środa, 30 sierpnia 2017

#97 "Rywalki" Kiera Cass

Tytuł: Rywalki
Autor: Kiera Cass
Tom/seria: Selekcja (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar 
Data wydania: 5 lutego 2014
Ilość stron: 336
Opis:
Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…

35 dziewczyn. Jedna korona. 
America wypełnia formularz i zostaje wybrana jako jedna z trzydziestu pięciu dziewczyn mających szczęście spotkać księcia. Historia rodem z Kopciuszka, ale co jeśli ona wcale nie chce wybrać się na bal? Nie chce sławy, rywalizacji, a tym bardziej nie chce wyjść za mąż za następce tronu. Ami ma jednak miękkie serce i trudna sytuacja w domu praktycznie zmusza ją do wyjazdu. Nikt nie spodziewał się jednak, że uda jej się dostać do Eliminacji i, że zostanie ona jedną z faworytek. Co jednak na ten temat mają do powiedzenia inne uczestniczki? Pani Cass opisała ten wątek bardzo ciekawie i widać, że miała na to wszystko dobry plan. Pokazała realia świata i to, że nie każdemu zależy tylko na miłości. A korona jest tylko jedna z czego wiele dziewcząt zdaje sobie sprawę dążąc do celu po trupach.

Książę, widzę księcia! 
Pierwsze wrażenie o księciu wykreowała nam America, oglądając Biuletyn. Nie było ono zbyt pochlebne, a podczas przygotowań do wyjazdu na zamek tylko się ono potwierdziło. Pierwsze spotkanie z księciem również nie wywarło na mnie takiego wrażenia jak na uczestniczkach Eliminacji. I przyznam szczerze, że im dłużej Ami spotykała się z następcą tronu tym bardziej utrwalałam się w przekonaniu, że nie polubię go w stu procentach. Owszem, rozumiem, że od dzieciństwa był on wychowywany dość radykalnie i nie zawsze mógł być rozluźniony, ale irytował mnie po prostu fakt, że inne dziewczyny obdarowywał równie mocno co Ami. Tak, wiem, musiał to robić, ale co ja poradzę na to, że jestem przyzwyczajona do całkowitego skupienia się na głównym bohaterze? Poza tym te ich relacje wydały mi się lekko naciągane i wątpię czy w prawdziwym życiu ktokolwiek o jego pozycji pozwoliłby sobie na takie traktowanie jakie niejednokrotnie America mu serwowała.



Trójkąt miłosny. Jakże mogłoby obyć się bez tego? 
Zasady są proste. Jesteś na zamku dla księcia i twoje uczucia muszą skupić się tylko na nim. No, ale jakże mogłoby być inaczej niż to, że America zostawiła w domu swojego chłopaka, do którego mimo wszystko nadal coś czuje. Ten wątek dla mnie okazał się zupełnie nie potrzebny. Aspena nie polubiłam już od samego początku (to nie spojler, że ma ona chłopaka, dowiadujemy się o tym bodajże już w drugim rozdziale) i to, że pojawiał się w myślach Ami i nie tylko bardzo mnie denerwowało. Dość skomplikowane było już to, że Maxon, książę, obdażał dużą uwagą wiele dziewczyn dlatego związek tych dwojga wydał mi się nie na miejscu, ale rozumiem: coś musi się dziać. Z dwojga złego to nawet dobrze, że ten Aspen się pojawił. Jego nie lubiłam więc wolałam, żeby Ami była z Maxonem.

Podsumowując 
Dawno temu czytałam już tą książkę, ale doszłam chyba do drugiego tomu. Teraz gdy wszystkie części zostały wydane w Polsce mogę śmiało nadrobić zaległości, a fakt, że pierwszy tom tak samotnie leżał u mnie na półce, kazał mi po prostu po nią sięgnąć. Bardzo się cieszę, że to zrobiłam bo podobało mi się równie mocno co wcześniej, a teraz mam zamiar szybko nadrobić resztę bo jestem jej po prostu ciekawa. Myślę, że dużo z Was ma już tą książkę za sobą, ale Ci, którzy jednak jeszcze jej nie znają wiedzcie, że naprawdę warto sięgnąć! Wspaniała przygoda!

