niedziela, 13 listopada 2016

[1] Czas na film: Piąta Fala (2016)

Hej!
Dzisiaj po raz pierwszy na blogu napiszę parę słów o filmie. Będzie to taka nieregularna seria i myślę, że raz czy dwa na miesiąc wstawię coś innego niż wrażenia o książce, żeby nie było za nudno. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i z chęcią będziecie mnie odwiedzali.


Po inwazji kosmitów nastolatka poszukuje zaginionego brata, który prawdopodobnie został porwany przez obcych. 

Opis nie jest może zbyt długi i nie wyjaśnia za wiele, co mnie więc podkusiło, aby obejrzeć? Po pierwsze główna aktora. Ostatnio w telewizji leciało Zostań jeśli kochasz i po obejrzeniu poszperałam trochę w internecie i natknęłam się na ową Piąta Falę. Po drugie wiedziałam mniej więcej o czym będzie fabuła gdyż koleżanka czytała ostatnio książkę na podstawie, której wyszedł właśnie film. Po trzecie uwielbiam filmy katastroficzne gdzie ludzie walczą o przetrwanie. A, że nie było tam jakiś dziwnych postaci z kosmosu tylko zwykli ludzie tym bardziej mi się podobało. No i jak? Było warto stracić prawie dwie godziny? Owszem.


Przyznam, że Chlöe jako główna autorka jakoś od początku mnie irytowała. Te jej miny i dźwięki... No cóż żaden film nie jest idealny aczkolwiek temu nie brakuje dużo. Zazwyczaj w tego typu filmach mamy wciągającą akcję i nagle jakaś scena w bazie wojskowej czy jeszcze nie wiadomo gdzie. Bardzo tego nie lubię a tutaj czegoś takiego nie było co jest dla mnie mega plusem. Ponadto film jest nowy, bo z tego roku więc efekty nie były złe (chociaż w niektórych momentach nie mogę tego powiedzieć). Dodatkowo, że głównie akcja toczyła się pomiędzy nastolatkami to już nawet nie skomentuję za dużo. Po prostu super! Liczyłam na to, że nie będzie wątku miłosnego bo naczytałam się go już zdecydowanie za dużo, ale tutaj były to zaledwie dwie sceny więc czapki z głów za pomysł i z niecierpliwością czekam na kolejną część!


Film oczywiście gorąco wszystkim polecam. Wzrusza, trzyma w napięciu i pokazuje jacy naprawdę są ludzie.

Chcecie, aby pojawiały się tego typu posty? Dajcie znać w komentarzach!
Czytaj dalej »

piątek, 11 listopada 2016

#30 "Niebezpieczne kłamstwa" Becca Fitzpatrick

Hej!
Na początku chciałabym Wam bardzo podziękować za ponad 100 obserwatorów. Nie sądziłam, że w tak krótkim czasie uda mi się tutaj osiągnąć aż tyle więc jestem przeszczęśliwa. Dziękuję, że ze mną jesteście i czytajcie dalej moje wypociny :)


Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem.

Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…
Im bardziej czuję się bezpieczna, tym większe grozi mi niebezpieczeństwo.

Dzisiaj przedstawię Wam moją opinię względem książki Niebezpieczne kłamstwa. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i muszę przyznać, że bardzo mi się podobało. Po pierwsze od razu zwróciłam uwagę na okładkę, która jest cudowna. Po drugie opis także mnie zaciekawił więc nie widziałam przeszkód, żeby przeczytać. Moja koleżanka zabrała się za tą historię znacznie wcześniej i uważała, że akcja rozkręca się dopiero od połowy książki. No cóż niby to prawda, ale przez to jedno jej zdanie ja już czytając byłam troszkę negatywnie nastawiona właśnie co do tego. Aczkolwiek okazało się, że może i opisywane było po prostu jej codziennie życie, ale było to napisane w sposób ciekawy i wciągający.

