niedziela, 19 maja 2019

"Matka" S. E. Lynes


Tytuł: Matka
Autor: S. E. Lynes
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania: 20 maja 2019
Ilość stron: 352
Gatunek: thriller/kryminał
Ocena: 9/10


Christopher nie skrzywdziłby nawet muchy. W każdym razie nie celowo. Nadal w to wierzę. Nawet pomimo tych wszystkich wydarzeń…
Christopher Harris jest samotnym chłopakiem. Chłopakiem, który nigdy nie pasował do swojej rodziny i od zawsze czuł, że coś go w życiu omija. Aż do dnia, w którym odkrył aktówkę na strychu rodzinnego domu. Poznał wówczas sekret o swojej matce. Tego dnia wszystko się zmieniło. Oto w końcu Christopher ma szansę na szczęście. Szczęście, którego będzie bronił za wszelką cenę.
A jaką cenę ty byłbyś skłonny zapłacić za idealną rodzinę?


Matka to książka, która niestety nie urzekła mnie sobą od pierwszych stron. Dosyć ciężko było mi się wczuć w świat bohaterów i ich losy. Imiona, chociaż zupełnie inne, zlewały mi się w jedno, tak samo jak miejsca akcji. Dlaczego? Nie pytajcie bo nie wiem. Zupełnie tego nie rozumiem bo pod względem pióra autorce nie można niczego zarzucić. Ewidentnie trzymała się planu i wbrew temu co napisałam, niczego nie mieszała. Być może z braku skupienia pierwsze sto stron przeleciało mi jakgdybym dopiero sięgnęła po całość. Szło mi opornie, ale czułam, że zakończenie wszystko mi wynagrodzi. I moi drodzy, nie pomyliłam się!

Autorka postawiła na mroczną historię z dreszczykiem emocji. Budowała w czytelniku napięcie, któremu przez długi czas nie dawała ujścia. Czytając, czułam, że coś jest nie tak. Z głównym bohaterem, z otoczeniem. I chociaż wydawać by się mogło, że książka zmierza donikąd: ot, relacja matki z synem po wielu latach, to sięgając po ten tytuł trzeba nastawić się na coś zdecydowanie więcej. To, co zaserwowano mi pod koniec po prostu rozsadza głowę. I już teraz czuję, że ta recenzja jest chaotyczna i nie zmierza do niczego sensownego, ale widocznie tak już jest po przeczytaniu książek, które wywierają na tobie takie wrażenie: nie sposób się o nich w żaden sposób wysłowić, mimo że tak bardzo zależy ci na przedstawieniu jej w dobrym świetle, jak na to zasługuje. Właśnie to dzieje się teraz tutaj. Matka wywarła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Jej fabuła zaczynająca się niewinnie i powoli, z czasem przeradza się w misternie utkaną historię z wieloma szczegółami i ciągłą nutką grozy w tle. Ten nieopuszczający cię dreszczyk emocji... Coś niesamowitego!


Oczywiście nie można pominąć Christophera- głównego bohatera, który tak wiele wniósł do lektury. Jest to młody chłopak, który nie znalazł jeszcze swojego miejsca na ziemi. Czuje, że z rodziną nic go nie łączy, a w momencie znalezienia dokumentów adopcyjnych tylko się w tym utwierdza. Kiedy wyprowadza się z domu już wtedy mamy okazję poznać pierwsze oznaki jego drugiej, dziwnej strony. Towarzyszył mi niepokój i obawa, kiedy czytałam niektóre fragmenty z nim. Byłam pewna, że z jego osobą jest coś nie tak, na co składało się wiele rzeczy. Dodatkowo autorka umiejscowiła całość w czasach zabójstw Rozpruwacza, a niezdrowe zainteresownie tym Christophera mówiło samo za siebie... Najlepsze s tym wszystkim były jednak szczegóły. Jego pojedyncze myśli, zachowania i czułe gesty względem nie tych osób, do których powinien je kierować. Przyprawiało mnie to o gęsią skórkę i mdłości, mimo to było to na plus.

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać ten tytuł. Matka zrobił na mnie ogromne pozytywne wrażenie pod koniec i czapki z głów dla autorki za wymyślanie tak ciekawej historii. Jestem pewna, że wymagało to wiele trudu, ale zadowolenie czytelnika jest chyba największą nagrodą. Zdecydowanie polecam!

Premiera już jutro!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Vesper.
Czytaj dalej »

niedziela, 12 maja 2019

Chilling Adventures Of Sabrina


Zachęciły mnie liczne zachwyty nad tym tytułem. Czytałam na okrągło "co tu się dzieje", "co za akcja!". Tak oto i ja mogę napisać, że serial ten już znam. Niekoniecznie natomiast przypadł mi on do gustu. Na bieżąco też nie jestem. Pierwszy sezon za mną, a reszty jakoś nie mam ochoty nadrabiać.

Chyba najgorszym co mnie spotkało w tym serialu, była scenografia. Przez cały czas miałam wrażenie, że jest to bardzo sztuczne, nie tylko pod względem gry aktorskiej, ale właśnie z powodu tła. Ciężko mi to opisać, ale nie potrafiłam się wciągnąć. Nie spodobała mi się fabuła, lekko straszna, ale przede wszystkim mimo ciągłej akcji... leniwa. Czy to możliwe? Mieliście tak kiedykolwiek? Ciągle się coś działo, nieustannie nowe wątki się pojawiały, a ja mimo to czułam, że nic się nie dzieje. Zatem pod tym względem nie jestem zadowolona. Być może kolejne sezony wciągną mnie bardziej.


Warto tu także wspomnieć co nieco o grze aktorskiej głównych postaci. Co do samej Sabriny nie mam zbyt wielu zastrzeżeń. To że jej nie polubiłam to swoją drogą, ale nie wydawała mi się sztuczna i płytka, wręcz odwrotnie. Moje obawy wzbudzała jedna z jej ciotek, która mimo iż była ciepłą postacią, to jej odegranie roli budziło moje przerażenie. Nie mogłam ani tego słuchać ani oglądać. Problem ten, chociaż nie aż tak duży, powtarzał się wielokrotnie, przy innych. Dla mnie to nie zdało egzaminu i to chyba tyle w tym temacie.


Spokojnie można uznać, że Chilling Adventures of Sabrina nie przypadło mi do gustu. Myślę, że z ciekawości poznam dalsze odcinki i być może moja opinia się zmieni. Na razie jednak pozstaje lekki niesmak i zdecydowany niedosyt.

*wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu i nie są moją własnością.
Czytaj dalej »

niedziela, 5 maja 2019

"Czy już zasnęłaś" Kathleen Barber


Tytuł: Czy już zasnęłaś
Autor: Kathleen Barber
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 5 czerwca 2019
Ilość stron: 352
Gatunek: thriller/kryminał
Ocena: 9/10

Josie przez ostatnie dziesięć lat próbowała uciec od wydarzeń z przeszłości. Jej ojca zamordowano we własnym domu, matka porzuciła dwie córki, by wstąpić do sekty, a siostra ją zdradziła. Kiedy Josie udało się wreszcie ułożyć życie w Nowym Jorku i znaleźć właściwego faceta, przeszłość powróciła w najgorszy z możliwych sposobów.

Rodzinna tragedia nieoczekiwanie staje się tematem najpopularniejszego internetowego podcastu. Reporterka Poppy Parnell robi oszałamiającą karierę na śledztwie, które sprawia, że sekrety z życia Josie lądują na ekranach smartfonów ludzi w całym kraju. Jej przeszłość, tajemnice i nazwisko stają się hasztagami na Twitterze. Czy da się ocalić przyszłość, jeśli przeszłość stała się najpopularniejszym trendem w social mediach?
~lubimyczytac.pl

Kto z nas nie lubi mrocznych historii z tragedią w tle i mroczną przeszłością? Chociaż mogłoby wydawać się, że takich książek jest już od groma i w niczym nie są nas w stanie zaskoczyć, to sięgając po Czy już zasnęłaś na własnej skórze przekonujemy się, że nie warto wierzyć w schematy. Autorka zgrabnie przeprawiła mnie przez tajemnice i zagadki rodziny Burhman'ów, sprawiając, że jej dramat pochłonęłam w dwa dni.