Moja ocena: 9/10 (rewelacyjna) 

niedziela, 27 sierpnia 2017

#96 "Black ice" Becca Fitzpatrick


Tytuł: Black ice 
Autor: Becca Fitzpatrick 
Tom/seria: –––
Wydawnictwo: Otwarte 
Data wydania: 5 listopada 2014 
Ilość stron: 400 
Opis:
Britt długo przygotowywała się do wymarzonej wyprawy wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Niespodziewanie dołącza do niej jej były chłopak, o którym dziewczyna wciąż nie może zapomnieć. Zanim Britt odkryje, co tak naprawdę czuje do Calvina, burza śnieżna zmusza ją do szukania schronienia w stojącym na odludziu domku i skorzystania z gościnności dwóch bardzo przystojnych nieznajomych. Jak się okazuje, obaj są zbiegami. Britt staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie zgadza się wyprowadzić ich z gór.
Gdy dziewczyna odkrywa mrożący krew w żyłach dowód na to, że w okolicy grasuje seryjny morderca, a ona może stać się jego kolejnym celem, sprawy przybierają dramatyczny obrót…

Jestem tak zmieszna, że nie wiem nawet od czego zacząć... 
Ci, którzy są ze mną od dawna, dobrze wiedzą, że kocham wątki o przetrwaniu. Czy to film czy książka, zawsze takie historie podobają mi się najbardziej. Black Ice zaczęło się od razu w ciekawy sposób i walka o przetrwanie pojawiła się dosyć szybko więc w czym tkwi problem? Sama nie wiem, na pewno chodzi o okładkę. Zazwyczaj ten kto na niej jest to jednoznacznie mój główny bohater także teraz nie było inaczej. Niestety tym razem mężczyzna tak bardzo mi się nie spodobał, że nie byłam w stanie wczuć się w sytuacje bohaterów występujących z nim w tej samej scenie, a co za tym idzie średnio wczułam się w całość. Muszę przyznać, że sam wątek walki o życie i przetrwanie w ciężkich warunkach był naprawdę napisany na wysokim poziomie, ale czegoś mi zabrakło.

Co z tym czarnym lodem? 
Nie wiem czego spodziewałam się po tytule bo jak zwykle opisu nie przeczytałam. Myślę, że to co dostałam w pełni uzupełnia tytuł chociaż żałuję, że autorka tak słabo, a praktycznie w ogóle nie opisała pięknego górskiego krajobrazu i klimatu. Akcja rozgrywa się w górach i chociaż to wszystko dzieje się zazwyczaj podczas śnieżycy, to uważam, że chociaż te chwile przerwy od niej można było opisać przyrodę. Zazwyczaj nie lubię tego w książkach, ale zdecydowanie teraz mi tego zabrakło.



Trochę młodzieżówka, trochę kryminał. Coś idealnego? 
Jeżeli chodzi o wątek młodzieżowy to chyba nie mogę niczego zarzucić autorce. Typowe rozterki dziewczyn, zauroczenia jak w każdym romansie. Niestety jeżeli chodzi o drugi wątek to było zdecydowanie słabiej. Nie wiem, nawet końcowe fakty nie poruszyły mnie choćby w najmniejszy sposób. Już w połowie książki domysliłam się, że wszystko potoczy się w zupełnie inny sposób i gdy to już się stało nie byłam ani trochę zaskoczona. Całość połączona nie wyszła najgorzej. Czytało się przyjemnie, ale jakoś nie ciągnęło mnie mocno do sięgnięcia. Autorka ma talent, ale wydaje mi się, że nie do końca umie mnie zaciekawić (w końcu to już jej trzecia historia gdzie mam podobne wnioski).

Podsumowując 
Musicie mi wybaczyć, że tak chaotycznie dzisiaj napisane. Nie wiedziałam nawet jakie podtytuły wymyślić, żeby nie zdradzić za wiele, co tu było bardzo łatwo zrobić. Czy książkę Wam polecam? Owszem, jest ciekawa i jestem pewna, że niektórych będzie nawet długi czas trzymać w napięciu, ale ja nie poczułam tego czegoś. Dla mnie była to dobra historia, ale nie na tyle, żeby długo o niej pamiętać i sięgnąć jeszcze raz.

Moja ocena: 6/10 (dobra) 

wtorek, 22 sierpnia 2017

#95 "Dręczyciel" Penelope Douglas



Tytuł: Dręczyciel
Autor: Penolope Douglas
Tom/seria: Fall Away (tom 1)
Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 15 lutego 2017
Ilość stron: 305
Opis:
Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń, byli sobie bliscy. Wszystko się zmieniło, gdy oboje mieli czternaście lat. Z dnia na dzień Jared zaczął dręczyć Tate — bez wyraźnego powodu. Upokarzał ją, poniżał, robił wszystko, aby zrujnować jej życie. Im bardziej Tate schodziła mu z drogi, tym bardziej sadystycznie ją prześladował. Wreszcie Tate uciekła na rok do Paryża. To ją odmieniło: przestała być przerażoną, zaszczutą dziewczynką, stała się młodą, pewną swojej wartości kobietą. Stała się silna, bardzo silna i zdecydowana. I postanowiła, że nie pozwoli więcej się dręczyć. Wreszcie była gotowa podnieść głowę i nie cofać się przed swoim prześladowcą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Gdy przyjaciel staje się wrogiem, ma ogromną przewagę. Zna wszystkie sekrety, lęki, myśli swojej ofiary i wie, co zaboli najmocniej.
Dlaczego Jared stał się prześladowcą Tate? Jakie tajemnice skrywa? Możesz się tylko domyślać mrocznej przeszłości i niezagojonych ran, tych przerażających zdarzeń, które wszystko skomplikowały...

Jaki groźny tytuł, co to musi być za kryminał!
Spokojnie, co się okazało? To wcale nie jest kryminał, a zwykła młodzieżówka! Kompletnie się tego nie spodziewałam bo nie zapoznałam się z opisem, a opinie innych wyleciały mi z głowy. Szokiem dla mnie był fakt, że była to typowa książka dla młodzieży, która mimo oryginalnego wątku dręczenia nie miała w sobie nic szczególnego, wręcz przeciwnie. Wrócę do wątku dręczenia, który był nawet ciekawy, ale do czasu gdyż z każdą kolejną stroną zdawałam sobie sprawę jak banalna i przewidywalna jest ta historia. A najgorsze było to, że jest to typ: wymyślam dramaty na każdym kroku, żeby coś się działo. Koszmar!

Wczoraj Cię nienawidziłem, dzisiaj Cię kocham
No proszę Was, czy tylko ja nie cierpię takich postaci? Dręczy ją tyle czasu, a ona i tak coś do niego czuje i chce z nim być. A on sam nie może się zdecydować czy dalej ją nękać czy może już podrywać. Ale, ale skoro już Cię kocham, to robię to tak, że nikt nie ma prawa się do Ciebie zbliżyć bo inaczej go pobije! A ja kocham Cię równie mocno i też pokażę dziewczynom gdzie ich miejsce jeśli tylko na Ciebie spojrzą! PROSZĘ, NIE MOGĘ CZEGOŚ TAKIEGO CZYTAĆ. Aż mnie skręca w środku. Kto jeszcze wymyśla takie banalne historie?

Czuję mało realności w tym świecie
Niestety bywa tak, że jeżeli historia opisana jest tak kosmicznie to nie da się z nią utożsamić i wciągnąć, przynajmniej w moim przypadku. Tutaj mieliśmy sytuację gdy nastoletnia bohaterka (prawie dorosła) najpierw wylatuje na rok za granicę, a później mieszka sama w domu. Niby nic? No wybaczcie, ja rzadko kiedy spotykam się z tym, że rodzic jest na to taki chętny. A Jared? A co tam, mama jeździ do mężczyzny, a ty rób co chwila imprezy w naszym domu, będzie fajnie. Niestety pod tym kątem totalna klapa i kompletnie nie zżyłam się z bohaterami. Nawet podczas tych dramatycznych sytuacji mało ruszał mnie ich los.

Podsumowując
Z tego co widzę same wady. Przyznam szczerze, że sama nie wiem jakie mam zdanie o tej książce. Może nie jest to historia jakich wiele, ale wiem, że długo pamiętać o niej nie będę. Bohaterowie mnie denerwowali, chociaż też nie tak, żebym chciała skończyć czytać. Na swój sposób autorka nawet mnie zaciekawiła, ale myślę, że to to iż rzadko kiedy spotykam się z wątkiem tak jawnego dręczenia wśród nastolatków. Nie sądzę mimo to, żeby była to historia jakaś niezmiernie dobra i warta przeczytania. Ot, zwykła przewidywalna i banalna.

Moja ocena: 5/10 (dobra)

sobota, 19 sierpnia 2017

#94 "Wróć za mną" A. Meredith Walters


Tytuł: Wróć za mną 
Autor: A. Meredith Walters 
Tom/seria: Twisted love (tom 2)
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 5 lipca 2017
Ilość stron: 400
Opis:
Aubrey Duncan zawiodła się na miłości. Co powinna teraz zrobić? Posłuchać serca, które ją zdradziło, czy serca, które podpowiada jej by po prostu odpuścić? Uzależnienie prawie pokonało i zniszczyło Maxxa Demelo. Zrujnowało jego życie i jedyną rzecz, na której naprawdę mu zależało – związek z ukochaną dziewczyną. Pragnął zasłużyć na związek z Aubrey Duncan, nawet jeśli musiałby podjąć się niemożliwego. Dlatego zgłosił się na odwyk. Aubrey straciła wszystko ponieważ poszła za głosem serca. Obiecała, że tym razem będzie myśleć przede wszystkim o sobie, zadba o siebie z dala od Maxxa i jego demonów. Lecz gdy tylko zacznie działać, Maxx skończy odwyk i pojawi się w życiu Aubrey, chcąc jej udowodnić, jak bardzo siebie potrzebują. Chaos wedrze się w ich życie ze zdwojoną siłą. Nieważne jak bardzo złamane – serce nie daje o sobie zapomnieć…

Tom drugi zazwyczaj gorszy, a jak jest tym razem? 
Mówi się, że kontynuacja rzadko kiedy dorównuje pierwszej części i ja się z tym zgadzam. Bałam się sięgać po Wróć ze mną bo Twoim śladem zwyczajnie mnie nie wciągnęło. Nie było szału, a Aubrey bardzo mnie wkurzała. Wiedziałam, że zagłębiając się dalej w jej historie nie dostanę niczego dobrego, a jednak trochę się zaskoczyłam. Muszę szczerze przyznać, że tom drugi pod prawie każdym względem został napisany na takim samym poziomie co część pierwsza. Niestety dla mnie tamta nie okazała się rewelacyjna więc i tym razem trochę się wynudziłam.