Fabuła była oryginalna. Przyznam, że jeszcze nie czytałam niczego o podobnym wątku dlatego nie wiem też za bardzo czego mogłam się spodziewać. To, że Stella objęta była programem ochrony świadków sprawiało, że prawie w każdym rozdziale miałam wrażenie, że zaraz ją znajdą co swoją drogą bardzo przeżywałam. Gdy w pewnym momencie akcja na dobre się rozkręciła byłam pewna, że już po niej a tu takie zaskoczenie. I było tak nie raz za co wielki plus. Nieprzewidywalność i fakty wychodzące na jaw sprawiały, że tym bardziej nie mogłam się oderwać i momentami serducho waliło mi równie mocno co Stelli.

Zżyłam się z główną bohaterkę, która (wow) wcale mnie nie wkurzała. Tak jak już napisałam, prawie przez całą książkę towarzyszyło mi mnóstwo uczuć i chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie przejmowałam się losem bohaterów. Jedyny minus jaki mogłabym znaleźć w tej książce to fakt, że autorka nie wyjaśniła co stało się z chłopakiem Stelli, który również został objęty takim programem ochrony świadków. Podobno został porwany najprawdopodobniej przez owych złych ludzi, ale do końca nie wiem czy przeżył. Być może fakty, które później wyszły na jaw miały być na nie odpowiedzią, ale wolę, aby moje przypuszczenia zostały potwierdzone.

To prawda,  co mówią. Człowiek nigdy  nie docenia  tego,  co ma, dopóki tego nie utraci. Gdybym wiedziała, że  już  nigdy  nie  wrócę do Filadelfii, przejechałabym się  na  tej karuzeli  raz  jeszcze. Nie  przez  wzgląd na  dawne  czasy, ale po to, żeby  utrwalić  w  sobie  to wspomnienie, tak abym mogła  wyraźnie zobaczyć  całą naszą trójkę  w  chwili, kiedy  byliśmy  szczęśliwi, uśmiechnięci i  naprawdę  troszczyliśmy  się o  siebie nawzajem.

Podsumowując uważam, że książka była bardzo ciekawa i przyjemnie mi się ją czytało. Na pewno niedługo sięgnę po serię Szeptem tej autorki, którą już od dawna odkładam. Wspominam o tym bo po pierwszym spotkaniu z jej twórczością jestem naprawdę zadowolona i nie widzę przeszkód, aby kontynuować znajomość z jej historiami. Książkę oczywiście gorąco polecam fanom nie typowych romansów i lubiących trzymanie w napięciu.
Czytaj dalej »

wtorek, 8 listopada 2016

#29 "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" Estelle Maskame

Hej! 
Zapewne już większość z Was słyszała o tej serii a być może też czytaliście dlatego bez zbędnych wstępów zapraszam dalej. 

Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.
Teraz czas na zmierzenie się z rzeczywistością i kilka ważnych postanowień. Jak zareaguje na nie rodzina? Czy związek Eden i Tylera przetrwa katastrofalne skutki ich decyzji?

Eden wyjeżdża do Nowego Jorku, aby spotkać się z Tylerem. Jest podekscytowana i nie może doczekać się tych długich wakacji w towarzystwie ukochanego, za którym nie przestała tęsknić. Ma nadzieję, że on również nadal coś do niej czuje chociaż nie wie jak to wszystko się potoczy. Ona ma chłopaka a Tiffany próbuje odzyskać Tylera znowu mieszając i knując. Czy Eden i Tyler znajdą w sobie odwagę, aby być razem i powiedzieć o tym całemu światu? 

Jak zapewne wiecie pierwsza część tej serii bardzo przypadła mi do gustu. Byłam nią zauroczona i zżyłam się z jej bohaterami dlatego gdy dostałam w swoje ręce kolejny tom byłam uradowana i jak najszybciej zabrałam się do czytania. No i tu wszystko się wydało... Muszę przyznać, że nie było jakiegoś wow i nie wciągnęłam się tak jak poprzednio. Właściwie to z czasem zaczynałam się nudzić i irytować. Zwłaszcza postacią Eden, ale pod koniec również Tylrem. 

Eden wkurzała mnie ponieważ była taka zaborcza, że aż przewracałam oczami w niektórych momentach. Przyjechała do przyrodniego brata, który mieszkał z dwoma innymi osobami, którzy nie mieli pojęcia o ich uczuciu i byli przekonani, że są rodzeństwem a Eden robiła takie sceny zazdrości, że aż szok iż wcześniej się nie domyślili. Właściwie był to jej jedyny minus aczkolwiek taki bardzo duży. Tyler natomiast zdenerwował mnie na samym końcu tym co zrobił/postanowił czego nie mogę Wam powiedzieć bo byłby to spojler. Od tego momentu już za nim nie przepadam i nie mam wielkiej ochoty na kolejną część. 

Sama fabuła nie była zła. Najbardziej zaciekawił mnie wątek Tiffany, która ponownie pojawiła się w życiu Eden i Tylera i zaczęła mieszać. Jej intrygi były bardzo dopracowane dlatego tak mi się to spodobało. Przez większość książki nie towarzyszyły mi żadne emocje nawet podczas owych intryg. Jednym momentem gdzie po prostu stanęło mi na moment serce to fragment gdy Tyler odpycha Eden czego kompletnie się nie spodziewałam i był to dla mnie szok. 

Jak już wspominałam nie mam jakoś wielkiej ochoty na kolejną część aczkolwiek przeczytam bo nie lubię nie dokończonych historii (wyjątkiem jest poprzednia przeczytana przeze mnie książka). Jestem ciekawa co jeszcze może wydarzyć się między bohaterami i o czym będzie ostatni tom dlatego przeczytam chociaż jestem bardzo rozczarowana i uważam, że pierwsza część była o niebo lepsza.




Czytaj dalej »

sobota, 5 listopada 2016

#28 'Kocham Cię prawie aż po śmierć' Tate Hallaway

Cześć Wam moim czytelnicy!
Dzisiaj chcę przedstawić swoją opinię względem książki Kocham Cię prawie aż po śmierć, na którą natrafiłam przypadkowo ale, że zaciekawił mnie opis z tyłu postanowiłam po nią sięgnąć. Przekonajcie się czy według mnie warto przeczytać.

Gdzie lepiej umawiać się na randki: na sabatach czy w podziemnym królestwie wampirów?
Szesnastka wcale nie jest taka słodka. A decyzja o wiecznym przeznaczeniu to naprawdę trochę za dużo dla dziewczyny, która po prostu chce przebrnąć przez liceum…
Prezent na szesnaste urodziny Anastazji to największy szok w jej życiu. Bo pojawia się jej nieznany tata, który jest… wampirem. A dokładnie - królem wampirów. I chce, żeby córka zajęła należną jej pozycję u jego boku.
Na szczęście w żyłach Anastazji płynie również (po mamie) krew czarowników.
Na nieszczęście wampiry i czarownicy są śmiertelnymi wrogami…
Ana jest bliska szału z powodu rodziców, którzy skaczą sobie do oczu o jej przyszłość. A wszystko staje się jeszcze bardziej zwariowane, kiedy o jej uczucia zaczynają rywalizować przystojny czarownik-rockman i melancholijny wampir-buntownik...

  
Zazwyczaj po wstawieniu opisu z internetu piszę także swoje krótkie streszczonko o czym ogólnie mowa w książce niestety tutaj nie jestem w stanie tego zrobić. Dlaczego? Bo nie mam pojęcia od czego zacząć, co tutaj zawrzeć. Sama nie wiem za bardzo co się tam działo. Ana to się kłóciła z mamą i od niej uciekała to się z nią godziła i uciekała od ojca i tak w kółko... Jak na mnie książkę czytałam bardzo długo bo aż 4 dni a miała ona zaledwie 190 stron. Męczyłam się bardzo. Od samego początku styl autorki do mnie nie przemawiał, miałam wrażenie, że ta na siłę chce być młodzieżowa (o ile mogę tak napisać). Nie umiem tego wytłumaczyć musielibyście sami przeczytać, aby wiedzieć o co mi chodzi.

Sama fabuła również okazała się dla mnie nudna i nijaka. Po przeczytaniu opisu byłam zaintrygowana, a tu takie rozczarowanie. Nie działo się nic ciekawego w kółko to samo jak już wcześniej napisałam. Niby w pewnym momencie oba 'rody' zaczęły walkę, ale i wtedy to były po prostu kolejne nudne strony. Być może książka okazała się taka nudna ze względu na główną bohaterkę Anę, która o matko była OKROPNA. Wiele głównych postaci ma minusy i zawsze znajdzie się coś co mnie w nich chociaż troszkę denerwuje, ale tutaj to było już nie do zniesienia. Ana przez prawie całą książkę o czymś myślała, zastanawiała się, główkowała nawet podczas pocałunków... Była niezdecydowana, krążyła wokół dwóch chłopaków, ale tutaj ten wątek miłosny również był okropny.

Ciężko czytało mi się książkę również z powodu trudnych (jak dla mnie) wyrazów. No bo normalny człowiek powiedziałby normalnie 'sytuacja' a nie używałby jakiegoś terminu naukowego.

Może  jako  półwampir  mogłam  zostać  zwolniona  z  tego speleologicznego  nudyzmu?  Zerknęłam  na  niebo.  Popołudnie  zawsze  było  moim  punktem niżu,  mówiąc  biorytmicznie,  lecz  przecież  nie  czułam  potrzeby  snu  przez  cały  dzień.

Podsumowując nie jestem zadowolona z przeczytania tej książki i jak zawsze mówię, że dla mnie nigdy czas spędzony na czytaniu nie jest stracony tak tutaj zaczynam się nad tym zastanawiać. Nie sięgnę po kolejną część/części mimo że zazwyczaj kończę serię. W tym przypadku na pewno jednak sobie odpuszczę i skupię się na czymś według mnie lepszym.
A czy Wy czytaliście tą książkę? Macie zamiar mimo mojej opini?
Czytaj dalej »

środa, 2 listopada 2016

#27 "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame

Hej!
Niedawno napisałam, że nie mogę doczekać się tych kilku dni wolnych bo w końcu będę miała czas na nadrobienie czytelniczych zaległości. Okazało się, że święta, nauka i znajomi zabrali mi większość czasu i za książkę zabrałam się dopiero ostatniego dnia października. No cóż nie jestem zła, przynajmniej trochę odpoczęłam. Oczywiście trochę szkoda, że to tylko jedna książka, ale przecież nic na siłę. Dzisiaj zapraszam na moją opinię pierwszego tomu serii DIMILY Czy wspominałam, że Cię kocham?

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!

Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?


Eden nie utrzymuje kontaktów z ojcem, który kilka lat temu rozwiódł się z jej mamą. Jest więc dla niej wielkim zaskoczeniem fakt, że ten zaprosił ją do siebie na wakacje do Los Angeles. W końcu niepewna Eden zgadza się tam wyjechać i poznać nową żonę ojca i swoich trzech przyrodnich braci. Podczas wakacji dziewczyna poznaje nowych znajomych i zaczyna poznawać uroki miasta. Liczne imprezy, na których bywa pokazują jej jacy naprawdę są jej nowi przyjaciele i z każdym kolejnym dniem zaczyna rozumieć tajemnicę, którą skrywa jej najstarszy przyrodni brat Tayler. Jest przerażona tym co się dzieje. Nie tylko tragiczną przeszłością brata, ale również uczuciem, które się między nimi rodzi.

Po książkę sięgnęłam spontanicznie. Nie wiedziałam nawet, że owa istnieje, ale gdy zobaczyłam okładkę pomyślałam 'biorę' i tak też zrobiłam. Z opisu wywnioskowałam, że jest to typowa młodzieżówka i tak też było. Mimo to jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i przyjemnie mi się czytało.

Podobał mi się przede wszystkim fakt, że autorka umieściła całą akcję w Los Angeles. Plaża, molo, liczne sklepy, imprezy i przede wszystkim słynny napis Hollywood były barwnymi dodatkami, dzięki którym nie mogłam się oderwać. Oczywiście najbardziej zaciekawił mnie sam wątek Eden i Taylera bo po przeczytaniu tylu romansideł było jasne, że między nimi coś będzie a ja najbardziej lubię tego typu historie. A jeszcze bardziej lubię gdy na początku nie pałają do siebie sympatią i na każdym kroku sobie dogryzają tak jak było w tym przypadku.

