czwartek, 18 lipca 2019

"Margo" Tarryn Fisher



Tytuł: Margo
Autor: Tarryn Fisher
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 11 stycznia 2017
Ilość stron: 352
Gatunek: literatura młodzieżową
Ocena: 4/10


Margo nie jest jak inne nastolatki. Żyje w ponurym miasteczku Bone, które przejezdni omijają szerokim łukiem. Swój dom nazywa „pożeraczem”. Jej cierpiąca na depresję matka nie odzywa się do niej i traktuje niczym służącą.
Dziewczyna trzyma się na uboczu, dni spędza w samotności. Wszystko nieoczekiwanie się zmienia, kiedy poznaje Judah – starszego chłopaka z sąsiedztwa. Sparaliżowany, na wózku inwalidzkim, odkrywa przed Margo świat, jakiego dotąd nie znała.
Kiedy w okolicy ginie siedmioletnia dziewczynka, dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo. W głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić morderców. I przykładnie ukarać… „Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”. Rozpoczynając bezlitosne polowanie na zło, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jaką cenę przyjdzie jej za to zaplacić.

~lubimyczytac.pl

Do tej pory miałam okazję przeczytać tylko jedną książkę autorki i chociaż nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia, to nie była również zła. Dlatego teraz, po pewnym czasie, nie miałam oporów przed sięgnięciem po kolejny tytuł pani Fisher. Nic jednak nie mogło przygotować mnie na to co otrzymałam...

Autorka skupiła się na życiu tytułowej Margo, dziewczyny z miasteczka Bone- pełnego narkomanów, patologicznych rodzin. Ona sama wychowuje się z matką, która sprzedaje swoje ciało, ale to brak zainteresowania z jej strony najbardziej rani dziewczynę. Kiedy los daje jej okazję na ucieczkę z miasta, ta nie waha się ani chwili. Zabiera pieniądze i już jej nie ma. I tutaj zaczyna się akcja. Uwaga spoilery! Margo nagle zmienia się w seryjną wręcz zabójczynie. Już wcześniej zdarzyło jej się zabić dwie osoby, a teraz po kolejnej jedyne co myśli to, uwaga cytuję "muszę przestać zabijać ludzi". Na luzie i spokojnie, tak sobie tylko o tym myślę przy okazji... Wiedziałam, że pani Fisher lubi pisać bezpośrednio i poruszać trudne i nietypowe tematy, ale sposób w jaki opisała historię Margo po prostu nie przypadł mi do gustu. Bardzo zirytowało mnie to, że opis z tyłu okładki zupełnie nie zgadzał się z treścią. To już przekreśliło tą książkę w moich oczach, a każde kolejne zawirowania w fabułę tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że nie polubię się z tym tytułem. Droga wybrana przez dziewczynę swoją drogą, ale ta zmienność w fabule i brak jej wytłumaczenia był nie do zniesienia. Sama już nie wiem czy cokolwiem co tam przeczytałam było prawdą, czy tylko wytworem wyobraźni Margo.


Śmiało można zauważyć, że postać Margo zupełnie nie przypadła mi do gustu. Jej zachowanie przyprawiało mnie o dreszcze. Nastolatka, która z dnia na dzień staje się morderczynią, która szczegółowo planuje zbrodnie, a potem z zimną krwią pozbawia życia swoje ofiary. I najgorsze jest to, że myśli iż zbawia świat. Nie, nie i jeszcze raz nie. Brak mi słów, to po prostu nie było to. Zupełnie nie to. Musicie tylko wiedzieć, że jak najszybciej chce zapomnieć o tej dziewczynie.


Po ogromnych oczekiwaniach co do tej książki, po kolejną boję się sięgnąć. Specyficzny styl autorki trochę mnie do siebie zraził. Czytało mi się opornie i długo, nie mogłam zmusić się do skończenia. Chyba na pewien czas odpuszczę sobie twórczość tej pani.
Czytaj dalej »

niedziela, 14 lipca 2019

"Chłopak, którego nie było" Elżbieta Rodzeń


Tytuł: Chłopak, którego nie było
Autor: Elżbieta Rodzeń
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Między Słowami
Data wydania: 31 lipca 2019
Ilość stron: 400
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 7/10


Martyna od dawna czeka na swoją szansę w życiu. Pracuje ponad siły w nadmorskim pensjonacie rodziców i powoli przestaje wierzyć, że cokolwiek może się zmienić. Aż pewnego dnia spotyka na plaży tajemniczego mężczyznę…

James mógłby być spełnieniem marzeń każdej kobiety, jednak zwraca uwagę właśnie na Martynę. Jako pierwszy wierzy w nią bezgranicznie i postanawia pokazać jej inny świat. Przy Jamesie Martyna odzyskuje wiarę w siebie i w to, że szczęście jest możliwe. Żadne z nich nie ma wątpliwości, że rodzi się między nimi prawdziwa miłość, gorąca i szczera. Martynie nie daje jednak spokoju fakt, że James do złudzenia przypomina chłopaka, który kiedyś był dla niej całym światem…

~lubimyczytac.pl

W ubiegłym roku miałam okazję przeczytać jedną z książek autorki, która niezmiernie przypadła mi do gustu, dlatego też widząc ten tytuł nie wahałam się ani chwili. Nastawiłam się na romans z tajemnicą z w tle i taką właśnie historię otrzymałam. Niestety nie wszystko poszło zgodnie z moimi oczekiwaniami.

Fabuła skupia się wokół losów Martyny, którą poznajemy już jako dorosłą kobietę mieszkającą z rodzicami i zajmującą się sprawami ich hotelu, a konkretnie mówiąc: sprzątaniem tam. Jej najbliżsi nie wierzą w nią, jednocześnie nie dają jej szansy na rozwój. Przez jej chorobę, na którą rzekomo chorowała w dzieciństwie, jest teraz wykluczona nie tylko z życia towarzyskiego, ale i rodzinnego. Martyna jednak, chociaż bardzo jej przeszkadza owe zachowanie najbliższych, nie czuje się na siłach aby cokolwiek zmieniać w swoim życiu, dlatego też kiedy dostaje propozycje wyjazdu i nowej pracy, bardzo się przed tym wzbrania. Gdyby nie zawziętość jej nowego znajomego pewnie nigdy nie odważyłaby się na ten wyjazd i nie poznała Jamesa- chłopaka, który był tak podobny do jej dawnej miłości...

Muszę przyznać, że fabuła tej książki była bardzo nietypowa i oryginalna. Ja sama nigdy z podobną nie miałam styczności. Zawiłe losy bohaterów były w pewnym momencie tak przesłodzone, że czytało się to dosyć ciężko. Pomijam już fakt, że ta historia raczej nie mogła wydarzyć się naprawdę, są na to marne szansę, ale jej cukierkowatość mną wstrząsnęła. Z biednej Martyny dziewczyna w niecały rok stała się popularna, lubiana i przede wszystkim bogata. Miała wszystko o czym mogła tylko zamarzyć, a sama poza swoim talentem w pracy nie zrobiła zupełnie nic. To inni załatwili jej pracę, inni ją polecali. Ona sama tylko chciała niższą pensje bo dziwnie się czuła... Mnie to nie przekonało i uważam to za jedny, aczkolwiek ogromny minus książki. Reszta fabuły była naprawdę w porządku:  próba odkrycia tajemnicy z przeszłości i kwitnący związek dziewczyny. Całość utrzymana w przyjemnym stylu, ale autorka zdecydowanie dała się ponieść fantazji.



Muszę przyznać, że bohaterowie od razu przypadli mi do gustu. Mimo iż Martyna z początku dawała sobą pomiatać, każdy mógł obrazić ją przy innych w dowolny sposób, a ona reagowała wyłącznie ucieczką i płaczem, to w jakiś niewytłumaczalny sposób moje serce od razu zapałało do niej sympatią. Dzięki Bogu z biegiem akcji dziewczyna się zmienia i nie jest już szarą myszką, której można wszystko wcisnąć. James natomiast to biznesmen wielkiej klasy, gentleman i jednocześnie prosty chłopak, który boi się zranienia. Przeszłość dała mu mocno w kość i niejedna osoba nigdy by się po czymś takim nie podnosiła. On natomiast próbuje żyć dalej, mimo że obawia się zranienia innych. Kiedy spotyka Martynę w jakiś niewytłumaczalny sposób go do niej przyciąga i za wszelką cenę chce udowodnić jej i jej bliskim, że dziewczyna jest warta o wiele więcej niż myślą. Z początku jego zainteresowanie dziewczyną było dla mnie zbyt nadgorliwe, ale z każdą kolejną stroną coraz bardziej to rozumiałam. Skończyło się na tym, że kibicowałam im z całego serca i przeżywałam zakończenie ze ściśniętym właśnie sercem.