Tak zmiennych bohaterów jeszcze nigdy nie miałam okazji poznać! 
Co tu się działo! Kilka osób ostrzegło mnie przed zachowaniem Aubrey w tej części, ale nie spodziewałam się, że dosłownie KAŻDY będzie tak zmienny. Zastanawiam się teraz, żeby nie oszukać, ale to prawda. Zachowania głównej bohaterki nie będę komentować, po prostu żenada, ale dlaczego autorka obdarzyła takim charakterem każdą postać? Raz było dobrze, raz źle. I to bardzo lekkie określenie i nie jest w stanie pokazać moich wręcz nerwów na to. W jednym momencie jestem zdecydowana "tak, jestem silna i dam radę, nikt mi już nie złamie serca!", a za chwilę płacz, że znowu dałam się w to wciągnąć. Mężczyźni nie byli ani odrobinę lepsi. Ich zmienne charaktery były zapewne gorsze niż u kobiety w ciąży... Zdaje sobie sprawę, że wiele osób, które tą pozycję mają już za sobą może mieć inne zdanie, ale w końcu jestem tu po to, żeby pokazać Wam mój punkt widzenia. Szkoda tylko, że nawet te mniej ważne postacie były wykreowane w ten sam sposób.

Compulsiom, Brooks- o nich najwięcej chciałam się dowiedzieć, a wyszło jak zwykle na odwrót. 
Pamiętacie może moją recenzję pierwszego tomu? (klik) Napisałam tam, że jedyne co dalej mnie ciekawi to rozwiązanie wątku przyjaźni z Brooksem i tajemniczego klubu Compulsion. Jak się okazało autorka zabrała się za to dość późno i po najmniejszej linii oporu. Czuję, że totalnie zaniedbała te wątki i w ogóle nie rozumiem zakończenia tego drugiego. Jestem zniesmaczona tym faktem i nie wiem nawet co dodać na ten temat.

Podsumowując 
Dzisiaj na krótko, jako że jest to kontynuacja nie chcę, żeby pojawiło się za dużo spojlerów. Napisałam, że książka utrzymuje poziom i tak jest mimo że podałam praktycznie same wady. Jeżeli chodzi o styl i ciekawość to nic się nie zmieniło. Fakt, trochę zaniedbane niektóre wątki, ale za to rozwinięty główny, na którym mocno się skupiamy. Żałuję tylko, że wszystko tak naprawdę było takie skomplikowane i pogmatwane. Jakby próbowano coś wpleść w historię, ale później nie wiadomo co z tym zrobić i ciągnąć to na siłę. Nie mam zatem pojęcia dlaczego oceniam to na taki sam poziom bo wszystko wskazuje na to, że się pogorszyło, ale czasami tak już bywa. Mimo wszystko nie sięgnęłabym ponownie. To temat zdecydowanie nie dla mnie.

Moja ocena: 5/10 (dobra) 

czwartek, 17 sierpnia 2017

#93 "Woda, która niesie ciszę" Brittainy C. Cherry


Tytuł: Woda, która niesie ciszę 
Autor: Brittainy C. Cherry 
Tom/seria: Elements. Żywioły (tom 3)
Wydawnictwo: FILIA
Data wydania: 21 czerwca 2017
Ilość stron: 400
Opis:
Ulotne chwile.
Nasze życie jest tylko ich sumą. Niektóre są bolesne, pełne cierpienia. Inne piękne, pełne nadziei i przyszłych obietnic.
Miałam w życiu wiele ważnych, zmieniających, stawiających przede mną wyzwania chwil. Momentów, które przerażały i pochłaniały. Jednak największe z nich – najbardziej wzruszające i chwytające za serce – dotyczyły jego.
Miałam dziesięć lat, gdy straciłam głos. Skradziono dużą część mnie, a jedyną osobą, która naprawdę mnie słyszała, był Brooks Griffin. Stanowił światło moich mrocznych dni, był obietnicą jutra, dopóki jego samego nie spotkała tragedia. Dramat, który zatopił go w morzu wspomnień.
Oto historia chłopaka i dziewczyny, którzy kochali siebie nawzajem, ale nie kochali samych siebie. Opowieść o życiu i śmierci. O miłości i niedotrzymanych obietnicach.


Maggie przestała mówić, skąd ja to znam? 
Kiedy tylko doszło do momentu gdy Maggie przestaje mówić, przypomniała mi się moja ukochana książka Morze Spokoju i od tamtej pory całą historię zaczęłam do niej porównywać. Oczywiście nie było to dobre, ale cóż mogłam zrobić? Był to drugi raz kiedy czytałam coś o takim wątku i jestem równie zadowolona co wcześniej. W wyniku dramatycznego wydarzenia, główna bohaterka nie tylko przestaje się odzywać, ale też wychodzić gdziekolwiek z domu. Myślałam, że będzie to chwilowe bo jakie w końcu można ciągle historie w domu wymyślać, ale okazało się, że autorka miała zupełnie inny pomysł na to. Co ciekawe okazał się on naprawdę fajny chociaż ja osobiście chyba wolałabym mniejsze przeskoki czasowe.

Miłość od dziecka? Nie za słodko? 
Bardzo obawiałam się tego wątku. Już od najmłodszych lat Maggie i Brooks mieli ze sobą kontakt i już jako dzieci niewinnie się do siebie zbliżali. Dla mnie to banał i takie historie zazwyczaj sprawiają, że tylko przewracam oczami. Tym razem jednak było inaczej. Dlaczego? Sama nie wiem bo tak naprawdę toczyło się to tak jak w każdej typowej romantycznej historii, a jednak autorka sprawiła, że nie byłam w stanie się oderwać i całość pochłonęłam w jednen dzień. Emocji zdecydowanie mi tu nie brakowało, a wszystko tak jak w każdej jej książce było idealnie wyważone. Mieliśmy tu do czynienia ze wszystkim. Miłość, która jest piękna i romantyczna, ale i taka, która mocno rani. Dramat i koszmar, który zapierał dech w piersiach i miało się łzy w oczach. Niesamowita przyjaźń i siła, moc rodziny, która potrafi przetrwać wszystko nawet jeśli po drodze potknie się kilkakrotnie. Naprawdę nie przesadzam, jest to wspaniała historia, która posiada w sobie wiele i daje dużo do myślenia. Żałuję tylko, że koniec należy do tych przesłodkich typu: kilka lat później...


Muzyka, koncert, wyjazdy... 
 Bardzo lubię gdy w książce pojawiają się zespoły i wszystko co związane z ich działalnością. Bardzo przyjemnie czytało mi się zatem tutaj gdyż miałam tego pod dostatkiem. Na dodatek autorka w niesamowity sposób połączyła to wszystko i wplotła w historię dzięki czemu to, że Maggie nie wychodzi z domu stało się nawet ciekawe. Niestety mam tylko żal, że nie wszystko wydawało mi się w stu procentach realne, ale czego spodziewać się po książce?

Podsumowując 
Od razu chcę przeprosić za momentami bezsensowne słowa. Jestem po prostu tak zauroczona tą historią, że sama nie wiem co i jak piszę. Żałuję tylko, że koniec był tak słodki bo nie mogę dać jej maksymalnej oceny, ale naprawdę warto po nią sięgnąć! Gorąco wszystkim polecam i ta okładka (muszę o niej wspomnieć) jest po prostu niesamowita 💙💙 kto nie chciałby takiej na półce?

Moja ocena: 9/10 (rewelacyjna) 



poniedziałek, 14 sierpnia 2017

#92 "Nieproszony gość" Charlotte Link


Tytuł: Nieproszony gość 
Autor: Charlotte Link
Tom/seria: –––
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 5 listopada 2014
Ilość stron: 420
Opis:
Po śmierci męża życie Rebecki Brandt straciło sens do tego stopnia, że postanawia się z nim rozstać. Jednak niespodziewana wizyta starego przyjaciela w towarzystwie dwojga przypadkowo spotkanych autostopowiczów, Ingi i Mariusa, zmusza Rebeccę do odłożenia starannie zaplanowanego samobójstwa. Młodzi ludzie zdobywają jej sympatię. Rebeca wypożycza im ukochaną łódź męża, by mogli swobodnie pożeglować po Morzu Śródziemnym. Podczas sielankowego rejsu pomiędzy Ingą i Mariusem dochodzi do potwornej kłótni, podczas której Mariusz wypada za burtę. Poszukiwania wszczęte przez nadbrzeżną straż nie przynoszą rezultatu i młody mężczyzna zostaje uznany za zaginionego. Kilka tygodni później Inga przeżywa prawdziwy szok, gdy w gazecie ukazuje się zdjęcie Mariusa w związku z potwornym zabójstwem, dokonanym na terenie Niemiec…

Dlaczego opis z tyłu książki tak kłamie? 
Czytając opisy książek niejednokrotnie zastanawiam się co autor/wydawnictwo ( bo nie wiem kto pisze te opisy) miał na myśli. Zdarzają się takie, które niezmiernie przyciągają, są w stu procentach szczerze i nie zdradzają nam zbyt dużo. Niestety są i takie, które nie dosyć, że przez nie dowiadujemy się praktycznie zakończenia, to jeszcze nie są zgodne z prawdą. W tym przypadku oczywiście w grę wchodzi opcja druga. Sam końcowy wątek, od którego zacznę. Kilka tygodni później Inga przeżywa prawdziwy szok, gdy w gazecie ukazuje się zdjęcie Mariusa w związku z potwornym zabójstwem, dokonanym na terenie Niemiec... . Bzdura! Nie wiemy co prawda po jakim czasie Inga dowiaduje się o powrocie Mariusa, ale zdecydowanie nie ma ona zielonego pojęcia o żadnym zabójstwie, a gazety nawet nie miała w ręku. Usłyszała to i owo i tyle. Dla mnie to lekkie oszustwo bo spodziewałam się czegoś innego. Jeżeli chodzi o inne kłamstewka to mogę napisać, że fragment Młodzi ludzie zdobywają jej sympatię również nie okazał się prawdziwy, na pewno nie w tym wątku o jakim chodzi w opisie (że dlatego wypożycza im ona łódź). No niestety, czasami tak bywa, że streszczenie książki mija się z prawdą.

Znowu wiele bohaterów, chyba nie spodobał mi się styl pani Link
Jak wiecie czytałam już jedną pozycję pani Charlotte (klik)  i mimo że nie była ona zła, nie zrobiła też na mnie dużego wrażenia. Tak jak tutaj autorka wplotła wielu bohaterów, którzy z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, ale każde na swój sposób oczywiście wnosi coś do historii. Dla mnie jest to niepotrzebny zabieg bo jednak trzy/cztery wątki to po prostu za dużo i albo mi się myli albo zwyczajnie zapominam o istnieniu niektórych. Sam styl jej pisania nie jest zły, wręcz przeciwnie naprawdę potrafi zaciekawić czytelnika, ale ci bohaterowie...

Piękna sceneria, a takie okrucieństwo
Jak to w kryminale coś złego musi się wydarzyć. Tak jak w jej najnowszej historii, którą miałam już okazję przeczytać, tak i tutaj mamy do czynienia z okrutną zbrodnią, tragiczną przeszłością i wieloletnią chęcią zemsty. Chociaż sama nie wiem czy to rzeczywiście miała być zemsta. Sądzę, że ta osoba sama nie wiedziała co ma zamiar zrobić w każdym bądź razie wszystko to było takie zagmatwane. Okrucieństwa jak na standardy kryminałów chyba za dużo tu nie było. Owszem, wiadomo pomysły można mieć bestialskie, ale czyny nie zawsze to odzwierciedlają. Nie chcę za dużo Wam zdradzać, ale Ci, którzy za opisami przemocy nie przepadają, mogą polubić tą historię.

Dlaczego o wszystkim dowiaduje się w połowie?
Halo, to kryminał! Dlaczego tożsamość "zabójcy" zostaje ujawniona już w połowie książki? Mogliśmy przez to śledzić poczyniana tej osoby, co oczywiście było ciekawe bo nigdy nie wiemy jak może się ono zakończyć, ale jednak. Było to trochę nudnawe, a gdy pod koniec ponownie pojawiła się pewna osoba byłam już pewna jak cała ta historia się zakończy. I oczywiście miałam rację. No cóż, pod tym względem wypadło to słabo. Ciekawe były tylko momenty z zabójcą, a i one niestety nie zawsze mocno przyciągały.

Podsumowując
Myślę, że czytając tą recenzje możecie dojść do wniosku, że książka mi się nie spodobała i żałuję jej przeczytania. Nie, to nie prawda. Fakt, że czasami wiało nudą, ale to miało na celu zniecierpliwić mnie do powrotu tych ciekawszych scen. Chociaż tak patrząc z perspektywy czasu to całość była ciekawa i co chwila się coś działo, ale nie wiem dlaczego tak to odbieram. Chyba po prostu wolałabym dowiedzieć się na końcu tych najważniejszych rzeczy i mieć mniejszą ilość wątków. Niestety czytając już drugą książkę pani Link i znowu mając to samo zaczynam obawiać się spotkania z pozostałymi dwoma jakie czekają już na półce. Trudno, zobaczymy co z tego wyniknie. Na dzisiaj to tyle, życzę miłego dnia! ☺

Moja ocena: 6/10 (dobra)

czwartek, 10 sierpnia 2017

LBA

Hej kochani!
Dzisiaj coś innego niż zazwyczaj. Zostałam nominowana do LBA i mam teraz zamiar odpowiedzieć na pytania zadane przez wspaniałą dziewczynę z bloga czytelniczemysli.blogspot.com
Także nie przedłużając zapraszam do czytania :)



1. Używasz zakładek do książek, czy zaznaczasz czymkolwiek co masz pod ręką?
Zdecydowanie zakładki. Lubię te swoje lekko zniszczone, sfatygowane zakładki, które wiele już przeszły.

2. Zdarza Ci się jeść albo pić przy czytaniu?
I to często. Jeżeli długo czytam to zaczynam się czuć nie za dobrze, a posiłek zazwyczaj pomaga odzyskać mi siły :)

3. Jaki masz stosunek do wyginania grzbietów książek?
Nie cierpię! Jak wolę książki, po których widać, że były używane tak zaginania nie zniosę. Dla mnie to zniewaga dla książki i nie potrzebne jej niszczenie.

4. Czy jest może ekranizacja jakieś książki, która podoba Ci się bardziej niż wersja papierowa?
O matko, tak na zawołanie to ciężko odpowiedzieć, a jak na złość nie mogę sobie żadnych ekranizacji  przypomnieć :D Wydaje mi się, że mimo wszystko nie ma takiego filmu, który byłby lepszy niż przeczytana książka.

5. Na premierę jakiej książki czekasz najbardziej?
Nie mam teraz konkretnie żadnej takiej pozycji aczkolwiek czekam na trzech tom Dworu cierni i róż.

6. Masz może jakieś swoje ulubione miejsce, gdzie zawsze starasz się czytać?
Mój tarasik na wsi. Mam tam wygodne siedzonko, cień no i zazwyczaj ładną pogodę. Nic tylko czytać :)

7. Jak ustawiasz swoje książki na półce? Wielkością, seriami, a może jeszcze inaczej?
Tak, żeby się zmieściły :D

8. Lektury to też książki. Czytasz je, czy może wolisz w tym czasie przeczytać coś bardziej w Twoim guście? 
Zazwyczaj czytam lektury chociaż w tym roku kilka sobie odpuściłam. Nowości niestety za bardzo mnie kusiły.

To by było na tyle jeżeli chodzi o pytania. Ja nikogo nie nominuję, nie wymyślam żadnych nowych pytań ze względu na brak czasu. Do przeczytania niedługo! Miłego dnia!

wtorek, 8 sierpnia 2017

#91 "Kuracja samobójców" Suzanne Young


Tytuł: Kuracja samobójców 
Autor: Suzanne Young 
Tom/seria: Program (tom 2)
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 13 stycznia 2016
Ilość stron: 448
Opis:
Sloane i James uciekli przed epidemią i programem, ale nie udało im się uciec przed niebezpieczeństwem. Bo program nie chce o nich zapomnieć…
Teraz, dołączywszy do grupy buntowników, muszą uważać na to, komu mogą zaufać, i znaleźć sposób na obalenie programu i powstrzymanie epidemii. A to jest bardzo trudne, gdy w pamięci mają tyle białych plam. Pomóc im może tylko Kuracja – tajemnicza tabletka, która może przywrócić wspomnienia. Za bardzo wysoką cenę.
I istnieje tylko jedna dawka.

Uciekajmy! 
Druga część tomu opierała się w szczególności na ucieczce przed Programem, o czym możemy dowiedzieć się w opisie. Jak zapewne wiecie ja uwielbiam takie wątki więc dlaczego tym razem byłam zirytowana i znudzona? Ledwo udało mi się dobrnąć do końca. Pierwszy tom powalił mnie na kolana, pochłonęłam go w błyskawicznym tempie. Niestety w kontynuacji autorka jak dla mnie stworzyła za dużo nowych wątków, które nie koniecznie były potrzebne. Sama ucieczka nie była źle napisana. W tej kwestii nie mogę nic zarzucić, działo się nie raz, ale niestety te wątki poboczne i dramaty pojawiające się na każdym kroku bardzo obrzydziły mi tą historię. 

Trójkąt miłosny, a może pięciokąt? 
Wątek trójkątów miłosnych pojawia się niemalże wszędzie. Już dawno mi się on znudził chociaż wiadomo, że niektórzy potrafią bardzo ciekawie go wpleść w historię. No niestety, nie tym razem. Wiadomo, że Sloane ma chłopaka (opis pierwszej części) i że będąc w ośrodku tak jak wspomniałam w recenzji pierwszego tomu poznaje Realma. Oh, któżby się spodziewał, że może wyjść z tego trójkąt miłosny? Banał, ale uwaga! To co działo się tam potem było tak skomplikowane i takie bezsensowne, że aż szkoda pisać. Nie będę Wam spojlerować, ale żebyście byli chociaż trochę świadomi to chyba nie był trójkąt, a pięciokąt. Każdy czuł coś do kogoś, a wszystko to zamykało się w krąg głównych bohaterów. Nie cierpię takich sytuacji bo wychodzą z tego na każdym kroku niepotrzebne dramaty. 




Tyle akcji, na czym tu się skupić? 
Tak jak wspomniałam w tej części zdecydowanie za dużo wątków pobocznych. Coś okropnego! Mam wrażenie, że autorka wymyślała już byle co, żeby tylko powstał drugi tom. Owszem, sam pomysł ucieczki przed Programem to może nie coś oryginalnego, ale ciekawego, jednak nie poradzono sobie z tym. Może i talent jest, ale nie wykorzystany w stu procentach. Jak w poprzedniej części podobał mi się zaczepny humor Jamesa, tak w tej był on tak niezdecydowany, że ten kto wymyślił stwierdzenie, że to kobiety są niezdecydowane, poważnie by się zastanowił. 

Podsumowując 
Niestety tak jak się spodziewałam kontynuacja bardzo mnie zawiodła. Cieszę się przynajmniej, że jest to ostatnia część chociaż zauważyłam, że pojawiło się kilka inny tytułów jakby uzupełniających. No cóż, ja na pewno nie sięgnę chociaż przyznam, że mieć całą serię na półce byłoby fajnie bo okładki są bardzo ciekawe. Mimo wszystko zachęcam Was do przeczytania pierwszego tomu, kto wie może będzie tak zadowoleni z niego jak ja. 

Moja ocena: 5/10 (dobra) 

piątek, 4 sierpnia 2017

#90 "Twoim śladem" Meredith Walters


Tytuł: Twoim śladem 
Autor: Meredith Walters
Tom/seria: Twisted love (tom 1)
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 6 lipca 2016
Ilość stron: 386
Opis:
Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aburey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem?

Ciężki temat? Gdzie dramaturgia? 
Większość osób zapewne kojarzy serię bo drugi tom można teraz jako premierę często spotkać na blogosferze. Wiadomo także, że jest to ciężki temat a mianowicie narkotyki. Po opisach wielu blogerów spodziewałam się historii nie do przejścia, dramatyzmu i ciągłego ocierania się o śmierć. Nic podobnego. Nie wiem być może nie jestem w temacie, albo po prostu mnie to nie interesuje, ale ja niczego podobnego nie znalazłam czytając. Owszem był jeden jedyny moment pod koniec gdy to już było wyjęte rodem z filmu narkotykowego, ale poza tym łykanie tabletek to żaden dramat. Może to i lepiej bo gdyby Maxx ciągle wstrzykiwał sobie coś w żyły to chyba poddałabym się po pierwszym rozdziale.

Uzależnienie tylko od narkotyków? 
Temat prochów i tym podobnych narazie zostawię w spokoju, a skupię się na relacji Maxxa i Aubrey, a jak dla mnie była to delikatnie mówiąc chora relacja. Aubrey jak to w książce ma nieciekawą przeszłość więc w związek z chłopakiem angażuje się z dystansem. Dla mnie tym bardziej nie jasne było jej zachowanie, że mając już jakieś doświadczenia w podobnej sytuacji, ona brnie w to dalej. I chociaż Maxx momentami traktuje ją jak nic nie wartą osobę, Aubrey tak zakochana leci do niego jak ćma do ognia, jest na każde jego zawołanie. A najlepsze było to, że potrafiła być na niego wściekła i się do niego nie odzywać, ale żeby iść z nim do łóżka zawsze znalazła czas i ochotę... No cóż, jeżeli chodzi o wątek ich związku to status to skomplikowane na pewno by tu idealnie odpowiadał.



Compulsion, a co to takiego? 
Przyznam szczerze, że bardzo spodobał mi się tajemniczy klub, który możemy odszukać za pomocą graffiti. Nie spotkałam się nigdy z niczym podobnym i trochę żałuję, że stosunkowo mało autorka poświęciła na ten wątek. Imprezy może nie były za ciekawie opisane (bo to po prostu nie moja bajka: spocone ciała połączone w tańcu, drinku, pigułki, narkotyki), ale dzięki nim mogliśmy bliżej poznać mroczniejszą stronę Maksa, która niestety nie zawsze była za ciekawa. Jestem bardzo ciekawa jak autorka rozwinie ten wątek w kolejnej części, zwłaszcza po takim zakończeniu tego tomu.

Podsumowując 
Owszem, był to trudny temat. W końcu narkotyki i uzależnienia to zawsze nieprzyjemna sytuacja, ale myślę, że dobrze zrobiłam czytając tę książkę. Oczywiście jestem świadoma jak kończą się podobne sytuacje i czym się objawiają, ale było to ciekawe doświadczenie. Jestem też bardzo ciekawa jak w kolejnej części rozwinie się wątek Brooksa,  najlepszego przyjaciela Aubrey. To również była bardzo skomplikowana sytuacja więc czekam na ciąg dalszy. I chociaż nie mogę napisać, że książka mnie niezmiernie wciągnęła i żyje tylko myślą o przeczytaniu kolejnego tomu, to nie mogę również napisać, że była zła. Myślę, że jak na tak trudny temat aktorka poradziła sobie dobrze, ale nie mogę dać maksymalnej noty bo to po prostu nie moja bajka.

Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)