. Intrygujące było to, że domniemany zabójca siedział w więzieniu. Można by napisać, że wątek ten wcale taki oryginalny nie jest, za to dołączone do niego dodatki, już zdecydowanie tak. Muszę przyznać, że autorka zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Dała czytelnikowi szansę os pierwszych stron, aby na bieżąco uczestniczył w dochodzeniu, otrzymałam wszystkie wskazówki, a mimo to zakończenie zwaliło mnie z nóg. Dosłownie. Uwielbiam kiedy w kryminałach miliony z pozoru błahych i nieistotnych sytuacji, czy informacji, łączą się w logiczną całość. Taki zabieg otrzymaliśmy w Ciszy białego miasta, od której potem ciężko było się oderwać, a prawie sześćset stron okazało się niewystarczające. Kompletnie nie spodziewałam się tego, czego otrzymałam, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że sięgnięcie po ten tytuł było dobrym pomysłem. Poznałam ciekawą historię i dosyć nietypowe sposoby jej rozwiązania, a całość z czystym sumieniem będę każdemu polecać.

O samej fabule nie rozpisałam się za wiele. Co najważniejsze to: nabierająca tempa akcja, dobrze wykreowani bohaterowie i zbrodnia jakich niewiele. Połączenie tego w całość musiało się udać. Co do samych bohaterów, może niekoniecznie się z nimi zżyłam bo ciężko było mi się wkręcić w ich imiona z tymi wszystkimi hiszpańskim dodatkami, ale kiedy już dałam radę, zaczęła się zabawa. Relacje między nimi okazały się dodatkowym umilaczem czasu podczas lektury, nikogo szczególnie nie znielubiłam. Podziwiałam za siłę podczas tych tragicznych zdarzeń i chęć walki po ciosie, jaki niektórzy z nich otrzymali. Dodatkowo w historii pojawił się wątek z przeszłości, wplatany dosyć często, który zaintrygował mnie zdecydowanie najbardziej. Żałuję, że jedna z głównych tam rzeczy nie została wyjaśniona, ale całość wspominam rewelacyjnie. Obie części książki zrobiły na mnie spore wrażenie i wiem, że to widać. Widać, bo wpis jest chaotyczny i dosyć ogólnikowy. Jak można pozbierać sensowne słowa i ułożyć je w logiczne zdanie, kiedy wziera a tobie tyle emocji? 



Cisza białego miasta okazała się rewelacyjną książką, z niezapomnianą fabułą. Przeżyłam niezłą przygodę, którą ciężko mi opisać. Emocje wciąż we mnie wrą, mam wrażenie, że to nie koniec- chcę więcej! Tak dobre kryminały, tak idealnie skonstruowane, aby czytelnik nie był w stanie się oderwać, tak dopracowane, mimo że masz wszystkie dane, zakończenie nadal Cię niesamowicie zaskakuje, nie zdarzają się zbyt często. Ja jestem zachwycona i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!

Premiera już 27 lutego!

Dziękuję bardzo za możliwość przeczytania Wydawnictwu Muza.



Czytaj dalej »

sobota, 26 stycznia 2019

The Good Doctor


Na ten serial miałam ochotę, od kiedy zaczęto emitować go w telewizji. Reklamowanie go tak umiejętnie, że nie byłam w stanie przejść obok niego obojętnie. I chociaż zaczęło się przeciętnie, to kiedy doszłam do najnowszego odcinka, serce mi pękło, że muszę czekać na ciąg dalszy.

Fabuła jak to w serialach medycznych. Zwyczajne i nietypowe przypadki chorych ludzi, a w tym wszystkim on, lekarz z autyzmem, który ma doskonałą pamięć i potrafi zauważyć coś, czego nikt inny nie jest w stanie dostrzec. Brzmi oryginalnie i takie jest. Niesamowite to było. W każdym odcinku płakałam jak bóbr, ale to raczej wina moich słabych uczuć i szybkiego wzruszania się. Nie znaczy to jednak, że serial nie był smutny i wzruszający. Bo jak może nie być, kiedy dookoła panuje śmierć? Każdy jednak odcinek zawierał w sobie niezwykle ciekawy przypadek medyczny, w którym rozwiązanie problemu mogło nie być takie oczywiste. Pomysły lekarzy, w tym autystycznego Shauna, były na tyle błyskotliwe, że nawet tali laik jak ja wciągnął się na maksa.

Nie ukrywam jednak, że ten serial najbardziej polubiłam ze względu na głównego bohatera. Mam słabość do osób niepełnosprawnych i moje serce zawsze w jakiś tam sposób samo do nich lgnie. Dlatego kiedy oglądałam, jak w niego nie wierzą, jak nie chcą nawet dać mu szansy tylko ze względu na chorobę, czułam się okropnie. Każda podła uwaga do niego, czy pominięcie go ze względu na inność, doprowadzały mnie do furii. Jednak samego Shauna pokochałam od początku. Zabawna postać, która nie zawsze potrafiła odnaleźć się w sytuacji. Dlatego też wynikały z tego prześmieszne scenki, kiedy Shaun mówił co mu przyszło na myśl, nie zważając zupełnie na nic. To taki słodki bohater, którego nie da się nie pokochać.



Bardzo się cieszę, że w końcu zabrałam się za ten serial. Chociaż na początku niektórzy bohaterowie i ich gra aktorska pozostawiły wiele do życzenia, to z każdym kolejnym odcinkiem coraz mniej mi to przeszkadzało. W pewnym momencie oglądanie wciagało mnie tak bardzo, że dopóki oczy same mi się nie zamknęły, ogladałam bez przerwy. To musi oznaczać, że serial wart jest bliższego poznania, a dla niedowiarków ocena 8.1 na filmwebie może będzie znaczyć coś więcej 😉

Oglądaliście już może The Good Doctor? 

*wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu i nie są moją własnością.
Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |