poniedziałek, 31 lipca 2017

#89 "Plaga samobójców" Suzanne Young


Tytuł: Plaga samobójców 
Autor: Suzanne Young 
Tom/seria: Program (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young 
Data wydania: 23 września 2015
Ilość stron: 500
Opis:
Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane, a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy, kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień. Rodzice Sloane stracili już jedno dziecko i są gotowi na wszystko, by tylko ją uratować. Dziewczyna tłumi więc swoje prawdziwe uczucia. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie, jest James, jej chłopak. Obiecał jej, że ich dwojgu nic się nie stanie, a Sloane jest pewna, że ich miłość przetrwa wszystko. Lecz z tygodnia na tydzień oboje stają się coraz słabsi. Coraz trudniej im zachowywać twarz, bo dopada ich depresja. 

Wszędzie samobójcy
Czytając opis spodziewałam się jakiś koszmarnych scen, ciągłych prób samobójczych- na szczęście niczego podobnego nie znalazłam. Był to wątek ogólny, o którym niejednokrotnie mówiono, ale niczego drastycznego tu nie było. Książka była ciekawa pod tym względem, że bohaterzy musieli ukrywać swoje prawdziwe oblicze i uczucia bo groziło to zabraniem do Programu, którego każdy się obawiał. Uwielbiam tego typu wątki, a gdy pojawia się jeszcze co nieco o przetrwaniu, jestem po prostu zachwycona. Tutaj mieliśmy obie te rzeczy. Nic więc dziwnego, że tak bardzo jestem oczarowana tą historią.

Tajemniczy Program 
Na początku książki Sloane- główna bohaterka niejednokrotnie przypominała swoje obawy na temat Programu. Ludzie wracali z niego zupełnie inni. Nie byli sobą. Nie pamiętali niczego i nikogo niebezpiecznego z przeszłości. Te osoby, które mogły wywołać chorobę znikały z ich umysłów na zawsze. Nic więc dziwnego, że większość wolała naprawdę popełnić samobójstwo niż trafić do takiego ośrodka. Oczywiście wiadomo, że główna bohaterka musiała tam być. Na czym oparła by się historia? Niedługo przed nią trafiła tam inna osoba i była to pierwsza scena, która wywołała we mnie mnóstwo emocji. Nie byłam w stanie wytrzymać, że Sloane nie mogła nawet po ludzku zareagować. Każdy patrzył i oceniał, czekał na jej reakcję tylko po to, żeby ją oznakować. Już wtedy wiedziałam, że autorka ma niezwykły talent, ale był to dopiero początek.

Zakazana miłość
Jak wiadomo z opisu Sloane ma chłopaka, z którym oboje próbują przetrwać całą tą epidemię. Co się z nim dzieje gdy jej nie ma już obok niego? Był to trochę skomplikowany i lekko zniechęcający do bohaterki wątek, ale nie winie za to Sloane. Jej pamięć powoli zostaje 'kasowana', a ona nie ma na to żadnego wpływu. Boli mnie tylko, że ludzie byli tam tacy wredni i wykorzystywali to przeciwko niej. A gdy poznała prawdę działo się coś jeszcze gorszego, a ja znowu musiałam łapać się za głowę z frustracji. To, że ona nie miała pojęcia o pewnym sprawach i radziła się nie tych co trzeba sprawiało, że bolało mnie w środku. Ale to właśnie dzięki temu autorka sprawiła, że nie mogłam się oderwać. Myśl, że może jednak coś się wydarzy i drastycznie zmieni nie pozwalała mi odejść od książki.

Emocje, wszędzie pełno emocji 
Muszę to koniecznie zaznaczyć, że była to niezwykła historia pod każdym względem. Nie jestem w stanie znaleźć żadnej jej wady. Bohaterowie byli świetni (jestem w szoku, że to napisałam bo bardzo rzadko się tak zdarza). Znaleźli się w fatalnej sytuacji, ale autorka wykreowała ich idealnie. Walczyli jak się dało, ale bez przesady, nie irytująco. Byli zabawni, mieli zadziorne charaktery, a ich słowne zaczepki co chwila mnie rozśmieszały. Zżyłam się z nimi od samego początku dlatego każda spotykająca ich negatywna sytuacja sprawiała mi ból i momentami brakowało mi tchu. Coś wspaniałego!

Podsumowując 
Bardzo żałuję, że zabrałam się za tą książkę tak późno. Było to coś wspaniałego i pochłonęłam bardzo szybko. Czytało się przyjemnie jeżeli chodzi o styl, ciężko było się oderwać. Co chwila nowe zdarzenia, ale wszystko idealnie wyważone. Polecam gorąco, a ja jak najszybciej zabieram się za kolejną część!

Moja ocena:
10/10

piątek, 28 lipca 2017

#88 "Posłaniec strachu" Michael Grant


Tytuł: Posłaniec strachu
Autor: Michael Grant
Tom/seria: Posłaniec strachu (tom 1)
Wydawnictwo: Jaguar 
Data wydania: październik 2015 
Ilość stron: 440
Opis:
Przypomniałam sobie moje imię – Mara. Ale, stojąc w tym upiornym miejscu, na przeciw poważnego młodego człowieka w czarnym płaszczu ze srebrnymi czaszkami na guzikach, nie mogłam sobie przypomnieć nic więcej. I wtedy zaczęła się gra…
Posłaniec dostrzega ciemność w młodych sercach. Widzi szkody, jakie młodzi wyrządzają na świecie. Gdy pozostają bezkarni, oferuje im nikczemną grę. Jeśli wygrają, mogą odejść bez konsekwencji. Przegrana oznacza, że będą musieli przeciwstawić się swojej największej fobii.
Co to ma wspólnego z Marą? Wkrótce sama się o tym przekona.


Fabuła 
Zacznę od tego, że nie wiem co mnie podkusiło do sięgnięcia po tę historię. Opis co prawda trochę mnie zaciekawił, ale wiedziałam, że to nie moja bajka. Niestety tym razem spróbowanie czegoś nowego okazało się kompletną klapą i właściwie nawet nie dotrwałam do końca po raz pierwszy w życiu, ale o tym później. Jeżeli chodzi o fabułę to nawet nie wiem dokładnie jaki autor miał główny cel. Posłańcy strachu i te sprawy. No tak wszystko jasne. Wymierzanie kar nikczemnym osobom mogłoby być nawet ciekawe gdyby skupiono się na kimś szczególnie. Niestety w tej części opisano kilka przypadków, ale jak dla mnie bardzo powierzchownie bo przeplatano je z innymi. Myślałam może, że może pojawi się wątek miłości Mary z kimś i właściwie trochę o tym było, ale koniec końców ten zakończył się fatalnie. Całość po prostu była fatalna- tyle w temacie.

Styl 
Tutaj też autor nie ma się czym pochwalić. Zdania proste jak u mnie. Dwa wyrazy, trzy i koniec. Jednak czytanie na dłuższą metę takiego stylu jest nieprzyjemne i męczy. Nic więc dziwnego, że ja męczyłam się ponad tydzień i tylko marzyłam, żeby już to skończyć. Mam taką zasadę, że jak już się za coś zabieram to czytam do końca, a jednak tym razem nie dałam rady. Tom pierwszy podzielony został na trzy części, ja wytrwałam tylko do dwóch. Ostatnie trzydzieści parę stron już nie dałabym rady. Nawet mnie nie ciekawi co mogłoby się tam wydarzyć. Zapewne ciągle to samo co wcześniej. Słabo, słabo, słabo.

Bohaterowie 
Nie chcę nawet tracić czasu na pisanie tej recenzji. Książka była okropna nie tylko ze względu na styl, ale również na bohaterów. Mara była beznadziejna. Tyle napiszę. Nijaka, niby strachliwa, ale gdy musi być właśnie taka nagle odzywa się jej odwaga. Momentami tak spragniona bliskości, że rozważa pocałunek z 'kobietą'. Żenada. Posłaniec wiecznie zdystansowany, właściwie nawet w scenach gdy jest to jakby go w ogóle nie było. Nie można się było z nimi w żaden sposób utożsamić, ani trochę się do nich zbliżyć. Kolejny raz żenada.

Podsumowując
Musicie mi wybaczyć, że dzisiaj tak krótko i właściwie bez żadnych konkretnych informacji, ale ta książka to było takie dno, że nie wiedziałam nawet co napisać oprócz 'beznadzieja'. Dziwię się, że na lubimy czytać ma ona tak wysoką ocenę. Chyba nie powinnam się tym więcej kierować. Zdecydowanie Wam jej nie polecam. Szkoda czasu!

Moja ocena:
2/10

wtorek, 25 lipca 2017

Pięć moich ulubionych książek

Cześć Wam!
Dzisiaj postanowiłam napisać trochę inny niż zazwyczaj post. Zdaję sobie sprawę, że ciągłe książki i książki nie są dobrym pomysłem, ale co poradzę na to, że lubię czytać, a nie chcę mieć zaległości w recenzjach? Niestety jakoś nie mogę zebrać się w sobie i napisać parę sensownych zdań na temat ostatnio obejrzanych filmów więc niestety (dla tych, którzy mają dość) dzisiaj znowu książki.
Pewnie dla większości takich książkoholików jak ja, którzy przeczytali naprawdę wiele historii, trudno będzie znaleźć te pięć najlepszych, ale dla mnie nie jest to problem. Poniżej przedstawiam Wam listę moich naj, naj. Kolejność przypadkowa. 

"Morze spokoju" Katja Millay

Natsya Kashnikov chce tylko dwóch rzeczy: przetrwać liceum bez żadnych osób, które będą pouczać ją na temat jej przeszłości oraz sprawić, aby chłopak, który zabrał jej dosłownie wszystko – tożsamość, duszę i chęć życia – zapłacił za to. Historia Josh’a Bennett’a to nie sekret: każda osoba, którą kochał, opuściła ten świat, aż w końcu, gdy chłopak miał 17 lat, nie został mu już nikt. Teraz, wszystko czego Josh pragnie, to to, aby ludzie pozwolili mu zostać samemu, ponieważ gdy Twoje imię jest synonimem śmierci, każdy ma tendencję do pozostawienia Ci Twojej własnej przestrzeni. Każdy z wyjątkiem Nastyi, tajemniczej, nowej dziewczyny w szkole, która zaczyna się kręcić wokół chłopaka i nie ma zamiaru odejść, dopóki nie zyska wpływu na każdy aspekt jego życia. Ale im bardziej Josh ją poznaje, tym większą jest ona dla niego zagadką. Kiedy intensywność ich relacji się nasila, a pytania bez odpowiedzi zaczynają się piętrzyć, chłopak zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek odkryje sekrety ukrywane przez dziewczynę – albo czy w ogóle tego chce.

"Wizje w mroku" L. J. Smith 

"Czarownica" - mówią za jej plecami. Niesamowite oczy i prorocze rysunki od zawsze przysparzały siedemnastoletniej Kaitlyn kłopotów. Z radością przyjmuje więc zaproszenie do szkoły, gdzie wraz z czwórką innych uczniów o nadprzyrodzonych zdolnościach będzie rozwijać swój talent. 
Nie przeczuwa, że zostanie rozdarta pomiędzy uczuciem do dwóch chłopaków: cudownego Roba, uzdrawiającego ludzi swoją pozytywną energią, i mrocznego Gabriela, skrywającego swoją prawdziwą naturę i niepokojącą moc. I że będzie musiała wybrać, któremu z nich zaufać, gdy niesamowity projekt zagrozi ich zdrowym zmysłom i życiu…


"Ostatnia spowiedź" Nina Reichter

Bradin Rothfeld jest dziewiętnastoletnim rockmanem. Kobiety w całej Europie wzdychają do jego brązowych oczu i cudownej, niemal dziewczęcej urody. Wracając z trasy koncertowej Brade spóźnia się na przesiadkę i spędza noc na opustoszałym lotnisku. Jeszcze nie wie, że będzie to najdziwniejsza noc w jego życiu. Spotyka wtedy Ally Hanningan. Tajemniczą Amerykankę, która go nie rozpoznaje. Spędzają ze sobą kilka magicznych, niezapomnianych godzin. A późnej wspaniała noc się kończy.
I oboje już wiedzą, że nie spotkają się więcej. 
Nigdy więcej.
Bo zbyt mocno czują, co rodzi się między nimi.
Żadne z nich nie może się teraz zakochać.
Ally jest zajęta – uwikłana w dziwny związek, z którego na razie nie może się wyplątać, a Brada obowiązuje kontrakt płytowy, który mówi – „prasa nie może odkryć twoich kobiet”. Brade jednak używa podstępu i ciągnie tę znajomość. Pozostaje tylko jeden szkopuł. Ally nadal nie ma pojęcia, kim jest Bradin. 
I również skrywa pewien sekret. 
Co zrobi Bradin, pragnąc dziewczyny, której nie powinien nawet tknąć?


"Hopeless" Colleen Hoover 

Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia.


"Dwór cierni i róż" Sarah J. Maas 

Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?

♡♡♡♡

Nie zamierzam dodawać nic oprócz opisów bo nawet nie znalazłabym słów, aby opisać to jak książki mi się podobały. Każdą oceniłabym na 10 a nawet i więcej co niektórzy z Was wiedzą po recenzji ostatniej z wyżej wymienionych pozycji. Może i napisałam kolejność przypadkowa, ale przyznam Wam tu teraz szczerze, że z tej piątki bezkonkurencyjnie najlepsza jest "Morze spokoju" , a najsłabsza (o ile to możliwe) "Wizje w mroku". Wszystkie są mimo to wspaniałe i polecam z całego serca każdą! 

piątek, 21 lipca 2017

#87 "Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo


Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Autor: Jill Santopolo
Tom/seria: - - - 
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 5 lipca 2017 
Ilość stron: 304
Opis:
Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?

Fabuła 
Zacznę od tego, że tym razem nie sięgnęłam po tę historię tylko ze względu na śliczną okładkę. Czytałam wiele pozytywnych recenzji na jej temat wręcz same zachwyty, że tyle łez i uczuć. Jak to wyglądało u mnie? No zdecydowanie słabo. Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie, ale dla mnie to było coś dziwnego i wcale mi się nie podobało. Jeżeli chodzi o samą fabułę to była to ciekawa kwestia. Bardzo rzadko, o ile wgl (bo na chwilę obecną nie pamiętam) spotkałam się z wątkiem tak wielkiej miłości, ale nie możliwej (oczywiście w takim wątku jak w książce, ale nie mogę zdradzić o co chodzi), że się tak wyrażę. To, że pokazane mieliśmy ich ciągle relacje, a jednocześnie zupełnie nowe życie Lucy było interesujące, ale chyba nie aż tak, żeby mnie zachwycić.

Styl
Tak naprawdę przez całą książkę miałam wrażenie, że czytam jakąś krótką notatkę. Myślę sobie jeszcze jeden rozdział bo przecież takie krótkie, a tu już zleciało pół książki. I nie myślcie, że było to tak ciekawe, że nie mogłam się oderwać. Nie, wręcz przeciwnie. Czytałam bo czytałam, ale było to coś jak już wspomniałam dziwnego. Nie wiem w czym tkwi problem, być może to, że Lucy jakby prowadziła pamiętnik chociaż to też nie było to. Po prostu takie zwracanie się do ukochanego i opowiadanie życia wcale nie było fajne. Mnie przynajmniej się nie podobało.

Bohaterowie 
Lucy denerwowała mnie ogromnie! No jak nikt ostatnio. Niezdecydowana, miotała się, że tak napiszę. Coś okropnego. Można powiedzieć, że ma wszystko o czym marzyła, a jednak goni za tym czego już mieć nie może. Gabe to samo. Gdyby naprawdę tak mocno się kochali ich historia przebiegłaby w kompletnie innym kierunku. Pomarudzę, ale co tam. Mogę. Napisałabym o wiele więcej, ale nie chcę spojlerować więc ograniczę się do stwierdzenia, że obydwoje mi nie przypadli do gustu. Jeżeli podeszli do życia i związku z nastawieniem, że marzenia i praca są takie ważne to niech potem nie rozczulają się, że wszystko poszło inaczej niż myśleli.

Podsumowując
Nie jestem nie czuła, wręcz przeciwnie płaczę z byle powodu, ale na koniec tej historii nie uroniłam nawet jednej łzy. Co prawda przez moment oczy mi się zaszkliły, ale po przypomnieniu sobie jak się przez te wszystkie lata zachowywali po prostu zobojętniałam. Uczuć zero, przez całą książkę. Oczywiście uczuć pozytywnych bo irytacji było sporo. Ale czego się spodziewać po takiej niezdecydowanej emocjonalnie osobie jak Lucy. No cóż, tym razem zupełnie odbiegam od innych recenzentów i jestem bardzo na nie. Historia w ogóle nie w moim guście.

Moja ocena:
4/10


♡To już mój setny post. Dziękuję! ♡

środa, 19 lipca 2017

#86 "Oszukana" Charlotte Link



Tytuł: Oszukana
Autor: Charlotte Link
Tom/seria: –––
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 10 maja 2017
Ilość stron: 552
Opis:
Kate Linville, policjantka pracująca w Scotland Yardzie, czuje, że odebrano jej szczęśliwe życie. Ojciec był jedyną osobą, którą ta nieśmiała i samotna kobieta tak naprawdę kochała, więc kiedy zostaje w brutalny sposób zamordowany w swoim domu, Kate traci ostatnie oparcie. Policjantka nie ufa uzależnionemu od alkoholu miejscowemu śledczemu, dlatego postanawia sama rozwiązać zagadkę tajemniczej zbrodni. Z czasem coraz bardziej przekonuje się, że przeszłość ojca była ułudą, a on zupełnie innym człowiekiem niż ten, za którego uważała go przez całe życie…

Fabuła
Nie mam pojęcia o co chodzi, ale opis kompletnie mnie nie zaciekawił i gdyby nie to, że książka wylądowała na mojej półce zapewne nigdy bym jej nie przeczytała. Chyba to po prostu już ten czas gdy powinnam znowu przerzucić się na romanse bo kryminałów mam już po dziurki w nosie. I niestety przez to boję się, że moja opinia nie będzie obiektywna, ale spróbuję.
Jeżeli chodzi o samą fabułę to tak jak napisałam na początku kompletnie mnie nie zaciekawiła. Co prawda na książce opis prezentuje się inaczej, ale koniec końców efekt był ten sam. Zaczynając czytać miałam duże oczekiwania. W końcu znana pisarka, która ma już na swoim koncie wiele wysoko ocenionych pozycji. No więc było różnie. Początek był ciekawy, ale na koniec już przysypiałam. Ale znowu nie o tym co powinnam. Sama fabuła nie była zła. Wręcz przeciwnie momentami naprawdę nie mogłam się oderwać, ale chyba chodzi o to, że tylni opis zdradził mi za dużo i wszystkiego mogłam się domyślić.

Styl
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką więc siłą rzeczy nie wiedziałam jak będzie w tej kwestii, ale myślę, że się nie zawiodłam. Czytało mi się przyjemnie i w miarę szybko. Co mogę zarzucić autorce to fakt, że ogólnie chyba miały być dwa wątki, a po drodze zaczynała rozdziały od nowych postaci co bardzo mnie rozpraszało. Na szczęście był to raczej jedyny minus jaki udało mi się wyłapać. Widać, że autorka ma talent i wie jak go wykorzystać. Doprowadzała mnie do szału przerywając rozdział w najlepszym momencie, ale kolejny nie trwał tak długo abym mogła wyrzucić z głowy poprzedni. Emocji było wiele, zwłaszcza w drugim wątku, o którym mowy nie ma w przytoczonym wyżej opisie. Nie raz serce zabiło mi mocnej, ale niestety koniec był dla mnie najnudniejszą częścią. Oczywiście gdy wyszły na jaw najważniejsze wątki nie mogłam się oderwać, ale gdy doszło do sceny kulminacyjnej gdy wiadomo większość walczy o życie ja po prostu się nudziłam. Nie wiem od czego to zależy, ale miałam wrażenie, że na sam koniec pani Link lekko sobie odpuściła.

Bohaterowie
Bohaterów było całkiem sporo więc nie wiem czy powinnam skupić się na kimś szczególnym zwłaszcza, że wydaje mi się iż głównego tu nie było żadnego. Mimo wszystko tak ogólnie rzecz ujmując bohaterowie byli w porządku. Kate, która próbowała prowadzić śledztwo na własną rękę ani trochę mnie nie irytowała co jest sukcesem bo zawsze takie osoby są wkurzające. Najprościej rzecz ujmując pisarka nie zawiodła w tej kwestii. Każdy na swój sposób był ważny i wnosił coś do śledztwa i każdy według mnie był idealnie do sytuacji wykreowany. Po prostu talent tak jak mówiłam.

Podsumowując
Mimo iż uważam, że pani Link ma wielki talent, trochę się zawiodłam. Tyle pochwał czytałam, tyle zachwytów, a dla mnie była to przeciętna książka pod względem... Sama nie wiem pod jakim względem. Może trudno to pojąć, ale z jednej strony szacunek dla takiego talentu, z drugiej czasami wiało nudą. Mam nadzieję, że inne jej historie będą lepsze bo już cztery czekają na mojej półce.


Moja ocena
7/10

niedziela, 16 lipca 2017

Pierwsze urodziny bloga!


Witajcie kochani, dzisiaj post bardzo króciutki bo nie zamierzam Was zanudzać. Jak zapewne przeczytaliście, mój blog obchodzi swoje pierwsze urodziny. Właściwie to miał je on już w kwietniu, ale tak oficjalnie ze strony wyłącznie książkowej data zapisała się na 14 lipca 2016 roku. Nie sądziłam, że uda mi się wytrwać tyle czasu. Nie pamiętam już, który to mój blog. Cieszę się jednak, że tym razem dałam radę bo wiadomo, że początki zawsze są najtrudniejsze. Bądźcie pewni, że narazie Was nie opuszczę bo czuję, że zadomowiłam się tu na dobre i ciężko byłoby mi się z tym rozstać.

Może trochę moich dotychczasowych sukcesów.

dostałam wiele propozycji współpracy

posiadam 145 obserwatorów

blog został wyświetlony 20,427 razy

łącznie pojawiło się 98 postów

Cóż mogę napisać? Dziękuję, że ze mną jesteście. Dziękuję zwłaszcza tym osobom, które są ze mną zawsze nie ważne czy skomentuję u nich czy nie. To takich obserwatorów kocham najbardziej ♡

 Ale dziękuję oczywiście Wam wszystkim, którzy czytacie moje wypociny chociaż nie zawsze mają one sens. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną kolejny i kolejny rok ♡


sobota, 15 lipca 2017

#85 "Wszystko, co w Tobie kocham" Samantha Young


Tytuł: Wszystko, co w Tobie kocham
Autor: Samantha Young 
Tom/seria: Hart''s Boardwalk (tom 2)
Wydawnictwo: Burda Książki 
Data wydania: 14 czerwca 2017
Ilość stron: 300
Opis:
Bailey Hartwell ma wiele powodów do zadowolenia – odnosi sukcesy w interesach, ma grono oddanych przyjaciół i stałego chłopaka… chociaż po dziesięciu latach ich niezobowiązujący związek wydaje się nieco nudny i skostniały. Jedynym niepokojącym elementem w jej życiu jest przystojny biznesmen Vaughn Tremaine. Bailey uważa, że ten przybysz z Nowego Jorku patrzy na wszystkich z góry, a ją uważa za prowincjonalną gęś. Jednak kiedy doświadcza niespodziewanej zdrady ze strony bliskiej osoby, zaskoczona stwierdza, że Vaughn to całkiem przyzwoity facet.
Vaughn podziwia Bailey za fantazję, niezależność i lojalność. Im więcej budzi w nim namiętności, tym częściej wchodzi z nią w konflikty. Każdy jej gest i słowo działa na niego jak afrodyzjak. Jednak dramatyczne przeżycia z przeszłości sprawiają, ze Vaughn postanawia odejść, bojąc się, że ją skrzywdzi. Bailey, która przeżyła w życiu zbyt wiele rozczarowań, także rezygnuje z walki, wbrew swojej naturze.
Kiedy Vaughn zdaje sobie sprawę, że popełnił największy błąd swojego życia, postanawia za wszelką cenę przekonać Bailey, że taka miłość, jaka ich połączyła, zdarza się tylko raz w życiu.

Fabuła 
Sięgając po tą książkę nie czytałam opisu z czego bardzo się cieszę bo patrząc na niego teraz jestem pewna, że nie zraziłabym się już na początku. Wydaje mi się, że to znowu taki banał, zwłaszcza po ostatnim zdaniu. Na szczęście jestem bardzo mile zaskoczona całością, a fabuła była świetna. Nienawiść, złość, miłość i dramaty- a wszystko w takiej ilości, że ani za dużo ani za mało. Idealnie wyważone przez co czytało się przyjemnie i szybko. Autorka ma po prostu dar. To już moje drugie spotkanie z nią i jest nawet lepiej. Cieszę się, że (z tego co czytałam) nie opuszczają jej pomysły, ale jeszcze bardziej cieszę się, że potrafi je ciekawie wykorzystać.

Styl 
Myślę, że tak naprawdę większość napisałam już w pierwszym akapicie, ale co do samego jej stylu pisania to nie mam czego zarzucić. Było miło, zabawnie, ale i niejednokrotnie zapierało mi dech w piersiach z szoku. Emocji mi tu na pewno nie zabrakło.

Bohaterowie 
Po raz kolejny autorka wykreowała świetnych bohaterów. Chociaż czasami mnie denerwowali to ogólnie byli dobrzy. Wiadomo, że nie ma nic idealnego, ale tu niewiele brakowało. Czego mi zabrakło? Zacznę od Bailey- ciekawa postać, zadziorna, ale niestety wszystkim próbuje pomóc. I może nie było to tu tak bardzo odczuwalne, ale często się przewijało. Chciała związku z Vaughn'em a jednak gdy mogła go mieć nagle miała takie wątpliwości, że o matko...
Jeżeli natomiast chodzi o męskiego bohatera to wiadomo. Przystojny, wysportowany, bogaty z klasą. Nic tylko brać. Na dodatek on również miał zadziorny charakter co tylko dodawało mu uroku. Niestety to co mi się w nim nie spodobało to fakt, że odrzucał Bailey i był dla niej nie miły, ale chyba jestem w stanie mu to wybaczyć.

Podsumowując 
Nawet mimo tych wad u bohaterów mogłabym ocenić książkę na maksymalną liczbę punktów, ale niestety nie. Jeszcze jedna rzecz bardzo mi przeszkadzała: przesłodzony koniec i wspaniali przyjaciele, którzy oddaliby Ci wszystko... Dla mnie aż taka przyjaźń nie istnieje jeszcze w tyle osob, ale rozumiem, że jakiś wątek musiał powstać. Jednak mimo tych kilku wad historia bardzo mi się spodobała, tak jak wspomniałam wszystko było w idealnych ilościach i nie przeszkadzał mi nawet fakt, że bohaterowie mieli powyżej 30 lat. Koniec końców jestem bardzo zadowolona i chętnie sięgnęłabym ponownie.

Moja ocena:
8/10

wtorek, 11 lipca 2017

#84 "Blisko ciebie" Kasie West


Tytuł: Blisko ciebie 
Autor: Kasie West
Tom/seria: --- 
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 5 lipca 2017
Ilość stron: 390
Opis:
Autumn spotyka nieprzyjemna sytuacja: przez przypadek zostaje zamknięta w szkole na cały weekend. Gdy wydaje jej się, że gorzej już być nie może, okazuje się, że ma towarzysza. Dax to gość, o którym niewiele wiadomo, poza tym że nie cieszy się dobrą opinią: ciągnie się za nim wspomnienie bójki i poprawczaka. Autumn cały czas ma nadzieję, że Jeff, jej prawie-chłopak, odgadnie, co się jej przydarzyło, i zaraz po nią wróci. Ale Jeff nie przychodzi. Nikt jej nie szuka.
Wygląda więc na to, że Autumn spędzi następne dni, jedząc przekąski z automatu i gadając z gościem, który ewidentnie nie ma na to ochoty. Na początku rozmowa się nie klei, ale gdy Autumn i Dax stopniowo otwierają się przed sobą, dziewczyna widzi, że coś między nimi iskrzy... i zaskakuje. Ale czy poza szkolną biblioteką ich uczucia mają szansę na przetrwania? Czy każde pójdzie swoją starą drogą, czy może… wyruszą wspólną ścieżką?


Fabuła
Sam opis niestety wywołał na mojej twarzy niesmak. Nie spodziewałam się po pani West czegoś tak banalnego dlatego też już z góry mi się nie spodobało. Zazwyczaj jej książki są przewidywalne, także nie zdziwiłam się, że tym razem było tak samo. O podobnym wątku zamknięcia razem nie lubiącej się pary czytałam już niejednokrotnie więc wiedziałam jak całość się skończy. A fakt, że po drodze pomagali przezwyciężyć sobie swoje wady, a gdzieś tam jeszcze kręcił się jej wymarzony chłopak tym razem wcale mi się nie podobał.

Styl
Dobrze wiecie, że czytając książki tej autorki zawsze odrywałam się od rzeczywistości i idealnie mogłam wyobrazić sobie ich życie. Niestety nie tym razem. Szło mi to jakoś mozolnie i wcale nie aż tak przyjemnie. Oczywiście nie jest to wina pani West i jej stylu (bo w tym akapicie o tym wspominam), ale tym razem po prostu zabrakło mi tego 'czegoś'.

Bohaterowie
Ostatnio wspomniałam Wam, że coś się ze mną stało i przestałam zakochiwać się w każdym męskim głównym bohaterze. Na szczęście to powoli wraca :D Dax przypadł mi do gustu chociaż nie mogę napisać, że mnie oczarował. Sceny z nim spodobały mi się najbardziej aczkolwiek momentami bardzo mnie denerwował tym, że był taki obojętny. Koniec końców się to zmieniło, ale nadal zdecydowanie wolę gdy to chłopak zabiega o dziewczynę, a nie odwrotnie.
Jeżeli chodzi o Autumn to ona również średnio mi się spodobała. Niestety nie cierpię osób, które swoim kosztem chcą uszczęśliwić wszystkich dookoła także się nie polubiłyśmy chociaż to ona wprowadzała do historii dużo pozytywnych emocji.

Podsumowując
Mam mieszane uczucia względem oceny tej książki. Jestem w szoku, że tak mocno zawiodłam się na tej autorce. Chyba te inne świetne historie za bardzo przysłoniły mi oczy i teraz każda jej nowa pozycja będzie musiała być na mega wysokim poziomie. Niestety słabo jak dla mnie, trochę się pośmiałam, ale poza tym emocji za dużo to u mnie nie było. Książka bo książka, będzie wiele innych. O tej raczej szybko zapomnę.


Moja ocena:
6/10

piątek, 7 lipca 2017

#83 "Ofiara" Karin Slaughter

Tytuł: Ofiara 
Autor: Karin Slaughter
Tom/seria: Will Trent (tom 8)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 12 października 2016
Ilość stron: 526
Opis:
Wystarczyło kilka minut na miejscu zbrodni, by agent Will Trent zrozumiał, że poprowadzi jedną z najtrudniejszych spraw w swojej karierze.Nie będzie łatwo ustalić, kto zabił Dale’a Hardinga. Harding, były policjant, hazardzista i agresywny pijak, miał tylu wrogów, że lista podejrzanych jest wyjątkowo długa.
Ciało Hardinga znaleziono w pustym budynku należącym do Marcusa Rippy’ego. Ten bogaty i popularny koszykarz został niedawno oskarżony o brutalny gwałt. Jednak prowadzone przez Willa śledztwo zakończyło się fiaskiem. Kilka łapówek wystarczyło, by Marcusa oczyszczono z zarzutów, a Will zyskał wpływowego wroga.
Dochodzenie ujawnia gęstą sieć powiązań miejscowej elity ze światem przestępczym. Śledczy mozolnie odnajdują kolejne fragmenty kryminalnej układanki, ale nie zawsze udaje im się dopasować je do całości. W dodatku wiele tropów prowadzi do mrocznej przeszłości Willa, której nigdy nie zamierzał ujawniać.

Fabuła
Co do samej fabuły to muszę przyznać, że było naprawdę dobrze. Dobrze i interesująco. Autorka wszystko przedstawiła w bardzo skomplikowany, ale niezmiernie ciekawy sposób gdzie wszystko z każdą chwilą układało się w całość. Dzięki temu sama mogłam próbować rozwiązać zagadkę i wczułam się w sytuację. Jak na kryminał to jak najbardziej na wysokim poziomie!

Styl
Niestety tutaj mam już parę uwag. Przede wszystkim co bardzo, ale to bardzo mnie zraziło to fakt, że narracja nie była jednoznaczna. Na przykład rozdział zaczyna się z perspektywy Willa, za chwilę ten wychodzi, a ta osoba, która została zostaje narratorem. Mylące bo nie raz miałam wrażenie, że mamy w danej scenie wiele więcej bohaterów. Kolejnym minusem było dla mnie słownictwo, a mianowicie za dużo bluźnierstw bez czego naprawdę moglibyśmy się obejść.

Bohaterowie 
Tutaj widać, że autorka miała wyobraźnię. Z jednej strony stworzyła intrygującą i sprytną Angie, która mimo wielu wad była naprawdę ciekawą postacią. Te wady oczywiście wynikały z jej charakteru, ja po prostu nie lubię kobiet, które zabawiają się i odchodzą. Z drugiej strony pani Karin stworzyła Willa- okropnie nudnego i mało męskiego bohatera. Jak on mnie irytował! To co robiła jego była żona jego obecnej partnerce, a jak on na to reagował to brr... Aż mnie skręca w środku takie z niego ciepłe kluchy. Zdecydowanie nie mój typ mężczyzny :D Ogóle rzecz ujmując pod tym kontem było średnio. Z jednej strony super z drugiej natomiast bardzo słabo. Ale też myślę, że to zależy od gustu.

Podsumowując 
Mam teraz zdecydowanie ochotę na romansidła tak więc ostatnie strony już nieźle się męczyłam, ale muszę przyznać, że jako kryminał jest to zdecydowanie warta przeczytania pozycja czego się niespodziewałam. Nie zrażajcie się tym, że jest to ósmy tom, w niczym to nie przeszkadzało. Ja sama do lektury podeszłam sceptycznie, ale po fakcie mam zupełnie inne zdanie. Fanom tego gatunku jak najbardziej polecam i mam nadzieję, że spodoba się równie mocno co mi.

Moja ocena: 
8/10

Ps. Dziękuję bardzo za 20 tysięcy wyświetleń! 💛💛

wtorek, 4 lipca 2017

#82 "Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood


Tytuł: Najmroczniejszy sekret
Autor: Alex  Marwood
Tom/seria: –––
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 10 maja 2017
Ilość stron: 416
Opis:
Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?

Fabuła
Tak przyznam szczerze, że naprawdę to przede wszystkim skusiła mnie cudowna okładka. Sam opis nie był jakoś bardzo interesujący, ale czego nie robi się dla ładnego wyglądu, prawda? Jeżeli chodzi o samą fabułę to była ona bardzo ciekawa, nie spodziewałam się tego, ale przeszłość bardzo mnie wciągnęła. Wiele już czytałam podobnych wątków: zaginięcie jednej z sióstr, kogoś z rodziny, a jednak ta konkretna historia miała w sobie to coś. Te wszystkie epizody, pijackie spotkania, zachowanie ludzi wyższych sfer ich stosunek do dzieci. To dla mnie zaskoczenie, że książka z dorosłymi bohaterami nie tylko mi się spodobała, ale i wciągnęła tak, że do ostatniej strony nie mogłam się oderwać.

Styl
Niestety tutaj troszeczkę mam żal bo to chyba jedyny minus w książce jaki znalazłam. Właściwie to nie o sam styl pisania chodzi, ale o fakt w jaki sposób historia została opowiedziana. Zacznę od tego, że była ona podzielona na dwa czasy. Teraźniejszość opowiadaną w praktycznie większości przez Milly- jedną z córek Seana (tu niestety wątek jakoś mnie nie interesował) i przeszłość z punktu widzenia uczestników tego tragicznego wieczoru. Co do tego drugiego, jak tu mnie mocno zainteresowała historia, tak niestety na początku w ogóle nie orientowałam się kto w danej chwili opowiada. Na szczęście z czasem poznałam bohaterów i nie było to dla mnie dużym problemem aczkolwiek na początku bardzo myliło. Co mi się natomiast nie spodobało to dwie rzeczy. Po pierwsze: w pewnym momencie historia opowiadana była z perspektywy jednej z trzyletnich blizniaczek i jakie tam padały sformułowania to aż Wam przytoczę jedno z tych lepszych: "Wkłada frytkę do ust i... na języku eksploduje cały wszechświat kulinarnych przygód". Po drugie: zostało ponad sto stron książki a tu już dowiedziałam się co się stało z dziewczynką... Jeszcze gorsze było to, że w teraźniejszości wyjaśniono to zupełnie inaczej i sama nie wiem co myśleć. Jednak jeżeli chodzi o sam styl pisania to nie jest zły, trochę za dużo przekleństw jak dla mnie, ale czytało się dobrze.

Bohaterowie
Bohaterów było tyle, że nie wiadomo co o kim można by napisać. Ogólnie rzecz ujmując Ci starsi byli nieodpowiedzialni, lubili ostro się zabawić, a najważniejsze były dla nich pieniądze i pozycja w społeczeństwie. Tacy typowi bogacze, którzy niczego ani nikogo nie szanują. Wiadomo, że się za bardzo nie polubiliśmy. Jeżeli chodzi o Milly, 'bohaterkę przyszłości' to jej niestety też mie polubiłam. Tak po prostu.

Podsumowując
Wiem, że napisałam całkiem sporo tych minusów, ale to nie tak, że książka mi się nie spodobała. Wręcz przeciwnie. Wciągnęła mnie mocno, a i Ci bohaterowie nie byli tacy, że nie mogłam wytrzymać. Po prostu się nie zżyliśmy. Byli bo byli. Całą historię oceniam wysoko chociaż to, że tak wcześnie dowiedziałam się co się stało sprawia, że ocena jednak spada i to całkiem sporo. Bo w końcu w tego typu książkach chodzi właśnie o to, żeby trzymać czytelnika w napięciu do samego końca, ale już trudno. Wiem jednak, że niedługo sięgnę po inne książki autorki i mam nadzieję, że spodobają mi się równie mocno.

Moja ocena:
8/10

Ps. Przepraszam za moją chwilową nieobecność na Waszych blogach, postaram się to jak najszybciej nadrobić :)