Eden jako główna bohaterka nie była bardzo irytująca. Jedyny minus, który mogłabym jej wytknąć to to, że dawała sobą pomiatać (przynajmniej według mnie). Ah i oczywiście czasami robiła bardzo głupie rzeczy przez, które musiałam zakryć oczy ze wstydu.

Ja również  czekam,  aż między  nami  nie będzie żadnych ludzi.  Wówczas  rzucam  się  na ziemię i  turlam  się  po piasku w  jego stronę. Efekt  jest  dość żałosny.  Kończy  się  na tym, że leżę ze splątanymi  nogami  i  prawdopodobnie  zwichniętym ramieniem.

Tayler już trochę bardziej mnie denerwował. Był niewierny swojej dziewczynie i dla mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia na to nawet jeżeli owa dziewczyna była zaborcza i chora psychicznie. Sam sprawiał, że Eden musiała patrzeć na niego i jego romanse ze swoją dziewczyną a gdy ta spojrzała choćby na chwilę na innego chłopaka wściekał się jak małe dziecko.. Bardzo, bardzo tego nie lubię. Zdecydowanie bardziej wolę stanowczych mężczyzn, którzy wiedzą czego chcą.

Ah i jeszcze jeden minus, który mnie wkurzał a mianowicie fakt, że 'rodzice' Eden i Taylera byli wobec nich tacy pobłażliwi. Ci mogli wychodzić z domu kiedy chcą nie mówiąc nawet słowa a ich karą było surowe spojrzenie ojca i kolejny 'szlaban', który zawsze kończył się tak samo.

Cała książka nie była zła, ale nie była również najlepsza mimo to z wielką chęcią i ciekawością zabiorę się za kolejną część jak już ją dorwę oczywiście. Jest to historia, która mną zawładnęła i zżyłam się z jej bohaterami. Do tej pory jeszcze o niej myślę, a minęło już kilka dni od przeczytania. Koniec książki bardzo mnie zawiódł dlatego liczę, że kolejna część mi to zrekompensuje.
Czytaj dalej »

wtorek, 1 listopada 2016

Podsumowanie października

Hej hej!
Jest to mój pierwszy post tego typu więc za bardzo jeszcze nie wiem jak go napisać, ale myślę, że mi to wybaczycie. Jak  możecie się domyślić przedstawię Wam dzisiaj listę przeczytanych przeze mnie książek w ubiegłym miesiącu i trochę statystyk więc, żeby nie nudzić zapraszam do czytania dalej.

W październiku udało mi się przeczytać osiem książek, a oto one:
1. "Teraz albo nigdy" Sarah Dessen   klik
2. "Za cudze winy" Kresley Cole   klik
3. "W poświacie księżyca" Samantha Young   klik
4. "Jedno małe kłamstwo" K. A. Tucker   klik
5. "Pan Tadeusz" Adam Mickiewicz   klik
6. "Odcień fioletu" Jeri Smith-Ready  klik
7. "Naznaczeni" Jennifer Lynn Barnes  klik
8. "Odblask czerwieni" Jeri Smith-Ready  klik

W tamtym miesiącu odwiedziliście mnie aż 1561 razy.

Najpopularniejszy post: 
#25 "Naznaczeni" Jennifer Lynn Barnes

Najnudniejszy post:
#20 "Za cudze winy" Kresley Cole

Najwięcej komentarzy:
#22 "Jedno małe kłamstwo" K. A. Tucker

Najmniej komentarzy:
#21 "W poświacie księżyca" Samantha Young

Żeby nie było aż tak "dużo" tekstu dodaję okładki książek w kolejności czytania. Mam nadzieję, że chociaż trochę ciekawią Was tego typu posty i będziecie aktywni przy komentowaniu! :)

Czytaj dalej »

czwartek, 27 października 2016

#26 "Odblask czerwieni" Jeri Smith-Ready

Hej wszystkim!
Ostatnio niestety brakuje mi czasu co skutkuje tym, że nie jestem w stanie za dużo czytać. Mam nadzieję, że teraz gdy będzie trochę więcej wolnego uda mi się to wszystko nadrobić a dzisiaj zapraszam na drugi tom Odcień fioletu.


Niebezpieczna i seksowna historia dziewczyny rozdartej pomiędzy dwoma chłopakami: żywym i martwym – poznanej w Odcieniu fioletu
Szesnaście lat temu nastąpiła Przemiana. Każdy, kto urodził się po niej, widzi i słyszy duchy.
Jak Aura. Teraz dzięki temu darowi wciąż może być z Loganem – słodkim Loganem, który skradł jej serce, który śpiewał dla niej piosenki i który  umarł w dniu swoich urodzin…
Logan zniknął. Aura rozpaczliwie pragnie, by powrócił jako duch. I wciąż go wspomina: Logana, który mówi, że wszystkim, czego pragnie, jest ona. Logana, którego fi oletowy blask oświetla jej nagą skórę… Lecz potem nadchodzą gorsze wspomnienia. Logan zazdrosny o jej przyjaźń z Zacharym. Logan wściekły, kiedy z nim zerwała. Logan przemieniający się w cień…
Czy ta przemiana będzie drogą w jedną stronę – do piekła?

Po zamienieniu się ukochanego w cień, Aura nie może się pozbierać. Jest załamana i nie udziela się towarzystko. Kiedy w końcu udaje jej się dojść do siebie Logan powraca jako duch a to co niemożliwe na krótki czas staje się możliwe. Czy Aura pomoże byłemu chłopakowi przejść na drugą stronę? Czy odkryje tajemnice, które przez całe życie ukrywała jej matka?

Ta część z jednej strony podobała mi się o wiele bardziej a z drugiej o wiele mniej. Czy to w ogóle możliwe? Aura, główna bohaterka była w tym tomie po prostu okropna. Kochała Logana, chłopaka, który umarł w dniu swoich urodzin i nie potrafiła pożegnać się z jego duchem. Jednocześnie zakochała się w Zacharym, o którym możecie przeczytać w recenzji poprzedniej części. Mało tego, uwaga uwaga całowała się z bratem Logana. Jej niezdecydowanie było okropne i nie umiem nawet wyobrazić sobie takiej sytuacji w życiu realnym. Z tego powodu książka bardzo mnie do siebie zraziła i każda poważna myśl Aury automatycznie była dla mnie śmieszna kiedy przypominałam sobie jej 'podboje' miłosne.

Z drugiej strony w tej części mamy wiele tajemnic i pojawia się ciekawa akcja. Pod tym względem nie mogę niczego zarzucić, przynajmniej nie wiele a to co bym chciała nie jest możliwe bo będzie to spojler na dużą skalę. Ta część podobała mi się również bardziej ponieważ pojawia się tu wątek dziewczyny, która próbuje 'dorwać' chłopaka za wszelką cenę, nie patrząc na konsekwencje. Jej sposoby na 'przypadkowe' zrobienie Aurze przykrości były naprawdę ciekawe mimo że nie jest to pierwsza przeze mnie przeczytana książka z takim wątkiem.

Chciałabym tutaj napisać jeszcze trochę o Zacharym, chłopaku, który poczuł coś do Aury już w pierwszej części. Na początku uważałam, że jest słodki. Czekał na ukochaną gdy ta była w żałobie i nie urządzał jej scen gdy wahała się między nim a duchem Logana. Chociaż ja na jego miejscu pewnie chciałabym wiedzieć na czym stoję. Niestety w połowie historii jego postać zmieniła się diametralnie na jego niekorzyść. Powiedział Aurze, że chce z nią być, właściwie to tak jakby byli parą (to nie spojler) jednak on w tym czasie spotykał się z ową dziewczyną, która chciała go 'dopaść'. Najgorsze jest to, że on nie widział w tym żadnego problemu... Ahh musielibyście sami przeczytać, żeby wiedzieć o co mi chodzi i mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto podzieli moje zdanie w tej kwestii.

Podsumowując uważam, że książka nie była najgorsza jednak na pewno nie najlepsza mimo to nie żałuję czasu, który spędziłam na czytanie dwóch części. Niestety a może i stety 3 tom nie jest jeszcze przetłumaczony na polski więc chwilowo mogę odsapnąć od Aury i jej problemów.
Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |