piątek, 21 lipca 2017

#87 "Światło, które utraciliśmy" Jill Santopolo


Tytuł: Światło, które utraciliśmy
Autor: Jill Santopolo
Tom/seria: - - - 
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 5 lipca 2017 
Ilość stron: 304
Opis:
Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem.
Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?

Fabuła 
Zacznę od tego, że tym razem nie sięgnęłam po tę historię tylko ze względu na śliczną okładkę. Czytałam wiele pozytywnych recenzji na jej temat wręcz same zachwyty, że tyle łez i uczuć. Jak to wyglądało u mnie? No zdecydowanie słabo. Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie, ale dla mnie to było coś dziwnego i wcale mi się nie podobało. Jeżeli chodzi o samą fabułę to była to ciekawa kwestia. Bardzo rzadko, o ile wgl (bo na chwilę obecną nie pamiętam) spotkałam się z wątkiem tak wielkiej miłości, ale nie możliwej (oczywiście w takim wątku jak w książce, ale nie mogę zdradzić o co chodzi), że się tak wyrażę. To, że pokazane mieliśmy ich ciągle relacje, a jednocześnie zupełnie nowe życie Lucy było interesujące, ale chyba nie aż tak, żeby mnie zachwycić.

Styl
Tak naprawdę przez całą książkę miałam wrażenie, że czytam jakąś krótką notatkę. Myślę sobie jeszcze jeden rozdział bo przecież takie krótkie, a tu już zleciało pół książki. I nie myślcie, że było to tak ciekawe, że nie mogłam się oderwać. Nie, wręcz przeciwnie. Czytałam bo czytałam, ale było to coś jak już wspomniałam dziwnego. Nie wiem w czym tkwi problem, być może to, że Lucy jakby prowadziła pamiętnik chociaż to też nie było to. Po prostu takie zwracanie się do ukochanego i opowiadanie życia wcale nie było fajne. Mnie przynajmniej się nie podobało.

Bohaterowie 
Lucy denerwowała mnie ogromnie! No jak nikt ostatnio. Niezdecydowana, miotała się, że tak napiszę. Coś okropnego. Można powiedzieć, że ma wszystko o czym marzyła, a jednak goni za tym czego już mieć nie może. Gabe to samo. Gdyby naprawdę tak mocno się kochali ich historia przebiegłaby w kompletnie innym kierunku. Pomarudzę, ale co tam. Mogę. Napisałabym o wiele więcej, ale nie chcę spojlerować więc ograniczę się do stwierdzenia, że obydwoje mi nie przypadli do gustu. Jeżeli podeszli do życia i związku z nastawieniem, że marzenia i praca są takie ważne to niech potem nie rozczulają się, że wszystko poszło inaczej niż myśleli.

Podsumowując
Nie jestem nie czuła, wręcz przeciwnie płaczę z byle powodu, ale na koniec tej historii nie uroniłam nawet jednej łzy. Co prawda przez moment oczy mi się zaszkliły, ale po przypomnieniu sobie jak się przez te wszystkie lata zachowywali po prostu zobojętniałam. Uczuć zero, przez całą książkę. Oczywiście uczuć pozytywnych bo irytacji było sporo. Ale czego się spodziewać po takiej niezdecydowanej emocjonalnie osobie jak Lucy. No cóż, tym razem zupełnie odbiegam od innych recenzentów i jestem bardzo na nie. Historia w ogóle nie w moim guście.

Moja ocena:
4/10


♡To już mój setny post. Dziękuję! ♡

środa, 19 lipca 2017

#86 "Oszukana" Charlotte Link



Tytuł: Oszukana
Autor: Charlotte Link
Tom/seria: –––
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 10 maja 2017
Ilość stron: 552
Opis:
Kate Linville, policjantka pracująca w Scotland Yardzie, czuje, że odebrano jej szczęśliwe życie. Ojciec był jedyną osobą, którą ta nieśmiała i samotna kobieta tak naprawdę kochała, więc kiedy zostaje w brutalny sposób zamordowany w swoim domu, Kate traci ostatnie oparcie. Policjantka nie ufa uzależnionemu od alkoholu miejscowemu śledczemu, dlatego postanawia sama rozwiązać zagadkę tajemniczej zbrodni. Z czasem coraz bardziej przekonuje się, że przeszłość ojca była ułudą, a on zupełnie innym człowiekiem niż ten, za którego uważała go przez całe życie…

Fabuła
Nie mam pojęcia o co chodzi, ale opis kompletnie mnie nie zaciekawił i gdyby nie to, że książka wylądowała na mojej półce zapewne nigdy bym jej nie przeczytała. Chyba to po prostu już ten czas gdy powinnam znowu przerzucić się na romanse bo kryminałów mam już po dziurki w nosie. I niestety przez to boję się, że moja opinia nie będzie obiektywna, ale spróbuję.
Jeżeli chodzi o samą fabułę to tak jak napisałam na początku kompletnie mnie nie zaciekawiła. Co prawda na książce opis prezentuje się inaczej, ale koniec końców efekt był ten sam. Zaczynając czytać miałam duże oczekiwania. W końcu znana pisarka, która ma już na swoim koncie wiele wysoko ocenionych pozycji. No więc było różnie. Początek był ciekawy, ale na koniec już przysypiałam. Ale znowu nie o tym co powinnam. Sama fabuła nie była zła. Wręcz przeciwnie momentami naprawdę nie mogłam się oderwać, ale chyba chodzi o to, że tylni opis zdradził mi za dużo i wszystkiego mogłam się domyślić.

Styl
Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką więc siłą rzeczy nie wiedziałam jak będzie w tej kwestii, ale myślę, że się nie zawiodłam. Czytało mi się przyjemnie i w miarę szybko. Co mogę zarzucić autorce to fakt, że ogólnie chyba miały być dwa wątki, a po drodze zaczynała rozdziały od nowych postaci co bardzo mnie rozpraszało. Na szczęście był to raczej jedyny minus jaki udało mi się wyłapać. Widać, że autorka ma talent i wie jak go wykorzystać. Doprowadzała mnie do szału przerywając rozdział w najlepszym momencie, ale kolejny nie trwał tak długo abym mogła wyrzucić z głowy poprzedni. Emocji było wiele, zwłaszcza w drugim wątku, o którym mowy nie ma w przytoczonym wyżej opisie. Nie raz serce zabiło mi mocnej, ale niestety koniec był dla mnie najnudniejszą częścią. Oczywiście gdy wyszły na jaw najważniejsze wątki nie mogłam się oderwać, ale gdy doszło do sceny kulminacyjnej gdy wiadomo większość walczy o życie ja po prostu się nudziłam. Nie wiem od czego to zależy, ale miałam wrażenie, że na sam koniec pani Link lekko sobie odpuściła.

Bohaterowie
Bohaterów było całkiem sporo więc nie wiem czy powinnam skupić się na kimś szczególnym zwłaszcza, że wydaje mi się iż głównego tu nie było żadnego. Mimo wszystko tak ogólnie rzecz ujmując bohaterowie byli w porządku. Kate, która próbowała prowadzić śledztwo na własną rękę ani trochę mnie nie irytowała co jest sukcesem bo zawsze takie osoby są wkurzające. Najprościej rzecz ujmując pisarka nie zawiodła w tej kwestii. Każdy na swój sposób był ważny i wnosił coś do śledztwa i każdy według mnie był idealnie do sytuacji wykreowany. Po prostu talent tak jak mówiłam.

Podsumowując
Mimo iż uważam, że pani Link ma wielki talent, trochę się zawiodłam. Tyle pochwał czytałam, tyle zachwytów, a dla mnie była to przeciętna książka pod względem... Sama nie wiem pod jakim względem. Może trudno to pojąć, ale z jednej strony szacunek dla takiego talentu, z drugiej czasami wiało nudą. Mam nadzieję, że inne jej historie będą lepsze bo już cztery czekają na mojej półce.


Moja ocena
7/10

niedziela, 16 lipca 2017

Pierwsze urodziny bloga!


Witajcie kochani, dzisiaj post bardzo króciutki bo nie zamierzam Was zanudzać. Jak zapewne przeczytaliście, mój blog obchodzi swoje pierwsze urodziny. Właściwie to miał je on już w kwietniu, ale tak oficjalnie ze strony wyłącznie książkowej data zapisała się na 14 lipca 2016 roku. Nie sądziłam, że uda mi się wytrwać tyle czasu. Nie pamiętam już, który to mój blog. Cieszę się jednak, że tym razem dałam radę bo wiadomo, że początki zawsze są najtrudniejsze. Bądźcie pewni, że narazie Was nie opuszczę bo czuję, że zadomowiłam się tu na dobre i ciężko byłoby mi się z tym rozstać.

Może trochę moich dotychczasowych sukcesów.

dostałam wiele propozycji współpracy

posiadam 145 obserwatorów

blog został wyświetlony 20,427 razy

łącznie pojawiło się 98 postów

Cóż mogę napisać? Dziękuję, że ze mną jesteście. Dziękuję zwłaszcza tym osobom, które są ze mną zawsze nie ważne czy skomentuję u nich czy nie. To takich obserwatorów kocham najbardziej ♡

 Ale dziękuję oczywiście Wam wszystkim, którzy czytacie moje wypociny chociaż nie zawsze mają one sens. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną kolejny i kolejny rok ♡


sobota, 15 lipca 2017

#85 "Wszystko, co w Tobie kocham" Samantha Young


Tytuł: Wszystko, co w Tobie kocham
Autor: Samantha Young 
Tom/seria: Hart''s Boardwalk (tom 2)
Wydawnictwo: Burda Książki 
Data wydania: 14 czerwca 2017
Ilość stron: 300
Opis:
Bailey Hartwell ma wiele powodów do zadowolenia – odnosi sukcesy w interesach, ma grono oddanych przyjaciół i stałego chłopaka… chociaż po dziesięciu latach ich niezobowiązujący związek wydaje się nieco nudny i skostniały. Jedynym niepokojącym elementem w jej życiu jest przystojny biznesmen Vaughn Tremaine. Bailey uważa, że ten przybysz z Nowego Jorku patrzy na wszystkich z góry, a ją uważa za prowincjonalną gęś. Jednak kiedy doświadcza niespodziewanej zdrady ze strony bliskiej osoby, zaskoczona stwierdza, że Vaughn to całkiem przyzwoity facet.
Vaughn podziwia Bailey za fantazję, niezależność i lojalność. Im więcej budzi w nim namiętności, tym częściej wchodzi z nią w konflikty. Każdy jej gest i słowo działa na niego jak afrodyzjak. Jednak dramatyczne przeżycia z przeszłości sprawiają, ze Vaughn postanawia odejść, bojąc się, że ją skrzywdzi. Bailey, która przeżyła w życiu zbyt wiele rozczarowań, także rezygnuje z walki, wbrew swojej naturze.
Kiedy Vaughn zdaje sobie sprawę, że popełnił największy błąd swojego życia, postanawia za wszelką cenę przekonać Bailey, że taka miłość, jaka ich połączyła, zdarza się tylko raz w życiu.

Fabuła 
Sięgając po tą książkę nie czytałam opisu z czego bardzo się cieszę bo patrząc na niego teraz jestem pewna, że nie zraziłabym się już na początku. Wydaje mi się, że to znowu taki banał, zwłaszcza po ostatnim zdaniu. Na szczęście jestem bardzo mile zaskoczona całością, a fabuła była świetna. Nienawiść, złość, miłość i dramaty- a wszystko w takiej ilości, że ani za dużo ani za mało. Idealnie wyważone przez co czytało się przyjemnie i szybko. Autorka ma po prostu dar. To już moje drugie spotkanie z nią i jest nawet lepiej. Cieszę się, że (z tego co czytałam) nie opuszczają jej pomysły, ale jeszcze bardziej cieszę się, że potrafi je ciekawie wykorzystać.

Styl 
Myślę, że tak naprawdę większość napisałam już w pierwszym akapicie, ale co do samego jej stylu pisania to nie mam czego zarzucić. Było miło, zabawnie, ale i niejednokrotnie zapierało mi dech w piersiach z szoku. Emocji mi tu na pewno nie zabrakło.

Bohaterowie 
Po raz kolejny autorka wykreowała świetnych bohaterów. Chociaż czasami mnie denerwowali to ogólnie byli dobrzy. Wiadomo, że nie ma nic idealnego, ale tu niewiele brakowało. Czego mi zabrakło? Zacznę od Bailey- ciekawa postać, zadziorna, ale niestety wszystkim próbuje pomóc. I może nie było to tu tak bardzo odczuwalne, ale często się przewijało. Chciała związku z Vaughn'em a jednak gdy mogła go mieć nagle miała takie wątpliwości, że o matko...
Jeżeli natomiast chodzi o męskiego bohatera to wiadomo. Przystojny, wysportowany, bogaty z klasą. Nic tylko brać. Na dodatek on również miał zadziorny charakter co tylko dodawało mu uroku. Niestety to co mi się w nim nie spodobało to fakt, że odrzucał Bailey i był dla niej nie miły, ale chyba jestem w stanie mu to wybaczyć.

Podsumowując 
Nawet mimo tych wad u bohaterów mogłabym ocenić książkę na maksymalną liczbę punktów, ale niestety nie. Jeszcze jedna rzecz bardzo mi przeszkadzała: przesłodzony koniec i wspaniali przyjaciele, którzy oddaliby Ci wszystko... Dla mnie aż taka przyjaźń nie istnieje jeszcze w tyle osob, ale rozumiem, że jakiś wątek musiał powstać. Jednak mimo tych kilku wad historia bardzo mi się spodobała, tak jak wspomniałam wszystko było w idealnych ilościach i nie przeszkadzał mi nawet fakt, że bohaterowie mieli powyżej 30 lat. Koniec końców jestem bardzo zadowolona i chętnie sięgnęłabym ponownie.

Moja ocena:
8/10

wtorek, 11 lipca 2017

#84 "Blisko ciebie" Kasie West


Tytuł: Blisko ciebie 
Autor: Kasie West
Tom/seria: --- 
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 5 lipca 2017
Ilość stron: 390
Opis:
Autumn spotyka nieprzyjemna sytuacja: przez przypadek zostaje zamknięta w szkole na cały weekend. Gdy wydaje jej się, że gorzej już być nie może, okazuje się, że ma towarzysza. Dax to gość, o którym niewiele wiadomo, poza tym że nie cieszy się dobrą opinią: ciągnie się za nim wspomnienie bójki i poprawczaka. Autumn cały czas ma nadzieję, że Jeff, jej prawie-chłopak, odgadnie, co się jej przydarzyło, i zaraz po nią wróci. Ale Jeff nie przychodzi. Nikt jej nie szuka.
Wygląda więc na to, że Autumn spędzi następne dni, jedząc przekąski z automatu i gadając z gościem, który ewidentnie nie ma na to ochoty. Na początku rozmowa się nie klei, ale gdy Autumn i Dax stopniowo otwierają się przed sobą, dziewczyna widzi, że coś między nimi iskrzy... i zaskakuje. Ale czy poza szkolną biblioteką ich uczucia mają szansę na przetrwania? Czy każde pójdzie swoją starą drogą, czy może… wyruszą wspólną ścieżką?


Fabuła
Sam opis niestety wywołał na mojej twarzy niesmak. Nie spodziewałam się po pani West czegoś tak banalnego dlatego też już z góry mi się nie spodobało. Zazwyczaj jej książki są przewidywalne, także nie zdziwiłam się, że tym razem było tak samo. O podobnym wątku zamknięcia razem nie lubiącej się pary czytałam już niejednokrotnie więc wiedziałam jak całość się skończy. A fakt, że po drodze pomagali przezwyciężyć sobie swoje wady, a gdzieś tam jeszcze kręcił się jej wymarzony chłopak tym razem wcale mi się nie podobał.

Styl
Dobrze wiecie, że czytając książki tej autorki zawsze odrywałam się od rzeczywistości i idealnie mogłam wyobrazić sobie ich życie. Niestety nie tym razem. Szło mi to jakoś mozolnie i wcale nie aż tak przyjemnie. Oczywiście nie jest to wina pani West i jej stylu (bo w tym akapicie o tym wspominam), ale tym razem po prostu zabrakło mi tego 'czegoś'.

Bohaterowie
Ostatnio wspomniałam Wam, że coś się ze mną stało i przestałam zakochiwać się w każdym męskim głównym bohaterze. Na szczęście to powoli wraca :D Dax przypadł mi do gustu chociaż nie mogę napisać, że mnie oczarował. Sceny z nim spodobały mi się najbardziej aczkolwiek momentami bardzo mnie denerwował tym, że był taki obojętny. Koniec końców się to zmieniło, ale nadal zdecydowanie wolę gdy to chłopak zabiega o dziewczynę, a nie odwrotnie.
Jeżeli chodzi o Autumn to ona również średnio mi się spodobała. Niestety nie cierpię osób, które swoim kosztem chcą uszczęśliwić wszystkich dookoła także się nie polubiłyśmy chociaż to ona wprowadzała do historii dużo pozytywnych emocji.

Podsumowując
Mam mieszane uczucia względem oceny tej książki. Jestem w szoku, że tak mocno zawiodłam się na tej autorce. Chyba te inne świetne historie za bardzo przysłoniły mi oczy i teraz każda jej nowa pozycja będzie musiała być na mega wysokim poziomie. Niestety słabo jak dla mnie, trochę się pośmiałam, ale poza tym emocji za dużo to u mnie nie było. Książka bo książka, będzie wiele innych. O tej raczej szybko zapomnę.


Moja ocena:
6/10

piątek, 7 lipca 2017

#83 "Ofiara" Karin Slaughter

Tytuł: Ofiara 
Autor: Karin Slaughter
Tom/seria: Will Trent (tom 8)
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Data wydania: 12 października 2016
Ilość stron: 526
Opis:
Wystarczyło kilka minut na miejscu zbrodni, by agent Will Trent zrozumiał, że poprowadzi jedną z najtrudniejszych spraw w swojej karierze.Nie będzie łatwo ustalić, kto zabił Dale’a Hardinga. Harding, były policjant, hazardzista i agresywny pijak, miał tylu wrogów, że lista podejrzanych jest wyjątkowo długa.
Ciało Hardinga znaleziono w pustym budynku należącym do Marcusa Rippy’ego. Ten bogaty i popularny koszykarz został niedawno oskarżony o brutalny gwałt. Jednak prowadzone przez Willa śledztwo zakończyło się fiaskiem. Kilka łapówek wystarczyło, by Marcusa oczyszczono z zarzutów, a Will zyskał wpływowego wroga.
Dochodzenie ujawnia gęstą sieć powiązań miejscowej elity ze światem przestępczym. Śledczy mozolnie odnajdują kolejne fragmenty kryminalnej układanki, ale nie zawsze udaje im się dopasować je do całości. W dodatku wiele tropów prowadzi do mrocznej przeszłości Willa, której nigdy nie zamierzał ujawniać.

Fabuła
Co do samej fabuły to muszę przyznać, że było naprawdę dobrze. Dobrze i interesująco. Autorka wszystko przedstawiła w bardzo skomplikowany, ale niezmiernie ciekawy sposób gdzie wszystko z każdą chwilą układało się w całość. Dzięki temu sama mogłam próbować rozwiązać zagadkę i wczułam się w sytuację. Jak na kryminał to jak najbardziej na wysokim poziomie!

Styl
Niestety tutaj mam już parę uwag. Przede wszystkim co bardzo, ale to bardzo mnie zraziło to fakt, że narracja nie była jednoznaczna. Na przykład rozdział zaczyna się z perspektywy Willa, za chwilę ten wychodzi, a ta osoba, która została zostaje narratorem. Mylące bo nie raz miałam wrażenie, że mamy w danej scenie wiele więcej bohaterów. Kolejnym minusem było dla mnie słownictwo, a mianowicie za dużo bluźnierstw bez czego naprawdę moglibyśmy się obejść.

Bohaterowie 
Tutaj widać, że autorka miała wyobraźnię. Z jednej strony stworzyła intrygującą i sprytną Angie, która mimo wielu wad była naprawdę ciekawą postacią. Te wady oczywiście wynikały z jej charakteru, ja po prostu nie lubię kobiet, które zabawiają się i odchodzą. Z drugiej strony pani Karin stworzyła Willa- okropnie nudnego i mało męskiego bohatera. Jak on mnie irytował! To co robiła jego była żona jego obecnej partnerce, a jak on na to reagował to brr... Aż mnie skręca w środku takie z niego ciepłe kluchy. Zdecydowanie nie mój typ mężczyzny :D Ogóle rzecz ujmując pod tym kontem było średnio. Z jednej strony super z drugiej natomiast bardzo słabo. Ale też myślę, że to zależy od gustu.

Podsumowując 
Mam teraz zdecydowanie ochotę na romansidła tak więc ostatnie strony już nieźle się męczyłam, ale muszę przyznać, że jako kryminał jest to zdecydowanie warta przeczytania pozycja czego się niespodziewałam. Nie zrażajcie się tym, że jest to ósmy tom, w niczym to nie przeszkadzało. Ja sama do lektury podeszłam sceptycznie, ale po fakcie mam zupełnie inne zdanie. Fanom tego gatunku jak najbardziej polecam i mam nadzieję, że spodoba się równie mocno co mi.

Moja ocena: 
8/10

Ps. Dziękuję bardzo za 20 tysięcy wyświetleń! 💛💛

wtorek, 4 lipca 2017

#82 "Najmroczniejszy sekret" Alex Marwood


Tytuł: Najmroczniejszy sekret
Autor: Alex  Marwood
Tom/seria: –––
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 10 maja 2017
Ilość stron: 416
Opis:
Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?

Fabuła
Tak przyznam szczerze, że naprawdę to przede wszystkim skusiła mnie cudowna okładka. Sam opis nie był jakoś bardzo interesujący, ale czego nie robi się dla ładnego wyglądu, prawda? Jeżeli chodzi o samą fabułę to była ona bardzo ciekawa, nie spodziewałam się tego, ale przeszłość bardzo mnie wciągnęła. Wiele już czytałam podobnych wątków: zaginięcie jednej z sióstr, kogoś z rodziny, a jednak ta konkretna historia miała w sobie to coś. Te wszystkie epizody, pijackie spotkania, zachowanie ludzi wyższych sfer ich stosunek do dzieci. To dla mnie zaskoczenie, że książka z dorosłymi bohaterami nie tylko mi się spodobała, ale i wciągnęła tak, że do ostatniej strony nie mogłam się oderwać.

Styl
Niestety tutaj troszeczkę mam żal bo to chyba jedyny minus w książce jaki znalazłam. Właściwie to nie o sam styl pisania chodzi, ale o fakt w jaki sposób historia została opowiedziana. Zacznę od tego, że była ona podzielona na dwa czasy. Teraźniejszość opowiadaną w praktycznie większości przez Milly- jedną z córek Seana (tu niestety wątek jakoś mnie nie interesował) i przeszłość z punktu widzenia uczestników tego tragicznego wieczoru. Co do tego drugiego, jak tu mnie mocno zainteresowała historia, tak niestety na początku w ogóle nie orientowałam się kto w danej chwili opowiada. Na szczęście z czasem poznałam bohaterów i nie było to dla mnie dużym problemem aczkolwiek na początku bardzo myliło. Co mi się natomiast nie spodobało to dwie rzeczy. Po pierwsze: w pewnym momencie historia opowiadana była z perspektywy jednej z trzyletnich blizniaczek i jakie tam padały sformułowania to aż Wam przytoczę jedno z tych lepszych: "Wkłada frytkę do ust i... na języku eksploduje cały wszechświat kulinarnych przygód". Po drugie: zostało ponad sto stron książki a tu już dowiedziałam się co się stało z dziewczynką... Jeszcze gorsze było to, że w teraźniejszości wyjaśniono to zupełnie inaczej i sama nie wiem co myśleć. Jednak jeżeli chodzi o sam styl pisania to nie jest zły, trochę za dużo przekleństw jak dla mnie, ale czytało się dobrze.

Bohaterowie
Bohaterów było tyle, że nie wiadomo co o kim można by napisać. Ogólnie rzecz ujmując Ci starsi byli nieodpowiedzialni, lubili ostro się zabawić, a najważniejsze były dla nich pieniądze i pozycja w społeczeństwie. Tacy typowi bogacze, którzy niczego ani nikogo nie szanują. Wiadomo, że się za bardzo nie polubiliśmy. Jeżeli chodzi o Milly, 'bohaterkę przyszłości' to jej niestety też mie polubiłam. Tak po prostu.

Podsumowując
Wiem, że napisałam całkiem sporo tych minusów, ale to nie tak, że książka mi się nie spodobała. Wręcz przeciwnie. Wciągnęła mnie mocno, a i Ci bohaterowie nie byli tacy, że nie mogłam wytrzymać. Po prostu się nie zżyliśmy. Byli bo byli. Całą historię oceniam wysoko chociaż to, że tak wcześnie dowiedziałam się co się stało sprawia, że ocena jednak spada i to całkiem sporo. Bo w końcu w tego typu książkach chodzi właśnie o to, żeby trzymać czytelnika w napięciu do samego końca, ale już trudno. Wiem jednak, że niedługo sięgnę po inne książki autorki i mam nadzieję, że spodobają mi się równie mocno.

Moja ocena:
8/10

Ps. Przepraszam za moją chwilową nieobecność na Waszych blogach, postaram się to jak najszybciej nadrobić :)