Fabuła książki skupia się na rodzinie Burhman'ów, a właściwie jej pozostałych członków. Josie, jedna z bliźniaczek, wiedzie w miarę spokojne życie, kiedy wkrada się do niego Poppy Parnell, dziennikarka śledcza, która pragnie na nowo zbadać sprawę jej zamordowanego przed laty ojca. Można by się zastanawiać co takiego w tym złego? Ważny jest jeden szczegół: zabójca jej ojca od ponad dziesięciu lat odsiaduje swój wyrok. W związku z tym podkast dziennikarki budzi wiele kontrowersji, a w samej Josie zasiewa ziarno niepewności co do niewinności sprawcy. Z każdym kolejnym dniem jest coraz gorzej- ludzie rozmawiają wciąż o sprawie, co ma wielki wpływ na jej rodzinę. Ich ponowne spotkanie nie wróży niczego dobrego, o czym każde z członków szybko się przekonuje. 

Streściłam wam po krótce fabułę, gdyż uważam, że jest ona naprawdę warta uwagi. Nie powaliła mnie co prawda na kolana, ale na prawdę niezwykle przyjemnie mi się to czytało. Wciąż czułam dressczyk emocji i niepewności, głównie ze względu na siostrę bliźniaczkę Josie, ale o tym później. Warto zaznaczyć, że autorka zdecydowanie wiedziała co robi. Manipulowała czytelnikiem i mąciła mu w głowie. Kiedy byłam pewna zakończenia, pani Barber zaskakiwała mnie na nowo, kolejnym zwrotem akcji. Pod względem fabuły nie mam nic do zarzucenia. Tempo było idealne, wszystko miało ręce i nogi. Szacunek za wymyślanie tak zagmatwanej historii i zakończenia jej z powodzeniem.


Tym razem koniecznie muszę naszkicować delikatny portret dwójki z bohaterów dokładniej. Zacznę od Lanie, siostry bliźniaczki głównej bohaterki. Była to postać, która od początku nie wzbudziła mojej sympatii i od początku miałam zastrzeżenia co do jej zachowania. Pokazano ją czytelnikowi jako niewdzieczną nastolatkę, obracajacą się w złym towarzystwie, aby po latach próbować "wcisnąć nam" poukładaną panią domu. Nie dałam się nabrać i myślę, że nikt by nie dał sobie tego wcisnąć. Mało tego pani Barber wielokrotnie zmieniała jej zachowanie, przez co czytelnik nie wiedział co ma myśleć. Jej wybuchy agresji i napady złości były czasami nieznośne, ale słowa wypowiedziane przez nią w chwilach obłędu, przyprawiały o gęsią skórkę. Dlaczego o niej wspominam? Bo ta postać tak wiele namąciła... Nie pałałam do niej sympatią, chociaż nie ukrywam, że pod koniec serce zaczęło mi mięknąć. Takie postacie wzbudzają we mnie mieszane uczucia, bo wiem jak istotne są w historii, a jednak wolałabym żeby ich nie było.

Drugą jakże odrażającą i denerwującą postacią była Poppy Parnell (już teraz czuję niechęć do aktorki Octavi Spencer, która wcieli się w jej rolę w serialu, chociaż ją uwielbiam). Nie mam dla nien żadnego wytłumaczenia i nie przekonuje mnie jej chęć rozwiązania sprawy. Jej zachowanie udowodniło mi, że zależy jej na rozgłosie, o czym ona sama zaprzeczała. Jednak jaka osoba, która chce tylko "dotrzeć do prawdy" nęka rodzinę ofiary, na siłę wchodzi do ich domu? A kiedy odgrzebuje coś istotnego, co prawdopodobne stanie się wielką sensacją, informuje o tym z chytrym uśmieszkiem na twarzy? Mnie tym nie kupiła, wręcz przeciwnie. To jedna z postaci, która chociaż sama w sobie nie pojawiała się aż tak często, będzie jedną z moich znienawidzonych.

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać ten tytuł. Miałam ochotę na tego typu literaturę i nie zawiodłam się. Dostałam wszystko, czego powinno oczekiwać się od kryminałów/thrillerów. Mimo że książka nie powaliła mnie na kolana, to nie mam jej też nieczego do zarzucenia. Z pewnością jej fabuła nie wyleci mi prędko z głowy, a ja sama jeszcze wiele dni o niej nie zapomnę. Zdecydowanie polecam!

Premiera już 5 czerwca!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.
Czytaj dalej »

środa, 1 maja 2019

"Kto mieszka za ścianą?" Cara Hunter



Tytuł: Kto mieszka za ścianą?
Autor: Cara Hunter
Tom/seria: Detektyw Adam Fawley (tom 2)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 27 marca 2019
Ilość stron: 420
Gatunek: thriller/kryminał
Ocena: 10/10

Ledwo żywe kobieta i dziecko zostają znalezione zamknięte w piwnicy. Nikt nie wie, kim są i skąd się tam wzięły. Kobieta nic nie mówi i nie ma żadnego raportu o zaginięciu, który pasowałby do ich profilu. Starszy człowiek, który jest właścicielem również twierdzi, że nigdy ich wcześniej nie widział. Mieszkańcy spokojnej dzielnicy Oksfordu są zszokowani tym, że coś takiego mogło się wydarzyć tuż pod ich nosem. Do śledztwa przystępuje detektyw Adam Fawley. Z czasem okazuje się, że każdy skrywa jakąś tajemnicę i nie ma niewinnych. Czy zastanawiałeś się kto mieszka za twoją ścianą? Czy wiesz, co ukrywa? Cara Hunter idealnie połączyła thriller psychologiczny z klasycznym policyjnym śledztwem, a gęsto utkane zwroty akcji nie pozwalają na chwilę odpoczynku.
~lubimyczytac.pl

Całkiem niedawno miałam okazję czytać książkę tej samej autorki "Kto porwał Daisy Mason?", która okazała się świetną historią. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko na rynku pojawiła się najnowsza książka pani Hunter ,musiałam ją mieć. Nie żałuję, wręcz przeciwnie. Z pewnością ten tytuł na długo pozostanie w mojej pamięci.

Autorka po raz kolejny udowodniła, że ma niebywały talent i potrafi zaciekawić czytelnika od pierwszych stron. W swojej najnowszej pozycji postawiła na dwie niezwykle ciekawe sprawy, zgrabnie między nimi lawirując i jednocześnie je ze sobą łącząc. Przez cały czas sprawiała, że zastanawiałam się czy owe przestępstwa mają ze sobą cokolwiek wspólnego i o co może tutaj chodzić, gdyż naprawdę niektóre momenty były bardzo zagmatwane, ale to tylko na plus! Ciągła akcja i pojawiające się co chwila nowe informacje z dreszczykiem w połączeniu z krótkimi scenkami, sprawiały że nie sposób było się oderwać i nie sposób było przestać o tym myśleć. Do tego wprowadzenie kilku mocnych bohaterów z charakterem uczyniło ten tytuł wręcz perfekcyjnym. A zakończenie? Rozsadza głowę!


Już czuję tą spójną i jakże dającą się czytać recenzję. Nic konkretnego nie napisałam i prawdopodobnie to się nie zmieni. To jedna z tych pozycji, która miesza ci w głowie i ciężko wyrazić się o niej jakkolwiek. Nawet po paru dniach po przeczytaniu. Dzisiaj będzie bardzo krótko, ale konkretnie. Kto mieszka za ścianą? to książka ze wspaniale skrojoną fabułą, od której nie sposób się oderwać. Ze wspaniałymi bohaterami idealnie wpasowanymi w wykreowany świat, z charakterem i charyzmą. Z takimi bohaterami, których zachowanie nie prędko wyjdzie ci z głowy, którzy szokują i zaskakują. 

Jestem bardzo zadowolona z przeczytania tej książki, brak mi słów aby to opisać. Zdecydowanie polecam każdemu i proszę o wybaczenie za tą recenzję. Samej mnie się nie podoba, ale nie uda mi się wyskrobać niczego lepszego. Po prostu sięgnijcie po tą książkę! 
Czytaj dalej »

środa, 24 kwietnia 2019

"Zapomniane miasto. Fałszywy raj" Eryk von Englbert


Tytuł: Zapomniane miasto. Fałszywy raj
Autor: Eryk von Englbert
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 25 marca 2019
Ilość stron: 188
Gatunek: fantastyka
Ocena: 8/10

Mieszkańcy Edenu, choć wszystkiego mają pod dostatkiem, a ich życie przypomina sielankę, nie są szczęśliwi. Dawno temu zawarli pakt z wszechmocną boginią, która pozwoliła im żyć, ale na własnych warunkach – niewoląc w pozornie radosnej krainie i zabierając ludzkie ciało, a w zamian obdarzając nową, zwierzęcą postacią. Jedyną szansą na odzyskanie wszystkiego, co niegdyś utracili, jest wyprawa do serca Korhantu – zapomnianego wymiaru pełnego zjaw i upiorów – i pokonanie siedmiu potężnych władców. Realizacji tego niebezpiecznego zadania podejmuje się czwórka śmiałków: odważny lis, przebiegły kot, pomysłowy królik i silny byk. Towarzysze przechodzą sprawdzian, od wieszcza otrzymują specjalny oręż, zostawiają swoje rodziny i udają się na karkołomną misję. Nikt nie może im jednak zagwarantować, że wyprawa przebiegnie pomyślnie i kiedykolwiek powrócą do domu…
~lubimyczytac.pl

Po tę książkę obawiałam się sięgnąć. Dobrze wiecie, że nie sięgam po tego typu historie gdyż rzadko kiedy mogę się wczuć w taki świat. Nie mogę jednak ukryć, że już sam opis przyciągnął moją uwagę i spodobał mi się na tyle, że dałam mu szansę. Czy żałuję? Ocena chyba mówi sama za siebie. Nie bawiłam się znakomicie, ale z pewnością dobrze.

Zaskoczył mnie moment, w którym odkryłam, że bohaterami są zwierzęta po części w ludzkiej postaci. Chociaż nie, źle się wyraziłam. To ludzie, zamienieni w zwierzęta, ale z pozostałościami swojej ludzkiej natury. Zostali oni uwięzieni w fałszywym raju, miejscu pięknym i beztroskim, jednak takim, w którym nic nie zależy od nich. To bogini rządzi tym krajem, a każdy mieszkaniec chce od niej odejść. Więc kiedy tylko nadarza się okazja na spełnienie jednego życzenia, kilkoro śmiałków nie bacząc na zagrożenie, podejmuje się próby walki z potężnymi władcami innego wymiaru. I tak oto rozpoczyna się historia. Pojawiają się magiczne postaci, z przeróżnymi sposobami na zamętanie w głowie śmiałkom. Co najbardziej mnie urzekło, to fakt, że w pewnym momencie nie wiedziałam już komu mogę zaufać. Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Czy to tylko iluzja, czy może faktycznie ma miejsce? Uwielbiam książki tego typu i pod względem fabuły niewiele mogę autorowi zarzucić. Być może akcja rozwinęła się zbyt szybko, ale książka sama w sobie nie była gruba i innej opcji po prostu nie było. Dzięki temu nie było miejsca na nudę, a autor na okrągło czymś zaskakiwał.

Jeżeli chodzi o bohaterów to nie miałam nigdy okazji czytać o tych upodobnionych do zwierząt, zwłaszcza w zachowaniu. Nie mówię tutaj, że jeżeli była to krowa to muczała, to bardziej te wewnętrzne zachowania. Lis na przykład był sprytny i myślę, że to idealny przykład. Przy każdym zwierzęciu autor wykorzystał jego zachowanie z natury co okazało się nadzwyczaj dobrym posunięciem. Nie było kombinowabia na siłę, a lekka i naturalna akcja. Jeżeli akcja może być lekka w ciągłej walce i próbie przetrwania w innym wymiarze. Wracając jednak do bohaterów warto wspomnieć, że każdego z nich polubiłam. Ich spryt i zaangażowanie zrównoważono nadpobudliwością innego bohatera, co łącznie dało świetny efekt.


Mimo że nie narzekałam na zbyt wiele, nie dałam też najwyższej oceny. Dlaczego? Bo to po prostu nie moje klimaty i byłoby kłamstwem napisanie, że nie mogłam się oderwać. Zauważcie jednak, że skoro ja, taka niechętna do tego gatunku książki osoba, doceniam ten tytuł i oceniam dość wysoko, to coś jest na rzeczy. Myślę, że fani fantastyki, walki i innych wymiarów będą z pewnością zadowoleni. Ja osobiście zacieram już łapki na kolejną część!

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Czytaj dalej »

wtorek, 16 kwietnia 2019

"(Nie)Miłość. Z Tobą i bez Ciebie" Natasza Socha


Tytuł: (Nie) miłość. Z Tobą i bez Ciebie
Autor: Natasza Socha
Tom/seria: ---
Wydawnictwo: Edipresse
Data wydania: 13 lutego 2019
Ilość stron: 304
Gatunek: literatura obyczajowa i romans
Ocena: 5/10


Tajemnica małżeństwa to kumulacja drobiazgów, do których obcy ludzie nie mają dostępu. Cecylia i Wiktor marzą o rozwodzie, choć jeszcze żadne z nich nie powiedziało tego na głos. Ona chce wolności, on spotyka się ze swoją studentką. 
Wszystko zmienia się w dniu, w którym Cecylia ma wypadek samochodowy i na jakiś czas zostaje unieruchomiona. Poruszając się na wózku, chce czy nie, jest skazana na pomoc męża. On również uważa, że jego obowiązkiem jest zaopiekowanie się żoną w tym czasie. Każde z nich chce się pozbyć tego drugiego, ale póki co muszą znowu udawać rodzinę

~lubimyczytac.pl

Po twórczość Pani Sochy miałam okazję sięgnąć po raz pierwszy. Nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać, ale oczekiwałam lekkiej i niezobowiązującej lektury. O trudach dorosłego życia i małżeństwa. Czy właśnie to otrzymałam? Po części tak, ale kończąc czytać wciąż czuję pustkę. Jakbym przerwała w najlepszym momencie, kiedy akcja powinna na dobre się rozkręcić. Coś na co najbardziej czekałam zostało mi odebrane i musiałam pocieszyć się jednym zdaniem wyjaśnienia. Ale od początku. 

Pani Socha w swojej książce stawia na lekki język, co od razu da się wyczuć i nie da się nie polubić. Niewymuszony styl pisania i owa lekkość w tworzeniu ciężkich tematów nie są łatwą sprawą, a autorka dobrze sobie z nimi poradziła. Zaserwowała nam historię dwojga dorosłych, zagunionych ludzi, których małżeństwo ze sobą w żaden sposób nie zadowala, ale żadne nie chce bądź nie potrafi się do tego przyznać. I kiedy każde z nich jest już gotowe odejść zdarza się wypadek, po którym oboje są zmuszeni do ciągłego kontaktu ze sobą. Brzmi banalnie i po części takie właśnie jest. Łatwo można wywnioskować co wydarzy się dalej, ale jedno trzeba przyznać: droga do końca była wyboista i nietypowa. Wbrew pozorom nigdy z opisanymi tu sytuacjami się nie spotkałam, tym bardziej w takim rozwinięciu. Sprawy toczyły się szybko i nieprzewidywalne, zdarzyło mi się zagubić, ale koniec końców było ciekawie. 

Niestety nie mogę napisać, że książka wciągnęła mnie os pierwszych, czy nawet ostatnich stron. Przecząc chwilę wcześniej napisanym słowom, akcja była wolna i się dłużyła. Być może to ze względu na moją niechęć do obojga bohaterów, których zachowania zwyczajnie nie rozumiałam. Drażniła mnie ich chęć na siłę szukania innego partnera (a raczej drażniło mnie to u bohaterki). Drażniło mnie ich unikanie ważnych tematów. Wiem, że na tym opierała się cała książka, ale mimo iż w gruncie rzeczy chodziło o ich ponowne zbliżenie się do siebie, ja czułam jakby wręcz się omijali. Nie wiem, być może liczyłam na gorący romans pomiędzy małżonkami, wielkie uczucie, które na nowo w nich odżywa. A niczego podobnego niestety nie otrzymałam.

Nie lubię narzekać, ale ten tytuł średnio przypadł mi do gustu. Nie chcę, żebyście się zrażali bo moja ocena może nie do końca być subiektywna. Czytanie przez nawał pracy i nauki bardzo mi się przedłużyło, a sięgałam po książkę głównie z przymusu i zbliżającego się terminu zrecenzowana. Chyba chwilowo wypaliłam się czytelniczko i potrzebuję przerwy. Wam nie odradzam sięgnąć po ten tytuł. Na jeden wieczór może być idealna. Pełna humoru (pomimo ciężkiego tematu), ale i smutku. Prawdziwa bo autorka nie owija w bawełnę i niekoloryzuje. Ujawnia szczerą prawdę, która jest tak oczywista, a dla wielu wciąż niewidoczna. Może zmusi was do refleksji? Mnie parę razy zdarzyło się zastanowić nad własnym związkiem, a przecież o to w książkach chodzi. Spróbujcie.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Edipresse Książki.

Czytaj dalej »

środa, 10 kwietnia 2019

"Bad boy's girl 2" Blair Holden


Tytuł: Bad boy's girl 2
Autor: Blair Holden
Tom/seria: Bad Boy's Girl (tom 2)
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 18 kwietnia 2018
Ilość stron: 321
Gatunek: literatura młodzieżowa
Ocena: 4/10

Tessa o’Connell za chwilę zacznie pierwszy rok studiów. Zakochana po uszy, a nawet jeszcze bardziej, ma nadzieję, że w college’u rozwinie skrzydła. Okazuje się jednak, że nowy początek to nie bułka z masłem, zwłaszcza gdy na wymarzone studia zabiera się nie tylko chłopaka i torbę ciuchów, ale również lwią część dawnych problemów.
Kiedy mało co idzie zgodnie z planem, a najbliżsi zastawiają na ciebie pułapki, łatwo stracić grunt pod nogami. Czy facet, który chciał chronić Tessę przed całym światem zdoła uchronić ją przed samą sobą? I jakiej ilości KitKatów oraz truskawkowych lodów będzie potrzebował, by zapewnić miłość swojego życia, że, mimo kłopotów, nieporozumień i zastępów długonogich studentek, nigdzie się nie wybiera?
~lubimyczytac.pl

Wiecie już, że tom pierwszy oceniłam bardzo przeciętnie i ogólnie uważam, że to książka dla gimnazjalistki, którą kręcą bad boy'e i liczne dramy dookoła. W drugiej części zupełnie nic się nie zmienia pod tym kątem- wręcz przeciwnie-  jest jeszcze gorzej. Fabuła jest szeroko rozwinięta, ale nadal na poziomie nastoletnim. Ciągłe rozstania i powroty. Awantury o nic i wielkie kłótnie, po których miały miejsce wielkie płacze i pocieszania. No i oczywiście multum pięknych dziewczyn, które chcą odebrać Tessie chłopaka. W pewnym momencie miałam wrażenie, że dosłownie każda nowa postać jest w nim zakochana (oczywiście oprócz wiernych przyjaciółek bohaterki). Czekam tylko aż w trzeciej części jakiś chłopak wyzna mu uczucia. Najgorsze jednak było to, że zbyt często owe dziewczyny robiły coś złego. Dążyły do rozstania dwojga głównych postaci, a tego było już za wiele. Wszystko w takich ilościach i tak schematyczne, że to aż bolało. Pod względem fabuły autorka zdecydowanie nie zabłysnęła. Nawet na lekki wieczór to za dużo wrażeń.

Możecie się domyślić, że i bohaterowie nie przypadli mi w tej części specjalnie do gustu. Zmienne nastroje są brr... Nienawidzę! On zachowuje się jak jaskiniowiec, gdzie ona może rozmawiać tylko z nim, a to jakie robi jej numery to aż brak słów. Co tam się działo! Nie da się go polubić, po raz pierwszy nie lubię bad boya w książce. To była masakra, tak skrajne, że aż nieprzyzwoite. A ona? Starała się zmienić, ale niekoniecznie jej to wychodziło. Być może mniej płakała i rozpaczała, była bardziej ogarnięta i mniej zazdrosna, ale to nadal nie było to. Żenujące i słabe. Tyle w temacie.


Podobnie jak przy pierwszym tomie, nie czytało mi się najlepiej. Zbyt dużo się działo, wręcz bez przerwy. Dramat gonił dramat i ciężko napisać o czymkolwiek innym. Takie wymyślanie i ciągnięcie na siłę nie zawsze jest dobre, co pokazuje ten tytuł. Mnie nie zachwycił i nie poleciłabym go nawet na lekki i odmóżdżający wieczór. Trochę to była gimnazjalna żenada.
Czytaj dalej »
© SZABLON WYKONAŁA: RONNIE | RC |