Cieszę się ogromnie, że miałam okazję przeczytać ten tytuł. Mimo słodkości w wielu momentach i nierealności pewnych chwil książkę czytało mi się nad wyraz przyjemnie i szybko. Nie ma tu zbyt wielu rzeczy, do których można by się doczepić. Autorka stworzyła piękną historię miłości dwojga zagubionych w życiu ludzi, którzy odnaleźli się pomimo tylu przeciwności i trudów w życiu. Pokazała nam co tak naprawdę w życiu się liczy i na co powinniśmy zwracać uwagę. Zmusiła do refleksji i zdecydowanie umiliła chłodny wieczór. Ze swojej strony jak najbardziej polecam,nawet pomimo tych kilku chwil przesłodzenia.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.

Premiera książki 31 lipca!
Czytaj dalej »

czwartek, 11 lipca 2019

"Zły król" Holly Black


Tytuł: Zły Król
Autor: Holly Black
Tom/seria: Okrutny książę (tom 2)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 27 luty 2019
Ilość stron: 400
Gatunek: fantastyka
Ocena: 6/10


Niemało trzeba sił, by zadawać cios za ciosem i nie poddawać się znużeniu. O tak, to pierwsza i najważniejsza lekcja: musisz być silna.
Gdy wyszło na jaw, że w żyłach Dęba płynie królewska krew, na Jude spadło brzemię odpowiedzialności za to, żeby jej braciszek po prostu dożył dnia, w którym będzie mógł założyć na swe skronie koronę

~lubimyczytac.pl

Całkiem niedawno udało mi się przeczytać pierwszą część tej magicznej serii. Zapewne wiecie, że owa nie do końca przypadła mi do gustu i miałam niemałe obawy co do kontynuacji. I nie pomyliłam się. Chociaż Zły Król był o niebo lepszy, to nadal nie było to.

Autorka po raz kolejny zaprowadziła nas do magicznego świata elfów, w którym aktualnie zagrywki polityczne nie mają końca. Chociaż na tronie zasiada już nowy władca to wiele stworzeń ma co do tego wątpliwości. I chociaż żadne z nich nie może kłamać, to nie jest wiadomo kto życzy źle królowi. Intrygom, knuciu i tajemnicom nie ma tu końca. Najpiękniejsze w tym było jednak to, w jaki sposób pani Black wszystko to opisywała. Mimo że śledziliśmy poczynania bohaterów od początku i znaliśmy ich plany, to ich zachowanie tak szokowało, że aż brak mi słów. Poważnie. Jude i jej pomysły były po prostu przegenialne i odbierały mi mowę jednocześnie sprawiały, że w napięciu czekałam na dalszy rozwój wydarzeń. A akcji tutaj zdecydowanie nie brakowało. Pełno zwrotów owej akcji i ciągłe napięcie z powodu tak wielu istotnych kwestii. Cieszę się i zarazem smucę, że autorka nadal nie rozwinęła wątku romantycznego. Owszem, było go zdecydowanie więcej, ale dla mnie to i tak za mało. A końcówka? Nie mam słów, żeby to opisać. Błagam po prostu o kolejną część jak najszybciej!


Co do bohaterów tej części... Jude, ah ta Jude. Sama nie wiem co o niej sądzić, była to tak dziwna postać. Z jednej strony bardzo ją szanowałam za jej wysokie ambicje i dążenie do celu, z drugiej jednak jej sposób dążenia do tego celu był tak zaskakujący i nieprzystający dziewczynie, że czasem było to nie smaczne. Jej zachowanie kompletnie nie przypadło mi do gustu i jest to jedna z mniej lubianych przeze mnie głównych bohaterek. Cordian natomiast jako główny męski bohater ani trochę nie był lepszy. Zupełnie niezdecydowany, a takich bohaterów wręcz nienawidzę. Raz jest uwodzicielski, innym razem nawet nie spojrzy okiem na Jude. Męczyłam się bardzo, jedynie ta końcówka uratowała we mnie cokolwiek.


Chociaż wskazałam same minusy to nadal dziwnie mi pisząc, że była to zła pozycja. Być może chodzi o to, że dostałam od niej zupełnie coś innego, niż oczekiwałam. Marzyła mi się relacja od "nienawidzę Cię, do kocham Cię", ale w tej książce zupełnie nie o to chodzi. To tytuł pełen intryg, akcji i zawirowań. Leciutki romans jest tu zaledwie skromnym dodatkiem, lekką odskocznią. Żałuję, że autorka nie spełniła moich oczekiwań, ale co dziwne, pragnę więcej historii o Jude i Cardanie.
Czytaj dalej »

sobota, 6 lipca 2019

"Adwokat diabła" Andrew Neiderman


Tytuł: Adwokat diabła
Autor: Andrew Neiderman
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 17 lipca 2019
Ilość stron: 336
Gatunek: horror
Ocena: 10/10

Kiedy Kevin Taylor dołącza do wziętej, ekskluzywnej firmy prawniczej na Manhattanie, specjalizującej się w prawie karnym spółki John Milton i Wspólnicy, oznacza to dla niego długo wyczekiwaną poprawę losu. Wreszcie może się wraz z żoną cieszyć wszystkimi luksusami, jakich oboje pragnęli – pieniędzmi, limuzyną z szoferem, a nawet olśniewającą siedzibą w strzelistym apartamentowcu w samym sercu Nowego Jorku. Kevin nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że związał się właśnie z podejrzanym, mrocznym stowarzyszeniem…
Jego nowy szef, John Milton, z miejsca przydziela mu zapowiadającą się na jedną z najgłośniejszych spraw roku, wręczając mu w tym celu dokumentację sporządzoną jeszcze przed popełnieniem zbrodni. Kevin rzuca się w wir pracy, lecz rychło dostrzega niepokojące, wręcz złowrogie szczegóły, jakie stopniowo wyłaniają się spod atrakcyjnej fasady jego nowej firmy. Gdy zauważa, że jego współpracownicy zwyciężają w każdej potyczce na sali sądowej, a wszyscy ich klienci zostają oczyszczeni z zarzutów, jego narastające podejrzenia przeobrażają się w autentyczny strach. Kevin, nie wiedząc o tym jeszcze, został ADWOKATEM DIABŁA i nie ma dla niego ratunku przed światem potępionych…
~lubimyczytac.pl

Zapewne wielu z Was słyszało już o tym tytule, czy to w wersji papierowej, czy jako ekranizacji. Mnie osobiście nigdy nie udało się obejrzeć filmu, nie miałam nawet na to zbyt wielkiej ochoty. Książka jednak od razu zwróciła moją uwagę i chociaż obawiałam się, że nie są to moje klimaty, to bardzo przyjemnie zostałam zaskoczona. Na dobrą sprawę nie byłam w stanie się oderwać, ale o tym już za chwilę. Zacznijmy od początku.


Fabuła książki skupia się na losach Kevina, prawnika, który nie czuje się najlepiej w obecnej firmie. Kiedy wygrywa ważną sprawę i dostaje propozycję z innej firmy prawniczej nie waha się długo. Jego życie chociaż nadal podobne, zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Zaczyna więcej zarabiać, przeprowadza się do luksusowego mieszkania. I chociaż teraz ma wszystko o czym marzył zaczyna odczuwać niepokój. Zachowanie wspólników i żony daje mu dużo do myślenia, a to co odkrywa mrozi mu krew w żyłach. Czy sama odważyłabym się na podjęte przez niego kroki? Wykluczone! Gdyby tylko dotarła do mnie prawda uciekałabym gdzie się da, a i to nie wiem czy cokolwiek by zmieniło. Sytuacja bez wyjścia? Najgorsze i zarazem najlepsze w książce. Kiedy emocji jest tak wiele, że aż się trzęsiesz. Kiedy wiesz zbyt wiele i roznosi Cię fakt, że nic z tym nie możesz zrobić. Kiedy widzisz co się dzieje i nie masz na to wpływu. To wszystko otrzymamy w tej książce, a zrazem jeszcze więcej. Ogrom emocji, o których już wspomniałam, ale i szybką akcję, zwłaszcza pod koniec. Od samego początku z zaskakującą łatwością czytało mi się ten tytuł. Prawniczego żargonu na próżno tu szukać w wielu miejscach co zdecydowanie ułatwiło mi sprawę. A każda kolejna strona była po prostu tak ciekawa, że nie zorientowałam się nawet kiedy nadszedł koniec. Jest mi zdecydowanie mało i czuję niedosyt. Chcę więcej! Z pewnością obejrzę też film gdyż jestem ciekawa czy może dorównać tak dobrej książce.

Tradycyjnie też parę słów o bohaterach. Głównym jak już wspomniałam wyżej jest Kevin, dorosły mężczyzna, który przede wszystkim pragnie dobra swojej żony. To dla niej decyduje się odejść do konkurencji, wszystko co robi, robi z myślą o niej. Jego zachowanie było bardzo naturalne, a on sam okazał się niezwykle przyjazną postacią. Polubiłam to od pierwszej chwili i zostało tak już do końca. Co do reszty mam wiele zastrzeżeń, zwłaszcza do jego żony, która tak diametralnie zmienia się podczas trwania akcji. Jedyna postać, do której czułam szczerą niechęć i odrazę. Pusta i myśląca wyłącznie o sobie, kobieta, której pieniądze uderzyły do głowy. Co dziwne bo przecież wcześniej też na nie nie mogła narzekać. No ale cóż... Tak musiało być i to właśnie dzięki niej tak wiele w tej książce było emocji.


Adwokat diabła okazała się niezwykle udaną książką. Zdaję sobie sprawę, że w gruncie rzeczy niewiele napisałam o niej konkretów, ale to przez targające mną emocje. I chociaż minęło już wiele godzin od jej przeczytania, ja nadal nie jestem w stanie się pozbierać po tym zakończeniu. Ogromnie się cieszę, że poznałam ten tytuł i z pewnością jeszcze do niego powrócę. Jak już wspominałam obejrzę również film bo wciąż potrzebuję więcej. Żałuję, że tak szybko się skończyło, ale zdecydowanie wszystkim polecam. Naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.

Premiera 17 lipca!
Czytaj dalej »

niedziela, 30 czerwca 2019

"Kolory pawich piór" Jojo Moyes


Tytuł: Kolory pawich piór
Autor: Jojo Moyes
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Między Słowami
Data wydania: 3 lipca 2019
Ilość stron: 528
Gatunek: literatura obyczajowa 
Ocena: 7/10

Piękna, bogata i zepsuta do szpiku kości Athene zszokowała wszystkich. Uciekła od męża z domokrążcą, nie zostawiając nawet listu. Ponad trzydzieści lat później Suzanna Peacock musi zmierzyć się z mroczną legendą swojej matki. I z prawdą o sobie, która jest pilnie strzeżoną rodzinną tajemnicą.
Suzanna jest dumna jak paw, i jak paw dziwna i niedostępna. Ma wszystko, co potrzebne do szczęścia, tylko nie ma już siły udawać, że jest szczęśliwa. Jedynym miejscem, gdzie czuje się bezpieczna, jest jej mały sklepik, Pawi Zakątek. To tam pewnego dnia spotyka kogoś, kto jest równie pogubiony. I dostaje szansę, aby zacząć wszystko od początku.
~lubimyczytac.pl

Po raz kolejny otrzymałam od pani Moyes książkę pełną emocji i realności. Po raz kolejny jej pióro zmusiło mnie do refleksji i z pewnością zostanie w mojej głowie na dłuższy czas. Autorka ukazała nam wielopokoleniową rodzinę z problemami. Przenosząc nas w czasie pokazano nam historię Athene- młodej kobiety, ze sposobem życia odstającym od reszty, za co spotykało ją wiele nieprzyjemności. Z drugiej strony mamy wątek Suzanny -córki Athene, która zmaga się z przeszłością matki i jej haniebnymi czynami. Suzanna jednak po drodze otacza nas kolejnymi swoimi problemami, które chociaż są niezwykle ważne, w jej wykonaniu wydają się zachcianką dziecka. Sama fabuła nie była zła- akcja toczyła się dosyć wolno, czasami brakowało mi w niej celu, ale mimo to czułam się dobrze czytając to. Pani Moyes stworzyła czytelnikowi mały zakątek w świecie, gdzie każdy na około się zna, a takie książki lubię najbardziej. Przyjazna atmosfera i historia o życiu- czego chcieć więcej? A z tym drugim nie ma co polemizować, książka zdecydowanie była pełna pięknych i prawdziwych chwil, zarazem też ukazywała te gorsze, a jednak codzienne i mało zauważalne.

Główną bohaterką była Suzanna, która niekoniecznie przypadła mi do gustu. Miałam wrażenie, że ta dorosła już kobieta zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które samo nie wie czego oczekuje od życia. Zdarzały się jej momenty, kiedy sama się za to ganiła. Jej postać wniosła do książki bardzo wiele, jednak ona sama zostanie przeze mnie zapamiętana dosyć niekorzystnie. Jej nowo poznana przyjaciółka Jessie, za to wręcz przeciwnie. To jedna z tych ciepłych, pełnych życzliwości i radości osób, których nie da się nie kochać. Taka też właśnie była ona. Z dodatkiem bezpośredniości i chęci pomocy wszystkim dookoła. Od razu skradła moje serce zwlaszcza ze swoim gadulstwem, wszędzie musiało być jej pełno. Jasna sprawa, że przez książkę przewinęło się jeszcze od groma postaci, ale te dwie zapadły mi w pamięć najbardziej. Tajemnicza osoba z opisu mojego serca nie skradła również, tak samo zresztą jak większość. Nie oznacza to jednak, że pod tym względem książka wypadła źle, wiadomo, że potrzebne jest zróżnicowanie.


Chociaż wydaje mi się, że więcej wymieniłam tu minusów niż plusów, to nie myślcie proszę, że książka nie przypadła mi do gustu. Była naprawdę ciekawa, zwłaszcza czasy przeszłe, i czytało się ją bardzo przyjemnie. Niekoniecznie podpadli mi bohaterowie, ale sama historia była piękna i wzruszająca, jak każdą tej autorki. Nie uważam, że ten tytuł odstaje od innych- jest po prostu troszkę inny (dla mnie bo mam niewielkie porównanie). Śmiało zachęcam jednak do sięgnięcia, jestem pewna, że taka życiowa historia może wielu z Was się spodobać.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.

Premiera 3 lipca!
Czytaj dalej »

czwartek, 20 czerwca 2019

"Zatoka milczenia" Emma Viskic


Tytuł: Zatoka milczenia
Autor: Emma Viskic
Tom/seria: Caleb Zelic (tom 1)
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 19 czerwca 2019
Ilość stron: 349
Gatunek: kryminał
Ocena: 10/10

Caleb Zelic, głuchy od najmłodszych lat, zawsze żył na uboczu, obserwując i odbierając od ludzi istotne sygnały ukryte w ich uśmiechu, kaszlu, pocałunku.
Kiedy zostaje zamordowany jego przyjaciel z czasów dzieciństwa, z którym współpracuje, wyrzuty sumienia i chęć udowodnienia swojej niewinności sprawiają, że na własną rękę rozpoczyna poszukiwania zabójcy. Nie może jednak działać sam. Pomaga mu Frankie, była policjantka, z którą się przyjaźni i prowadzi wspólną firmę.
Caleb ma tylko jeden trop: słowo „Scott” przekazane przez ofiarę morderstwa w ostatnim esemesie. Kim jest tajemniczy Scott? Jak to się dzieje, że jest zawsze krok przed nimi?
W trakcie śledztwa Caleb odkrywa niewygodne prawdy o swoim zamordowanym przyjacielu – i o sobie samym.
~lubimyczytac.pl


Przyznam szczerze, że sama jestem zaskoczona tym, jak bardzo ta książka przypadła mi do gustu. Jej fabuła skupia się na Calebie- niesłyszącym mężczyźnie, który próbuje rozwiązać morderstwo przyjaciela. I chociaż wydawać by się mogło, że temat ten jest dosyć oklepany i wykorzystywany w literaturze nader często i niczym szczególnym już nie da się przy czymś takim wyróżnić, to wszyscy jesteśmy w błędzie. Otóż autorka dobitnie pokazała na co ją stać i od razu skradła moje serce. Od pierwszej strony przeszła do konkretów, aby potem szybko i sprawie ciągnąć akcję. Nie oznacza to jednak, że w kółko czytaliśmy o tym samym, a wprowadzenia do sprawy nie otrzymaliśmy. Wręcz przeciwnie. Dawkowanie informacji było tutaj strzałem w dziesiątkę i sprawiało, że ciężko było się oderwać. Muszę przyznać, że nawet rozlew krwi i porachunki międzyludzkie w niczym mi tutaj nie przeszkadzały (chociaż za takimi wątkami nie przepadam). Wszystko miało ręce i nogi, niczego za dużo, niczego nie brakło. Pod względem fabuły brak jakichkolwiek zastrzeżeń. A samo zakończenie? Brak słów. To co autorka wyjawiła na końcu po prostu odebrało mi mowę.

Ważnym aspektem historii był Caleb, niesłyszący mężczyzna. Mimo iż próbował dostosować się do otaczającego go świata, wciąż miał problemy z zaakceptowaniem samego siebie. Była to postać, która z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu skradła moje serce i dosyć często je rozmiękczała. Być może po prostu żal mi takich osób. Chodzi o to, że zdecydowanie postać ta przypadła mi do gustu i kibicowałm mu od początku, nawet kiedy robił rzeczy niewybaczalne.  Bardzo się cieszę, że pani Viskic postawiła na taką postać. Czytanie takiej fabuły że strony osoby niesłyszącej było nie lada wyzwaniem, ale i cudownym doświadczeniem.


Jak już wspomniałam wyżej, zakończenie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. W życiu nie spodziewałabym się tego co otrzymałam, a to co zaserwowała mi autorka było najlepszym z możliwych zakończeń. Nie chcę dawać tu żadnej podpowiedzi, ale musicie wiedzieć, że warto. Warto sięgnąć po ten tytuł. Nie tylko se względu na to szokujące zakończenie, ale na całokształt. Jest to książka warta uwagi i rozgłosu. Pełna akcji z dodatkiem dramatu, ale przede wszystkim jest to książka o sile przyjaźni. Tej prawdziwej, dla której Caleb ryzykuje nie tylko swoje życie, aby poznać prawdę i pomieścić śmierć przyjaciela, ale i o tej fałszywej, która okazuje się taką być w najmniej oczekiwanym momencie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.
Czytaj dalej »

niedziela, 16 czerwca 2019

"Okrutny książę" Holly Black


Tytuł: Okrutny książę
Autor: Holly Black
Tom/seria: Okrutny książę (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 19 września 2018
Ilość stron: 414
Gatunek: fantastyka
Ocena: 7/10

Krwawa zbrodnia na zawsze odmienia los trzech sióstr. Zostają porwane do świata elfów, bajecznego Elysium. Upływa dziesięć lat; Jude pragnie za wszelką cenę odnaleźć swoje miejsce w krainie elfów – lecz dumni elfowie gardzą śmiertelniczką, a wzgardliwszy od innych jest książę Cardan, najmłodszy i najokrutniejszy z potomków Najwyższego Króla.
By zdobyć pozycję na Dworze, musi rzucić Cardanowi wyzwanie – a następnie ponieść konsekwencje.
~lubimyczytac.pl

Brak mi ostatnio czasu na cokolwiek, dlatego dzisiaj na krótko. Czytanie idzie mi opornie, a jeszcze bardziej opornie idzie mi o tym czytaniu pisanie.

Fabuła książki skupia się na losach Jude, jednej z trójki sióstr, które zostały porwane i wychowują się w świecie pełnym magii. Dziewczyna nie czuje się dobrze pośród elfów i innych magicznych stworzeń, po wielu latach wciąż szuka dla siebie miejsca w ich świecie. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy Jude postanawia postawić się swoim oprawcom. Wtedy nagle w jej życiu tyle się dzieje, że ciężko to opisać. I nie mówię tu, że uruchomiła nagle jakąś dźwignię. Nie, po prostu autorka zaczęła wtedy dokładać więcej i więcej. Żałuję tylko, że nie chciała rozwinąć, zacząć chociażby, wątku romantycznego. Czytając opis nastawiona byłam na lekki romans z księciem, a tu takie wielkie rozczarowanie. Nic, zero. Jedna scenka, której może i lepiej gdyby wcale nie było. Mam wielką nadzieję, że w dalszej części autorka to zmieni i pójdzie w tym kierunku, a ja oprócz królewskich intryg i przelewu magicznej krwi, dostanę również co nieco słodkiego.



Jude  jako główna bohaterka zupełnie nie przypadła mi do gustu pod żadnym względem. Jej zachowanie irytowało mnie od pierwszych stron, kiedy to wiecznie miała odmienne zdanie na każdy temat i wszystko chciała zrobić po swojemu. A gdy tylko ktoś się z nią nie zgadzał, zaciskała pięści i stwarzała przeróżne scenriusze... w swojej głowie. Tyle. W pewnym momencie diametralnie się ona zmienia, ale nie mogę napisać, że na lepsze. To nadal ta sama irytująca postać.
Mamy jeszcze natomiast księcia elfów Cardana, którego tak niewiele było prawie do samego końca. Autorka stworzyła iluzję, że to między tym dwojgiem bohaterów coś się wydarzy, żeby potem zupełnie o nim zapomnieć i wplatać go do historii raz na jakiś czas, w mało istotnych wątkach. Mimo to Cardan był postacią zdecydowanie lepszą niż Jude pod każdym względem. Wiedział czego chce i do tego dążył. Zimy i nieprzystępny, ale takich bohaterów z reguły się lubi.

Okrutny książę nie skradł mego serca, tak jak na to liczyłam. Miesiące odkładania go na półce były dobrym pomysłem bo po jego lekturze czuję się mocno rozczarowana. Trzymam tylko kciuki, żeby kolejna część przypadła mi do gustu o wiele bardziej.
Czytaj dalej »

sobota, 8 czerwca 2019

"Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót" Stefan Darda


Tytuł: Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót
Autor: Stefan Darda
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 15 maja 2019
Ilość stron: 320
Gatunek: kryminał
Ocena: 5/10

Chociaż minęło już całkiem sporo czasu od przeczytania tego tytułu, nadal nie do końca wiem co mogłabym o nim napisać. Czuję ogromny niedosyt, a jednocześnie ciekawi mnie ciąg dalszy. Być może gdy zacznę od początku wszystko się rozjaśni.

Fabuła skupia się na śmierci przemyskiego fryzjera. Popełnił on samobójstwo jednak jego krewny nie do końca wierzy w taką wersję wydarzeń i stara się udowodnić, że wujek sam z siebie nie mógł targnąć się na swoje życie. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że autor wcale nie skupił się w stu procentach na tymże wątku. Miało się wrażenie, że wręcz przy okazji wspomina o nowo odkrytych dowodach i podejrzeniach. Pan Darda pomieszał za to wątek kryminalny z odrobiną fantastyki, o której raczej tylko mowa bo samej jako takiej w ogóle nie było. Tylko podejrzenia i domysły, jednak czytając opis z tyłu książki odniosłam wrażenie, że będzie to mocno fantastyczna historia. Nic bardziej mylnego. Domyślam się jednak, że w dalszej części autor rozwinie swój pomysł, czego jestem szczerze ciekawa. W tej części zainteresował mnie tylko historią pewnego chłopca i jego mamy, ale niestety to za mało. Ogólnie rzecz ujmując pod względem fabuły było słabiutko. Momentami miałam wrażenie, że sam pan Darda nie wie co jest celem jego historii. Niech was to jednak nie zmyli. Myślę, że autor świetnie przygotował sobie grunt pod dalszą część i ja, chociaż nie specjalnie zaciekawił mnie początek serii, na kontynuację czekam z niecierpliwością. Czuję, że dopiero tam pan Darda rozwinie skrzydła i pokaże na co naprawdę go stać.

Pora na kilka słów o bohaterach. Z żalem stwierdzam, że żadna z postaci nie przypadła mi do gustu. Nie pamiętam nawet imienia głównego bohatera, a jedyne co zostało mi w pamięci z nim związane, to fakt, że był on zbyt szlachetny, co było po prostu nierealne w stopniu, w jakim on się zachowywał. Nie chcę przytaczać tu konkretnej scenki, mnie on po prostu do siebie nie przekonał. Drugą postacią był pan Ludwik, starszy pan, który mówił z wyraźnym akcentem. I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że autor każde wypowiedziane przez niego zdanie zapisywał dokładnie tak jak on to wymawiał. Nie dało się tego szybko czytać, a żeby zrozumieć sens, czy w ogóle cokolwiek zrozumieć trzeba było mocno się skupić. Denerwowało mnie to niezwykle bardzo, żałuję, że autor zdecydował się na taki krok. Wprowadzenie też kilku postaci, których najpierw mocno podejrzewał nie wiadomo o co, aby potem zupełnie o nich zapomnieć również nie było dobrym pomysłem. Przynajmniej według mnie.


Z rzeczy pozytywnych mogę jeszcze śmiało napisać, że pan Darda w przyjemny i czytelny sposób nakreślić historię Przemyśla i kilku związanych z nim osobowości. Nie ukrywam, że na swój sposób nawet mnie zaciekawił i co najważniejsze nie wciskał czytelnikowi zbędnych informacji na siłę. Naturalnie wplatał to w tekst i bawił się historią miasta. Wyszło bardzo dobrze, trzeba to przyznać. Kolejnym I najważniejszym atutem autora i książki była końcówka. Dosłownie ostatnie informacje, ale nadzwyczaj ciekawe. Mnie, chociaż całość zupełnie nie przypadła do gustu, zaciekawiono na tyle, że planuję sięgnąć po ciąg dalszy.

Sięgając po ten tytuł spodziewałam się fantastyki z przekraczaniem czasu, przemieszczaniem się w nim. Otrzymałam natomiast historię o samobójstwie i niewiarze w to zdarzenie, następnie próbie udowodnienia tego. Wszystko ciągnęło się dosyć długo i wcale wciągające nie było. Kilka pobocznych wątków, mniej lub bardziej ciekawych, ale to wciąż za mało. Wierzę jednak, że autor pokaże na co go stać w dalszej części i mocno kibicuje mu, żeby się udało. Czuję, że druga część może spodobać mi się o wiele bardziej i z ciekawością na nią czekam. Warto jednak poznać tę część i przygotować sobie grunt. Spróbujcie i dajcie znać jak wrażenia.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.
Czytaj dalej »

niedziela, 2 czerwca 2019

"Ostatnie dni Jacka Sparksa" Jason Arnopp


Tytuł: Ostatnie dni Jacka Sparksa
Autor: Jason Arnopp
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 19 września 2018
Ilość stron: 360
Gatunek: horror
Ocena: 7/10


Ostatnie dni Jacka Sparksa to książka, która zaciekawiła mnie swoim opisem. W tajemniczych okolicznościach ginie popularny dziennikarz, który był w trakcie pisania książki o zjawiskach nadprzyrodzonych, w które niw wierzył. Już samo to brzmi niezwykle interesująco, a zapowiedź współczesnego horroru tylko podsyca. I tak też było. Z początku akcja rozwijała się dosyć wolno, otrzymaliśmy parę stron wstępu i od razu na starcie lekkie zagmatwanie gdyż historię opisuje brat Jacka, który zaznacza, że słowa tamtego nie zawsze zgadzały się z rzeczywistością. Okej, nie dla każdego zabrzmi to skomplikowanie, ale ja należę do osób, które po czymś takim doszukują się czegoś w tekście. Nie mniej jednak kiedy sprawy bierze w swoje ręce tytułowy Jack, zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Czytając to wieczorem niejednokrotnie miałam ciarki na plecach. O czym piszę? Po krótce w fabule chodzi o to, że dziennikarz nis wierzy w zjawiska nadprzyrodzone i próbuje udowodnić, że nie istnieje nic poza światem nam dobrze znanym. Już na początku bierze on udział w egzorcyzmie młodej dziewczynki, gdzie nie zachowuje się przyzwoicie. Można śmiało domyślić się co odpowiada na to byt nadprzyrodzony. Od tej pory nic nie jest już takie samo, a z Jackiem nie dzieje się najlepiej. Akcja nabiera tempa, a czytelnik nie wie już co jest prawdą, a co wymysłem mózgu Jacka.

Nie zamierzam streszczać Wam fabuły, to co najważniejsze napisałam powyżej. Warto jeszcze tylko dodać, że niektóre sceny naprawdę zawracały w głowie, co było dziwne i jednocześnie niepokojące. Jak osoba mająca "zaburzenia" odbiera świat i jak widzą go ludzie ją otaczający. Kiedy jednak poskładałam to wszystko w całość... To było coś. Dopracowane w każdym szczególe. Może nie powalało na kolana, ale trzymało w napięciu.



Oczywiście niezwykle ważna jest tutaj postać Jacka Sparksa- tytułowego bohatera. Muszę przyznać, że nie zaskarbił on sobie mojej sympatii w żadnym momencie książki. Poznałam go jako wielkiego snoba mającego o sobie zbyt wielkie mniemanie i zakończyłam przygodę z nim dokładnie tak samo, a może nawet moje zdanie o nim jeszcze bardziej się pogorszyło. Zdaję sobie sprawę, że wykreowanie takiej postaci było tutaj koniecznie- osoba pewna siebie, niewierząca w życie pozagrobowe i przede wszystkim mająca swoje zdanie, była tutaj po prostu potrzebna. Jak inaczej Jack mógłby przekonać czytelnika do celu, do którego zmierzała książka? Musiał szydzić z tego co uważał za nieprawdziwe i śmiać z tego co uważał za śmieszne. Mimo to nie będę pozytywnie go wspominała. Każda kolejna dołączająca do niego postać nie była w stanie długo z nim wytrzymać i siłą rzeczy robiła się nieprzyjemna, a ja potrzebuję i pozytywnych bohaterów. Niestety pan Sparks i takich potrafi zmienić...

Pomimo niezbyt zachęcających bohaterów nie mówię książce nie. Była to dobra lektura, na poziomie. Trzymała w napięciu i mieszała czytelnikowi w głowie. Sprawiała, że sam nie wiedziałeś już czy to co opisuje autor miało rzeczywiście miejsce, czy może tylko zadziało się w głowie głównego bohatera. Nakręcała na wymyślanie przeróżnych scenariuszy zakończenia. I co najważniejsze postawiła świat i istoty nadprzyrodzone w nowym świetle. W którą dokładnie stronę? To zależy już od czytelnika. Na pewno jednak jest to tytuł, któremu warto dać szansę. Wielbiciele gatunku z pewnością będą zadowoleni.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu.
Czytaj dalej »

piątek, 31 maja 2019

Teoria wielkiego podrywu


Z początku nie byłam przekonana do tego serialu. Oglądając pojedyncze jego epizody nie czułam się zaintrygowana a żarty bohaterów wydawały mi się niesmaczne. Kiedy jednak zaczęłam od pierwszego odcinka, zrozumiałam bohaterów i zakochałam się w ich świecie. Zbudowanie tak nietypowych postaci i stworzenie na ich bazie serialu... To był strzał w dziesiątkę. Dopracowane pod każdym względem, każdy szczegół charakteru; a kiedy łączyło się to w poszczególnych momentach po prostu nie wyrabiałam ze śmiechu. Wspaniałe uczucie!

Fabuła serialu skupia się na czwórce przyjaciół, którzy chociaż są bardzo wykształceni, nie znają się na kobietach. Powoli poznajemy ich losy i rozwijanie się w tej dziedzinie, co swoją drogą było jednocześnie zabawne, urocze i dziwne. Głównym bohaterem miał zapewne zostać Sheldon, najwyżej też oceniony aktor (9.6 z kilku tysięcy głosów), który moje serce raz skradał, innym razem nie zachęcał do oglądania. Sheldon to mężczyzna, który zmienia się diametralnie podczas całego serialu. Jego zachowanie doprowadzało mnie do łez śmiechu tak wiele razy, że nie jestem w stanie tego zliczyć. A w połączeniu z odzywkami jego najbliższych... Sami sobie wyobraźcie.



Oglądając ostatni odcinek miałam łzy w oczach. Nie tylko dla tego jak wiele zmieniło się w życiu bohaterów, ale przede wszystkim dlatego, że to już koniec. Powrót do starych odcinków nigdy nie będzie już tym samym i chociaż nadal będę mogła żyć w ich cudownym świecie to moje serce będzie odczuwało wielką pustkę.

Nie wiem co jeszcze mogłabym napisać. Całość tak bardzo mi się podobała, że ciężko to opisać. Bohaterowie tak doskonale wykreowani i zabawni, że ciężko to opisać. Fabuła tak wyśmienita, że ciężko to opisać. Po prostu... Polecam. Polecam i jeszcze raz polecam.

*zdjęcia pochodzą z Internetu i nie są moją własnością.
Czytaj dalej »

niedziela, 19 maja 2019

"Matka" S. E. Lynes


Tytuł: Matka
Autor: S. E. Lynes
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 20 maja 2019
Ilość stron: 352
Gatunek: thriller/kryminał
Ocena: 9/10


Christopher nie skrzywdziłby nawet muchy. W każdym razie nie celowo. Nadal w to wierzę. Nawet pomimo tych wszystkich wydarzeń…
Christopher Harris jest samotnym chłopakiem. Chłopakiem, który nigdy nie pasował do swojej rodziny i od zawsze czuł, że coś go w życiu omija. Aż do dnia, w którym odkrył aktówkę na strychu rodzinnego domu. Poznał wówczas sekret o swojej matce. Tego dnia wszystko się zmieniło. Oto w końcu Christopher ma szansę na szczęście. Szczęście, którego będzie bronił za wszelką cenę.
A jaką cenę ty byłbyś skłonny zapłacić za idealną rodzinę?


Matka to książka, która niestety nie urzekła mnie sobą od pierwszych stron. Dosyć ciężko było mi się wczuć w świat bohaterów i ich losy. Imiona, chociaż zupełnie inne, zlewały mi się w jedno, tak samo jak miejsca akcji. Dlaczego? Nie pytajcie bo nie wiem. Zupełnie tego nie rozumiem bo pod względem pióra autorce nie można niczego zarzucić. Ewidentnie trzymała się planu i wbrew temu co napisałam, niczego nie mieszała. Być może z braku skupienia pierwsze sto stron przeleciało mi jakgdybym dopiero sięgnęła po całość. Szło mi opornie, ale czułam, że zakończenie wszystko mi wynagrodzi. I moi drodzy, nie pomyliłam się!

Autorka postawiła na mroczną historię z dreszczykiem emocji. Budowała w czytelniku napięcie, któremu przez długi czas nie dawała ujścia. Czytając, czułam, że coś jest nie tak. Z głównym bohaterem, z otoczeniem. I chociaż wydawać by się mogło, że książka zmierza donikąd: ot, relacja matki z synem po wielu latach, to sięgając po ten tytuł trzeba nastawić się na coś zdecydowanie więcej. To, co zaserwowano mi pod koniec po prostu rozsadza głowę. I już teraz czuję, że ta recenzja jest chaotyczna i nie zmierza do niczego sensownego, ale widocznie tak już jest po przeczytaniu książek, które wywierają na tobie takie wrażenie: nie sposób się o nich w żaden sposób wysłowić, mimo że tak bardzo zależy ci na przedstawieniu jej w dobrym świetle, jak na to zasługuje. Właśnie to dzieje się teraz tutaj. Matka wywarła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Jej fabuła zaczynająca się niewinnie i powoli, z czasem przeradza się w misternie utkaną historię z wieloma szczegółami i ciągłą nutką grozy w tle. Ten nieopuszczający cię dreszczyk emocji... Coś niesamowitego!


Oczywiście nie można pominąć Christophera- głównego bohatera, który tak wiele wniósł do lektury. Jest to młody chłopak, który nie znalazł jeszcze swojego miejsca na ziemi. Czuje, że z rodziną nic go nie łączy, a w momencie znalezienia dokumentów adopcyjnych tylko się w tym utwierdza. Kiedy wyprowadza się z domu już wtedy mamy okazję poznać pierwsze oznaki jego drugiej, dziwnej strony. Towarzyszył mi niepokój i obawa, kiedy czytałam niektóre fragmenty z nim. Byłam pewna, że z jego osobą jest coś nie tak, na co składało się wiele rzeczy. Dodatkowo autorka umiejscowiła całość w czasach zabójstw Rozpruwacza, a niezdrowe zainteresownie tym Christophera mówiło samo za siebie... Najlepsze s tym wszystkim były jednak szczegóły. Jego pojedyncze myśli, zachowania i czułe gesty względem nie tych osób, do których powinien je kierować. Przyprawiało mnie to o gęsią skórkę i mdłości, mimo to było to na plus.

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać ten tytuł. Matka zrobił na mnie ogromne pozytywne wrażenie pod koniec i czapki z głów dla autorki za wymyślanie tak ciekawej historii. Jestem pewna, że wymagało to wiele trudu, ale zadowolenie czytelnika jest chyba największą nagrodą. Zdecydowanie polecam!

Premiera już jutro!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper.
Czytaj dalej »

niedziela, 12 maja 2019

Chilling Adventures Of Sabrina


Zachęciły mnie liczne zachwyty nad tym tytułem. Czytałam na okrągło "co tu się dzieje", "co za akcja!". Tak oto i ja mogę napisać, że serial ten już znam. Niekoniecznie natomiast przypadł mi on do gustu. Na bieżąco też nie jestem. Pierwszy sezon za mną, a reszty jakoś nie mam ochoty nadrabiać.

Chyba najgorszym co mnie spotkało w tym serialu, była scenografia. Przez cały czas miałam wrażenie, że jest to bardzo sztuczne, nie tylko pod względem gry aktorskiej, ale właśnie z powodu tła. Ciężko mi to opisać, ale nie potrafiłam się wciągnąć. Nie spodobała mi się fabuła, lekko straszna, ale przede wszystkim mimo ciągłej akcji... leniwa. Czy to możliwe? Mieliście tak kiedykolwiek? Ciągle się coś działo, nieustannie nowe wątki się pojawiały, a ja mimo to czułam, że nic się nie dzieje. Zatem pod tym względem nie jestem zadowolona. Być może kolejne sezony wciągną mnie bardziej.


Warto tu także wspomnieć co nieco o grze aktorskiej głównych postaci. Co do samej Sabriny nie mam zbyt wielu zastrzeżeń. To że jej nie polubiłam to swoją drogą, ale nie wydawała mi się sztuczna i płytka, wręcz odwrotnie. Moje obawy wzbudzała jedna z jej ciotek, która mimo iż była ciepłą postacią, to jej odegranie roli budziło moje przerażenie. Nie mogłam ani tego słuchać ani oglądać. Problem ten, chociaż nie aż tak duży, powtarzał się wielokrotnie, przy innych. Dla mnie to nie zdało egzaminu i to chyba tyle w tym temacie.


Spokojnie można uznać, że Chilling Adventures of Sabrina nie przypadło mi do gustu. Myślę, że z ciekawości poznam dalsze odcinki i być może moja opinia się zmieni. Na razie jednak pozstaje lekki niesmak i zdecydowany niedosyt.

*wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu i nie są moją własnością.
Czytaj dalej »

niedziela, 5 maja 2019

"Czy już zasnęłaś" Kathleen Barber


Tytuł: Czy już zasnęłaś
Autor: Kathleen Barber
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 5 czerwca 2019
Ilość stron: 352
Gatunek: thriller/kryminał
Ocena: 9/10

Josie przez ostatnie dziesięć lat próbowała uciec od wydarzeń z przeszłości. Jej ojca zamordowano we własnym domu, matka porzuciła dwie córki, by wstąpić do sekty, a siostra ją zdradziła. Kiedy Josie udało się wreszcie ułożyć życie w Nowym Jorku i znaleźć właściwego faceta, przeszłość powróciła w najgorszy z możliwych sposobów.

Rodzinna tragedia nieoczekiwanie staje się tematem najpopularniejszego internetowego podcastu. Reporterka Poppy Parnell robi oszałamiającą karierę na śledztwie, które sprawia, że sekrety z życia Josie lądują na ekranach smartfonów ludzi w całym kraju. Jej przeszłość, tajemnice i nazwisko stają się hasztagami na Twitterze. Czy da się ocalić przyszłość, jeśli przeszłość stała się najpopularniejszym trendem w social mediach?
~lubimyczytac.pl

Kto z nas nie lubi mrocznych historii z tragedią w tle i mroczną przeszłością? Chociaż mogłoby wydawać się, że takich książek jest już od groma i w niczym nie są nas w stanie zaskoczyć, to sięgając po Czy już zasnęłaś na własnej skórze przekonujemy się, że nie warto wierzyć w schematy. Autorka zgrabnie przeprawiła mnie przez tajemnice i zagadki rodziny Burhman'ów, sprawiając, że jej dramat pochłonęłam w dwa dni.

Fabuła książki skupia się na rodzinie Burhman'ów, a właściwie jej pozostałych członków. Josie, jedna z bliźniaczek, wiedzie w miarę spokojne życie, kiedy wkrada się do niego Poppy Parnell, dziennikarka śledcza, która pragnie na nowo zbadać sprawę jej zamordowanego przed laty ojca. Można by się zastanawiać co takiego w tym złego? Ważny jest jeden szczegół: zabójca jej ojca od ponad dziesięciu lat odsiaduje swój wyrok. W związku z tym podkast dziennikarki budzi wiele kontrowersji, a w samej Josie zasiewa ziarno niepewności co do niewinności sprawcy. Z każdym kolejnym dniem jest coraz gorzej- ludzie rozmawiają wciąż o sprawie, co ma wielki wpływ na jej rodzinę. Ich ponowne spotkanie nie wróży niczego dobrego, o czym każde z członków szybko się przekonuje. 

Streściłam wam po krótce fabułę, gdyż uważam, że jest ona naprawdę warta uwagi. Nie powaliła mnie co prawda na kolana, ale na prawdę niezwykle przyjemnie mi się to czytało. Wciąż czułam dressczyk emocji i niepewności, głównie ze względu na siostrę bliźniaczkę Josie, ale o tym później. Warto zaznaczyć, że autorka zdecydowanie wiedziała co robi. Manipulowała czytelnikiem i mąciła mu w głowie. Kiedy byłam pewna zakończenia, pani Barber zaskakiwała mnie na nowo, kolejnym zwrotem akcji. Pod względem fabuły nie mam nic do zarzucenia. Tempo było idealne, wszystko miało ręce i nogi. Szacunek za wymyślanie tak zagmatwanej historii i zakończenia jej z powodzeniem.


Tym razem koniecznie muszę naszkicować delikatny portret dwójki z bohaterów dokładniej. Zacznę od Lanie, siostry bliźniaczki głównej bohaterki. Była to postać, która od początku nie wzbudziła mojej sympatii i od początku miałam zastrzeżenia co do jej zachowania. Pokazano ją czytelnikowi jako niewdzieczną nastolatkę, obracajacą się w złym towarzystwie, aby po latach próbować "wcisnąć nam" poukładaną panią domu. Nie dałam się nabrać i myślę, że nikt by nie dał sobie tego wcisnąć. Mało tego pani Barber wielokrotnie zmieniała jej zachowanie, przez co czytelnik nie wiedział co ma myśleć. Jej wybuchy agresji i napady złości były czasami nieznośne, ale słowa wypowiedziane przez nią w chwilach obłędu, przyprawiały o gęsią skórkę. Dlaczego o niej wspominam? Bo ta postać tak wiele namąciła... Nie pałałam do niej sympatią, chociaż nie ukrywam, że pod koniec serce zaczęło mi mięknąć. Takie postacie wzbudzają we mnie mieszane uczucia, bo wiem jak istotne są w historii, a jednak wolałabym żeby ich nie było.

Drugą jakże odrażającą i denerwującą postacią była Poppy Parnell (już teraz czuję niechęć do aktorki Octavi Spencer, która wcieli się w jej rolę w serialu, chociaż ją uwielbiam). Nie mam dla nien żadnego wytłumaczenia i nie przekonuje mnie jej chęć rozwiązania sprawy. Jej zachowanie udowodniło mi, że zależy jej na rozgłosie, o czym ona sama zaprzeczała. Jednak jaka osoba, która chce tylko "dotrzeć do prawdy" nęka rodzinę ofiary, na siłę wchodzi do ich domu? A kiedy odgrzebuje coś istotnego, co prawdopodobne stanie się wielką sensacją, informuje o tym z chytrym uśmieszkiem na twarzy? Mnie tym nie kupiła, wręcz przeciwnie. To jedna z postaci, która chociaż sama w sobie nie pojawiała się aż tak często, będzie jedną z moich znienawidzonych.

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać ten tytuł. Miałam ochotę na tego typu literaturę i nie zawiodłam się. Dostałam wszystko, czego powinno oczekiwać się od kryminałów/thrillerów. Mimo że książka nie powaliła mnie na kolana, to nie mam jej też nieczego do zarzucenia. Z pewnością jej fabuła nie wyleci mi prędko z głowy, a ja sama jeszcze wiele dni o niej nie zapomnę. Zdecydowanie polecam!

Premiera już 5 czerwca!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.
Czytaj dalej »

środa, 1 maja 2019

"Kto mieszka za ścianą?" Cara Hunter



Tytuł: Kto mieszka za ścianą?
Autor: Cara Hunter
Tom/seria: Detektyw Adam Fawley (tom 2)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 marca 2019
Ilość stron: 420
Gatunek: thriller/kryminał
Ocena: 10/10

Ledwo żywe kobieta i dziecko zostają znalezione zamknięte w piwnicy. Nikt nie wie, kim są i skąd się tam wzięły. Kobieta nic nie mówi i nie ma żadnego raportu o zaginięciu, który pasowałby do ich profilu. Starszy człowiek, który jest właścicielem również twierdzi, że nigdy ich wcześniej nie widział. Mieszkańcy spokojnej dzielnicy Oksfordu są zszokowani tym, że coś takiego mogło się wydarzyć tuż pod ich nosem. Do śledztwa przystępuje detektyw Adam Fawley. Z czasem okazuje się, że każdy skrywa jakąś tajemnicę i nie ma niewinnych. Czy zastanawiałeś się kto mieszka za twoją ścianą? Czy wiesz, co ukrywa? Cara Hunter idealnie połączyła thriller psychologiczny z klasycznym policyjnym śledztwem, a gęsto utkane zwroty akcji nie pozwalają na chwilę odpoczynku.
~lubimyczytac.pl

Całkiem niedawno miałam okazję czytać książkę tej samej autorki "Kto porwał Daisy Mason?", która okazała się świetną historią. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko na rynku pojawiła się najnowsza książka pani Hunter ,musiałam ją mieć. Nie żałuję, wręcz przeciwnie. Z pewnością ten tytuł na długo pozostanie w mojej pamięci.

Autorka po raz kolejny udowodniła, że ma niebywały talent i potrafi zaciekawić czytelnika od pierwszych stron. W swojej najnowszej pozycji postawiła na dwie niezwykle ciekawe sprawy, zgrabnie między nimi lawirując i jednocześnie je ze sobą łącząc. Przez cały czas sprawiała, że zastanawiałam się czy owe przestępstwa mają ze sobą cokolwiek wspólnego i o co może tutaj chodzić, gdyż naprawdę niektóre momenty były bardzo zagmatwane, ale to tylko na plus! Ciągła akcja i pojawiające się co chwila nowe informacje z dreszczykiem w połączeniu z krótkimi scenkami, sprawiały że nie sposób było się oderwać i nie sposób było przestać o tym myśleć. Do tego wprowadzenie kilku mocnych bohaterów z charakterem uczyniło ten tytuł wręcz perfekcyjnym. A zakończenie? Rozsadza głowę!


Już czuję tą spójną i jakże dającą się czytać recenzję. Nic konkretnego nie napisałam i prawdopodobnie to się nie zmieni. To jedna z tych pozycji, która miesza ci w głowie i ciężko wyrazić się o niej jakkolwiek. Nawet po paru dniach po przeczytaniu. Dzisiaj będzie bardzo krótko, ale konkretnie. Kto mieszka za ścianą? to książka ze wspaniale skrojoną fabułą, od której nie sposób się oderwać. Ze wspaniałymi bohaterami idealnie wpasowanymi w wykreowany świat, z charakterem i charyzmą. Z takimi bohaterami, których zachowanie nie prędko wyjdzie ci z głowy, którzy szokują i zaskakują. 

Jestem bardzo zadowolona z przeczytania tej książki, brak mi słów aby to opisać. Zdecydowanie polecam każdemu i proszę o wybaczenie za tą recenzję. Samej mnie się nie podoba, ale nie uda mi się wyskrobać niczego lepszego. Po prostu sięgnijcie po tą książkę! 
Czytaj dalej »

środa, 24 kwietnia 2019

"Zapomniane miasto. Fałszywy raj" Eryk von Englbert


Tytuł: Zapomniane miasto. Fałszywy raj
Autor: Eryk von Englbert
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 25 marca 2019
Ilość stron: 188
Gatunek: fantastyka
Ocena: 8/10

Mieszkańcy Edenu, choć wszystkiego mają pod dostatkiem, a ich życie przypomina sielankę, nie są szczęśliwi. Dawno temu zawarli pakt z wszechmocną boginią, która pozwoliła im żyć, ale na własnych warunkach – niewoląc w pozornie radosnej krainie i zabierając ludzkie ciało, a w zamian obdarzając nową, zwierzęcą postacią. Jedyną szansą na odzyskanie wszystkiego, co niegdyś utracili, jest wyprawa do serca Korhantu – zapomnianego wymiaru pełnego zjaw i upiorów – i pokonanie siedmiu potężnych władców. Realizacji tego niebezpiecznego zadania podejmuje się czwórka śmiałków: odważny lis, przebiegły kot, pomysłowy królik i silny byk. Towarzysze przechodzą sprawdzian, od wieszcza otrzymują specjalny oręż, zostawiają swoje rodziny i udają się na karkołomną misję. Nikt nie może im jednak zagwarantować, że wyprawa przebiegnie pomyślnie i kiedykolwiek powrócą do domu…
~lubimyczytac.pl

Po tę książkę obawiałam się sięgnąć. Dobrze wiecie, że nie sięgam po tego typu historie gdyż rzadko kiedy mogę się wczuć w taki świat. Nie mogę jednak ukryć, że już sam opis przyciągnął moją uwagę i spodobał mi się na tyle, że dałam mu szansę. Czy żałuję? Ocena chyba mówi sama za siebie. Nie bawiłam się znakomicie, ale z pewnością dobrze.

Zaskoczył mnie moment, w którym odkryłam, że bohaterami są zwierzęta po części w ludzkiej postaci. Chociaż nie, źle się wyraziłam. To ludzie, zamienieni w zwierzęta, ale z pozostałościami swojej ludzkiej natury. Zostali oni uwięzieni w fałszywym raju, miejscu pięknym i beztroskim, jednak takim, w którym nic nie zależy od nich. To bogini rządzi tym krajem, a każdy mieszkaniec chce od niej odejść. Więc kiedy tylko nadarza się okazja na spełnienie jednego życzenia, kilkoro śmiałków nie bacząc na zagrożenie, podejmuje się próby walki z potężnymi władcami innego wymiaru. I tak oto rozpoczyna się historia. Pojawiają się magiczne postaci, z przeróżnymi sposobami na zamętanie w głowie śmiałkom. Co najbardziej mnie urzekło, to fakt, że w pewnym momencie nie wiedziałam już komu mogę zaufać. Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Czy to tylko iluzja, czy może faktycznie ma miejsce? Uwielbiam książki tego typu i pod względem fabuły niewiele mogę autorowi zarzucić. Być może akcja rozwinęła się zbyt szybko, ale książka sama w sobie nie była gruba i innej opcji po prostu nie było. Dzięki temu nie było miejsca na nudę, a autor na okrągło czymś zaskakiwał.

Jeżeli chodzi o bohaterów to nie miałam nigdy okazji czytać o tych upodobnionych do zwierząt, zwłaszcza w zachowaniu. Nie mówię tutaj, że jeżeli była to krowa to muczała, to bardziej te wewnętrzne zachowania. Lis na przykład był sprytny i myślę, że to idealny przykład. Przy każdym zwierzęciu autor wykorzystał jego zachowanie z natury co okazało się nadzwyczaj dobrym posunięciem. Nie było kombinowabia na siłę, a lekka i naturalna akcja. Jeżeli akcja może być lekka w ciągłej walce i próbie przetrwania w innym wymiarze. Wracając jednak do bohaterów warto wspomnieć, że każdego z nich polubiłam. Ich spryt i zaangażowanie zrównoważono nadpobudliwością innego bohatera, co łącznie dało świetny efekt.


Mimo że nie narzekałam na zbyt wiele, nie dałam też najwyższej oceny. Dlaczego? Bo to po prostu nie moje klimaty i byłoby kłamstwem napisanie, że nie mogłam się oderwać. Zauważcie jednak, że skoro ja, taka niechętna do tego gatunku książki osoba, doceniam ten tytuł i oceniam dość wysoko, to coś jest na rzeczy. Myślę, że fani fantastyki, walki i innych wymiarów będą z pewnością zadowoleni. Ja osobiście zacieram już łapki na kolejną część!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Czytaj dalej »

wtorek, 16 kwietnia 2019

"(Nie)Miłość. Z Tobą i bez Ciebie" Natasza Socha


Tytuł: (Nie) miłość. Z Tobą i bez Ciebie
Autor: Natasza Socha
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: 13 lutego 2019
Ilość stron: 304
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 5/10


Tajemnica małżeństwa to kumulacja drobiazgów, do których obcy ludzie nie mają dostępu. Cecylia i Wiktor marzą o rozwodzie, choć jeszcze żadne z nich nie powiedziało tego na głos. Ona chce wolności, on spotyka się ze swoją studentką. 
Wszystko zmienia się w dniu, w którym Cecylia ma wypadek samochodowy i na jakiś czas zostaje unieruchomiona. Poruszając się na wózku, chce czy nie, jest skazana na pomoc męża. On również uważa, że jego obowiązkiem jest zaopiekowanie się żoną w tym czasie. Każde z nich chce się pozbyć tego drugiego, ale póki co muszą znowu udawać rodzinę

~lubimyczytac.pl

Po twórczość Pani Sochy miałam okazję sięgnąć po raz pierwszy. Nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać, ale oczekiwałam lekkiej i niezobowiązującej lektury. O trudach dorosłego życia i małżeństwa. Czy właśnie to otrzymałam? Po części tak, ale kończąc czytać wciąż czuję pustkę. Jakbym przerwała w najlepszym momencie, kiedy akcja powinna na dobre się rozkręcić. Coś na co najbardziej czekałam zostało mi odebrane i musiałam pocieszyć się jednym zdaniem wyjaśnienia. Ale od początku. 

Pani Socha w swojej książce stawia na lekki język, co od razu da się wyczuć i nie da się nie polubić. Niewymuszony styl pisania i owa lekkość w tworzeniu ciężkich tematów nie są łatwą sprawą, a autorka dobrze sobie z nimi poradziła. Zaserwowała nam historię dwojga dorosłych, zagunionych ludzi, których małżeństwo ze sobą w żaden sposób nie zadowala, ale żadne nie chce bądź nie potrafi się do tego przyznać. I kiedy każde z nich jest już gotowe odejść zdarza się wypadek, po którym oboje są zmuszeni do ciągłego kontaktu ze sobą. Brzmi banalnie i po części takie właśnie jest. Łatwo można wywnioskować co wydarzy się dalej, ale jedno trzeba przyznać: droga do końca była wyboista i nietypowa. Wbrew pozorom nigdy z opisanymi tu sytuacjami się nie spotkałam, tym bardziej w takim rozwinięciu. Sprawy toczyły się szybko i nieprzewidywalne, zdarzyło mi się zagubić, ale koniec końców było ciekawie. 

Niestety nie mogę napisać, że książka wciągnęła mnie os pierwszych, czy nawet ostatnich stron. Przecząc chwilę wcześniej napisanym słowom, akcja była wolna i się dłużyła. Być może to ze względu na moją niechęć do obojga bohaterów, których zachowania zwyczajnie nie rozumiałam. Drażniła mnie ich chęć na siłę szukania innego partnera (a raczej drażniło mnie to u bohaterki). Drażniło mnie ich unikanie ważnych tematów. Wiem, że na tym opierała się cała książka, ale mimo iż w gruncie rzeczy chodziło o ich ponowne zbliżenie się do siebie, ja czułam jakby wręcz się omijali. Nie wiem, być może liczyłam na gorący romans pomiędzy małżonkami, wielkie uczucie, które na nowo w nich odżywa. A niczego podobnego niestety nie otrzymałam.

Nie lubię narzekać, ale ten tytuł średnio przypadł mi do gustu. Nie chcę, żebyście się zrażali bo moja ocena może nie do końca być subiektywna. Czytanie przez nawał pracy i nauki bardzo mi się przedłużyło, a sięgałam po książkę głównie z przymusu i zbliżającego się terminu zrecenzowana. Chyba chwilowo wypaliłam się czytelniczko i potrzebuję przerwy. Wam nie odradzam sięgnąć po ten tytuł. Na jeden wieczór może być idealna. Pełna humoru (pomimo ciężkiego tematu), ale i smutku. Prawdziwa bo autorka nie owija w bawełnę i niekoloryzuje. Ujawnia szczerą prawdę, która jest tak oczywista, a dla wielu wciąż niewidoczna. Może zmusi was do refleksji? Mnie parę razy zdarzyło się zastanowić nad własnym związkiem, a przecież o to w książkach chodzi. Spróbujcie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |